Listy Dodatkowe z Emirdağ
— 34 —
do członków rządu i przewodniczącego Parlamentu

Choć przeżyłem ostatnie trzydzieści lat wycofawszy się ze świata polityki, teraz uczynię jeden wyjątek, aby podzielić się z Panami pewną kwestią dotyczącą kraju, narodu i porządku publicznego, a jest ona następująca:

Poprzez wiele wskazówek doszliśmy do silnego przekonania o tym, że w imię ateizmu uknuto wiele spisków przeciwko mnie, miastu Emirdag i temu narodowi. Czyniąc wiele gór z kretowiska i czyniąc kwestie małe jak skrzydełko muchy wielkimi, wykorzystuje się mnie jako pretekst w czasie, kiedy naród rozpaczliwie potrzebuje pokoju. W całkowicie bezprawny i stronniczy sposób, w imię anarchii i cudzoziemskich planów, zaatakowano nas, uczniów Światła, pracujących na rzecz wybawienia naszych współobywateli od wiecznej egzekucji i wątpliwości w temacie życia ostatecznego. Jakby rzucając płomień na proch strzelniczy, z oczywistymi urazą i podejrzliwością, używając mnie jako wymówki, uknuto spisek przeciwko temu narodowi i jego porządkowi publicznemu, a to w następujący sposób:

Choć trzy sądy zbadały i przestudiowały wszystkie moje listy, księgi i sprawy dwudziestu lat, po czym uniewinniły nas oraz moje księgi; choć na

— 35 —

ostatnie trzy lata porzuciłem pisanie i pisałem jedynie jeden list na tydzień; choć wzbraniałem się przed spotykaniem się z kimkolwiek prócz trzech lub czterech czeladników krawieckich, którzy na zmianę dopomagają mi w zaspokojeniu mych podstawowych potrzeb; choć po tym, jak zostałem zwolniony z więzienia, nie udałem się do rodzinnego miasta - mimo tego wszystkiego byłem traktowany w sposób, jakiego nie doświadczyłem nigdy wcześniej w życiu, w imieniu prawa byłem traktowany wbrew prawu i ze złą wolą. Nachodzono na mój dom, wyłamywano zamki, zabierano mi Koran i inskrypcje arabskie, traktując je jak szkodliwe dokumenty z zamiarem wyrządzenia mi zniewagi, zdradzenia mnie i wywołania incydentu poprzez doprowadzenie mnie do gniewu. Prócz tego pewna ważna osobistość sądownictwa użyła swej władzy, nakazując tutejszym urzędnikom: "Macie przy pomocy dwóch policjantów wyciągnąć Saida z domu i zmusić go do założenia kapelusza. Macie przyprowadzić go na przesłuchanie. Ponadto aresztujcie każdego, kto się do niego zbliży". Ów człowiek wyraźnie wypowiedział te słowa wobec ważnego zgromadzenia po tym, jak zostało odczytane moje mówiące prawdę świadectwo. Nie ma żadnych wątpliwości ani niepewności co do tego, że owa zła wola ma na celu zaburzenie porządku publicznego przez znieważenie i zdradzenie mnie, abym wyraził swoje oburzenie.

Nieskończone dzięki niech będą Wszechmocnemu Bogu za to, że obdarował mnie duchową zdolnością poświęcenia tysięcy zaszczytów i dostojeństw dotyczących mojej osoby dla dobra bezsilnych ludzi tego narodu i dla odepchnięcia wszelkich nieszczęść, jakie mogą na nich spaść. Z tego powodu zgodziłem się na zniesienie wszelkich zdrad i zniewag, jakimi mnie obrzucono, a także wszystkiego, czemu moi wrogowie zamierzają poddać mnie w przyszłości. Przez wzgląd na publiczny porządek tego narodu, na jego doczesny pokój, na wieczny dobrobyt, szczególnie jego niewinnych dzieci i szacownych ludzi starszych, przez wzgląd na jego bezradnych ludzi chorych i biednych jestem gotów po tysiąckroć poświęcić dla nich swe życie wraz z tysiącem zaszczytów.

Oto wskazówka tego, że uczyniono górę ze skrzydełka muchy w sprawie człowieka, który przebywa na zesłaniu, który jest chory, stary, słaby i żyje w samotności:

Gubernator Afyon i tamtejszy naczelnik policji nachodzili mnie pięć razy w ciągu dziesięciu dni, a dwa razy przychodził oskarżyciel publiczny z Afyon; przez dwa dni pięć samolotów śledziło mnie w miejscach, do których się udawałem; pięciu policjantów po cywilnemu wyznaczono do tego, by obserwowali tych, którzy przetrzymywali mnie pod nadzorem;

— 36 —

urzędom pocztowym wydano oficjalne polecenia, aby zatrzymywały wszystkie kierowane do mnie listy - to wszystko ukazuje, że podejrzliwie zaplanowano incydent dziesięć razy większy od buntu Szejka Saida[10] i wydarzeń z Menemen. Przyjęto taką postawę, ponieważ wyolbrzymiono kretowisko do rozmiarów góry. Przypuszczano, że jestem taki jak za mych dawnych dni i spodziewano się, że wobec takiej zdrady wybuchnę gniewem, jednak moi wrogowie zostali wprowadzeni w błąd.

Ze wszystkich sił pracujemy na rzecz wybudowania koranicznej bariery podobnej murowi Zu'l-Qarnajna, która zagrodzi drogę anarchii. Ci, którzy wtrącają się do naszych spraw, przygotowują grunt dla anarchii, a nawet dla komunizmu.

Gdybym nie mógł, jak za mych dawnych dni, znieść jakiejkolwiek zniewagi dla dostojeństwa wiedzy, gdyby moim jedynym obowiązkiem nie było ocalenie muzułmanów przed wieczną egzekucją i przed śmiercią w życiu ostatecznym, gdybym zajmował się jedynie sprawami tego świata i wrogością polityki, anarchiści doprowadziliby do wydarzeń dziesięć razy większych niż incydent z Menemen i bunt Szejka Saida.

Ponadto ani trzy sądy, ani żaden z policjantów tak wielu prowincji przez dwadzieścia lat nie ingerował w sprawy mojego stroju. Ze względu na mój będący usprawiedliwieniem stan i samotność nie udzielano mi żadnych napomnień dotyczących zmiany sposobu ubierania się. Próba zmuszenia mnie do noszenia kapelusza w tak stronniczy i bezprawny sposób, siłą i na oczach ludzi, sprawiłaby, że setki tysięcy ludzi w tym kraju, którzy przez ostatnie czterdzieści lat byli dla mnie jak bracia, szczególnie jeśli chodzi o otrzymywanie lekcji dotyczących potwierdzonej wiary (ar. tahqiqi iman), wpadną w gniew i zostaną emocjonalnie przytłoczeni, tym samym rozwścieczając ziemię i sprawiając, że łzy poleją się jak nigdy wcześniej.

Nabraliśmy już silnego przekonania co do tego, że bezprawne traktowanie mnie zgodne z planami cudzoziemców miało sprowokować moje usposobienie, jakby miało to na celu, aby społeczeństwo w wy mienionych kwestiach odwróciło się ode mnie. Jednakże nieskończone dzięki niech będą Wszechmocnemu Bogu za to, że choć jestem bliski grobu, nie angażuję się w sprawy tego świata, z którego się wycofałem, uciekam od szacunku i uwagi ludzi, że nie mam żadnej skłonności do dwulicowej sławy, chwały i samochwalstwa, a żadna z bezprawnych zdrad, jakich dopuszczono się wobec mnie, nie ma dla mnie żadnego

— 37 —

znaczenia. Pozostawiam tych ludzi (którzy dopuścili się owych zdrad - uz. red. pol.) Wszechmocnemu Bogu. Myśl o tym, że zostaną pochwyceni przez nieuchronną śmierć i wysłani na wieczną egzekucję sprawia, że prawdziwie współczuję tym, którzy niepotrzebnie dręczyli mnie z powodu swych podejrzeń.

O, Panie mój (ar. ja, Rabb) [11], ocal ich wiarę poprzez Traktaty Światła. Poprzez tajemnicę Koranu spraw, by wieczna egzekucja stała się dla nich zwolnieniem z obowiązków! Wtedy nie będę dochodził swych praw wobec nich.

Said Nursi
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ