Listy Dodatkowe z Emirdağ
— 32 —
aby stała się precedensem dla moich braci.

Chciałbym, abyście wysłuchali skarg prześladowanego człowieka, który przez dwadzieścia lat był cierpliwy i zachowywał milczenie!

W czasie, kiedy mamy u władzy rząd Republiki - co oznacza, że powinny być zapewniane najszerzej rozumiane wolności - moja osobista wolność została mi całkowicie odebrana. Z drugiej strony moi przeciwnicy nadal swobodnie prześladują mnie w każdy możliwy sposób. Rząd Republiki, który jest odpowiedzialny za zapewnienie wolności sumienia, wolności myśli i nauki, powinien albo zapewnić mi ochronę i uciszyć tych niechętnych mi, podejrzliwych wrogów, albo też powinien zapewnić mi wolność pisania, jaką zapewnia moim wrogom, zaś nie powinien zabraniać mi spisania mojej obrony.

Uświadomiłem sobie istnienie tajnego, oficjalnego zarządzenia dla wszystkich urzędów pocztowych, nakazującego konfiskatę całej mojej korespondencji. Prócz jednego dziecka, które przynosi mi wodę i chleb, wszystkim zabroniono widywania się ze mną. W takim czasie, po tym, jak Sąd Apelacyjny potwierdził nasze uniewinnienie, spodziewałem się zwrotu moich ksiąg, który spotkał się z uznaniem sądowej komisji rzeczoznawców, jednak moi wrogowie weszli w posiadanie jednego lub dwóch mych poufnych traktatów, które nie mają żadnego związku z moją sprawą. Słyszałem, że wręczyli je jednemu lub dwóm wybranym przez siebie członkom komisji rzeczoznawców, którzy z powodów osobistych sprzeciwiają się mojej metodzie, aby mogli oni przygotować potępiający mnie raport. Nie mam już cierpliwości i skończyła się moja odporność. Oto, co oznajmiam wszystkim członkom rządu Republiki, zaiste, całemu światu:

Dzięki tajemnicy prawdy Wszechmądrego Koranu i dzięki zagadce jego cudowności programem i metodą Traktatów Światła oraz mnie samego jest ocalenie bezradnych ludzi od wiecznej egzekucji śmierci poprzez potwierdzoną wiarę (tur. iman-i tahqiqi), a także ochrona tego świętego narodu przed wszelkiego rodzaju anarchią. Zaświadczyliśmy rezultaty osiągnięcia tego celu, a nasze świadectwo pochodziło z pierwszej ręki.

Następnie Traktaty Światła zadowoliły trzy różne komisje rzeczoznawców oraz trzy różne prowadzące dochodzenie sądy. Zarówno dwadzieścia lat mego życia, jak i sto trzydzieści traktatów, jakie napisałem,

— 33 —

są jawnym i niezbitym dowodem tego, że prócz tych dwóch uświęconych obowiązków Traktaty Światła w żadnym ich aspekcie nie mieszają się celowo do spraw tego świata, władzy lub bezpieczeństwa publicznego.

W sądzie przytaczałem argumenty, a wraz ze wszystkimi przyjaciółmi, którzy mnie znają, potwierdziłem, co następuje: Ten bezradny i prześladowany Said przez dwadzieścia lat nigdy nie prosił o dokumenty zwalniające go z zesłania, a także - prócz kilku wyjątków - nie wiedział, kim są członkowie rządu. Przez cztery lata nie znał on wiadomości ze świata, nie wiedział nic o sprawach tego świata ani nie interesował się nimi. Czyż jest w ogóle możliwe, by taki człowiek mógł być skłonny do zajmowania się polityką, by miał mieszać się do spraw władzy i naruszać bezpieczeństwo publiczne? Gdyby miał taką skłonność choć na wagę atomu, pytałby o te sprawy i byłby ich ciekaw. Pytałby: "Kto mi się sprzeciwia? Co dzieje się na świecie? Kto mi pomoże?". Poprzez podstępy starałby się współpracować ze znaczącymi osobistościami.

Oto najbardziej bolesne, choć drobne zdarzenie:

Wysłałem potajemny, pisany ręcznie list do przyjaciela, w którym wyraziłem się: "Znajdź jakiś pretekst do tego, by umieścili mnie w więzieniu, ponieważ wtedy ocaliłbym sam siebie przed tym stanem całkowitego opuszczenia, w którym jest przechwytywana cała moja korespondencja. Wówczas będę mógł być bliżej mych zdobnych ksiąg Traktatów Światła przetrzymywanych w sądzie w Denizli, a także będę mógł starać się o odzyskanie ich. Są one kapitałem mego życia i jego rezultatem". Na nieszczęście ani jeden z członków komisji rzeczoznawców, którzy okazali mi wsparcie, po ujrzeniu mego listu nie poczuł się zmuszony do złożenia podpisu pod aktem oskarżenia, abym mógł trafić do więzienia.

Innym pretekstem używanym przez moich wrogów, którzy doprowadzili do mojego uwięzienia - a jeśli chodzi o ów pretekst, zostałem już uniewinniony - jest twierdzenie o "zakładaniu tariki". Zaprawdę, w Traktatach Światła stale twierdziłem: "Obecny wiek nie jest czasem tariki, lecz czasem ocalenia wiary. Wielu ludzi wejdzie do Raju bez tariki, lecz nie wejdzie do Raju nikt, kto nie ma wiary". Pracujemy na rzecz wiary ze wszystkich sił. Jestem hodżą, nie zaś szejkiem. Jak mógłbym biec ku tekke, kiedy nie mam żadnej własności na tym świecie? Przez te dwadzieścia lat ani jeden człowiek nie mógłby wystąpić, aby stwierdzić: "On udzielał mi lekcji w tarice". Ani sądy, ani policja nie znalazły niczego, co świadczyłoby przeciwko mnie. Napisałem jednakże Traktat o wzmiankach (tur. Telvihat Risalesi), który objaśnia prawdy tarik w naukowy sposób. Jest

— 34 —

on lekcją prawdy i dziełem naukowym stojącym na wysokim poziomie; nie jest lekcją tariki.

Wolność sumienia jest podstawową zasadą rządu Republiki. Te dzieła i ich uczniowie pomyślnie dowiedli prawd potwierdzonej wiary (tur. iman-i tahqiqi), występując przeciwko filozofii. Rzucili wyzwanie całemu światu dla prawdy, do której przywiązały się miliardy przodków tego narodu. Zaiste, jednym z najważniejszych obowiązków rządu jest ochrona tego dzieła i jego uczniów. Zasady Republiki nigdy i pod żadnym warunkiem nie pozwolą na związanie rąk nawet jednego ze słabych uczniów owego dzieła i nie pozwolą na to, by owego ucznia atakowali jego wrogowie. Spisałem tę skargę wiedząc, że usłyszą mnie władze Republiki. Mówię:

﴿ حَسْبُنَا اللّٰهُ وَنِعْمَ الْوَك۪يلُ ﴾

[9]