Listy Dodatkowe z Emirdağ
— 245 —
Dopisek do ostatniej woli

Na trzydziestej stronie biografii wydanej przez Esrefa Edipa sześć spośród siedmiu cech charakteru Saida opisano w następujący sposób:

"Nigdy podczas swojego życia nie przyjmował on podarunków bez dania czegoś w zamian, a mimo swego krańcowego ubóstwa sześćdziesiąt lub siedemdziesiąt lat temu osobiście dostarczał swym uczniom środków do życia, samemu polegając na oszczędności i zadowoleniu z tego, co miał".

Jako że chwila dzisiejszego dnia i tajemnica owego dziwnego stanu zostały ustanowione lata temu, nadszedł czas, aby dopisać zakończenie do mojej ostatniej woli.

Nieskończone dzięki niech będą Wszechmocnemu Bogu za to, że przy mym krańcowym ubóstwie i samowystarczalności, a bez przyjmowania

— 246 —

podarunków, dzięki cudownemu błogosławieństwu (ar. baraka) majątek uzyskany z legalnego rozpowszechniania Traktatów Światła za pomocą powielacza wystarczył, aby rozdzielić go między gotowych do poświęceń uczniów Traktatów Światła w czterech lub pięciu prowincjach duchowej szkoły Medresetu'z-Zehra, którzy oddali swe życie Traktatom Światła i nie są w stanie znaleźć czasu na to, by zadbać o środki do życia. Proszę o to, aby nawet po mojej śmierci moi szczerzy i gotowi do poświęceń bracia dokładnie stosowali się do mej liczącej sobie siedemdziesiąt lat zasady, której trzymam się do dzisiaj, dotyczącej błogosławionego majątku będącego zapłatą za kopie Traktatów Światła. In sza'a-llah, owa zasada jeszcze się rozwinie, kiedy Traktaty będą swobodnie wydawane.

To zaskakujące, że podczas swych dawnych czasów w Van, stary Said przyjmował datki zarządu do spraw łaqf dla owych pięciu uczniów. Mając tak niewiele pieniędzy, zawsze osobiście rozdzielał je wśród swoich uczniów, choć ich liczba wzrosła do dwudziestu, trzydziestu, a wreszcie sześćdziesięciu. Dzięki błogosławieństwu oszczędności i zadowolenia z tego, co posiadał, a także sprzedając swoje karabiny, mógł nie sprzeciwiać się owej zasadzie. Choć w tamtym czasie miał wielu zwolenników, takich jak Tahir Pasza, wciąż trzymał się swej zasady. Dzięki łasce Boga owoc owego zadowolenia i samowystarczalności został zesłany sześćdziesiąt do siedemdziesięciu lat później poprzez znak tego, co niewidzialne, dotyczący owej zasady mego życia, mającej ponad sześćdziesiąt lat. Przez tak wiele lat, mimo wszystkich spraw sądowych, konfiskat i prawnego zakazu korzystania ze starego alfabetu, Traktaty Światła wynagradzały za ich rozpowszechnianie wiernych i gotowych do poświęceń uczniów rozsianych po czterech lub pięciu prowincjach duchowej Medresetu'z-Zehra.

Zaprawdę, znaczna część kopii Traktatów została przekazana za darmo, w podarunku, a także została wysłana do różnych miejsc w pobliżu, w świecie islamu i w Europie, a Said wydawał pieniądze przeznaczone na własne utrzymanie na druk Traktatów Światła. Mimo to, posiadanie kopii Traktatów było wystarczającym wsparciem dla niego i dla jego szczerych i gotowych do poświęceń uczniów, co dało mi przekonanie, iż są one owocem i mądrością owego dawnego znaku tego, co niewidzialne. Dlatego dołączam ten fragment do zakończenia mojej ostatniej woli.

Właściwym jest, aby wyrazić tę prawdę, zaś kopię owego testamentu dołączyć do rzeczy, które będą rozdzielane po mojej śmierci, aby pewni okrutni ludzie nie powiedzieli: "Ten Said pozostawił w spadku setki lir, choć obywał się pięcioma lub dziesięcioma kuruszami dziennie. Jak zdobył te pieniądze?".

— 247 —

Moją wolą jest, aby moje duchowe dzieci i gotowi do poświęceń pomocnicy - tacy, jak Zubeyir, Ceylan, Sungur, Bayram, Husnu, Abdullah i Mustafa - zachowali tę zasadę, zaś nadzór nad tym niech sprawują wojownicy Światła o czystych sercach - Husrev, Nazif, Tahiri i Mustafa Gul.

Said Nursi
Dla waszej informacji przesyłamy poniższe obalenie kłamstw przekazywanych przez niektóre gazety.

Ujrzeliśmy, jak pewne wrogie nam gazety ponownie wysuwają te same oskarżenia przeciwko uczniom Traktatów Światła jako "zakładającym tarikę". Nie ma to nic wspólnego z prawdą, a decyzje podjęte przez blisko dziesięć sądów karnych, które wysłuchały sprawy Traktatów Światła, udowodniły już, że jest to błąd. Ponadto w żadnej z ksiąg Traktatów Światła ani w żadnym z ich listów - a owe księgi i listy zostały surowo skonfiskowane, zaś później zwrócone ich właścicielom bez żadnych ograniczeń ani warunków - nie istnieje absolutnie żaden znak zakładania tariki. Przeciwnie, Nauczyciel Bediuzzaman Said Nursi jasno oznajmiał w swych listach i mowach obrończych: "Ta epoka nie jest epoką tariki, lecz epoką ocalania wiary (ar. iman). Człowiek nie może wejść do Raju bez wiary, lecz bardzo wielu może wejść do Raju bez tariki".

Pomimo takiej przejrzystości, pomimo niezdolności sądów i prokuratorów do tego, by znaleźć przez ostatnie trzydzieści lat najmniejsze świadectwo istnienia tariki, grupa ludzi niedbałych i sprzeciwiających się religii, którzy chcą całkowicie wykorzenić religię i nie mogą znieść rozwoju islamu, stara się obrócić warunki panujące w tym kraju na korzyść swych idei, przypinając prawdzie islamu łatkę tariki. Zaiste, jak zawsze, ów incydent zaplanowany przez intrygi potajemnych ateistów ostatecznie obróci się na korzyść tego kraju i tego narodu, zaś sądy w Aydin i Nazilli zadecydują zgodnie z ich sprawiedliwymi poprzednikami i uwolnią uczniów Światła.

Obecnie Traktaty Światła zostały łaskawie przyjęte w całym kraju, w świecie islamu oraz w Europie. Jednym z rezultatów tego faktu, które ukazały się niezależnie od planów uczniów Światła, jest przywrócenie jedności między Turkami i światem islamu. Równocześnie obecny rząd uznał wartość islamu, religii i wolności sumienia, i zaczął naprawiać zniszczenie wyrządzone przez poprzedni rząd. Zupełnie niedawno

— 248 —

starano się wprowadzić prawo zakładające karanie tych, którzy atakują uświęcone wartości. Nie mamy zupełnie żadnych wątpliwości co do tego, że podnoszenie tak bezpodstawnej kwestii w czasie tak pozytywnego rozwoju jest wynikiem starań tych, którzy działają przeciwko rządowi i przeciwko islamowi.

Oto jedno ze świadectw tego, co wykorzystują oni dla swych kłamstw:

Ci pozbawieni serca ludzie wypowiadają rażące oszczerstwo w temacie Nauczyciela, mówiąc: "Żyje jak król; żyje z podarunków, które otrzymuje". Said Nursi jest człowiekiem, który wspierał godność islamu i honor religii. Nigdy nie żył mając dług wobec kogokolwiek; nie jadł nawet zupy ofiarowanej mu przez jego stryja; odrzucił podarunek wart pięć tysięcy lir, nie przydając mu najmniejszej wartości. Kiedy był poddany najbardziej przerażającej tyranii, a nawet został wszystkiego pozbawiony, żył zgodnie ze swoją życiową zasadą samowystarczalności.

Tak, zasada naszego Nauczyciela dotycząca odrzucania podarunków została ustanowiona przez jego osiemdziesięcioletnie życie, a przez trzydzieści lat udowodniły ją liczne sprawy sądowe; ukazuje się ona przyjacielowi i wrogowi. Wysuwanie takiego oskarżenia podczas gdy taka jest znana każdemu, oczywista prawda, ukazuje jedynie złą wolę tych, którzy wysuwają owe oskarżenia. Ludzie uczciwości należycie docenią prawdę.

Obecnie, po sprawiedliwym orzeczeniu rządu w Ankarze, drukowane są księgi Traktatów Światła Nauczyciela Bediuzzamana Saida Nursiego. Jeśli chodzi o zyski z owych ksiąg, Nauczyciel rozdziela swój niewielki udział między uczniów Światła, którzy są miłośnikami Światła, zaś sami nie są w stanie utrzymać się przy życiu. On sam żyje zgodnie ze swą zasadą najwyższej oszczędności i zadowolenia (z tego, co posiada - uz. red. pol.), która do dziś jest dobrze znana. Przedstawiamy wam jego osiemdziesięcioletnie życie jako świadectwo faktu, że zawsze utrzymywał się przy życiu dzięki nadzwyczajnej oszczędności.

Kolejne rażące kłamstwo, jakie wylęgło się w tych gazetach, które starają się wpłynąć na społeczeństwo i zwrócić je przeciwko rządowi Demokratów, jest następujące:

Obecnie przedstawia się rozmowę dwóch błogosławionych ludzi z Nazilli, jaka miała miejsce w ramadanie, jako rozmowę polityczną o "utworzeniu państwa islamskiego", co jest absurdalnym twierdzeniem sfabrykowanym przez politycznych tchórzy, którzy nie przekonaliby do tej bzdury nawet dziecka. Upragniony cel takich kłamstw nie jest dla nikogo tajemnicą.

— 249 —

Oskarżonym jest człowiek, który ma osiemdziesiąt siedem lat, jest przykuty do łóżka, cierpi z powodu otrucia zarządzonego celem zamordowania go; który oczekuje na śmierć, mówiąc: "Stoję u drzwi grobu". Nigdy nie był w Nazilli, nikogo tam nie zna, zaś powiedziawszy:

اَعُوذُ بِاللّٰهِ مِنَ الشَّيْطَانِ وَ السِّيَاسَةِ
Szukam schronienia u Boga przed Szatanem i polityką

nie ma żadnych powiązań politycznych, a poświęcił się wyłącznie sprawie ocalenia wiary (ar. iman) przez prawdy Koranu i wiary, i nie ma na tym świecie innych zajęć, jak tylko to. Sprawienie tego, że muzułmański autor taki jak Said Nursi, który potrzebuje ciszy i spokoju, stał się celem takich politycznych oskarżeń, jest - na wiele sposobów - działaniem bez sumienia, straszliwym okrucieństwem, nędznym kłamstwem sfabrykowanym na poziomie największej ohydy.

Przypisywanie posłannictwa jakiemukolwiek uczonemu w religii pod jakimkolwiek pretekstem jest bezpośrednim atakiem przeciwko islamowi i zdradą wobec Koranu.

Jako ktoś, kto przeżył całe życie wedle znamienitej sunny i spoglądał z góry na wyrok śmierci, jaki otrzymał za to, że (rzekomo - uz. red. pol.) postępował niezgodnie z sunną, Nauczyciel napisał sto trzydzieści dzieł, pozostając na drodze wskrzeszenia znamienitej sunny i ochrony wiary (ar. iman). Jego sukces i osiągnięcia przyszły w wyniku bohaterskiego poświęcenia jego życia obronie przeciwko występnym wrogom religii. Zaiste, przez ostatnie trzydzieści lat opublikowano tysiące kopii jego dzieł ukazujących posłuszeństwo sunnie Ahmada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Oto jego zdumiewające dzieło Cuda Ahmada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), dowodzące prawdomówności naszego Szlachetnego Posłańca, który był chlubą wszechświata, oraz tego, że był on Ostatnim Prorokiem; każdy może to dzieło ujrzeć. Skoro taka jest prawda w tej kwestii, sami możecie rozważyć, jak dalekimi od prawdy, uczciwości i sumienia są ci, którzy wysuwają takie oskarżenia przeciwko postawie Saida Nursiego; takiego oskarżenia nie mógłby wyobrazić sobie nawet Szatan.

Prawdopodobna przyczyna tego incydentu jest następująca:

Jako że Traktaty Światła przynoszą wielką korzyść życiu rodzinnemu i zapewniają o tym, że kobiety mogą wieść życie z godnością i honorem, czystością i szczęściem, zatem kobiety wielce potrzebują Traktatów Światła. Wrogowie religii zobaczyli opublikowane kopie pism dotyczących

— 250 —

kobiet, które są pięknymi przykładami tego faktu, i w imię bolszewizmu, używając sfabrykowanych pretekstów, podjęli totalny atak, jednak nigdy się im nie uda. Na przekór wszystkim ich celom, rozpowszechnianie Traktatów Światła między mężczyznami i kobietami rośnie i nadal będzie rozwijać się w nadzwyczajny sposób.

Uczniowie pozostający do usług Nauczyciela z powodu jego choroby
Tahiri, Zubeyir, Ceylan, Bayram, Sungur, Rusdu
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Podczas pewnego ważnego procesu przedstawiłem sądowi moje ostatnie słowo pod tytułem Skarga przed Najwyższym Trybunałem Dnia Sądu, które później zostało kilka razy wydrukowane w biografii, a także zostało wysłane do władz w Ankarze, do Sądu Apelacyjnego i do komisji sędziowskiej. Teraz, kiedy jeszcze raz miała miejsce dziwaczna miniaturowa próbka spraw, które doprowadziły do wygłoszenia tamtej mowy obrończej, powiem, co następuje, a niech będzie to krótki suplement do tamtej skargi przedstawionej przed Najwyższym Trybunałem życia ostatecznego:

Dwa dni temu udałem się w podróż do prowincji Konya - która od dawna stanowi naukową medresę Anatolii, a ja tęskniłem do tego, aby ją odwiedzić - dla następujących trzech powodów:

Po pierwsze: Pomimo ich ubóstwa dwaj spośród mych prawdziwych braci w Świetle podjęli kosztowną podróż, aby wysłuchać (wyroku - uz. red. pol.) sądu w Izmirze. W drodze powrotnej odwiedzili mnie, zatem z intencją tego, aby nie musieli pokrywać kosztów podróży powrotnej, zabrałem ich do Konyi samochodem.

Po drugie: Chciałem odwiedzić i ujrzeć mego brata, który jest jedynym żyjącym spośród mego rodzeństwa, zaś on i jego dzieci to jedyni krewni, jacy mi pozostali. Brat przez piętnaście lat uczył się wraz ze mną, a później przez dwadzieścia lat był muftim, zaś widziałem się z nim tylko raz przez ostatnie dwadzieścia lat.

Po trzecie: Chciałem odwiedzić Maulanę Dżalal ad-Dina, który, jak Imam Rabbani i Imam Al-Ghazali, jest dla mnie ważnym nauczycielem i z którym jestem blisko związany, szczególnie przez wzgląd na więź,

— 251 —

jaka wszędzie łączy Mevlevich - którzy są uczniami (ar. muridun) owego ważnego nauczyciela zarówno starego, jak i nowego Saida - z Traktatami Światła.

Ponadto, jak jest to podkreślone w opublikowanym w mej biografii liście dotyczącym gości, nie jestem w stanie spotykać się z gośćmi. Jak Wszechmocny Bóg zesłał mi chorobę, aby uniemożliwić mi przyjmowanie podarunków, tak ci szanowni goście również są rodzajem duchowego podarunku, a z tego powodu, z wolą Bożej opatrzności, utraciłem głos i uniemożliwiono mi rozmawianie (z gośćmi - uz. red. pol.). Nie wszedłem nawet mojego brata w jego domu, abym mógł uniknąć rozmawiania z nim.

Choć moja wizyta w Konyi wymagała, abym pozostał tam przez dwa do trzech dni, zostałem zmuszony do tego, aby odprawić modlitwę i pozostać tam jedynie przez godzinę. Nagle ta wizyta została przedstawiona w niesprawiedliwy sposób, a wiadomości o niej opublikowano we wszystkich gazetach. Choć przez czterdzieści lat tylko raz spotkałem się z mym bratem, nie mogłem nawet spotkać się z nim, porozmawiać ani wejść do jego domu, a jednak zostałem potraktowany tak, jak gdybym spotkał się z tysiącami ludzi.

Podjęcie takich środków w oparciu o rozkazy, które zostały wydane, było poważnym błędem policji, jednakże nie zagniewałem się na policjantów, jako że podjęte przez nich środki były zgodne z moją chorobą. Przeciwnie, wybaczyłem i podziękowałem im, prosząc Boga, aby był z nich rad. Ponieważ poważnie potrzebuję zmiany klimatu, latem muszę odbywać przejażdżki w góry, zaś zimą wynajmuję mieszkanie w innych miejscach. Nie mogę pozostawać stale w jednym miejscu. Moja choroba nasila się. Obecnie miałem zamiar odwiedzać od czasu do czasu miejsca takie jak Konya. Niemniej jednak, ta bezsensowna sytuacja w Konyi sprawiła, że poczułem, jak gdyby powstrzymano mnie przed zmianą klimatu, przed odwiedzeniem dwóch domów w Emirdag, za które zapłaciłem czynsz, a także mego miejsca (pobytu - uz. red. pol.) w Eskisehir. Nie spotykam się zupełnie z nikim. Wiele razy, na przekór memu ustalonemu zwyczajowi, zostałem poddany tak bezprawnemu traktowaniu.

Owe słowa opisujące powyższy stan mogą zostać opublikowane jako Dopisek do Skargi przed Najwyższym Trybunałem Dnia Sądu.

Said Nursi