Listy Dodatkowe z Emirdağ
— 85 —
Wprowadzenie Pierwsze

Proste nasionko sosnowego drzewa, które ma rozmiar drobnego ziarnka, staje się początkiem owego wielkiego drzewa. Moc Boża stwarza to cudowne drzewo z owego nasionka. Jedynie jedna część udziału (w stworzeniu drzewa - uz. red. pol.) na wiele milionów może zostać przyznana ziarnu, które stało się duchowym indeksem drzewa, spisanym przez pióro Bożego zarządzenia (ar. qadr). Zatem świadectwem Bożej wzniosłości i mocy jest fakt, że stwarzają one rzeczy wielkie z czegoś tak małego jak ziarno.

Oto dlaczego, w dokładnie ten sam sposób, oznajmiam z całkowitym przekonaniem, a bez żadnej intencji (ukazania - uz. red. pol.) pokory i skromności: Moja służba i podróż mojego życia stały się pewnego rodzaju ziarnem. Aby moje życie stało się początkiem znaczącej służby na rzecz wiary (ar. iman) w tej epoce, Boża łaska zesłała Traktaty Światła, które pochodzą od Koranu i są wzniosłym, uginającym się od owoców drzewem. Przyrzekam z całkowitą pewnością, że jeśli chodzi o wszystkie zadziwiające wydarzenia, jakie miały miejsce w mym życiu, nigdy nie postrzegałem siebie samego jako kogoś, do kogo należą kompetencja i cnota, kto w jakikolwiek sposób byłby godzien tak zdumiewających cudów. Zawsze odczuwałem wielorakie uczucie zadziwienia. Nie mówiąc już o zdolności nadzwyczajnego geniusza czy o jakiejś nadzwyczajnej świętości (ar. łalaja), nie uważałem siebie samego za kogoś, kto posiada zdolność uporządkowania swoich spraw osobistych czy też utrzymania relacji społecznych. Choć były w mym życiu chwile, w których pozornie ukazywały się stany egocentryzmu,

— 86 —

owe zdarzenia były rodzajem egocentryzmu mającym na celu zachowanie dobrej opinii ludzi, jaką żywili oni niezależnie ode mnie.

Niemniej jednak nigdy nie uważałem owych pochlebnych myśli za rzeczywiście prawdziwe, a także nigdy nie postrzegałem siebie samego jako kogoś, kto ofiarował światu cokolwiek znaczącego. Zawsze postrzegałem tak łaskawą uwagę (poświęcaną mi przez innych - uz. red. pol.) za całkowicie sprzeczną z prawdą i po tysiąckroć przewyższającą me rzeczywiste zasługi.

Nieskończone dzięki niech będą Wszechmocnemu Bogu za to, że u kresu mego liczącego siedemdziesiąt kilka lat życia, dzięki Bożej łasce, do pewnego stopnia zdaliśmy sobie sprawę z ukrytej za tym stanem mądrości, a ja pokrótce wskażę na niektóre części owej mądrości. Oto kilka spośród wielu jej przykładów[11].

Przykład pierwszy: W systemie medres dla całkowitego poznania prawd religii i nauk muzułmańskich konieczny był przynajmniej piętnastoletni okres nauki. W owym czasie Said nie posiadał jakiejś nadzwyczajnej inteligencji ani siły duchowej, lecz raczej ukazał się w nim stan całkowicie przekraczający jego usposobienie i zdolności. Po tym, jak w niezwykły sposób ukończył on naukę podstaw arabskiej gramatyki (ar. sarf) i składni (ar. nahł) w rok czy dwa lata, w całości przestudiował również czterdzieści do pięćdziesięciu ksiąg - tak było - i w zdumiewający sposób po trzech miesiącach otrzymał zezwolenie nsa nauczanie religii (ar. 'idżaza).

Teraz, sześćdziesiąt lat później, ów stan bezpośrednio ukazuje, iż miał ukazać się komentarz (ar. tafsir) do Koranu dostarczający nauki w temacie wiary (ar. iman) w trzy do czterech miesięcy, a także wskazuje na to, jak ten bezradny Said będzie służył owemu dziełu. Przywodzi to na myśl, iż był to rodzaj znaku spośród tego, co niewidzialne (ar. ghajb), zesłany w czasach, kiedy ludzie mniej licznie lub nawet w ogóle nie wstępowali do medres nawet celem otrzymywania nauki w temacie wiary przez tylko jeden rok, nie mówiąc już o piętnastu latach.

Przykład drugi: W owych wczesnych latach, będąc dzieckiem, Said dyskutował z wielkimi uczonymi, odpowiadał na ich pytania i udzielał ścisłych odpowiedzi w kwestiach będących największym wyzwaniem, zaś sam nie zadawał żadnych pytań. Wyznaję z wiarą równą całkowitej pewności, że ten stan nie wynikał z jakiejś zadziwiającej inteligencji ani też z posiadania jakiejś zdumiewającej zdolności. Nie mówiąc już o odpowiedziach na pytania wielkich uczonych udzielanych przez nowicjusza, przez słabe, niedojrzałe i "żywe" dziecko, fakt, że odpowiadałem im poprawnie, pozostając na poziomie, na którym mogłem

— 87 —

zostać z łatwością pokonany przez młodych hodżów, a nawet uczniów niższych klas, dał mi silne przekonanie co do tego, że z całą pewnością nie wynikało to z mych zdolności ani inteligencji. Również tym byłem zadziwiony przez siedemdziesiąt lat.

Obecnie, dzięki Bożej łasce, zrozumiałem zawarty w tym punkt mądrości. Tak jak w przypadku ziarna, medresom miało zostać zesłane drzewo, zaś człowiekowi pozostającemu w służbie owego drzewa było przeznaczone, aby miał wielu rywali i przeciwników. Teraz, w tej epoce, kiedy zwyczajowymi dla różnych metod i podejść wewnątrz islamu są wzajemna krytyka, lekceważenie oraz publikowanie rywalizujących ze sobą dzieł, jak czynią tu mu'tazylici i sunnici (ar. ahl as-sunna), choćby najcięższa krytyka ze strony hodżów z medresy spadała na głowę owego sługi drzewa Światła przez wzgląd na różnice w podejściu do tematu - al-hamdu li-llah po sto tysięcy razy za to, że wbrew owemu powszechnemu zwyczajowi, choć Traktaty Światła przeważnie prowokowały skłonność uczonych (do wzajemnej krytyki - uz. red. pol.), hodżowie nie napisali żadnych dzieł krytykujących Światło. Moim zdaniem powód tego jest następujący:

Zdolność Saida do udzielania ścisłych odpowiedzi na pytania uczonych (ar. 'ulama) dawno temu, kiedy był jeszcze dzieckiem, musiała poważnie ich zniechęcić. Fakt, że żaden z zawistnych hodżów sprzeciwiających się metodzie Saida nie rywalizował z Traktatami Światła, ukazuje mądrość zawartą w tym stanie rzeczy.

W przeciwnym razie, gdyby ludzie medresy otwarcie wyrazili swój sprzeciw w tej osobliwej epoce, nasi potajemni wrogowie wspierający ateizm wykorzystaliby to jako ważne narzędzie służące obaleniu twierdzeń zarówno Światła, jak i uczonych (ar. 'ulama). Nieskończone dzięki niechaj będą Wszechmocnemu Bogu za to, że zajmujący oficjalne stanowiska uczeni, którzy najczęściej czuli się dotknięci przez Traktaty Światła, nie byli w stanie się im sprzeciwić.

Przykład trzeci: Choć dorastał w biednej rodzinie i żył w ubóstwie, stary Said nigdy nie przyjmował - i nie zezwalał na przyjmowanie - wręczanych mu podarunków czy jałmużny nadobowiązkowej (ar. sadaqa). Choć był bardzo potrzebującym, nigdy nie przyjmował podarunków bez oddania czegoś w zamian. Choć w owym czasie zwyczajem w Kurdystanie było zapewnianie uczniom zaopatrzenia przy wsparciu społeczności oraz pokrywanie kosztów (ich utrzymania - uz. red. pol.) przez wręczaną im jałmużnę obowiązkową (ar. zakat), Said nigdy nie posunął się do odbierania rozdzielanego zaopatrzenia ani też nigdy rozmyślnie nie przyjął datków

— 88 —

pochodzących z jałmużny. Jestem przekonany z całą pewnością, że jedna z mądrości zawartych w tym stanie rzeczy była następująca:

Bym u kresu mego życia nie wykorzystał uświęconej służby - takiej jak Traktaty Światła, które są ściśle związane z wiarą (ar. iman) i życiem ostatecznym - dla tego świata i osobistych korzyści, sprawiono, abym czuł wstręt do owego przyjętego i nieszkodliwego zwyczaju oraz odrzucał ów zwyczaj; abym akceptował moje skrajne ubóstwo i nie poszukiwał wsparcia innych, by nie wyrządziło to szkody prawdziwej szczerości intencji (ar. ichlas) Traktatów Światła, która jest ich prawdziwą siłą.

Odczuwałem w ten sposób pewną duchową wskazówkę, wedle której do klęski, jaką w przyszłości poniosą ludzie wiedzy stojący w obliczu trudności ze zdobywaniem środków do życia, dojdzie z powodu owej potrzeby.

Przykład czwarty: Choć nowy Said w swej starości całkowicie wycofał się z polityki i z tego świata, ahl ad-dunja w swej krańcowej niesprawiedliwości prześladowali go i torturowali przez dwadzieścia osiem lat, w całkowicie bezprawny, a nawet nieludzki sposób, bez sumienia i bez serca. Mądrość była zawarta w tym, w jaki sposób - choć deszcz ciężkich ciosów spadał na jego głowę; choć dopuszczano się wobec niego najbardziej okrutnych i nieczułych zdrad - ten bezradny Said, który nie mógłby znieść ugryzienia muchy, został obdarowany bezprecedensową zdolnością okazania cierpliwości i wytrwałości, a choć bardzo łatwo wpadał w irytację i złość, posiadając przy tym wrodzone męstwo i trzymając się prawdy słów: "Wyznaczona godzina śmierci jest ustalona i nie podlega zmianie", był w stanie pozostać cierpliwym i zachować milczenie wobec straszliwych i bezdusznych stanów, a nawet doznawał w duszy uczucia ulgi w krótkich chwilach, kiedy męczarnie ustawały. Z całą pewnością wierzę w to, że owa mądrość była następująca:

Traktaty Światła, które objaśniają prawdy wiary (ar. iman) i Wszechmądrego Koranu, nigdy nie mogą być wykorzystane jako narzędzie żadnej rzeczy, żadnej osobistej korzyści ani duchowej doskonałości, a prawdziwa szczerość intencji (ar. ichlas) nigdy nie może zostać splamiona, zaś aby ludzie polityki nigdy nie dolewali oliwy do ognia podejrzeń, wedle których Said "wykorzystuje religię jako narzędzie polityki"; aby została zachowana prawdziwa szczerość intencji w Świetle, Said został poddany torturom i uwięzieniu przez niesprawiedliwe orzeczenia ludzi polityki. Boże zarządzenie (ar. qadr) wymierzało Saidowi litościwe klapsy i napominało go, mówiąc: "Strzeż się! Strzeż się, abyś nigdy nie wykorzystał Traktatów Światła, które są komentarzem

— 89 —

(ar. tafsir) prawd wiary (ar. iman), dla własnej korzyści, a nawet dla twych duchowych doskonałości, jako środka zapobiegawczego, który wybawi cię od nieszczęść i rzeczy przynoszących szkodę; aby szkody nie doznała prawdziwa szczerość intencji, która jest największą siłą Światła!". Oto dlaczego jestem przekonany, iż owe wydarzenia były litościwymi klapsami Bożego zarządzenia.

Zaprawdę, jestem pewien, że kiedy tylko okazywałem opieszałość w służbie Światła jedynie przez wzgląd na własne życie ostateczne, poprzez nadmierne zajmowanie się mymi własnymi aktami czci, ahl addunja nękali mnie poprzez zadawane mi męczarnie.

Objaśnienie owego czwartego przykładu pozostawiamy jednemu z ostatnio napisanych listów mówiącemu o tym, jak później Said uświadomił sobie mądrość ukrytą za uwięzieniem go przez ahl ad-dunja, obawiających się tego, że Said wykorzysta religię jako narzędzie polityki, które to uwięzienie było litościwym klapsem Bożego zarządzenia (ar. qadr), i jak wybaczył im, a także o mądrości zawartej w jego zdolności do przetrwania owych nieszczęść.

Przykład piąty: Ten bezradny Said, choć brak mu zdolności, a zajmując się tym przez siedemdziesiąt lat, w niektóre dni poprawiał do dwustu stron, nie umie pisać nawet w sposób, jakiego bystry dziesięciolatek może nauczyć się w dziesięć dni. Każdy był tym zadziwiony. Tymczasem, choć Said nie jest zupełnie pozbawiony zdolności, choć wszyscy z jego rodzeństwa mają piękny charakter pisma, choć tak rozpaczliwie pragnie on owej umiejętności, pozostał na pół piśmienny i brak mu umiejętności odręcznego pisania. Mocno wierzę w to, że zawarta w tym mądrość była następująca:

Przyjdzie czas, kiedy pomniejsza i osobista siła czy moc nie będzie w stanie oprzeć się atakom podejmowanym przez przerażających i duchowych wrogów islamu, a wówczas będzie koniecznym żarliwe poszukiwanie ludzi posiadających piękny charakter pisma, aby wzięli udział w tej służbie; aby służyli owemu duchowemu drzewu jak powietrze, woda i światło wokół ziarna; aby przekształcić osobistą i pomniejszą służbę w powszechną, ogólną i potężną poprzez znalezienie tysięcy skrybów w miejsce tylko jednego; aby ego rozpuściło się w owym błogosławionym stawie jak bryła lodu; aby została osiągnięta prawdziwa szczerość intencji (ar. ichlas) i aby w ten sposób mogła być wykonywana służba wierze (ar. iman).

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
— 90 —

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Całym naszym jestestwem winszujemy wam z okazji Święta (ar. 'Id). Obyście osiągnęli również wspaniałe święto świata islamu, in sza'a-llah. Wiele znaków wskazuje na to, że Wszechmądry Koran, który jest źródłem uświęconej konstytucji Stanów Zjednoczonych Islamu, w przyszłości z pewnością zwycięży i będzie przyczyną doskonałego święta całej ludzkości.

Po drugie: Nie ma żadnej wątpliwości co do tego, że Boża ochrona i łaska ukazują się nad Traktatami Światła i uczniami Światła do tego stopnia, że mimo tak drażliwych czasów, mimo pewnych stronniczych praw, agresji i uporu, z jakimi od dawna spotykają się uczniowie Światła, ich wrogowie byli w stanie wyrządzić im szkodę równą ledwie jednemu procentowi. Choć ich straszliwy plan zakładał uwikłanie sześciuset aktywnych uczniów Światła w sądowe przesłuchania, byli w stanie wtrącić się na pewien czas jedynie do spraw sześciu uczniów. Jak napisał pewien wojownik Światła, fakt, że podczas dwudziestu pięciu przesłuchań nie można było znaleźć pośród setek tysięcy kopii (Traktatów - uz. red. pol.) i setek tysięcy uczniów żadnego przestępstwa podlegającego oskarżeniu; że po wszystkich owych licznych przesłuchaniach stwierdzono: "Nie możemy znaleźć w Traktatach Światła niczego, co moglibyśmy wysunąć jako zarzut wobec nich", jest dowodem (ochrony Boga i Jego łaski - uz. red. tur.).

Fakt, że nie powiodło się im wysunięcie zarzutów wobec mnie, choć w trakcie mych przesłuchań przed sądami w Stambule i w Afyon gwałtownie występowałem przeciwko ich niepewnym prawom, które z łatwością można błędnie zinterpretować; fakt, że nie udało się im oskarżyć Traktatów Światła, choć niszczą one ich okrutne "prawa cywilizacji" - oto rozstrzygające dowody tego, że prawdy Światła pokonały tych, którzy się im sprzeciwiają, a także przywróciły sądom uczciwość i rozsądek.

Boża łaska chroni Traktaty Światła, które są duchowym cudem Koranu, przed ich przeciwnikami, a jeśli chodzi o ich sprzeciw, służy on lśnieniu i rozprzestrzenianiu się Światła.

— 91 —
Nasz Nauczyciel mówi:

Poszczególni urzędnicy, którzy zadawali mi ciosy przez minione dwadzieścia osiem lat, zawsze mi dokuczali, jednakże policja nie tylko unikała dręczenia mnie, lecz zawsze postępowała tak, jak gdyby mnie chroniła. Teraz podzielę się zawartą w tym mądrością, która jest następująca:

Obecnie jest jasno ustalonym, że uczniowie Światła i Traktaty Światła, jak duchowa policja, pracują - w uświęcony sposób - dla zachowania porządku i bezpieczeństwa publicznego, zaś przez wzgląd na wiarę (ar. iman) i poprzez swoje rady, w sercu każdego człowieka ustanawiają strażnika zakazującego zła. Policjanci musieli odczuć ten fakt duchowo, ponieważ zawsze jawili się przyjacielskimi wobec nas. Zawarta w tym mądrość jest następująca:

Podstawowe prawo Koranu zabrania ludziom starającym się naruszyć porządek i bezpieczeństwo publiczne tego, by ludzie niewinni, których jest dziewięćdziesiąt procent, mieli doznać szkody z powodu zbrodniarzy stanowiących dziesięć (procent - uz. red. tur.). Człowiek nie może być odpowiedzialnym za grzechy innego człowieka. Z powodu owej tajemnicy, choć istnieją straszliwe duchowe siły, działające na rzecz zakłócenia porządku i bezpieczeństwa publicznego, choć w tym błogosławionym kraju pracują one nad tym, aby uczynić daleko więcej niż we Francji, Egipcie, Maroku czy Iranie - najważniejszym powodem ich niepowodzenia jest Światło, stawiające opór owemu duchowemu zniszczeniu poprzez sześćset tysięcy kopii jego Traktatów i pięćset tysięcy jego uczniów, mających siłę duchowej policji. Zdaje się, że policjanci odczuli to, skoro przez owe dwadzieścia osiem lat, w przeciwieństwie do rządowych urzędników, postępowali wobec nas uczciwie i taktownie.

Powiem, że w tej epoce wymaganiem obowiązków policji oraz najbardziej zasadniczą potrzebą jest, aby członkowie policji wkroczyli do kręgu ludzi bogobojności (ar. ahl at-taqła) - a wymaga się tego od nich bardziej niż od hodżów czy nawet od sufich - aby wystrzegali się grzechów ciężkich (ar. kaba'ir), a wykonywali to, co w religii obowiązkowe (ar. fard). Wówczas całkowicie wypełnią swe obowiązki na rzecz utrzymywania porządku publicznego i przeciwstawiania się siłom, które spuszczają z łańcucha duchowe zniszczenie.

Uczniowie Światła
pozostający do usług Nauczyciela
— 92 —

[Poniższy list został napisany przez naszego Nauczyciela dawno temu. Został on dodany w tym miejscu do orzeczenia sądu jako doskonała odpowiedź na oskarżenia o próby zyskania wpływu na innych oraz o wykorzystywanie religii w roli narzędzia polityki.]