Risale-i Nur

Listy Dodatkowe z Emirdağ
— 314 —

Winszuję również Sklepowi Światła. In sza'a-llah, wkrótce nasza komunikacja będzie odbywała się za pośrednictwem strażnika Sklepu Światła.

Pokój wam wszystkim w ogólności.

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Za pięćdziesiąt papierowych lir kupiłem od wydawców sto egzemplarzy Przewodnika, a zapłaciłem im pieniędzmi pochodzącymi ze sprzedaży mych własnych kopii Laski Mojżesza (tur. Asay-i Musa). Wysłałem je do was w zastępstwie sześćdziesięciu papierowych lir, jakie obiecałem wam za egzemplarze Laski Mojżesza, które ostatnio mi przysłaliście. Dwadzieścia do trzydziestu z nich możecie rozprowadzić wśród (uczniów - uz. red. pol.). Medresetu'z-Zehra, zaś pozostałe - w liczbie, jaką uznacie za właściwą - wyślijcie do miast takich jak Denizli, Milas, Burdur, Antalya, Aydin i Izmir. Zaprawdę, zasadniczą i prawdziwą ceną za każdą z tych kopii jest to, że człowiek, który je otrzyma, powinien sprawić, by każdą kopię przeczytało przynajmniej dziesięć osób, ponieważ liczba tych kopii jest ograniczona.

Po drugie: Podobała mi się wasza mowa obrończa w sądzie, jest dobra. Dobrze również, że sprawa została odroczona do dwudziestego drugiego października. Tak czy inaczej części, które mają w rękach nasi przeciwnicy, w pewien sposób dotyczą urzędników, i to oni powinni je przeczytać. Nawet jeśli tego nie zrobią, traktaty będą w ich ministerstwach, zaś poprzez zwięzłe napomknienie o tym, że prawdy Światła są częścią obowiązków tych urzędników, otrzymają oni duchowe lekcje. W ogóle się nie martwcie; Światło rozprzestrzenia się, jego podboje rosną i przyciąga ono wielu urzędników. Urzędnicy stali się ciekawi i poszukują Traktatów Światła, a kiedy je znajdą - choć otrzymali od nich karcący policzek - ostatecznie ucałują ich ręce.

Po trzecie: Listy napisane przez Ibrahima Młodszego i Saliha spośród wojowników młodszej Isparty sprawiły mi nadzwyczajną przyjemność; błogosławiony niech będzie Bóg (ar. baraka-llah) po tysiąckroć! Ci dwaj nasi bracia odwiedzili naszych braci w tamtym regionie i napisali nam o tym, iż tamci są zdrowi i bezpieczni. Ponadto poinformowali nas o tym, że leżące na wybrzeżu Morza Czarnego miejsca takie jak Ordu, Synopa, Gerze, Ayrancik, Bartin i Zonguldak zostały rozświetlone Światłem,

— 315 —

zaś hodżowie wychwalający Światło pracują dla niego wokół Uskudar w Stambule. Otrzymaliśmy również list napisany przez nowego brata z Gerze, ważnego biznesmena, który jest wielce żarliwy i zdeterminowany, aby w zupełności pracować dla Światła. Winszujemy Ibrahimowi, Salihowi oraz temu człowiekowi, przesyłamy im wiele pozdrowień pokoju i modlimy się o ich sukces.

Po czwarte: Nasz działający brat, imam Ibrahim Edhem z Alamescid, znalazł dwóch całkowicie oddanych uczniów Światła (tur. Nurcular) pracujących wedle jego własnego systemu, zaś oni napisali szczery i pełen oddania list, który ukazuje ich determinację w służbie Światła. Proszą oni o to, aby zostali przyjęci do kręgu wybranych uczniów. Niech Wszechmocny Bóg ześle im sukces, amen!

Przesyłamy wiele pozdrowień pokoju dla miejskiego muftiego Alego Rizy, który jest wymieniony w liście Alego Senturka. Niech wie, że wkroczył do kręgu Światła, obejmującego wielu ważnych braci, którzy również nazywają się Ali Riza, a także, że będzie on dobrym przykładem dla wielu innych.

Tysiące pozdrowień pokoju dla was wszystkich.

Wysłaliśmy jeden dżuz naszego cudownego Koranu, który zawiera subtelne przykłady tałafuq w surze Ar-Rahman, wraz z innym dżuzem ukazującym piękne przykłady tałafuq, do Aziza, drukarza ze Stambułu. Wyraził swój podziw i obiecał: "Będę miał dzieła takie jak Hizb al-Qur'an i Hizb an-Nurija wydrukowane fotograficznie, kiedy tylko zechcecie. Ponieważ dałem słowo, że przygotuję milion kopii Koranu, które zostaną wysłane do Indii, byłoby wspaniale wysłać wraz z nimi ten cudowny Koran. In sza'a-llah, Wszechmocny Bóg ześle uczniom Światła (tur. Nurcular) wielki sukces".

Zapłaciłem drukarzom za pięćdziesiąt kopii Przewodnika, które otrzymałem i wyślę je do was jako zapłatę za Pieczęć zatwierdzającą to, co niewidzialne. Ponadto, aby stały się błogosławioną zapłatą za owe błogosławione księgi, postanowiłem dać w zamian dwa rondle, które

— 316 —

służyły mi, lecz już ich nie potrzebuję, a nie chcę ich oddawać, bawełnianą szatę, którą nosiłem przez piętnaście lat, a także pewną wielce błogosławioną księgę, czajniczek, ostrą brzytwę, której używałem do golenia przez dwadzieścia cztery lata i prześcieradło, które służyło mi przez wiele lat. Zgodnie z wyceną ojca Alego Kilinca oraz Ahmeda Rasiha, którzy byli przy tym obecni, rondle są warte dziewięć lir, czajniczek dziewięć, ostra brzytwa dziewięć, co razem z jedną bawełnianą szatą, jednym ręcznikiem, sztuką bielizny i bawełnianą koszulą daje sto dwadzieścia pięć lir. To wycena dokonana przez tych, którzy byli obecni. Poprosiłem o dokonanie niższej wyceny, ponieważ ta jest zbyt wysoka.

Pozdrowienia pokoju dla was wszystkich.

Nasi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze, winszując wam błogosławionych dziesięciu nocy (ar. lajal'i aszara), podzielę się z wami dwoma następującymi cudami Światła:

Ostatni wzrost rozprzestrzeniania się Światła na różne sposoby, szczególnie za pomocą powielacza, oszołomił naszych wrogów spośród potajemnych ateistów. Konspirowali oni, aby pewien nieszczęsny i chwiejny człowiek doprowadził do pomniejszego, lecz nieszczęsnego wydarzenia, które mogłoby spowodować poważne podejrzenia i oskarżenia. Cztery razy strzelali oni do tego człowieka tuż obok domu jednego z wiodących uczniów Światła, którego obowiązek ma najwyższe znaczenie. Ów człowiek został ranny, a lekarz oznajmił ze stuprocentową pewnością, że umrze wskutek ran. Istniało dziewięćdziesięcioprocentowe prawdopodobieństwo przypisania tej zbrodni owemu ważnemu uczniowi, a także dziewięćdziesięcioprocentowe prawdopodobieństwo tego, że Traktaty Światła i listy znajdujące się w jego mieszkaniu zostaną skonfiskowane pod pozorem dochodzenia. Było zatem prawdopodobne, że uczniowie Światła (tur. Nurcular) oraz ja sam zostaniemy powiązani z tą sprawą, a nasi wrogowie znajdą powód wystarczający do tego, by splamić owego niewinnego ucznia poprzez tak dziwaczne oskarżenia. Choć rannego mogło reprezentować w tej sprawie wielu urzędników i wiele osób nieurzędowych, zgodnie z tajemnicą słów:

فَاِنَّكَ مَحْرُوسٌ بِعَيْنِ الْعِنَايَةِ
Jesteś chroniony przez przychylność Allaha
— 317 —

Boża ochrona jeszcze raz przybyła nam z pomocą. Ów człowiek nie umarł, choć z bliska wystrzelono w jego twarz cztery kule. W zdumiewający sposób nie było żadnych świadków całego zdarzenia. Pomimo presji wywieranej na sporządzenie raportu o tym zdarzeniu ani ów człowiek, ani jego ojciec, ani jego bracia nie powiedzieli sądowi, kim był człowiek, który do niego strzelał. Oznacza to, że nie sprawiono, aby o tym powiedzieli. Gdyby ów człowiek to powiedział, hipokryci (ar. munafiqun) robiący góry z kretowiska rozpowszechnialiby dziwaczne oszczerstwa. Dzięki łasce i szczodrości Wszechmocnego Boga Światło i uczniowie Światła (tur. Nurcular) byli pod Jego ochroną, zaś całe wydarzenie nie wyrządziło nam żadnej szkody. Jesteśmy całkowicie przekonani co do tego, że był to cud (tur. keramat)\Światła.

Jako że ów człowiek wcześniej czytał pewną część Traktatów Światła, ocalił życie dzięki ich cudowi (tur. keramat) i dzięki lekcji prawdy, jaką od nich otrzymał. Mimo swego nieszczęsnego stanu i upartego charakteru zachował milczenie, nic nie mówiąc ani sądowi, ani krewnym, jednakże wcześniej odwiedził mnie i obiecał, że tego będzie się trzymał. Jako że postępował źle, został mu wymierzony cios. Zaprawdę, nawet uczeń, który mógł zostać wmieszany w tę sprawę, popełnił pewne niedbałe czyny przy jego całkowitej wierności i szczerości intencji (ar. ichlas), i z tego też powodu został mu wymierzony litościwy klaps.

Ten fragment należy spisać w zakończeniu Finezyjnego Punktu dotyczącego słowa Huła (ar. On)

Ujrzałem, że królestwo podobieństw zapisuje nieskończenie liczne fotografie, a każda fotografia utrwala nieprzeliczone wydarzenia na świecie, wszystkie naraz, bez żadnego nieporządku. Myślałem o nim tak, jakby było wielką kamerą, ustawioną celem ukazywania na wiecznych wystawach ulotnych i idących na marne stanów i spraw przemijających istot i owoców ich przemijającego życia; celem ukazywania spojrzeniu tych, którzy doświadczają wiecznie trwającego szczęścia w Raju (ar. Dżanna), ich przygód na tym świecie oraz wspomnień na wielkim ekranie kinowym życia ostatecznego.

Zdolność pamięci i wyobraźnia są dwoma świadectwami, dwiema spośród najmniejszych próbek, dwiema wskazówkami istnienia zarówno Strzeżonej Tablicy (ar. Al-Lałh al-Mahfuz), jak i królestwa podobieństw

— 318 —

(ar. misal). Choć są one małe jak umieszczone w naszych głowach ziarnko soczewicy, to fakt, że zebrane w nich informacje, które wypełniłyby wielką bibliotekę, są zapisywane bez żadnego zamieszania i w największym porządku, jest rozstrzygającym dowodem tego, że królestwo podobieństw i Strzeżona Tablica należą do najwspanialszych i największych wzorów owych dwóch zdolności.

Żywioły powietrza i wody, a szczególnie nasienie i żywioł powietrza, są takimi śladami mądrości i woli Boga, zapisanymi przez pióro Jego zarządzenia (ar. qadr) i mocy, które dalece przewyższają żywioł ziemi, będąc od niego o wiele wspanialszymi. Jasno zrozumiałym z pewnością równą wiedzy (ar. 'ilm al-jaqin) jest zatem fakt, że niemożliwością po stokroć i pod każdym względem jest to, aby w ich sprawy miały ingerować w jakikolwiek sposób przypadek, ślepa siła, głucha natura czy pozbawione życia i bezcelowe (pozorne - uz. red. pol.) przyczyny; raczej są one kartą dla śladów pozostawionych przez pióro zarządzenia i mądrości Boga.

Nie zezwolono mi na to, bym spisał resztę owej kwestii.

سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ

[80]

Wasz brat
Said Nursi

Moi drodzy, wierni bracia! Moi działający i wytrwali przyjaciele w służbie Koranu!

Po pierwsze: Całym naszym jestestwem winszujemy wam błogosławionych dziesięciu nocy (ar. lajal'i aszara), które zawierają w sobie znaczenie większej pielgrzymki (ar. hadżdż al-akbar).

Po drugie: Podboje Światła trwają zarówno w kraju, jak i za granicą. Jednakże ludzie zbłądzenia i występku, którzy są naszymi potajemnymi wrogami, używają w swych staraniach pewnych pomniejszych wydarzeń, aby zaszczepić niepokój pomiędzy uczniami Światła i zdezorientować ich, czyniąc górę z kretowiska.

Ostatnie takie wydarzenie miało wieczorem niedaleko domu pewnego ważnego ucznia, który jawnie przechowuje moje księgi oraz listy z ostatnich trzech lat. Prawdopodobieństwo najścia na dom owego ucznia celem

— 319 —

przeszukania go z powodu owego wydarzenia wynosiło dziewięćdziesiąt procent. Jednak poprzez Swą łaskę i ochronę Wszechmocny Bóg uchronił ten dom przed dochodzeniem. Gdybym tego ranka nie napominał dwóch naszych naiwnych braci; gdyby nie zostały stamtąd zabrane listy i księgi, zostałaby wywołana dość poważna sprawa w kręgu Światła. Jest jasnym, że za tym wydarzeniem stoją pewnego rodzaju motywy polityczne. Choć jesteśmy chronieni przez Bożą łaskę; kiedy rozpowszechniane są ostatnio wydrukowane dzieła, kiedy tak bardzo jesteśmy zobowiązani do tego, by zachować spokój i praktykować ostrożność, nasi wrogowie - którzy robią górę z kretowiska - wyolbrzymiliby całe zdarzenie i wywołali niepokój oraz dezorientację między nami. Boża łaska raz jeszcze udaremniła ten plan i ochroniła nas.

Jednakże owo odosobnione wydarzenie wywołało taki alarm w mojej duszy, zadało jej tak silny duchowy cios, spowodowało taką myśl o szkodzie, jaka może spotkać służbę Światła, że stało się przyczyną niedoli, duchowych ran i zdenerwowania, jakich nie doświadczyłem nigdy wcześniej. Miażdżył mnie mimowolny żal. Nagle, jako doskonałe remedium na rany owego duchowego żalu, Wszechmocny i Najbardziej Miłosierny z miłosiernych (ar. Arhamar Rahimin) w Swym doskonałym miłosierdziu dwa dni później zesłał mi przybycie nadzwyczaj oddanego Nuriego Benli, wojownika z Kastamonu Said-beja, a także Ismaila spośród wojowników Inebolu.

Ponadto nasz brat Emin, który powrócił do swego rodzinnego miasta, w swoim liście napisał, że Mułła Hamza - którego od piętnastu lat miałem za męczennika (ar. szahid) i włączałem go do swych suplikacji (ar. du'a) wraz z innymi braćmi, którzy zostali męczennikami, jak Ubeyd; który wydrukował zarówno Znaki cudowności (ar. Iszarat al-I'dżaz), jak i Słowo Dziesiąte - żyje w Iraku i poszukiwał Światła. Ta radosna nowina całkowicie uleczyła moje rany; złożyłem niekończące się podziękowania Wszechmocnemu Bogu.

Przesyłamy tysiące pozdrowień pokoju naszym braciom w ogólności.

— 320 —

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Mam powód do tego, by podzielić się z wami pewnym nieszczęsnym, bolesnym i subtelnym wydarzeniem z mego życia, aby ukazać, że moi wrogowie sięgnęli po ostateczne środki. Sfabrykowali oni oskarżenia prawdopodobne jak jeden do tysiąca, które są tak bezpodstawne, że nawet Szatan nie zwiódłby nikogo za ich pomocą. Ukazuje to, że nie pozostała im już żadna inna broń, jakiej mogliby użyć przeciwko Światłu. Cała sprawa wygląda następująco:

Tym, którzy znają moje życie, dobrze wiadomo, że pięćdziesiąt pięć lat temu, kiedy miałem mniej więcej dwadzieścia lat, zatrzymałem się w rezydencji nieżyjącego już gubernatora Omara Paszy w Bitlis. Przebywałem tam przez dwa lata, gdyż nalegał na to, a także z powodu wielkiego szacunku, jaki miał dla nauki. Miał on sześć córek; trzy z nich były młode, a pozostałe trzy nieco starsze. Choć przez dwa lata mieszkałem z nimi w tym samym domu, nie rozpoznawałem żadnej z trzech starszych ani nie mógłbym odróżnić jednej z nich od drugiej. Nigdy nie poświęcałem im na tyle uwagi, aby poznać je na tyle dobrze. Zaprawdę, mój przyjacieluczony przybył, aby mnie odwiedzić, a po dwóch dniach potrafił już odróżnić jedną z nich od drugiej. Wszyscy byli zdziwieni moją postawą i pytali mnie:

- Dlaczego w ogóle nie patrzysz na nie?

- Dbałość o dostojeństwo nauki powstrzymuje mnie od patrzenia na nie - odpowiadałem.

Ponadto podczas szczególnego święta Kagithane w Stambule, skąpo odziane kobiety Greków i Ormian ustawiły się w szeregach po obu stronach Złotego Rogu, przez całą drogę od Mostu do Kagithane. Nieżyjący już członek parlamentu, Mułła Sajjid Taha, inny członek parlamentu, Hadżi Ilyas, a także ja, płynęliśmy razem łodzią niedaleko tych kobiet. Nie byłem tego świadomy, lecz po godzinie na łodzi wyznali, że sprawdzali mnie i kolejno mieli mnie na oku.

- Jesteśmy zdumieni tym, że nie spojrzałeś na nie ani razu! - powiedzieli.

- Jako że konsekwencją niepotrzebnych, przemijających i grzesznych przyjemności są niedola i żal, nie chcę patrzeć na takie rzeczy - odparłem.

Ci, którzy są ze mną zaprzyjaźnieni, wiedzą, że przez całe życie wystrzegałem się przyjmowania prezentów, darowizn i zaszczytów,

— 321 —

a także zobowiązań wobec ludzi. Poprzez dwukrotne straszliwe uwięzienie mnie w ciągu dwudziestu lat mej męczącej niewoli stało się jasnym i oczywistym, że dla zachowania honoru i pomyślności Światła, a także służby wierze i Koranowi, wyrzekłem się wszelkich pragnień oraz zainteresowań materialnych, społecznych czy politycznych. Nie poświęciłem najmniejszej uwagi groźbom zgładzenia mnie wygłaszanym przez ludzi o złej woli.

Choć praktykowałem tę zasadę przez całe moje siedemdziesięciopięcioletnie życie, to pewien człowiek zajmujący oficjalne stanowisko z intencją splamienia nadzwyczajnej cnoty Traktatów Światła był zdolny do oszczerstwa, jakiego nie wyobraziłby sobie ani nie pomyślał o nim nawet Iblis. Stwierdził on: "Nocami odwiedzały go prostytutki i inni bezwstydni osobnicy z całymi tacami baklavy". Tymczasem na noc moje drzwi są zamknięte z zewnątrz i od wewnątrz, zaś przed drzwiami aż do świtu stoi strażnik - na rozkaz wydany właśnie przez tego nędznika. Ponadto moi sąsiedzi i wszyscy moi przyjaciele wiedzą, że od modlitwy wieczornej (ar. 'isza) aż do rana nie pozwalam nikomu na to, by mnie odwiedzał.

Zatem gdyby nawet rozpustny i głupi człowiek stał się najpierw osłem, a później diabłem, wciąż nie miałby szans na to, by wymyślić takie oszczerstwo. Kiedy to zrozumiano, ów człowiek porzucił swój plan, a później został wysłany do Piekła czy gdzie indziej. Tym, co zamierzał, było wykorzystanie jego oficjalnego stanowiska do manipulowania niedawnymi wydarzeniami. Próbował on zdyskredytować raczej uczniów Światła niż moją osobę i w ten sposób ich splamić, jednakże ochrona i wsparcie Bożej opatrzności udaremniły ten plan w zdumiewający sposób.

Mówiąc to, nie rozgrzeszam mojej duszy. Mówię raczej: «Uświęcona służba wierze sprawia, że dusza zapomina o wszystkich swych pragnieniach. Duchowe przyjemności, jakich doznaje w owej służbie, są dla niej wystarczające», a także mówię o potrzebie tego, by uczniowie Światła praktykowali ostrożność i roztropność.

Po drugie: Wysyłam do was pisarza, który ma doświadczenie i biegłość w pracy z powielaczem. Odkryłem, że pisanie sprawia mi trudność, zatem nie obrażajcie się na mnie o to, że piszę do was tak niewiele.

Po trzecie: Przesyłam pozdrowienie pokoju kaznodziei Mehmedowi Tevfikowi z Eflani; jego sen jest błogosławiony.

Po czwarte: W tej chwili otrzymałem piękny list Mehmeda Feyziego, owego Husreva z Kastamonu, przynoszący radosne wieści o zwycięstwach

— 322 —

Światła. Całym swym jestestwem składam życzenia z okazji dziesięciu świętych nocy (chodzi o ostatnie noce miesiąca ramadan - uz. red. tur.), a także Święta Zakończenia Postu, przede wszystkim owemu wartościowemu bratu, a także Hilmiemu i Eminowi wraz z pięcioma innymi braćmi, jak również siostrom takim jak Zehra, Lutfiye, Ulviye i im podobne. W załączeniu przesyłamy wam listy napisane przez Hulusiego i Feyziego.

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Pewien ważny i cnotliwy uczeń Światła zadał mi w imieniu wielu innych następujące pytanie:

Niektórzy spośród ważnych i szczerych uczniów Światła wciąż myślą o tobie jako o wielkim przewodniku (ar. murszid) spośród ahl al-bajt, który ma nadejść w dniach ostatnich (ar. achirzaman); obstają przy tym, choć nieprzerwanie zaprzeczasz takim opiniom i okazujesz niechęć wobec nich, wciąż je odrzucasz i wzbraniasz się przed takimi ideami. Z pewnością muszą jednak posiadać oni pewną prawdę i rozstrzygające świadectwo (dla swoich twierdzeń - uz. red. pol.), podczas gdy powód, dla którego się z nimi nie zgadzasz, również musi być wynikiem pewnej prawdy i mądrego zamysłu. Tak czy inaczej, jest to sprzeczność, zaś my prosimy, abyś rozwiązał dla nas to zagadnienie.

Zatem odnosząc się do wielu kwestii poruszonych w tym pytaniu, powiem: Owi wybrani uczniowie Światła (tur. Nurcular) posiadają pewną prawdę, jednakże wymaga ona objaśnienia oraz interpretacji pod dwoma względami.

Pierwszy: Jak wskazałem na to w wielu moich listach, zbiorowa osobowość duchowa uświęconej społeczności, której przedstawicielem będzie Mahdi spośród rodziny Posłańca (ar. ahl ar-Rasul), będzie miała trzy obowiązki. Jeśli wcześniej nie nastąpi Dzień Zmartwychwstania (ar. Jałm al-Qijama), a ludzkość nie ulegnie całkowitemu zepsuciu, pokładamy w Bożym miłosierdziu nadzieję na to, że owe obowiązki zostaną wypełnione przez jego społeczność i przez wspólnotę ludzi szlachetnych. Oto te trzy wielkie obowiązki:

Obowiązek pierwszy to ocalenie wiary w sposób, który zmusi do milczenia przede wszystkim filozofię i ideologię materialistyczną, jakie powstały z zarazy materializmu i naturalizmu, która rozprzestrzeniła się wśród ludzkości poprzez ataki nauki i filozofii. Jako że obowiązek

— 323 —

obrony ludzi wiary (ar. ahl al-iman) przed zbłądzeniem wymaga wyrzeczenia się tego świata wraz ze wszystkim, co się na nim znajduje, a także zaangażowania się w szczegółowe dochodzenia, zatem czas i okoliczności przeważnie nie pozwolą Szlachetnemu Mahdiemu na to, aby całkowicie wypełnił osobiście ów obowiązek, ponieważ jego panowanie przez wzgląd na bycie namiestnikiem (ar. chalifa) Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) nie pozostawi mu czasu na takie zajęcia.

Zaiste, ów obowiązek będzie musiała wypełnić do pewnego stopnia grupa ludzi, jacy przyjdą przed nim. Ta osobistość podejmie zatem dzieło spisane wskutek rozległych dochodzeń ludzi z owej grupy i przyjmie je jako własny plan działania, poprzez który całkowicie wypełni ów pierwszy obowiązek. Moc oraz duchowa armia tego obowiązku będą opierać się na grupie uczniów, których całym ekwipunkiem będą jedynie atrybuty szczerości intencji (ar. ichlas),\wierności i solidarności. Nieważne, jak nieliczni będą ci uczniowie; ich duchowa siła i wartość będą równe sile i wartości całej armii.

Obowiązek drugi to ożywienie znaków szczególnych (ar. sza'ir)\islamu poprzez stanowisko namiestnika Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Poprzez obranie za punkt oparcia jedności świata islamu owym obowiązkiem jest ocalenie ludzkości przed materialnymi i duchowymi niebezpieczeństwami oraz przed gniewem Boga. Jeśli chodzi o punkt oparcia i o sługi, jakich wymaga ów obowiązek, to będą nimi armie złożone z milionów żołnierzy.

Obowiązek trzeci: Jako że wiele nakazów koranicznych doznało szkody wraz z upływem czasu, zaś prawo szariatu Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) zostało do pewnego stopnia zawieszone, owa osobistość będzie pracować nad wypełnieniem tego wspaniałego obowiązku, zbierając duchowe wsparcie wszystkich ludzi wiary (ar. ahl albajt) i wsparcie jedności islamu, szczególnie przy współudziale milionów oddanych i szlachetnych ludzi z rodu ahl al-bajt, którzy są liczni i potężni w każdym stuleciu.

Jako że taka jest prawda w owej kwestii, zatem wydaje się, że najważniejszy obowiązek Mahdiego i jego najbardziej wzniosła metoda, która polega na ocaleniu wiary (ar.iman)i przekazywaniu ogółowi ludzi lekcji potwierdzonej wiary (ar.tahqiqi iman),a nawet obowiązek polegający na wzniesieniu wiary prostych ludzi do poziomu tahqiqi iman,\ukazuje w najbardziej wyraźny sposób znaczenie przyniesienia zbawienia i przewodnictwa, zarówno duchowych, jak i rzeczywistych. Jako że uczniowie Światła postrzegają Traktaty Światła

— 324 —

jako całkowicie wykonujące ów obowiązek, zaś obowiązki drugi i trzeci są drugoi trzeciorzędnym, zatem z tego powodu słusznie postrzegają zbiorową osobowość duchową Traktatów Światła jako będącą pewnego rodzaju Mahdim.

Jako że przedstawicielem owej zbiorowej osobowości duchowej jest zbiorowa osobowość zrodzona z solidarności uczniów Światła; jako że przypuszczają oni, iż tę osobowość do pewnego stopnia reprezentuje bezradny interpretator Traktatów, zatem niekiedy przyznają oni to miano także i jemu. Choć powoduje to zamieszanie i jest błędem, nie będą za to odpowiedzialni, ponieważ zwyczaj nadmiernie korzystnych myśli w czyimś temacie szeroko rozprzestrzenił się od czasów minionych i nie można mu się sprzeciwiać. Ponieważ uważam nadmiernie korzystne myśli mych braci za rodzaj suplikacji (ar. du'a)\i żarliwego pragnienia, a także za odbicie całkowitego przekonania, jakie żywią uczniowie Światła, najczęściej nie wtrącam się do tego. Poprzez taką interpretację najlepiej można potwierdzić fakt, że niektórzy święci (ar. ałlija) z dawnych czasów dzięki ich cudom (tur. keramat) spośród tego, co niewidzialne (ar. ghajb), ujrzeli w swych odkryciach (ar. kaszf) Traktaty Światła jako tego, kto przyniesie zbawienie w dniach ostatnich (ar. achirzaman).

Oznacza to, że zmieszano ze sobą dwa punkty, które wymagają interpretacji:

Punkt pierwszy: To prawda, że obowiązki drugi i trzeci nie mają tego samego stopnia ważności, co obowiązek pierwszy. Jednakże przez wzgląd na namiestnictwo Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i wspaniałość islamu, który zapanuje nad całym światem dzięki armiom muzułmańskiej jedności, każdy - szczególnie ludzie prości, ludzie polityki, a zwłaszcza społeczeństwo tamtej epoki - będzie uważał, iż owe dwa obowiązki mają zakres po tysiąckroć większy niż obowiązek pierwszy.

Kiedy owo miano (Mahdiego - uz. red. pol.) przypisać jednemu człowiekowi, natychmiast przywodzi ono na myśl owe dwa obowiązki, zaś implikując znaczenie polityczne, wzywa ono umysł do egoizmu, a raczej wskazuje na pragnienie sławy i zaszczytów, na umiłowanie rangi i sławy. Od dawnych czasów, a nawet i obecnie, wielu łatwowiernych ludzi, opętanych przez pragnienie rangi, twierdziło, iż są oni Mahdim. To prawda, że w każdym stuleciu przychodzi pewnego rodzaju Mahdi i odnowiciel (ar.mudżaddid)jako ten, który przynosi zbawienie, lecz przez wzgląd na to, iż w pewien sposób wykonywali oni jedynie jeden obowiązek spośród trzech, żaden nie został nazwany Wielkim Mahdim dni ostatnich (ar. achirzaman).

— 325 —

Ponadto, opierając się na owym przekonaniu niektórych uczniów, komisja rzeczoznawców z Denizli orzekła, występując przeciwko mnie w sądzie: "Gdyby oznajmił, że jest Mahdim, wszyscy jego uczniowie ochoczo by to przyznali".

Odpowiedziałem na to, mówiąc:

Nie wiem, czy jestem szlachetnym (ar.sajjid)[81]. W tej epoce nie znamy swoich przodków, tymczasem ów wielki człowiek dni ostatnich (ar.achirzaman)będzie spośródahl al-bajt.Ponieważ jako duchowy syn Szlachetnego 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad) przyjąłem od niego lekcję prawdy, a wedle jednego ze znaczeń doahl al-Muhammadnależą również prawdziwi uczniowie Światła, zatem można uważać, że duchowo jestem spośródahl al-bajt.Jednakże jako że ta epoka jest epoką zbiorowych osobowości duchowych; jako że metoda Światła w żaden sposób nie zezwala na egoizm i egocentryzm ani też na pragnienie rangi dla siebie samego, zaś poszukiwanie sławy i chwały jest całkowicie sprzeczne z tajemnicą szczerości intencji (ar. ichlas),\zatem składam niekończące się podziękowania Wszechmocnemu Bogu za to, że nie uczynił mnie rozmiłowanym w samym sobie. Nigdy nie utkwię spojrzenia w rangach, które w nieskończony sposób przekraczają moje rzeczywiste zasługi. Nawet gdyby przyznawano mi rangi życia ostatecznego, uważam, iż mam obowiązek odrzucić, je, aby nie doznała szkody tajemnica szczerości intencji (ar. ichlas) w służbie Światła.

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Winszuję z okazji Święta (Ofiarowania - uz. red. pol.) uczniom Światła w ogólności oraz tym uczniom Światła, którzy są obecni na większej pielgrzymce (ar. hadżdż al-akbar), a także tym wspierającym Światło, którzy obecnie są na pielgrzymce. Ponadto winszuję wam z okazji dobrych wiadomości, jakie przynosi to Święto, a które mówią o rozpoczęciu wielkiego święta dla świata islamu, jakim jest ustanowienie muzułmańskiej jedności przez wielkie narody świata islamu, takie jak narody Indii i Arabii. Owe narody na długi czas utraciły swą niepodległość i znajdowały się w niewoli. Teraz państwa muzułmańskie liczące sto milionów ludzi w Indiach i pięćdziesiąt milionów na Jawie, a także

— 326 —

cztery lub pięć rządów państw arabskich, kształtujących arabską jedność, podobną jedności Stanów Zjednoczonych, łączą się w jedności islamu.

Po drugie: Zgodnie z tym, co napisali Re'fet-bej i Mustafa Oruc, nad głównym wejściem do wielkiego kompleksu budynków w Stambule, mieszczących Sztab Generalny i Ministerstwo Wojny, przez długi czas zarządzające armią islamu, które to budynki później służyły jako siedziba uniwersytetu, wypisano głębokie wersety Koranu:

اِنَّا فَتَحْنَالَكَ فَتْحًا مُب۪ينًا ٭ وَ يَنْصُرَكَ اللّٰهُ نَصْرًا عَز۪يزًا

[82]

które później zakryto marmurem, aby ukryć ich światła. Obecnie widzimy silny znak tego, że zostanie dozwolone używanie alfabetu koranicznego, co stanie się narzędziem służącym celom Traktatów Światła. Uniwersytety w przyszłości staną się szkołami Światła. W blasku tego samego światła Ahmad, który jest jednym z uczniów Światła w Denizli, odnalazł pewien szczególny fragment w dziełach Bismarcka, który był sławnym uczonym i największym umysłem dziewiętnastego wieku, a osiągnął najwyższe poziomy filozofii społecznej. W owym fragmencie wielki Bismarck mówi:

Zbadałem Koran w każdym aspekcie i znalazłem wielką mądrość w każdym jego słowie. Jeśli chodzi o zarządzanie sprawami ludzkości, ta księga nie ma podobnych sobie.

Mówi także, wołając do Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie):

O, Muhammadzie! Prawdziwie żałuję, że nie jestem tobie współczesnym. Ludzkość nigdy już nie ujrzy ponownie tak wybitnego i potężnego człowieka jak ty, zatem biję ci czołem w głębokim szacunku.

Bismarck

Tak, napisał on swoje nazwisko pod tymi słowami. Z powodu jego nadmiernej krytyki wcześniejszych Ksiąg Objawionych, które zostały zniekształcone i unieważnione, wskazałem na to, że owych zdań nie należy rozpowszechniać.

Ten człowiek był największym geniuszem i najwspanialszym umysłem dziewiętnastego wieku, a także najważniejszą osobistością politycznego i społecznego życia ludzkości. Niepodległość, jaką zyskał świat islamu, a także fakt, że cudzoziemskie rządy aktywnie poszukują prawd Koranu, zaś wielkie prądy zachodu i północnego zachodu zwracają się ku Koranowi

— 327 —

- to wszystko jest wielce zachęcającymi osiągnięciami. Jak Bismarck, tak również największy i najbardziej sławny filozof Ameryki, Mr. Carlyle, doszedł do następującego rozstrzygającego wniosku:

Żadna inna księga nie może kiedykolwiek osiągnąć poziomu Koranu. Jest on słowem prawdy; jest on tym, na co powinniśmy zwrócić uwagę.

Podboje Traktatów Światła w każdym miejscu, a także ich rozwój, są osiągnięciami tak zachęcającymi, że wskazują one na to, iż na Zachodzie narodzi się wiele osobowości podobnych Bismarckowi czy Carlyle'owi. Przedstawiamy wam tę prawdę jako świąteczny podarunek i wysyłamy do was ten list, dołączając do niego słowa zapisane przez Bismarcka.

Spojrzałem na list napisany pięknym charakterem pisma przez niewinnego syna fryzjera Alego Osmana, i nagle przyszło mi na myśl:

Wspaniała służba wykonywana w podobny sposób przez trzech fryzjerów z trzech ważnych centrów Światła, a także fakt, że każdy z nich pracuje dla Światła wraz ze swymi dziećmi, sprawiły, że stałem się z nich dumny. Fryzjer Burhan, fryzjer Hifzi, fryzjer Ali Osman - każdy z nich jest godnym wojownikiem Światła. Niech Bóg ześle im, ich rodzinom i dzieciom, szczęście na tym świecie i w świecie, który nadejdzie, amen!

Said Nursi

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Trzej uczniowie Medresetu'z-Zehra otrzymali łagodny wyrok miesiąca pozbawienia wolności, w całkowicie bezprawny i bezsensowny sposób, poprzez wściekłość nieprzychylnego nam sędziego. Jednakże w zamian, dzięki silnemu przekonaniu oraz sile, jakie nasuwa wiele wskazówek, dajemy dobrą nowinę o tym, że w odpowiedzi na ów niewielki wyrok, jaki ów człowiek przez swój bezsensowny gniew wymierzył tym uczniom oraz ich pomocnikom, istoty duchowe, aniołowie i przyszłe pokolenia - wszystkie wyrażą swoje uznanie dla takich uczniów przez miliony oklasków. Jako że takie naprzykrzania się i męczarnie służą ocaleniu przed milionami lat kary w wiecznym więzieniu, zmniejsza to znaczenie takich wydarzeń - znikomych jak skrzydełko muchy - do zera.

— 328 —

Sto lat temu jeden z najbardziej inteligentnych i dociekliwych uczonych oraz domniemanych samodzielnych władców, egoistyczny i sławny książę Bismarck - choć był chrześcijaninem - okazał się na tyle śmiały, aby zdyskredytować wszelkie wcześniejsze religie i objawienia, a nawet zaprzeczyć im. Na zakończenie własnoręcznie spisanego pisma stwierdził, że z posłuszeństwem i strachem bije czołem Wszechmądremu Koranowi. Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy wiadomości o tym krążyły w gazetach, zaś Bismarck stwierdził, że porzucił swój upór, ego, oraz ateizm, i oznajmił światu o swoim posłuszeństwie Koranowi, straszliwy rząd na północnym wschodzie, który zaprzeczał wszelkim religiom Objawienia, zachęcał wielu z zamieszkujących ów kraj muzułmanów do tego, by udali się na pielgrzymkę (ar. hadżdż), aby świat islamu odniósł wrażenie, że zelżały ateizm, upór i wrogość owego rządu; aby zapewnić o tym, że ów rząd - któremu nie udało się zaprzeczyć Koranowi, a w pewien sposób podporządkował się owej Księdze i przyznał jej rację - jest lepiej niż tutejsze ludy poinformowany o znaczeniu Koranu. Ów rząd wykorzystał to, aby twierdzić, że tutejsze ludy pozostały w tyle, ponieważ nie wysłały tak wielu pielgrzymów. W odpowiedzi, choć ludzie stąd - oto, czego zechciał Bóg! (ar. ma sza'a-llah) - w zupełności odprawili pielgrzymkę, pośród tak zaciekłej politycznej propagandy, uczniowie Światła z uczelni Medresetu'z-Zehra rozpowszechniali swymi piórami prawdy i cuda Wzniosłego Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, poprzez zdumiewające dzieła takie jak Zulfikar i Laska Mojżesza (tur. Asay-i Musa), i sprawili, że większość najbardziej upartych ateistów przyznała owym dziełom rację. Obecny atak przedsięwzięty przez ludzi zbłądzenia sprawi zatem, że wszyscy ludzie prawdy, a nawet istoty duchowe i anioły, zapłaczą, czym wzbudzą gniew ziemi i niebios.

Jako że traktat Największy Znak (tur. Ayet'ul Kubra), którego tysiąc egzemplarzy wydrukowano w starym alfabecie, a także wszystkie Traktaty Światła, zostały jednogłośnie uniewinnione, a po trwającym dwa lata dochodzeniu wszystkie zwrócono właścicielom, zatem próba oskarżenia i skazania niektórych traktatów drukowanych w starym alfabecie, którą poważnie zajmuje się sądownictwo, jest ujmą na honorze jego sprawiedliwości.

Po drugie: W tej chwili nie mam osobistego skryby, zaś inni skrybowie nie są zaznajomieni ze stylem mego języka. Ponadto jestem chory, a piszę z wielkim trudem i bardzo powoli. Tymczasem od wczoraj otrzymałem blisko dwadzieścia listów podpisanych imionami wielu naszych braci i sióstr. Wraz z życzeniami świątecznymi dla tych, którzy chcą zostać

— 329 —

nowymi uczniami Światła, przyjmujemy ich całym naszym jestestwem i prosimy Wszechmocnego Boga, aby był rad z tych, którzy ich zachęcili, i aby zesłał im wszystko, czego tylko pragną ich serca.

Po trzecie: Piękny list Sabriego, będącego "tablicą rozdzielczą" Traktatów Światła, który zostanie dołączony do Listów Dodatkowych; uświęcona służba Alego Osmana i Alego Cilingira przy rozpowszechnianiu Światła; skuteczne działania Ibrahima Edhema w Balikesir i okolicach - a dzięki jego przewodnictwu wielu ludzi dołączyło do kręgu Światła; działania i zapał Ahmeda Fuada w Eflani i okolicach, które przypominają działania i zapał Hasana Feyziego; wysiłki Sabriego z Konyi, pracującego nad tym, aby wielu młodych uczniów wkroczyło do kręgu Światła; łaskawa uwaga i serdecznie przyjęcie Traktatów Światła, szczególnie przez hadżiego i hodżę Vehbi-effendiego, a także przez uczonych (ar. 'ulama) z Konyi; szczera i żarliwa więź ze Światłem widoczna w liście Abdurrahmana Ihsana; dołączenie z zapałem trzech wielce szczerych i oddanych ludzi do kręgu uczniów Światła, o którym pisze Osman, kaznodzieja z Tavsanli; fakt, że wioski Egirdir wydały wielu szczerych uczniów Światła (tur. Nurcular), co potwierdzają Ali Osman i Halil Ibrahim; pełen oddania i lśniący list Abdullaha z Arac, który wykonał ważną służbę na Uniwersytecie w Ankarze, który był pierwszym uczniem szkół z Kastamonu, jaki dołączył do Światła, który dokłada starań, aby bronić i chronić w Ankarze Vahdeta, syna Abdurrahmana, a także informuje o tym, że w rezultacie wzrostu czytelnictwa Traktatów Światła liczba ich egzemplarzy przestała być wystarczająca, i o tym, jak wraz ze swym przyjacielem Mehmedem z Konyi szerzy Światło wśród młodych ludzi; suplikacje (ar. du'a) i opisy w przyjemnym i szczerym liście Alego Akdaga, który - w czym in sza'a-llah będzie przypominał Ahmeda Feyziego - jest mocno związany ze Światłem i dostrzega istotę fragmentów spisanych w efekcie Światła - te wszystkie nowiny uczyniły dumnymi nas oraz cały krąg Światła i są wspaniałym duchowym podarunkiem świątecznym, który przyjmujemy. Niech Wszechmocny Bóg będzie rad ze wszystkich, których wymieniliśmy. Proszę, aby nie czuli się urażeni tym, że nie jestem w stanie odpisać każdemu z nich z osobna.

Zatwierdzam bez żadnych zmian petycję Husreva do Sądu Apelacyjnego. Możecie złożyć waszą kopię bezpośrednio w sądzie. Jako że macie w ręku jej kopię, możecie również dołączyć ją do Listów Dodatkowych przed wysłaniem tego listu. Jeśli chodzi o cenę Przewodnika dla młodzieży, o którą pytacie w liście, pozostawiam to waszej decyzji, lecz nie powinna ona być mniejsza niż półtorej papierowej liry. Co do tego, że Husrev

— 330 —

rozpoczął spisywanie swym piórem Słowa Czwartego, po tysiąckroć mówimy: Baraka-llah. Niech Wszechmocny ześle mu sukces, amen!

W odpowiedzi na życzenia świąteczne wojownika z Safranbolu, fryzjera Hifziego, oraz dwóch jego niewinnych synów spośród uczniów Światła (tur. Nurcular), Husnu i Yilmaza, a także Alemu Osmanowi spośród wojowników Inebolu wraz z dwoma jego synami spośród uczniów Światła, przesyłamy nasze pozdrowienia pokoju i modlimy się za ich sukces.

Mój drogi, wierny bracie Re'fet-beju!

Po pierwsze: Moja dusza została surowo napomniana, abym objaśnił prawdę odnoszącą się do pomniejszych wydarzeń, jakie nas dotyczyły. Owa prawda jest następująca:

Zaiste, wybrani uczniowie tacy jak ty wiedzą już, że Traktaty Światła nie mogą być narzędziem żadnej rzeczy ani też nie mogą służyć żadnemu innemu celowi prócz przyjęciu ich przez Boga, a także, że są zainteresowane przede wszystkim dostarczaniem lekcji w temacie prawd wiary (ar. iman) oraz ocaleniem wiary ludzi upadłych, bezsilnych i słabych.

Po drugie: Szczerość intencji (ar. ichlas) jest największą siłą, jaką Traktaty Światła posiadają i jakiej mogą użyć przeciwko wielu swym przeciwnikom. Nie mogą one być narzędziem czegokolwiek na tym świecie. Nie są one w żaden sposób powiązane z prądami, które zostały zbudowane w oparciu o namiętność stronniczości, szczególnie z tymi, które są związane z polityką. Jest tak, ponieważ cecha usposobienia, jaką jest stronniczość, niszczy szczerość intencji i zmienia prawdę.

Powodem, dla którego wycofałem się z polityki na ostatnie trzydzieści lat, jest fakt, że widziałem pobożnego uczonego, który przez skłonność do stronniczości, wywodzącą się z przedkładania własnych poglądów nad inne, posunął się aż do znieważenia innego wielkiego uczonego oskarżeniem go o niewiarę (ar. kufr), ponieważ tamten sprzeciwiał się jego poglądom politycznym. Z drugiej strony wychwalał on znanego i agresywnego hipokrytę (ar. munafiq) i schlebiał mu, ponieważ tamten popierał jego myśli i poglądy. Lękałem się tego całą duszą.

Polityka, kiedy połączy się ze skłonnością do stronniczości, może prowadzić do tak zatrważających błędów. Oznajmiłem zatem:

— 331 —
اَعُوذُ بِاللّٰهِ مِنَ الشَّيْطَانِ وَ السِّيَاسَةِ

"Szukam schronienia u Boga przed Szatanem i polityką!" i od tamtej pory wycofałem się z polityki.

Moi bracia tacy jak ty wiedzą, że w rezultacie tego stanu nie przeczytałem żadnej gazety, nie słuchałem, kiedy czytał ją ktoś inny, ani nawet nie dopytywałem o to, co piszą w gazetach. Przez ostatnie dziesięć lat nie poświęciłem żadnej uwagi (drugiej - uz. red. pol.) wojnie światowej ani też nie byłem jej ciekaw. Wiesz, że aby uniknąć jakiegokolwiek kontaktu ze stronniczością czy polityką, aby uniknąć wszelkiej szkody, jakiej mogłaby doznać szczerość intencji (ar. ichlas) Światła, przez dwadzieścia dwa lata życia w udręce i niewoli nie przedstawiłem władzom żadnej petycji dla własnej wygody, jeśli nie liczyć moich mów obrończych.

Ponadto wiesz, że - jak napisałem do ciebie z więzienia - jeśli ludzie, którzy postanowili, że powieszą mnie na szubienicy, którzy zadawali mi okrutne męczarnie, ocalą swą wiarę dzięki Traktatom Światła, to chcę, abyś zaświadczył, iż wybaczyłem im. Aby poprzez skłonność do stronniczości nie wyrządzać szkody szczerości intencji (ar. ichlas), unikamy kontaktu ze straszliwymi prądami z kraju i zagranicy, a ja do pewnego stopnia ostrzegłem mych braci, aby postępowali tak samo.

Po trzecie: Wiesz również, że nie przyjmuję żadnych darowizn ani podarunków, a sam nie mam środków po temu, aby takiej pomocy udzielić. Korzystając z pieniędzy, które otrzymuję ze sprzedaży własnych ubrań i rzeczy osobistych, kupuję moje księgi od braci, którzy je spisali, aby żadna doczesna korzyść nie mogła zaszkodzić Traktatom Światła ani ingerować w ich sprawy, a także dlatego, by inni moi bracia byli ostrożni i nigdy nie używali Traktatów jako narzędzia jakiejkolwiek innej sprawy.

Po czwarte: Światło wystarczy prawdziwym uczniom Światła. Powinni oni również być zadowoleni z tego, co mają, a nie spoglądać na inne przywileje czy korzyści, materialne ani duchowe. Ponadto nie powinno się wieść sporów ani ożywionych, stronniczych dyskusji odnośnie do kwestii religijnych, aby uniknąć wyrządzenia szkody przez ludzi o złej woli, którzy sprzeciwiają się Światłu.

Zaprawdę, poprzez pewnego rodzaju przeczucie moje serce wpadło w wielki gniew i obraziło się na naszego brata Mustafę Oruca, który w tej samej chwili rozmawiał z pewnym człowiekiem w sposób sprzeczny z metodą Traktatów Światła. Poczułem nawet, że powinna mu zostać odebrana owa znacząca ranga, którą osiągnął dzięki Światłu. Byłem tym zasmucony, bo skoro myślałem, że jest on dla mnie niczym Abdurrahman,

— 332 —

to dlaczego tak strasznie rozgniewałem się na niego? Później przybył on w Święto, aby się ze mną zobaczyć. Al-hamdu li-llah za to, że otrzymał on ważną lekcję i zrozumiał swój wielki błąd. Przyznał, że popełnił błąd właśnie wtedy, kiedy poczułem, że jestem na niego zagniewany. In sza'allah, będzie to pokuta za jego błąd, zaś on zostanie oczyszczony z grzechu i wybawiony od niego.

Po piąte: Inny człowiek przez ostatnie cztery lub pięć miesięcy wysyłał mi gazety. Otrzymałem je dopiero niedawno, ponieważ moi przyjaciele tutaj znają moje zwyczaje i wiedzą, że nie przyjmuję jakichkolwiek książek ani czasopism prócz Traktatów Światła, nie mówiąc już o gazetach. Bali się pokazać mi tę przesyłkę lub powiadomić mnie o niej, jako że nie znam liter nowego alfabetu. Wreszcie pewien człowiek pokazał mi list na mój temat, napisany przez dziennikarza, który był również moim przyjacielem i krajanem.

Powiedziano mi: "To on od jakiegoś czasu wysyłał ci gazety. Nie chcieliśmy mówić ci o tym".

Odpowiedziałem na to: "Prześlijcie temu człowiekowi wiele pozdrowień ode mnie i poinformujcie go o tym, że stary Said, którego znał mój przyjaciel, zmienił się, a wszystkie więzi łączące go z tym światem zostały przerwane. Jestem chory i nie chcę, żeby ów człowiek poczuł się urażony tym, że nie odpowiadam mu osobiście".

Przesyłam pozdrowienia pokoju wszystkim przyjaciołom, szczególnie braciom takim, jak Hafiz Emin i Hafiz Fahreddin, i jeszcze raz winszuję im z okazji Święta.

Nasz brat Ahmed Feyzi - który jest obrońcą Traktatów Światła, Hasanem Feyzi z Aydin i Husrevem tamtych okolic - przez ostatnie trzy lata potwierdził poprzez doskonale jasne świadectwo, poprzez zgodność znaczeń hadisów i wersetów Koranu, a także poprzez trzy wyliczenia wedle nauki dżafr setki znaków danych przez Pieczęć zatwierdzającą to, co niewidzialne, które z całą mocą udowadniają zbiorową osobowość duchową Traktatów Światła. Niektóre ze znaków hadisów wskazujących na zbiorową osobowość duchową przedstawiającą zbiorową osobowość duchową Traktatów Światła uważa on za wskazujące na interpretatora Światła. W rzeczywistości do interpretatora nie należy żadnego rodzaju przejaw zbiorowej osobowości duchowej, który mógłby odnosić się do

— 333 —

autorstwa Traktatów. Zresztą ani nie zasługuję na to, ani nie mam prawa do tego, aby być przyczyną tak uświęconych wskazówek. Tak czy inaczej...

Nie mogłem badać tych wyliczeń ani chwili dłużej. Trwające trzy i pół roku badania Feyziego, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę to, że były one prowadzone przez brata tak nadzwyczajnie inteligentnego jak on, mogą zostać uznane za zatwierdzenie prawdomówności Traktatów Światła, a kiedy tylko znajdę czas i zdrowie na to, by przestudiować je i wprowadzić do nich poprawki - mogą zostać spisane jako Dopisek albo do traktatu Tilsimlar, albo do Błysków.

W zamian za figi, które przysłał w podarunku, wyślijcie w mym imieniu naszemu bratu Ahmedowi Feyziemu kopię Pieczęci zatwierdzającej to, co niewidzialne, aby jego figi nie przysporzyły mi niewygód. Wiele świadectw z ostatnich czasów jasno potwierdza, że jestem chory, kiedy przyjmuję podarunki bez dania czegokolwiek w zamian.

Ponadto w zamian za szczere listy napisane przez obie żony naszego brata, a także przez jego szanowną matkę i dwóch jego synów o imionach Said i Nuri, ofiarowuję im oraz jego dzieciom wiele suplikacji (ar. du'a). Jeśli chodzi o ofertę uczynioną przez prawdomówną, szanowną i pobożną żonę takiego wojownika Światła, która chce powierzyć nam ich niewinne dzieci jako dzielnych uczniów Światła, przyjmujemy ją całym naszym jestestwem i witamy je w niewinnym kręgu Światła.

Przesyłamy pozdrowienie pokoju wraz z modlitwą (ar. du'a) Mehmedowi Eminowi, Alemu Akdagowi, Ahmedowi Feyziemu i wszystkim braciom w ogólności.

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

W Jego Imię, niech będzie Mu chwała!

Moi drodzy, wierni bracia!

Otrzymałem wielce błogosławioną setkę lir ze sprzedaży mej żywności i ubrań, których już nie potrzebuję, a prócz tego mam jeszcze dziesięć lir z wynagrodzenia, jakie otrzymywałem w Daru'l-Hikmet - a chciałem za te pieniądze udać się na pielgrzymkę. Tyle zostało z mego udziału w zaopatrzeniu dwudziestu dwóch lat. Skoro tak to wygląda, załączam te dziesięć lir wraz z setką lir jako zapłatę za Błyski.

— 334 —

Moi drodzy, wierni bracia!

Nieskończone dzięki niech będą Bogu Jedynemu! Znak tego, że Traktaty Światła zostały przyjęte w Świętym Świętych (ar. Haramajn Szarif), jest następujący:

Wojownik Światła z Denizli, Hafiz Mustafa, odebrał ze Stambułu traktaty zatytułowane Zulfikar, Laska Mojżesza (tur. Asay-i Musa) i Dająca światło lampa (ar. Siradż an-Nur), które miały zostać wysłane do uczonych w Indiach, i zabrał je na pielgrzymkę (ar. hadżdż), aby czytać je wraz z pielgrzymami. Owe traktaty zostały przekazane w Medynie znanemu uczonemu pochodzącemu z Kaszmiru, bardzo dobrze znającemu język turecki. Po wyrażeniu wielkiego uznania zapewnił on, że wyśle je do ośrodków nauki w Indiach. Otrzymałem dobre wiadomości o tym, że księgi wysłane do Medyny i innych miejsc bezpiecznie dotarły do celu, o czym powiadomili mnie pielgrzymi towarzyszący Hafizowi Mustafie z Denizli, a także dwaj bracia z Afyon, będący młodymi uczniami Światła, którzy po drodze (do Mekki - uz. red. pol.) czytali te księgi. Owe wiadomości przyniosły dobrą nowinę o uroku Traktatów Światła i o korzystnym przyjęciu, z jakim spotkały się one za granicą.

Jednakże jedna z trzech ksiąg - to jest traktat Zulfikar, który miał zostać wysłany na Uniwersytet Al-Azhar - nie mogła zostać wysłana; pozostałe zostały wysłane. Zawarta w tym mądrość jest następująca: Zulfikar jest rozległą lekcją naukową. Byłoby zatem niewłaściwym wysyłać go jako lekcję na Uniwersytet Al-Azhar, który jest wielką medresą świata islamu, a ponadto, z powodu niedawnego wybuchu tam epidemii cholery, traktatowi Zulfikar nie poświęcono by uwagi, na jaką w tym czasie zasługuje.

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Po tysiąckroć mówię: Baraka-llah, Ma sza'a-llah i "Bóg powiedział prawdę" (ar. sadaqa-llah) wielkiemu wojownikowi Światła, Hafizowi Mustafie, który zabrał ważne księgi Światła do Świętej Mekki i przekazał je wybitnemu uczonemu z Indii, Ahmadowi Alemu Simsiriemu. Otrzymał on zapewnienie, że owe księgi zostaną dostarczone do Indii i przetłumaczone na hindi. Niechaj Medresetu'z-Zehra pozostaje w kontakcie z owym ważnym człowiekiem w Świętej Mekce. Możecie wysyłać listy na adres: Ahmad Ali Simsiri, Bab as-Salam, Święta Mekka.

— 335 —

Po drugie: Dowiedzieliśmy się, że z powodu ich podejrzeń wobec niedawnego wydarzenia, nasi wrogowie uczynili góry z jednego kretowiska, a wskazówka tego jest następująca:

Wypełniając rozkazy ministra spraw wewnętrznych, gubernator Afyon i naczelnik policji przybyli do mego domu z zamiarem przeprowadzenia niespodziewanego nalotu. Jako że nie towarzyszył im publiczny oskarżyciel, czekali oni do ranka i wyznaczyli do tego zadania dwóch ludzi, którzy najbardziej nami pogardzają. Wyłamali oni drzwi, aby przeprowadzić nagłe najście. Tego samego dnia, kiedy wyszedłem z domu, by przejechać się bryczką, na małej wysokości latało nad nami pięć samolotów. Jako że piloci wiedzieli, że jestem w bryczce, zatoczyli koło wokół nas dwa lub trzy razy. Drugiego dnia, kiedy ponownie wyjechaliśmy bryczką do pewnego odludnego miejsca nad strumieniem, krążyło nad nami pięć samolotów, jakby ich piloci czegoś wypatrywali. Zdaliśmy sobie sprawę z tego, że to nas szukają. Innego dnia pięć samolotów ponownie przeleciało nad miastem, a odleciały, kiedy weszliśmy do pokoju, co dosadnie wskazuje na to, że z jednego kretowiska uczyniono setkę gór.

Jeśli chodzi o męczarnie, jakich przyczynia mi się w tym miejscu z powodu tak bezpodstawnych podejrzeń, wyrażam swą wdzięczność i uznanie dla władz i sądownictwa Isparty odnośnie do tego, że męczarnie zadawane wojownikom Medresetu'z-Zehra zmalały tam dziesięciokrotnie. Niech moi wrogowie dowiedzą się, że jeśli chodzi o pogwałcenie moich praw i o męczarnie, jakie zostały mi zadane, wybaczyłem im.

Po trzecie: W odniesieniu do owego nieszczęścia, jak zawsze, jeszcze raz spojrzałem na sprawiedliwość Bożego zarządzenia (ar. qadr) i Bożej łaski, i ujrzałem, że powodem nieszczęścia, które się tam zdarzyło, było zapewnienie o tym, że Kutahya, jej sądownictwo i władze - które były już blisko związane ze Światłem, lecz w odróżnieniu od innych prowincji pozostały w tyle - związały się ze Światłem jak Denizli i Kastamonu. Tak, niezależnie od tego, jak sprzeczne z tym mogłyby być ich myśli i obowiązki, Traktaty zostały tam wysłane, aby dać Ruchowi Światła doniosłe korzyści odnoszące się do wiary (ar. iman) przez wzgląd na serce i duszę, a także po to, aby uczniom Światła (tur. Nurcular) zostały zesłane wspaniałe nagrody.

Zatem Boże zarządzenie (ar. qadr) wymierzyło mi litościwy klaps, kiedy - jako że minister spraw wewnętrznych z Erzurum, który również

— 336 —

pochodzi z mego rodzinnego miasta, a także pochodzący z Antalyi gubernator Afyon, do tej pory nie dokuczali mi - pomyślałem: "Choć jestem wolny, teraz, kiedy znalazłem takiego gubernatora, nie opuszczę Emirdag". Wymierzając mi karę za pewnego rodzaju radość i zaniedbanie ostrożności, Boże zarządzenie (ar. qadr) postąpiło sprawiedliwie i zadało mi cios rękami obu tych ludzi.

Gubernator, naczelnik policji i członkowie komisji zajmującej się naszą sprawą tu w Afyon wysłali do Ankary następujący raport: "Nie istnieje nic, co wskazywałoby na zakładanie jakiegokolwiek stowarzyszenia lub tariki. Jednakże Said Nursi ma przynajmniej dwieście tysięcy braci, którzy są gotowi do tego, by poświęcić się dla niego na jedno jego słowo".

Ponownie, lecz w inny sposób, wzbudzono wielką podejrzliwość pośród władz. Jednakże ich raport przyniósł korzyść Światłu oraz uczniom Światła (tur. Nurcular), choć istniała możliwość, że wyrządzi pewną szkodę mnie samemu.

Jeden aspekt owej korzyści jest następujący: Istnieje twarda jak stal prawda, która mówi, że w tak trudnych warunkach wśród odbiorców Traktatów Światła jest dwieście tysięcy Turków, którzy są gotowi do tego, by poświęcić dla nich swoje dusze. Z tego punktu widzenia umocni się wiara (ar. iman) tych, którzy mają słabą wiarę, zaś ludzie polityki oraz ci, którzy stracili wiarę, będą obawiali się naprzykrzać się im i nigdy więcej nie zaryzykują nagłych ataków.

Co do szkody, jaką może wyrządzić mi ten raport - Wszechmocny Bóg jest Jedynym Obrońcą (ar. Al-Hafiz). Obecnie jest bardzo prawdopodobne, że zdyskredytują mnie; że sprawią, iż uciekną ode mnie moi przyjaciele; że wyrządzą szkodę naszemu braterstwu, szerząc oszczerstwa i przypisując mi cechy charakteru, jakich nie mógłby wymyślić nawet Szatan, próbując w ten sposób umniejszyć moje znaczenie.

Yusuf Ziya oraz hodżowie z komisji rzeczoznawców i z Ministerstwa Spraw Religijnych proszą nas o kopię całego zbioru Traktatów Światła. Odpowiedziano im poprzez Hasana Caliskana, którego wysłaliśmy tam, aby z szacunkiem i uprzejmością dostarczył im Słowo Trzydzieste mówiące o cząsteczkach; Słowo Trzydzieste Drugie, w którym na początku Stacji Pierwszej jest mowa o dyskusji cząsteczek; Punkt dotyczący słowa Huła (ar. On), a także omówienie tematu cząsteczek z Traktatu o naturze.

— 337 —

Jest tak, jak gdyby chcieli oni pojąć znaczenie wersetu:

وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪

[83]

które dzięki tym częściom Traktatów Światła staje się zrozumiałym i ostatecznie zmusza do milczenia materialistów, którzy zaczęli jawnie szerzyć swe idee zepsucia.

Odmówiono przyjęcia mego świadectwa, choć prawo wymaga tego, aby tak uczynić. Zatem teraz przedstawiam moje świadectwo zbiorowej osobowości sądownictwa oraz ministrowi spraw wewnętrznych, do nich się odwołując:

Przez ostatnie czterdzieści lat pewien człowiek oddał wielkie usługi temu krajowi i temu narodowi, nie wyrządzając im żadnej szkody; na przykład podczas rewolucji marcowej jednym przemówieniem zwrócił ku posłuszeństwu osiem zbuntowanych batalionów wojska, ratując życie wielu oficerów; należąc do Ruchu Narodowego, ocalił uczonych (ar. 'ulama) i Wielkiego Muftiego (ar. Szajch al-Islam) od wspierania cudzoziemskiej okupacji Stambułu, a to poprzez swe dzieło Hutuvat-i Sitte; z wielkim poświęceniem służył podczas wielkiej wojny, a wypowiadając się o tej służbie, Enver Pasza wyraził swój podziw i uznanie. Ten człowiek, do którego spraw nie mógł wtrącić się żaden z trzech przerażających dowódców, choć byli na niego zagniewani; którego - mimo fałszywych oskarżeń jego potajemnych wrogów i dyskryminujących go praw - nie mogły oskarżyć trzy sądy, pokonane przez prawdę, za jaką on podąża, i lękające się uwięzienia go; którego traktaty zostały przyjęte przez ludzi nauki z uznaniem i poklaskiem, zaś on przemawia w imieniu owych traktatów... Tak, przez wzgląd na wasze oficjalne funkcje spoczywa na was obowiązek tego, abyście poświęcili temu człowiekowi jedną godzinę waszej uwagi.

Zatem oto zaczynam. Tym, co posiadamy, jest prawda. Oby Wszechmocny Bóg nigdy nie zmusił nas do tego do tego, byśmy mieli dochodzić naszych praw siłą lub za pomocą innych środków, amen!

Przez ostatnie trzy lata, na co wskazują setki doświadczeń, Boża łaskawość chroniła nas i wybawiła nas od wszelkiego rodzaju przerażającej

— 338 —

tyranii. Powinniśmy żywić silne przekonanie co do tego, że w ten sam sposób ocali nas przed całkowicie bezprawnymi i strasznymi prześladowaniami, które są w nas wymierzone. Nawet jeśli doznaliśmy pewnej niedoli, trudności i szkody, to z wielką nadzieją oczekujemy od Bożego miłosierdzia tego, że miłosierdzie, Boża łaska i nagrody, jakie się w nas przejawiły, będą tysiąc razy większe od owej trudności i posłużą nam dla ocalenia w inny sposób wiary wielu bezradnych ludzi wiary (ar. ahl al-iman).

Ukażę, w jaki sposób to wydarzenie jest bezprawnym na dziesięć sposobów.

Punkt Pierwszy: Choć Traktaty Światła zostały uważnie zbadane przez trzy sądy i trzy komisje rzeczoznawców, a także przez siedem departamentów rządu w Ankarze oraz ich przedstawicieli prawnych; choć wszystkie Traktaty zostały jednogłośnie i bez żadnego sprzeciwu uniewinnione, zaś Said i wszyscy z jego siedemdziesięciu pięciu towarzyszy również zostali uniewinnieni, bez skazania ich choćby na jeden dzień więzienia, ponownie skonfiskowano owe traktaty, jakby były one złośliwymi pismami, co jest całkowicie sprzeczne z prawem, a pojąłby to nawet ten, kto posiada choćby najlżejszą cząstkę rozsądku.

Punt Drugi: Człowiek, który przez całe trzy i pół roku po uniewinnieniu żył w Emirdag w zupełnej samotności, będąc obcym, zaś jego drzwi były zamknięte od zewnątrz i zaryglowane od środka; który przyjmował jedynie jednego na stu ludzi, jeśli ów człowiek przychodził w istotnej sprawie; który nawet porzucił pisanie (a był za nie prześladowany przez dwadzieścia lat) i nie napisał nic więcej - jego drzwi zostały wyważone przez śledczych, którzy włamali się do niego dla celów politycznych, jednak nie znaleźli nic prócz arabskiego modlitewnika i makatki na ścianę[84]. Każdym, kto tylko posiada choć ziarnko uczciwości, zrozumiałby, jak bezprawnym było nękanie owego człowieka w taki sposób.

Punkt Trzeci: Jak już ów człowiek powiedział w sądzie, jeśli istnieje ktoś, kto przez siedem lat nie wiedział niczego o drugiej wojnie światowej - jak zostało to potwierdzone przez siedemdziesiąt świadectw - i ani nie był jej ciekaw, ani o nią nie pytał; jeśli obecnie od dziesięciu lat pozostaje w tym samym stanie umysłu; jeśli od dwudziestu pięciu lat nie przeczytał żadnej gazety ani nie słuchał tego, co piszą w gazetach; jeśli od trzydziestu lat mówił: "Szukam schronienia u Boga przed Szatanem i polityką", unikając polityki, jak tylko mógł; jeśli przed dwadzieścia dwa lata najbardziej zawiłej niedoli, aby nie zwracać na siebie uwagi polityków ani nie angażować się w politykę, ani razu nie zwrócił się do rządu, aby ten ulżył mu w jego położeniu - jeśli istnieje taki człowiek, czyż zgodny

— 339 —

z jakimkolwiek prawem jest najazd na jego miejsce odosobnienia, jakby knuł on polityczne intrygi; czyż zgodne z jakimkolwiek prawem jest sprawienie, by z powodu swych cierpień stracił słuch, kiedy był chory? Każdy, kto posiada choć jotę sumienia, współczułby człowiekowi w takim stanie!

Punkt Czwarty: Sąd w Eskisehir studiował Traktaty Światła przez sześć miesięcy, ponieważ zostaliśmy oskarżeni o tworzenie stowarzyszenia politycznego oraz zakładanie tariki sufickiej. Z powodu owego po dejrzenia, podejrzenia, jak również osobistej nienawiści, jaką żywi wobec nas pewien wielki przywódca, który namówił pewnych członków aparatu sądownictwa do wystąpienia przeciwko nam (choć ów sąd uniewinnił nas od zarzutów dotyczących stowarzyszenia politycznego i wspólnoty sufich), wykorzystując jako pretekst krótki Traktat o ubiorze muzułmańskim, piętnastu spośród stu uczniów Światła skazano na sześć miesięcy więzienia, czyniąc to nie w sposób nie zgodny z prawem, lecz stronniczy. Choć do zakończenia dochodzenia pozostawali oni w więzieniu przez cztery i pół miesiąca, a później odbyli pozostałą część kary, to jest półtora miesiąca, dziesięć lat później sąd w Denizli - ponownie wykorzystując jako pretekst zakładanie stowarzyszenia politycznego czy tariki sufickiej - po szczegółowym zbadaniu listów i pism napisanych na przestrzeni niemal dwudziestu lat wysłał pięć skrzyń ksiąg do Sądu Karnego w Ankarze, a choć owe księgi i listy przez dwa lata podlegały ścisłemu badaniu przez Ankarę i sąd w Denizli, podjęto jednogłośną decyzję o uniewinnieniu owych pism od zarzutów dotyczących politycznego stowarzyszenia i wspólnoty sufich,

Podstawą i celem Ruchu Światła jest pewna wiara i zasadnicza prawda Koranu. Z tego powodu trzy sądy uniewinniły ów Ruch od zarzutu, wedle którego miał on być tariką sufich. Co więcej, przez dwadzieścia lat ani jeden człowiek nie powiedział: "Said nauczał mnie tak, jak czyni się to w tarikach". Ponadto droga, do której od tysiąca lat przywiązana była większość przodków owego narodu, nie może zostać uczyniona czymś, za co (członkowie narodu - uz. red. tur.) mają ponosić odpowiedzialność. Ponadto nie można oskarżyć tych, którzy z powodzeniem zwalczali owych ukrytych hipokrytów, jacy nadają nazwę tariki prawdzie islamu i atakują religię tego narodu, o to, że sami są tariką.

Jeśli chodzi o stowarzyszenie czy też wspólnotę, są one bractwem wskazującym na życie ostateczne, które pozostaje częścią muzułmańskiego braterstwa. Jak orzekły trzy sądy, które w tym względzie uniewinniły Ruch Światła, nie jest on żadnym stowarzyszeniem politycznym.

a także od zarzutów stawianych pod innymi pretekstami, zaś wszystkie księgi zwrócono ich właścicielom. Uniewinniono także Saida i jego towarzyszy. Zatem ktokolwiek, kto tylko nie utracił swego człowieczeństwa, zrozumie, jak bezprawne jest postrzeganie Saida jako politycznego aktywisty, a także oskarżanie go o to, że jest spiskowcem, oraz podburzanie przeciwko niemu sądowych urzędników.

— 340 —

Punkt Piąty: Z powodu litości, która jest podstawą mojej drogi i drogi Traktatów Światła, zaś od trzydziestu lat była zasadą, wedle której żyłem, nie krytykowałem tyranów, którzy mnie prześladują, nie mówiąc już o przeklinaniu ich, aby żadna szkoda nie spotkała niewinnych. Nawet kiedy byłem zagniewany na niektórych spośród owych zdeprawowanych nędzników, którzy prześladują mnie z powodu zjadliwej nienawiści, czy nawet na bezbożnych tyranów, moja litość powstrzymywała mnie od odpowiadania im choćby przeklinaniem ich, co dopiero siłą, ponieważ owi okrutni tyrani także mają rodziców i dzieci. Nie czyniłem niczego przeciwko nim, aby materialna szkoda nie spotkała owych czterech czy pięciu ludzi starszych, nieszczęsnych i niewinnych. Niekiedy nawet wybaczałem im. To z powodu owej litości absolutnie nigdy nie wtrącałem się do spraw rządu ani też nie zakłócałem publicznego porządku. Co więcej, zalecałem to samo moim przyjaciołom tak usilnie, że niektórzy uczciwi policjanci trzech prowincji przyznali, iż "uczniowie Światła są pewnego rodzaju policją, która chroni porządek i zachowuje publiczne bezpieczeństwo". Są tysiące świadectw tego faktu, które potwierdzają go poprzez dwadzieścia lat doświadczeń. Potwierdzają ten fakt także uczniowie Światła, którzy nigdy nie zaangażowali się w jakikolwiek odnotowany przez policję incydent. Zatem jakież prawo zezwala na najechanie i u owego nieszczęśliwego człowieka, jakby był on rewolucjonistą lub komitadżi [85], na to, by ludzie, którzy nie mają litości, znieważali go, choć w jego domu nie znaleziono nic kompromitującego, jakby zbrodnią po wielokroć było trzymanie w domu jego najcenniejszego, cudownego Koranu i makatki z wyhaftowanymi inskrypcjami; jakby Koran i owa makatka były zjadliwymi pismami? Jakaż korzyść wymaga zwrócenia przeciwko rządowi i porządkowi publicznemu tysięcy pobożnych ludzi, którzy przez swą dobrą moralność tak zasłużyli się dla owego porządku, a wszystko z powodu jakiegoś bezpodstawnego podejrzenia?

Punkt Szósty: Nieskończone dzięki niechaj będą Bogu Jedynemu za to, że trzydzieści lat temu, dzięki Jego łasce i dzięki blaskowi Koranu, pewien człowiek uświadomił sobie, jak bezwartościowymi i pozbawionymi sensu są ulotna sława i chwała tego świata, jego egoistyczne podziwianie siebie samego z powodu bycia kimś znanym, zaś od tamtego czasu ze wszystkich sił walczył ze swą nakazującą zło duszą, aby być skromnym, porzucić egoizm, a nie być człowiekiem fałszywym ani hipokrytą. Zaświadczają to i są tego całkowicie pewni ci, którzy służyli mu bądź przyjaźnili się z nim. Od dwudziestu lat ów człowiek ze wszystkich sił uciekał od dobrych opinii ludzi na swój temat

— 341 —

i od zwracania na siebie ich uwagi, z której każdy czerpie zbyt wiele przyjemności, a także - w przeciwieństwie do wszystkich - odrzucał sławę, poklask oraz przyznawanie mu wysokiej rangi duchowej. Odrzucał również nadmiernie dobre zdanie jego najbliższych braci na jego temat i ranił ich uczucia, nie przyjmując pochwał wyrażanych w ich listach. Ukazywał siebie samego jako pozbawionego zalet, zaś całą cnotę przypisywał Traktatom Światła, owemu komentarzowi do Koranu, a w związku z tym - zbiorowej osobowości uczniów Światła, o sobie samym myśląc jedynie jako o uniżonym słudze. To udowadnia, iż nie starał się o to, aby być lubianym, nie pragnął tego i odrzucał to. Zatem zgodnie z jakim prawem został uznany za winnego z powodu tego, że niektórzy spośród jego braci w pewnym odległym miejscu mieli o nim nadmiernie dobre zdanie, wychwalali go i przyznali mu wysoką rangę duchową; z powodu tego, co powiedział kaznodzieja w regionie Kutahya, którego ów człowiek nawet nie zna; z powodu listu ze sfałszowanym podpisem, który został wysłany do Kutahyi (a nigdy nie wysyłałem tam żadnego listu); z powodu napastliwej księgi wydanej w Balikesir, której autor jest nieznany? Czyż jakiekolwiek prawo na świecie pozwoliłoby na wysłanie urzędników, którzy wyważyli drzwi do pokoju nieszczęsnego, posuniętego w latach, chorego i obcego człowieka, jakby popełnił on poważną zbrodnię; czyż pozwoliłoby im na usprawiedliwienie tego poprzez fakt, że znaleźli oni jedynie księgę suplikacji i makatkę wiszącą na ścianie? Czyż jakakolwiek polityka zezwoliłaby na taką agresję?

Punkt Siódmy: Czyż jakiekolwiek prawo zezwoliłoby na to, by w przypadku owego nieszczęśnika, który, choć w tym czasie w kraju, w którym istnieje tak wiele żywotnych partii i nurtów politycznych, a grunt został przygotowany do tego, aby wyciągnąć z tego korzyści, to jest zyskać poparcie licznych dyplomatów i polityków w miejsce garstki przyjaciół, mówił swym przyjaciołom jedynie dlatego, by nie zaangażować się w politykę, nie zaszkodzić swej szczerości intencji, nie zwrócić na siebie uwagi rządu ani nie pozwolić na to, by zaabsorbowały go sprawy tego świata: "Strzeżcie się! Nie pozwólcie na to, by owe prądy sprawiły, iż dacie się ponieść emocjom! Nie angażujcie się w politykę! Nie zakłócajcie porządku publicznego!", a choć dwa z owych prądów (dawny z powodu bezpodstawnych obaw, zaś nowy dlatego, iż ów człowiek mu nie dopomógł) przyczyniły mu krzywd i niedoli dlatego, że w ten sposób wycofał się on z polityki - choć pomimo tego wszystkiego nigdy nie wtrącał się do spraw świata ahl ad-dunja i był zajęty sprawami swego życia ostatecznego, zaś przez dwadzieścia dwa

— 342 —

lata nie napisał nawet jednego listu do rodzonego brata, mieszkającego w jego rodzinnych stronach, w wiosce Nurs, a przez dwadzieścia lat nie napisał nawet dziesięciu listów do swych przyjaciół w tamtych prowincjach... Jakież prawo zezwala na to, by ktokolwiek mógł do tego stopnia ingerować w jego zajmowanie się sprawami życia ostatecznego?

Czyż jakiekolwiek prawo zezwoliłoby na gromadzenie kopii Traktatów Światła [86], w których trzy sądy nie znalazły niczego, co mogłoby stać się podstawą pociągnięcia do odpowiedzialności, choć na mocy praw i wolności nikt nie wtrąca się do spraw publikacji tych, którzy nie posiadają żadnej religii, a także komunistów, choć ich dzieła są nadzwyczaj szkodliwe dla kraju, narodu i moralności? Traktaty Światła od dwudziestu lat dokładały starań, aby zachować życie społeczne, moralność i bezpieczeństwo kraju i narodu; skutecznie walczyły o to, aby ponownie pozyskać dla tego kraju prawdziwe wsparcie, jakim są braterstwo i przyjaźń świata islamu, a także o to, aby umocnić ową przyjaźń i owo braterstwo, zaś takie części Traktatów Światła, jak Zulfikar i Laska Mojżesza (tur. Asay-i Musa), które z polecenia Ministerstwa Spraw Wewnętrznych przez trzy miesiące były badane przez Ministerstwo Spraw Religijnych z zamysłem poddania ich krytyce, w pełni potwierdziły swą wartość, zaś Ministerstwo Spraw Religijnych umieściło je w swej bibliotece jako "znaczące dzieło", a pielgrzymi widzieli Laskę Mojżesza umieszczoną na grobie Proroka Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) na znak jej przyjęcia. Czyż zatem jakiekolwiek prawo, sumienie lub sprawiedliwość mogłyby zezwalać na gromadzenie owych traktatów, jakby były dokumentami, które mogą przynieść szkodę, i na wysyłanie ich do sądu?

Punkt Ósmy: Następnie ów człowiek , który - choć po dwudziestu dwóch latach bolesnego i niczym nieusprawiedliwionego zesłania została mu dana całkowita wolność - nie powrócił w rodzinne strony, gdzie miał tysiące przyjaciół i krewnych, lecz wybrał samotność i zesłanie, aby nie mieć żadnego kontaktu z życiem społecznym i polityką; który porzucił chwalebne zgromadzenie w meczecie, wybierając pozostawanie w swym pokoju i samotne odmawianie modlitw; którego stan umysłu uczynił go unikającym pochlebstw ludzi, zaś jak jest to zaświadczone przez dwadzieścia lat jego życia oraz potwierdzone przez tysiące cnotliwych Turków, przedkłada on jednego pobożnego Turka nad wielu niedbałych Kurdów, a nawet w sądzie udowodnił, że nie zamieniłby jednego tureckiego brata o silnej wierze - takiego, jak Hafiz Ali - na stu niedbałych Kurdów; który, aby nie stać się obiektem szacunku

— 343 —

i czci, nigdy nie spotykał się z ludźmi, dopóki nie było to konieczne, i nie chodził do meczetu; który przez czterdzieści lat ze wszystkich sił i poprzez wszystkie swe dzieła pracował na rzecz muzułmańskiego braterstwa oraz tego, by muzułmanie miłowali się nawzajem; który, jako że naród turecki jest chorążym Koranu i jest wychwalany przez Koran, wielce umiłował ten naród i spędził życie wśród jego ludzi... Aby znieważyć tego człowieka językiem biurokracji, aby szerzyć propagandę i odstraszyć od niego jego przyjaciół, były gubernator powiedział: "On jest Kurdem, a wy jesteście Turkami. On jest szafi'itą, a wy jesteście hanafitami", starając się wystraszyć wszystkich na tyle, by porzucili owego człowieka. Choć przez dwadzieścia lat ani przed dwoma sądami ów człowiek nie został zmuszony do tego, by zmienić styl swego ubioru, choć wojskowa spiczasta czapka uległa zmianom, a na głowę owego pustelnika siłą włożono kapelusz z rondem - jakaż korzyść ma wynikać z tego wszystkiego? Jakież prawo na to zezwala?

Punkt Dziewiąty jest wielce doniosły i potężny,

lecz porusza on sprawy polityki, zatem zachowuję milczenie.

Punkt Dziesiąty: Oto atak, na który nie zezwala żadne prawo, który nie przynosi żadnej korzyści, lecz jest jedynie czynieniem góry z kretowiska z powodu bezsensownych przywidzeń, a nie jest częścią jakiegokolwiek prawa.

Również dlatego zachowuję milczenie, aby nie poruszać spraw polityki, którą - zgodnie z naszą drogą - nie przejmujemy się.

W obliczu takiego traktowania, które jest bezprawnym na dziesięć sposobów, mówimy zatem:

حَسْبُنَا اللّٰهُ وَنِعْمَ الْوَك۪يلُ

[87]

Said Nursi
— 344 —

Moi drodzy, wierni bracia!

Nieskończone dzięki niech będą Wszechmocnemu Bogu za to, że ów nowy atak na szeroką skalę, który miał wzbudzić wielką podejrzliwość, zelżał po stokroć. Wczoraj byłem przesłuchiwany w sądzie przez cztery godziny. Odpowiedziałem poprzez to samo stwierdzenie, jakie wcześniej wysłałem do was. Niech Bóg będzie rad z sądownictwa Isparty, ponieważ jego łaskawa współpraca wielce nam dopomogła. W przeciwnym razie podejrzenia (wzbudzone - uz. red. pol.) w Afyon, a także sposób, w jaki dopomogły one naszym potajemnym wrogom w tutejszych władzach, sprawiłyby, iż cierpielibyśmy poważne trudności.

Nasz Koran, który został skonfiskowany, wysłano do Ministerstwa Spraw Religijnych. My również napisaliśmy do ministra spraw religijnych, dołączając dwa dżuzy, jakie wysłaliśmy do Stambułu, a także pierwszy dżuz. Nasz list mówił: "Chcielibyśmy opracować i wydrukować ten Koran przy użyciu druku fotograficznego. Mamy nadzieję na otrzymanie autoryzacji i wsparcia Ministerstwa Spraw Religijnych".

Jednym z wielu bezsensownych pytań, jakie zadano mi w owym czasie w sądzie, było: "Jak żyjesz?" Odpowiedziałem:

Dzięki obfitości, która jest wynikiem oszczędności. Człowiek, który w Isparcie przeżył ramadan, mając jeden bochenek chleba, kilogramową torbę jogurtu oraz kilogram ryżu, nie zniżyłby się do tego, aby uchwycić się tego świata celem zdobycia środków do życia, i nie zostałby zobowiązany do przyjmowania podarunków.

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Całym naszym jestestwem gratulujemy waszego sukcesu, waszej wytrwałości oraz faktu, iż przy spisywaniu Słowa Dwudziestego Dziewiątego na woskowanym papierze zachowaliście cud (tur. keramat) liter alif, nie tracąc zapału.

Po drugie: Będąc przesłuchiwanym przez cztery godziny, znosiłem bezprecedensowe cierpienia. Jak gdyby przez zbieżność z tym wydarzeniem, dziesięć godzin później w Ministerstwie Edukacji wybuchł

— 345 —

pożar, który spowodował szkody o wartości dwóch milionów lir i ukazał, że Traktaty Światła służą odpychaniu nieszczęść, ponieważ kiedy zostaną one zaatakowane, nieszczęście znajduje sposób, żeby uderzyć.

Po trzecie: Fragment mówiący o pożarze jako o cudzie (tur. keramat) Traktatów Światła przez tydzień oczekiwał na wysłanie go do was. Nie wysłaliśmy go pocztą, ponieważ bezpodstawne podejrzenia naszych wrogów doprowadziły do uważnego badania przesyłek pocztowych. Ponadto martwiliśmy się o was z powodu sytuacji, w jakiej znajdujecie się w sądzie.

Nasz brat pisze, że Burhan doświadcza niewielkich trudności. Martwimy się o to. Oby Wszechmocny Bóg odsunął od niego owe trudności.

Wielką przyjemność sprawiło mi otrzymanie listów Re'fet-beja i Abdullaha Cavusa. Przesyłam im pozdrowienie pokoju.

Pokój niech będzie z każdym spośród was w ogólności.

Wasz brat
Said Nursi
Dodatek do petycji wysłanej do Prezydenta jaką byłem zobowiązany napisać

Najbardziej zasadniczym powodem, dla którego ci złośliwi ludzie mnie atakują, są ich przyjaźń i poparcie dla Mustafy Kemala. Powiedziałem im zatem, co następuje:

Trzydzieści lat temu napisałem komentarz dotyczący człowieka, który obecnie już odszedł z tego świata, a którego już nic nie łączy z rządem ani ze światem, oparty na hadisie dającym nowinę o tym, że pojawi się taki człowiek, który przyniesie szkodę Koranowi. Później czas pokazał, że owym człowiekiem był Mustafa Kemal.

Jako że nie przypisałem - co byłoby niesłuszne - Mustafie Kemalowi chwały i zwycięstwa bohaterskiej armii, która poprzez swe męstwo i umiłowanie prawdy rzucała wyzwanie całemu światu przez ostatnie pięćset lat, jego przyjaciele o złej woli torturowali mnie, używając fałszywych pretekstów, przez ostatnie dwadzieścia lat.

— 346 —

Tak, jak udowodniłem to w sądzie, opierając się na prawdziwej zasadzie, która mówi, że zaszczyty, cnoty oraz materialne i duchowe osiągnięcia należy przyznać całej wielkiej społeczności i rozdzielić je pośród niej, podczas gdy błędy i złe czyny przyznaje się jej przywódcy, tak chwała i triumf osiągnięte przez dzielnych oficerów, wiodących żołnierzy bohaterskiej armii, nie mogą zostać przypisane Mustafie Kemalowi, lecz raczej powinno mu się przypisać wyłącznie błędy i pomyłki. Zatem każdy, ktokolwiek oskarża mnie o to, iż go nie lubię, jest w moich oczach zdrajcą, który nie lubi owej bohaterskiej armii i plami jej honor. Jestem przygotowany do tego, aby udowodnić ową prawdę jego upartym przyjaciołom, jak udowodniłem ją w sądzie.

Wielce miłuję dzielną armię tego błogosławionego narodu, która liczy miliony żołnierzy i oficerów. Popieram ich honor i godność najlepiej, jak tylko mogę. Moi skąpi w pochwałach przeciwnicy duchowo zdradzają ich czy raczej ukazują swą wrogość wobec milionów ludzi przez wzgląd na umiłowanie jednego człowieka.

Tak, ukazano nam wiele wskazówek tego, iż ci, którzy mnie atakują, zostali podjudzeni do tego przez mój sprzeciw wobec Mustafy Kemala oraz przez fakt, iż odrzuciłem jego przyjaźń. Inne powody są jedynie wymówkami. Zatem z tego powodu jestem zobowiązany, aby powiedzieć moim wrogom, co następuje:

Ów człowiek zaprosił mnie do Ankary, aby chwalić mnie i wyznaczyć generalnym kaznodzieją prowincji wschodnich. Udałem się do Ankary, lecz poniższe trzy punkty sprawiły, że odrzuciłem jego przyjaźń. Cierpiałem męczarnie przez dwadzieścia lat odosobnienia, a jednak odmówiłem zaangażowania się w sprawy tego świata.

Punkt pierwszy: Jego uczynki ukazały, że to właśnie on był człowiekiem zapowiedzianym przez hadis, który miał dokładać starań w dniach ostatnich (ar. achirzaman), aby zaszkodzić muzułmańskim obyczajom. Komentarz (ar. tafsir) do tego hadisu spisałem trzydzieści sześć lat temu, zaś znaczenie hadisu było w najwyższym stopniu stosowne dla tego człowieka. Wyjaśnienie tego znajduje się w Zasadzie Trzeciej mej mowy obrończej, jaką wygłosiłem w sądzie.

Punkt drugi: Zasadą prawdy jest to, że istnienie, rozwój i życie jakiejkolwiek rzeczy zależą od zaistnienia wszystkich czynników i warunków, podczas gdy niebyt, zniszczenie i śmierć danej rzeczy mogą nastąpić już poprzez brak jednego z owych czynników. Oto dlaczego przysłowie: "Zniszczenie jest znacznie łatwiejsze od tworzenia" stało się tak rozpowszechnione.

— 347 —

W oparciu o tę ścisłą zasadę, za znaczące błędy i zniszczenia odpowiedzialny jest generał, zaś wielkie zaszczyty i zwycięstwa wywodzą się z bohaterstwa armii. Skoro tak, choć można się spodziewać, iż wszystkie błędy zostaną przypisane generałowi, a wszystkie cnoty armii, całkowicie sprzecznym z ową zasadą jest przyznawanie cnót wspólnoty osobie jej przywódcy i przypisywanie całej wspólnocie błędów tego jednego człowieka; jest to popełnianiem straszliwej niesprawiedliwości.

Punkt trzeci: Przypisywanie przywódcy cnót społeczności i zwycięstwa armii przy jednoczesnym przypisywaniu błędów tego przywódcy całej społeczności jest umniejszeniem tysięcy cnót do jednej cnoty i rozmnożeniem jednego błędu do tysięcy błędów.

Kiedy batalion zwycięża przerażającego nieprzyjaciela, ranga ghaziego jest przyznawana każdemu z jego żołnierzy, jednakże jeśli nadamy ją tylko dowódcy batalionu, zmniejszy się ona po tysiąckroć i będzie tylko jeden ghazi [88]. Jeśli straszliwe morderstwo zostało popełnione z powodu błędu owego dowódcy, a nie zostanie mu przypisane, wówczas ów jeden morderca jak gdyby stanie się tysiącem, zaś tysiąc żołnierzy będzie odpowiedzialnych za to morderstwo i zostaną oni ukarani.

Dokładnie w ten sam sposób, jeśli straszliwe błędy, które obecnie popełnia się zupełnie jawnie, nie zostaną przypisane zmarłemu człowiekowi, który je popełnił, lecz przypisze się je armii, która przez ostatnie pięćset, a nawet tysiąc lat, poprzez rangę ghaziego i umiłowanie prawdy złożyła swój podpis pod jej uświęconymi rozkazami, a mieczami i krwią żołnierzy wypełniła obowiązek chorążego Koranu, wówczas owe błędy zwiększą się tysiące razy, a będzie ich tyle, ilu jest żołnierzy owej armii. Pogrążą one w straszliwych ciemnościach świetlistą przeszłość owej armii, a także wprawą w zakłopotanie armię obecnego stulecia i uczynią ją odpowiedzialną przed armiami minionych stuleci. Poprzez przypisywanie obecnej chwały i zwycięstwa jednemu człowiekowi ranga ghaziego i cnoty, których powinno być tyle, ilu jest żołnierzy w owej armii, zmniejszą się tysiące razy, zblakną, będą uważane za tylko jedną cnotę i nie będą już stanowić pokuty za błędy.

Z tych powodów odrzuciłem jego przyjaźń, a zamiast niej zyskałem przyjaźń całej armii, której skutecznie służyłem w krytycznych czasach, a której chwałę - będącą tysiąc razy większą od jego chwały - staram się chronić poprzez Traktaty Światła.

Said Nursi, Emirdag

Przez dwadzieścia lat żaden urzędnik odpowiedzialny za bezpieczeństwo w żadnej z prowincji nie naprzykrzał mi się z powodu mego ubioru. Jedynym wyjątkiem był gubernator Ankary, Nevzad-bej, który pięć lat temu próbował wtrącać się do spraw mego stroju. Nie tylko nie powiodło mu się, lecz również spadł na niego cios z tego powodu, kiedy popełnił samobójstwo. Ponadto pewien urzędnik wysokiej rangi z biura gubernatora w Afyon wydał rozkaz, aby siłą wtrącić się do spraw mego ubioru; dopiero pewien młodszy urzędnik sądownictwa z Emirdag ukazał swe oddanie prawu, mówiąc: "Nie możemy interweniować w sposób niezgodny z prawem". Ponadto próbowano sprawić, aby tutejszy uczciwy pomocnik gubernatora został przeniesiony, ponieważ nie był wobec mnie podejrzliwy i nie prześladował mnie. Ponadto z powodu kilku moich chorób, które uniemożliwiły mi uczęszczanie na modlitwę w zgromadzeniu (ar. salat al-dżumu'a) [89], a także uczyniły mnie aspołecznym, otrzymałem zgodne z prawem orzeczenie lekarskie o stanie zdrowia, abym nie był wzywany na przesłuchanie. Wówczas wysłano dwóch lekarzy z Afyon, aby napisali raport przeciwny do tamtego i przedstawili go w sądzie. Taki poziom osiągnęła stronniczość prawa w tym, czemu zostaliśmy poddani.

(Poniższy fragment jest notatką i dopiskiem do oświadczenia, jakie złożyłem podczas mego przesłuchania w Emirdag, które przedstawiliśmy również zbiorowej osobowości sądownictwa oraz ministrowi spraw wewnętrznych, do nich się odwołując.)

Choć przez dwadzieścia pięć nie przeczytałem żadnej gazety ani nie słuchałem tego, o czym piszą w gazetach, pewnego dnia jeden z ludzi, którzy mi dopomagają, odczytał mi niewielką porcję wiadomości. Słysząc, że w budynku Ministerstwa Edukacji w Ankarze wybuchł pożar, który przyczynił strat na dwa miliony lir; że w innym pożarze spłonął dworzec autobusowy w Ankarze; że w tym czasie inne pożary całkowicie zniszczyły ważną fabrykę w Izmirze i wielki budynek w Adanie, z głębokim smutkiem współczułem temu biednemu narodowi. Mniej więcej w tym samym czasie sąd bezprawnie przesłuchiwał człowieka takiego jak ja, który jest stary i chory, i sprawił, iż cierpiałem męczarnie, jakich nie doświadczyłem nigdy wcześniej, zatrzymując mnie przez cztery i pół godziny przesłuchania, czego wcześniej nie uczynił żaden sąd. Będąc niezdolnym w żaden sposób

— 349 —

do zniesienia takich trudności, byłem gotów na to, by udzielić pewnej gwałtownej odpowiedzi, choćby miało to oznaczać, że podczas zimna tej pory roku i w chorobie, jaką cierpię, zostanę uwięziony - i udzieliłbym jej, gdyby nie człowieczeństwo tutejszego sądownictwa i uprzejmość, jaką do pewnego stopnia mi okazywano. Zaprawdę, planowaliśmy już, aby ktoś mógł mi dopomagać, dzieląc ze mną tę samą celę, i postanowiliśmy, że pewien człowiek uderzy drugiego, aby zostać uwięzionym wraz z nami. Jednak człowieczeństwo tutejszego sądownictwa, jak również Boża łaska, dały mi cierpliwość i jakoś to zniosłem.

Byłem ciekaw tego, jaki jest powód tak osobliwego stanu rzeczy i tej bezpodstawnej podejrzliwości. Wielu uczniów zostało oświeconych przez oficjalne opublikowanie i rozpowszechnianie Przewodnika dla młodzieży. Zaprawdę, Ministerstwo Edukacji stało się świadome faktu, że wartościowi studenci uniwersytetów w Ankarze i Stambule doceniają zasady Traktatów Światła jako służące szczęściu narodu i kraju, zaś przez swój patriotyzm oraz uczucia wobec narodu, kraju i godności nauki Traktaty Światła przyciągają również wielu nauczycieli (którzy dołączają do nich - uz. red. pol.) z całkowitym entuzjazmem. Oto dlaczego do pewnego stopnia spróbowano wtrącić się do spraw Traktatów Światła poprzez dezaprobatę dla nich.

Zaprawdę, nawet tutejsi donosiciele raportowali: "Odbiera nam młodych ludzi. Zwraca uwagę studentów uniwersytetu ku religii poprzez jego książkę Przewodnik dla młodzieży, która została wydrukowana". W rezultacie wtrącono się zarówno do moich spraw, jak i do spraw uczniów Traktatów Światła w niektórych prowincjach.

Choć jako człowiek wywodzący się z medresy powinienem poszukiwać wsparcia hodżów, ze wszystkich sił pragnąłem zdać się na Ministerstwo Edukacji oraz studentów uniwersytetu i zyskać ich wsparcie, ponieważ większość z tych, którzy wkroczyli do kręgu Traktatów Światła, stanowią studenci; hodżowie są nieliczni. Większość hodżów okazała niechęć, podczas gdy studenci uniwersytetu przyjęli Traktaty Światła z całkowitym uznaniem. Oto dlaczego zawsze żywiłem nadzieję na to, że - in sza'a-llah - Ministerstwo Edukacji będzie chronić uczniów Światła.

Kiedy miałem nadzieję na pomoc (urzędników Ministerstwa Edukacji - uz. red. pol.), nagle nastąpił ów nagły atak, przedsięwzięty przez naszych ukrytych wrogów, którzy starają się zwrócić Ministerstwo Edukacji przeciwko nam z powodu fragmentu znajdującego się w zakończeniu wydrukowanych egzemplarzy Przewodnika dla młodzieży: "Jako że rząd

— 350 —

na to zezwolił, właściwym jest, aby uczniowie Światła otwierali szkoły (tur. dershane) Światła wszędzie, gdzie się tylko da".

Aż do tej pory owi wrogowie wiele razy próbowali rozproszyć nas, wprowadzając w błąd sądownictwo, lecz ani razu się im nie powiodło, jak również nie udało im się wywołanie niepokojów. Później próbowali zwrócić przeciwko nam zajadłych i egoistycznych hodżów zajmujących oficjalne stanowiska, lecz nie powiodło im się również i w tej sprawie. Obecnie - starając się zwrócić przeciwko nam Ministerstwo Edukacji, na którego pomoc miałem największą nadzieję - wykorzystują niektórych z rządowych urzędników, aby przeszkodzić mnie samemu, zaś w szerszym kręgu - bezradnym i niewinnym uczniom Światła, w studiowaniu Traktatów Światła, a ścigają nas poprzez ten sam pretekst "zakładania stowarzyszenia politycznego i tariki", co do którego trzy sądy orzekły nasze uniewinnienie. Fakt, że budynek Ministerstwa Edukacji spłonął doszczętnie bez żadnych szans na ugaszenie ognia dokładnie w tym samym czasie, kiedy w mym godnym pożałowania stanie byłem przetrzymywany na przesłuchaniu przez cztery i pół godziny, nie wygląda na przypadek, lecz zdaje się, że ukazał on znak gniewu.

W tym samym czasie na zakończenie mego oświadczenia powiedziałem: "Nie pozbawiajcie mnie możliwości studiowania moich ksiąg na zesłaniu i w samotności. W przeciwnym razie będzie to hańbą dla mnie samego i dla tego narodu, a możliwe, że ziemia znowu zadrży ze wściekłości". Trzy minuty później nastąpiło trwające trzy sekundy trzęsienie ziemi. Ponadto ziemia zaatakowała ogniem Ministerstwo Edukacji w tym samym czasie, kiedy powtarzałem w sądzie fragmenty (mego oświadczenia - uz. red. pol.) - czy to za dnia, czy w nocy podczas przesłuchania - a wiele trzęsień ziemi nastąpiło w tym samym czasie, co atak przedsięwzięty przeciwko Traktatom Światła oraz ich uczniom; zostało to cztery razy udowodnione w sądzie. Z pewnością nie ma w tym żadnego zbiegu okoliczności.

Oznacza to, że prawdy Traktatów Światła są kamieniem węgielnym tego kraju, tego narodu oraz ich porządku publicznego, tak ważnym, że poprzez ciosy takich wydarzeń zwracają uwagę narodu na prawdziwy, prawdomówny i potężny komentarz (ar. tafsir) do Koranu, jakim są Traktaty Światła - a przynaglając cały naród (do przyjęcia ich - uz. red. tur.), wymierzają litościwe klapsy swym przeciwnikom.

Zatem jak nadobowiązkowa jałmużna (ar. sadaqa) odpycha nieszczęścia, tak - a tak wiele wydarzeń udowodniło, iż jest to prawda -

— 351 —

Traktaty Światła służą odpychaniu nieszczęść od tego narodu. Fakt, że nieszczęście pożarów ponownie uderzyło w tym samym czasie, kiedy Traktaty Światła były atakowane, jest dowodem tego, że Traktaty służą odpychaniu nieszczęść.

Moi drodzy, wierni bracia!

Jak człowiek, który zabrał nas przed sąd i skonfiskował kopie Laski Mojżesza (tur. Asay-i Musa) otrzymał cios, będąc skazanym na dwa lata więzienia; jak sędzia, który w gniewie skazał Husreva na miesiąc więzienia, otrzymał swego rodzaju cios, kiedy został zmuszony do rezygnacji i odeszła od niego żona, tak notatka, którą wysłaliśmy wam w załączniku, a która zawiera opis wydarzeń będących ciosami, jasno ukazuje, że znajdujemy się pod opieką ochrony Boga i Jego łaski. Ci, którzy wtrącają się do naszych spraw, otrzymają gwałtowne ciosy w życiu ostatecznym, a niektórym z nich owe ciosy zostały wymierzone już na tym świecie.

Ponadto w tym samym czasie, kiedy nas zaatakowano, zima ukazała swój gniew, zwiększając mróz i przynosząc burze, zaś kiedy ataki ustały, a uczniowie Światła (tur. Nurcular) zostali uwolnieni, owe nadzwyczaj mroźne dni zaczęły uśmiechać się niczym dni nawruz (pierwszego dnia wiosny). Jako że ów uśmiech trwał, byliśmy przekonani o tym, iż daje nam radosne nowiny duchowe i pocieszenie.

Jak jest to zapisane w notatce, pewien urzędnik policji starał się zaszkodzić uwadze, jaką okazuje nam społeczeństwo, za pomocą najbardziej dziwacznych i absurdalnych oszczerstw, do których nawet Szatan nie mógłby nikogo przekonać. Ukazuje to, iż ci, którzy nas atakują i którym zostały wymierzone ciosy, nie mają żadnego innego wyjścia, jak tylko uciec się do oszczerstw - nie mają innej opcji. My również musimy praktykować wielką ostrożność i rozwagę, a także jesteśmy zmuszeni do tego, aby nie poświęcać żadnej uwagi takim pogłoskom.

— 352 —
Listy dodatkowe z Emirdag I

1. Koran, 17:44.

2. Koran, 3:173.

3. Koran, 8:40.

4. Arabskie słowo ghurba może oznaczać również przymusowe zesłanie, odosobnienie, wygnanie.

5. Koran 3:159.

6. Być może, czujecie wstręt do jakiejś rzeczy, choć jest dla was dobra. Koran 2:216.

7. Koran 2:256.

8. Znak diakrytyczny oznaczający wydłużenie samogłoski.

9. Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały Poręczyciel! Koran, 3:173.

10. Bunt Szejka Saida wybuchł we wschodniej Turcji w lutym 1925 roku. Bediuzzaman z całych sił odwodził jego przywódców od podejmowania działań przeciwko rządowi, jako że wedle jego słów sprawiłoby to, że "Ahmed zabije Mehmeda, a Hasan zabije Husajna" (tj. , że Turcy będą zabijać się nawzajem - uz. red. pol. ).

11. Najpiękniejsze Imię Boga "Ar-Rabb" (zwyczajowo tłumaczone ja język polski jako "Pan") oznacza - w pewnym uproszczeniu - Jedynego Pana wszystkich istot, Który nie ma towarzysza i Który Sam utrzymuje istnienie wszelkiej rzeczy, Który jest Pierwszym bez początku i Ostatnim bez końca, Który jest jedyną prawdziwą przyczyną każdej rzeczy, a Sam Swojej przyczyny nie ma, od Którego zależy byt każdego Jego stworzenia, zaś On Sam nie jest od nikogo ani niczego zależny.

12. Ten przydomek oznacza "Po dwakroć prawdomówny" lub "Ten, który po dwakroć potwierdził prawdę".

13. Hafiz (z ar. przechowujący) to ten, kto zna cały Koran na pamięć.

14. Koran, 3:18.

15. Koran, 3:26.

16. Koran 4:145

17. Koran 4:125

18. Mówiąc w dużym skrócie (za stroną www. iranicaonline. org, dostęp 06. 03. 2018), dżafr to termin o nieustalonej etymologii, używany na określenie wielce błogosławionej sztuki w islamskim mistycyzmie i gnostycyzmie. Nauka dżafr ('ilm al-dżafr lub po prostu al-'ilm) za pomocą

— 353 —

różnych metod odkrywa los przeznaczony narodom, dynastiom, religiom i poszczególnym ludziom. Obszerna literatura na ten temat powstała za czasu kalifatu 'Umajjadów, jak również podczas kalifatu 'Abbasydów. Al-Dżafr to również tytuł księgi, która - jak uważają szyici - ma pochodzić od 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad) i zawierać liczne przepowiednie i proroctwa.

19. Dosł. abecadło.

20. Szadda - znak diakrytyczny oznaczający podwojenie spółgłoski.

21. Ów przydomek Szejka Al-Gajlaniego oznacza "Wielkie wspomożenie".

22. Chodzi o Mustafę Kemala.

23. Zaprawdę, człowiek jest bardzo niesprawiedliwy i niewdzięczny! Koran 14:34.

24. W Jego Imię, niech będzie Mu chwała! I nie ma żadnej rzeczy, która by nie głosiła Jego chwały. Koran, 17:44.

25. Wedle szkoły Imama Szafi'iego (oby Bóg się nad nim zmiłował) wyrecytowanie przez każdego z wiernych całej sury Al-Fatiha w każdym z cykli modlitewnych (ar. rakat) jest jednym z warunków ważności modlitwy. Inni imamowie uważali, że wystarczy, jeśli tego obowiązku dopełni prowadzący modlitwę; wówczas modlitwa tych, którzy modlą się za nim, również jest ważna.

26. Jest to nawiązanie do zmarłego w młodym wieku bratanka Nauczyciel.

27. Prawdopodobnie chodzi o pierwszą wojnę światową.

28. Chodzi o zakończenie drugiej wojny światowej.

29. Koran, 2:216.

30. Prawdopodobnie chodzi o werset 9:84: I nie módl się za któregokolwiek z nich (Muhammadzie), kiedy umrze, ani nie stój nad jego grobem!

31. Oba te tytuły oznaczają mniej więcej tyle, co "szlachetny, dostojny", a są należne potomkom Proroka Muhammada, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie.

32. Chodzi tu albo o Mekkę wraz z jej okolicami, albo o Mekkę i Medynę - święte miasta islamu.

33. w odległości dwóch łuków lub jeszcze bliżej; Koran53:9.

34. Oni chcą zagasić światło Boga swoimi ustami; lecz Bóg dopełni Swoje światło, chociaż by to było nienawistne dla niewiernych. Koran 61:8.

35. Chodzi o dziesięć ostatnich nocy ramadanu.

36. A dosłownie: "uświęconego Święta".

37. Chodzi o wyrażenie la ilaha illa-llah; nie ma boga prócz Boga Jedynego.

38. Wedle wiarygodnego hadisu, Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), zapytany o to, czym jest ihsan, odpowiedział: Módl się tak, jakbyś widział Boga, a jeśli go nie widzisz, to wiedz, że On widzi ciebie.

39. Koran 25: 70.

40. Koran 14:4.

41. A. pewności naocznego świadectwa.

— 354 —

42. Al-Buchari, Muslim, Ad-Darimi, Al-Munałi. Wielbłądy o rudej sierści, zwane czerwonymi, w czasach Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) uchodziły za najcenniejsze.

43. Al-'Adżluni, Al-Ghazali, Al-Hajsami.

44. Być może, czujecie wstręt do jakiejś rzeczy, choć jest dla was dobra. Koran, 2:216.

45. Chodzi o pierwszą wojnę światową.

46. Chodzi zapewne o przytoczony wcześniej fragment skierowany do ministra spraw.

47. Tłumaczenia tytułów dwóch części Laski Mojżesza podajemy wg wydania polskiego.

48. Tu i dalej autor listu nazywa tak pierwszą wojnę światową.

49. W autentycznych hadisach Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) przekazano nawet, że w dniach ostatnich prawdziwie pobożni spośród chrześcijan zjednoczą się z ludźmi Koranu (ar. ahl al-Qur'an; termin ten oznacza muzułmanów), by walczyć przeciwko ich wspólnemu wrogowi, jakim jest bezbożność. Również w naszych czasach ludzie wiary i prawdy potrzebują szczerego zjednoczenia nie tylko z braćmi w religii i współwyznawcami, lecz również z prawdziwie pobożnymi i uduchowionymi spośród chrześcijan, na pewien czas powstrzymując się od dyskusji i sporów w temacie kwestii stanowiących o różnicach (między islamem a chrześcijaństwem - uz. red. pol. ), by walczyć ze wspólnym nieprzyjacielem, jakim jest wojujący ateizm. . BŁYSKi, strona 211.

50. Tj. z plemienia arabskiego, do którego należał również Prorok Muhammad, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie.

51. "Zaprawdę, do Boga (należymy), i zaprawdę, do Niego powrócimy!"Koran, 2:156.

52. 'Ali al-Qari, Al-'Adżluni.

53. "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały poręczyciel!" Koran, 3:173.

54. I słońce - ono płynie do swego stałego miejsca. Koran, 36:38.

55. a gór jako podpory do namiotu? Koran, 78:7

56. "Zaprawdę, do Boga (należymy), i zaprawdę, do Niego powrócimy!" Koran, 2:156.

57. A dosłownie: pozdrawiać mnie (na powitanie);.

58. Nauczyciel nawiązuje do aktu amnestii, która objęła wszystkich skazanych na zesłanie - z wyjątkiem Bediuzzamana.

59. "Zaprawdę, do Boga (należymy), i zaprawdę, do Niego powrócimy!" Koran, 2:156.

60. Każda dusza zakosztuje śmierci. Koran, 3:185; 21:35; 29:57.

61. A tych, którzy uwierzyli i pełnili dobre dzieła - umieścimy w Ogrodzie, w komnatach, gdzie w dole płyną strumyki; oni tam będą przebywać na wieki. Jakże wspaniała nagroda trudzących się! Koran, 29:58.

62. Być może, czujecie wstręt do jakiejś rzeczy, choć jest dla was dobra. Koran, 2:216.

63. Powiedz: "Ja nie żądam od was za to żadnej zapłaty, tylko miłości dla bliskich". Koran, 42:23

64. Ar. Haramajn Szarif; chodzi o Mekkę i jej okolice lub też o Mekkę i Medynę.

65. Chodzi o surę 108. , zaczynającą się od słów: Inna 'atajnaka-l kałsar.

— 355 —

66. Termin odnoszący się do prawowitych wiernych z dawnych czasów, przede wszystkim z pokoleń towarzyszy Proroka, tych, którzy znali jego towarzyszy (ar. tabia'in) i tych, którzy znali ludzi znających towarzyszy, obejmujący również uczonych i prawych ludzi z pokoleń późniejszych.

67. Dosłownie: ludzie tradycji Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i jego wspólnoty.

68. Tj. komunizmu.

69. Chodzi o pierwszą wojnę światową.

70. Dosłownie: "na marne", w tłumaczeniu znaczenia wg Bielawskiego występuje słowo "zniweczył".

71. W Jego Imię, niech będzie Mu chwała! I nie ma żadnej rzeczy, która by nie głosiła Jego chwały. Koran, 17:44.

72. Tym, którzy przedkładają życie tego świata ponad życie ostateczne... Koran, 14:3.

73. Angielskie słowo blessedness należałoby dosłownie przetłumaczyć jako bycie błogosławioną a. "błogosławioność".

74. Człowiek zaczyna być odpowiedzialny za swoje uczynki dopiero po osiągnięciu dojrzałości i świadomości (ar. 'aql), to jest stanu, w którym potrafi odróżnić dobro od zła i dokonać świadomego wyboru między nimi. Wedle szlachetnego hadisu (interpretacja znaczenia) pióro zapisujące dobre i złe czyny jest podniesione znad trzech ludzi: znad śpiącego, dopóki się nie obudzi; znad dziecka, dopóki nie dorośnie; znad szaleńca, dopóki nie odzyska rozumu.

75. Chodzi prawdopodobnie o egzemplarz Koranu spisany tak, by ukazać przykłady tałafuq.

76. W Jego Imię, niech będzie Mu chwała! I nie ma żadnej rzeczy, która by nie głosiła Jego chwały. Koran, 17:44.

77. Być może, czujecie wstręt do jakiejś rzeczy, choć jest dla was dobra. Koran, 2:216.

78. Koran dzieli się na trzydzieści części zwanych dżuzami (z ar. część); każdy dżuz to mniej więcej dwadzieścia stron.

79. Bóg jest Światłem niebios i ziemi. Koran, 24:35.

80. "Chwała Tobie! My nie mamy żadnej innej wiedzy poza tym, czego nas nauczyłeś. Ty, zaprawdę, jesteś Wszechwiedzący, Mądry!" Koran, 2:32.

81. Szlachetnymi (ar. Sajjid) nazywa się ludzi z rodziny Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie.

82. Zaprawdę, daliśmy tobie (Muhammadzie) jasne zwycięstwo...

...i aby ci dopomógł (Bóg) pomocą potężną Koran, 48:1, 3.

83. I nie ma żadnej rzeczy, która by nie głosiła jego chwały. Koran, 17:44.

84. Chodzi prawdopodobnie o makatkę z wyhaftowanymi wersetami Koranu; por. Punkt Piąty.

85. Komitadżi - tu: spiskowiec, buntownik zbrojnie występujący przeciwko władzy.

86. W znaczeniu: ...gromadzenie kopii Traktatów Światła, jakie zostały odebrane ich właścicielom.

— 356 —

87. "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały Poręczyciel!" Koran, 3:173.

88. Ghazi (ar. ) to wojownik walczący w słusznej sprawie, przede wszystkim w obronie wiary.

89. Arabski termin salat al-dżumu'a może oznaczać zarówno dowolną modlitwę w grupie, jak i modlitwę piątkową.

— 1 —
Ze Zbioru Risale-i Nur
Listy Dodatkowe
z Emirdag
II
Z LIstu Dwudziestego Siódmego
(Listy ułożone podczas ostatniego pobytu Nauczyciela w Emirdag i Isparta)
Autor
Bediuzzaman Said Nursi
— 2 —

W czasie między pierwszą a drugą częścią spisywania Listów Dodatkowych z Emirdag, autor Traktatów Światła, nasz szanowny Nauczyciel, został wraz z niektórymi spośród swych uczniów wysłany do więzienia w Afyon i był tam więziony przez dwadzieścia miesięcy, oczekując na proces. Listy i mowy obrończe z tego okresu weszły w skład zbioru Promienie jako Promień Czternasty, a niektóre z nich zostały włączone do biografii Nauczyciela.

— 3 —

Moi drodzy, wierni bracia!

Wraz ze świątecznymi powinszowaniami każdego z was, stosownie do jego stopnia, uważam za będącego Saidem; uważam was za moich spadkobierców i za tych, którzy będą strażnikami Traktatów Światła w mym zastępstwie. Jak dzieliłem się z wami (swymi przemyśleniami - uz. red. pol.) wcześniej, tak i teraz w rezultacie duchowego napomnienia informuję was o tym, co następuje:

Jako że poprzez wasze korzystne zdanie na mój temat, dalece przekraczające moje rzeczywiste zasługi, przyjęliście mnie jako Nauczyciela wiedzy w temacie wiary (ar.iman)i służby Koranowi, zatem jak odnosząca się do nauki niepowtarzalność duchowa (ar. i'dżaz)\nauczycieli dawnych czasów ukazywała się w tych spośród ich uczniów, którzy na to zasługiwali, tak w każdym z was, stosownie do waszych stopni, ukazuje się mój stan~i'dżaz. Z całkowitym przekonaniem co do tego winszuję wam całym mym jestestwem. In sza'a-llah, wasza nadzwyczajna praca dla rozprzestrzeniania Światła w kręgu wierności i szczerości intencji (ar. ichlas) będzie lśnić jeszcze bardziej, a w miejsce jednego bezsilnego i słabego Saida w stanie spoczynku wzrośniecie wy, aby stać się tysiącami silnych, potężnych i oddanych Saidów.

Said Nursi
Listy spisane w Emirdag po okresie więzienia w Afyon
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
W Jego Imię, niech będzie Mu chwała!

Moi drodzy, wierni bracia!

Tak czy inaczej jeden z was powinien odwiedzić ministra spraw religijnych w mym imieniu, a przekazując Ahmedowi Hamdiemu-effendi moje pozdrowienie pokoju i wyrazy szacunku, powinien mu powiedzieć, co następuje:

Dwa lata temu prosił mnie Pan o kopię całego zbioru Światła. Miałem ją przygotowaną dla Pana, jednak nagle zostaliśmy uwięzieni i nie mogłem ani poprawić tych traktatów, ani wysłać. Obecnie jestem

— 4 —

zajęty poprawianiem ich, jednakże z powodu choroby, na jaką cierpię w wyniku otrucia, nie jestem w stanie ukończyć tej pracy w żadnym bliskim terminie. In sza'a-llah, przedstawimy Panu ten zbiór, kiedy tylko zostanie ukończony. Zgodnie z zasadą, która mówi: "Kto nie przyjmuje podarunków, nie może dawać podarunków", ofiarowujemy ten niezmiernie wartościowy, duchowy komentarz (ar. tafsir) do Koranu Pana dostojnej osobie, jako głównemu uczonemu (ar. 'ulama) tego narodu islamu, jako uświęconą zapłatę za to, że starał się Pan, jak tylko mógł, aby Światło zostało uwolnione, za Pańskie wysiłki i pracę na rzecz opublikowania naszego Koranu, z którego wcześniej wysłaliśmy Panu trzy dżuzy jako próbkę.

Z całkowitą pewnością powiem Panu, że jeśli chodzi o naszą sprawę, to nigdy wcześniej w historii nie dopuszczono się tak złośliwych i zawistnych ataków wobec wiedzy w temacie prawdy i wobec prawd wiary (ar. iman). Zakres Pańskiej uczoności i przywództwa nad ministerstwem wymaga tego, aby prócz innych kwestii wypełniał Pan również obowiązek wobec religii i nauki. Kiedy po ostatniej próbie otrucia mnie rozmyślałem o mojej śmierci, moje serce znalazło ulgę i pociechę w myśli o tym, że Ahmed Hamdi przejmie prawo własności wobec Światła i będzie chronić Światło w moim imieniu. Choć wcześniej wysłaliśmy do Pańskiego ministerstwa części naszej mowy obrończej wygłoszonej w sądzie, obecnie wysyłamy Panu ukończoną i całkowitą kopię mej mowy obrończej, która jest całkowitą prawdą. Wysłaliśmy ją z intencją tego, aby służyła za odniesienie dla tych, którzy za Pańskim zezwoleniem będą pracować na rzecz uwolnienia Światła.

— 5 —
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ
W Jego Imię, niech będzie Mu chwała!
Pokój, miłosierdzie Boga i Jego błogosławieństwo niechaj będą z wami zawsze i na wieki.

Moi drodzy, wierni bracia, uczniowie Światła z okolic Safranbolu i Eflani!

Po tysiąckroć mówimy: Baraka-llah, ma sza'a-llah w odpowiedzi na podarunki w postaci fragmentów Światła, jakie przysłaliście. Niech Wszechmocny Bóg ześle wam szczęście na tym świecie i w świecie, który nadejdzie, amen!

Każdy z błogosławionych i oddanych uczniów Światła pięknie spisał kilka traktatów, a niedawno przysłano je do mnie jako podarunek, który w osobliwy sposób przybył jako błogosławieństwo (ar. baraka) wraz ze słodyczami, w czasie, gdy cierpiałem z powodu niedoli i ciężkiej choroby. Choć moją zasadą od dawna było, aby nigdy nie przyjmować podarunków bez dania czegokolwiek w zamian, trzy głębokie i osobliwe wydarzenia doprowadziły do tego, że postąpiłem wbrew owej zasadzie i przyjąłem te podarunki z całkowitą radością i przyjemnością.

Wydarzenie pierwsze: Byłem zajęty przygotowywaniem jedenastu ksiąg wydrukowanych za pomocą powielacza, które nabyłem za niewielką sumę pieniędzy, jaką posiadałem, a także kompletowaniem zbioru Światła spisanego przez diamentowe pióra trzech wartościowych uczniów Światła, aby wysłać te traktaty do ministra spraw religijnych, po tym jak uparcie, pięć lub sześć razy, prosił on o taką kopię. W tym samym czasie, kiedy próbowałem wysłać owe dzieła jako duchowy podarunek i zachętę do muftich i hodżów, którzy niejako pozostali im przeciwni, chciałem mieć tutaj Husreva, aby wypełnił on tak doniosły obowiązek, jednakże trudne położenie, w jakim się znajdowałem, uczyniło mnie wielce zatroskanym. Nagle, właśnie w tej chwili, przybył wojownik Sungur, który jest młodszym Husrevem. Nie tylko wybawił mnie od tak wielu niepokojów, trudności i kosztów, lecz również - jako że ów obowiązek był dla mnie tak ważny, jak dwa lata, przez które Sungur regularnie mi służył - doszedłem do przekonania, iż to wydarzenie również jest cudem (tur. keramat) związanym z sukcesem w rozpowszechnianiu Światła.

— 6 —

Wydarzenie drugie: Po tym, jak wysłałem moje własne kopie do ministra spraw religijnych, w tym samym czasie młodzi wojownicy Światła z okolic Safranbolu i Eflani przysłali mi swoje błogosławione podarunki, aby zastąpiły one tamte dzieła, wszystkie bez wyjątku. Było tak, jakby owe błogosławione podarunki, które mi przysłali, mówiły językiem usposobienia: "Nie martw się, przybyłyśmy, aby pokryć twoje straty i wypełnimy miejsce po brakujących księgach". Zatem przyjąłem je całym swym jestestwem i powinszowałem nadawcom; ich podarunki i błogosławieństwo (ar. baraka) sprawiły, iż w mym sercu nie ma żadnego niepokoju.

Wydarzenie trzecie: Na dziesięć minut przed nadejściem do mego pokoju owych błogosławionych podarunków ujrzałem pod nogami mojego łóżka ptaka podobnego do wróbla. Tymczasem zarówno okna, jak i drzwi były zamknięte, a nie było żadnego innego otworu, przez który ptak mógłby dostać się do pokoju. Zdałem sobie sprawę z tego, że wcale mnie to nie martwi. Dałem ptakowi kawałek chleba, lecz nie jadł. W myśli rzekłem sam do siebie: "Ten ptak przybył, aby przynieść dobrą nowinę, podobnie jak ptaki, które przybyły tutaj trzy czy cztery lata temu". Zaprawdę, dokładnie w tym samym czasie otrzymałem ów błogosławiony i świetlisty podarunek, a także list od mojego brata, muftiego Abdulmecida, a przez minione trzy lata nie miałem od niego żadnych wiadomości. Wtedy nadszedł Halil, który mi służy. Powiedziałem do niego: "Spójrz na tego ptaka. Przybył on, żeby przekazać dobrą nowinę, tak jak ptaki, które przybywały wcześniej". Później otworzyliśmy okno, aby ptak mógł przez nie wylecieć, lecz ten nie opuszczał nas. Pięć lub sześć razy obleciał pokój, lecz nie wylatywał na zewnątrz. Wtedy przyszedł również Sungur. "Chodź i popatrz na to", powiedzieliśmy mu, zaś on był świadkiem tego zdarzenia. Jak pojawienie się ptaka było zdumiewające, tak zdumiewające było również jego zniknięcie półtorej godziny później. Szukaliśmy go wraz z Halilem, a choć nie wyleciał przez okno, nigdzie nie można było go znaleźć.

Zaprawdę, znaczenie przybycia owego duchowego podarunku, a także tego, że w miejsce Husreva przybył mi z pomocą Sungur, może zostać jasno ukazane poprzez następujące wydarzenie:

Na dwa dni przed przybyciem Sungura - czyli tego samego dnia, kiedy wyszedł on z domu - Halil ujrzał we śnie, jak Sungur przybył tutaj wraz z Mustafą Osmanem, a ich przybycie tutaj było tak wielkim wydarzeniem, że zostali powitani z całą ceremonią. "Jaka jest interpretacja tego snu?", zapytał Halil. Zaciekawiłem się i zapytałem go: "Dlaczego opowiedziałeś

— 7 —

mi ten sen? Mam nadzieję, że nie doznali oni żadnej szkody". Martwiłem się i smuciłem przez całą tamtą noc, aż do rana. Zgodnie z jego pomniejszą interpretacją, ów prawdziwy sen urzeczywistnił się.

[Kopia listu, jaki Sungur napisał do Nauczyciela kiedy przebywał w Ankarze]
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪
W Jego Imię, niech będzie Mu chwała!

I nie ma żadnej rzeczy, która by nie głosiła Jego chwały. [1]

Wielce nam drogi, wielce błogosławiony, wielce łaskawy, umiłowany Nauczycielu, Effendi!

Dostarczyliśmy twój błogosławiony list ministrowi spraw religijnych, Ahmedowi Hamdi-effendiemu. Był niezmiernie rad z tego, że może włączyć owe błogosławione dzieła i Traktaty Światła do swej prywatnej biblioteki. Powiedział: «In sza'a-llah, podzielę się nimi z najbliższymi spośród mych wybranych braci, aby je czytali, a w ten sposób będą one stopniowo rozpowszechniane».

Mój umiłowany Nauczycielu, Effendi! Minister powiedział nam, że wykona zalecenia zawarte w twym błogosławionym liście, a także powiedział: "Jednak nie jesteśmy w stanie opublikować wszystkich tych dzieł w jednej chwili. Będą one czytane przez mych bliskich braci i opublikujemy je w przyszłości, stosownie do stopnia zainteresowania, z jakim się spotkają. In sza'a-llah, będę starał się o to, aby później ten zbiór został opublikowany w swej olśniewającej całości".

Sungur
— 8 —

Ten fragment ma być zapisany na pierwszej stronie Stacji Drugiej Listu Dwudziestego Dziewiątego, po pytaniu i odpowiedzi:

"Powodem, dla którego ten traktat został spisany, jest fakt, iż ma być swego rodzaju odpowiedzią na straszliwą próbę zabójstwa, wedle której tłumaczenie (znaczenia - uz. red. pol.) Koranu ma być czytane w każdym meczecie zamiast prawdziwego Koranu. W owym traktacie znalazło się wiele szczegółów i kwestii niepotrzebnych. Jednak w tej dokładającej starań i ekscytującej odpowiedzi można odczuć, jeśli będzie się go poszukiwać, klucz spośród tego, co niewidzialne (ar. ghajb), zatem zostały do niej włączone również pewne niepotrzebne szczegóły oraz słabe i subtelne znaki".

Memu sercu przyszło na myśl, co następuje:

"Niezmiernie ważna, niezbędna, olśniewająca i elokwentna Stacja Pierwsza Listu Dwudziestego Dziewiątego pokryje z nawiązką jakiekolwiek niedociągnięcia i przesadę Stacji Drugiej".

Zatem pominąłem owe niedociągnięcia i z całkowitą ulgą złożyłem podziękowania Bogu.

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪
اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ

[2]

Drogi Ahmedzie Hamdi-effendi!

Chciałbym podzielić się z Panem mym duchowym doświadczeniem:

Dawno temu poglądy Pana oraz hodżów zajmujących się tą samą dziedziną, które dopuszczały dozwalanie na coś z powodu konieczności, a odstąpienie od jasnych nakazów prawa szariatu, nie były zgodne z moimi poglądami. Oburzony na nich i na Pana, zapytałem: "Dlaczego odstępują oni od jasnych nakazów, a podążają za wyjątkami?" i powstrzymałem się od wysłania Traktatów Światła bezpośrednio do Pana. Trzy lub cztery lata temu moje serce krytykowało Pana i stało się rozżalone. Nagle otrzymało następujące ostrzeżenie:

"Twoi dawni przyjaciele z medresy, szczególnie Ahmed Hamdi Akseki i jemu podobni, podejmują ich naukowe starania dla zachowania

— 9 —

uświęconych kwestii. Odpowiadają na straszliwe i krańcowe zniszczenie zgodnie z zasadą 'mniejszego zła'. Zatem fakt, że czterokrotnie zmniejszają oni zagrożenie, będzie in sza'a-llah pokutą za ich błędy. Niektóre z ich decyzji dotyczących tego, co dopuszczalne, zostały podjęte pod przymusem".

Po tym ostrzeżeniu ponownie myślałem o Panu i o Panu podobnych zgodnie z zasadą braterstwa, jako o mych dawnych braciach z medresy i przyjaciołach z tej samej klasy.

Z tego powodu, jako że wierzę, że trucizna, którą mi podano, wkrótce doprowadzi do mojej śmierci, uważam Pana za prawdziwego właściciela i adwokata Traktatów Światła, który będzie ich strzegł w moim imieniu. W odpowiedzi na Pana osobistą prośbę sprzed trzech lat, w której nalegał Pan na wysłanie kopii (zbioru Traktatów - uz. red. pol.), wysyłam Panu zbiór Traktatów Światła. Choć w mej ciężkiej chorobie uczyniłem to w sposób niedoskonały i nie do końca, do pewnego stopnia ukończyłem poprawianie zbioru przeznaczonego dla Pana, który został spisany ręcznie przez trzech uczniów Światła piętnaście lat temu. Pióra owych trzech ludzi są mi tak drogie, jak dziesięć kopii całego zbioru. Nie oddałbym tego zbioru nikomu innemu prócz Pana. Duchową zapłatą za to niechaj będą trzy rzeczy:

Po pierwsze: Proszę o rozpowszechnienie owego zbioru w różnych działach Ministerstwa Spraw Religijnych, najlepiej w starym alfabecie - bądź też w nowym, pod warunkiem, że jeden z mych wybranych przyjaciół będzie nadzorował wprowadzanie poprawek - a także o sporządzenie dwudziestu do trzydziestu kopii dla placówek Ministerstwa Spraw Religijnych w całym kraju, jak również o publikowanie zbioru Traktatów Światła celem zwalczania cudzoziemskich zagrożeń ateizmu, za co odpowiada Ministerstwo Spraw Religijnych.

Po drugie: Jako że Traktaty Światła są własnością medresy, a Pan jest jej fundamentem, głową i uczniem, zatem prawdziwie są one Pańską własnością. Na razie może Pan wstrzymać się z drukowaniem traktatów, których opublikowanie uważa Pan za niewłaściwe.

Po trzecie: Koran, który spisaliśmy tak, aby ukazywał przykłady tałafuq, powinien zostać wydany przy użyciu druku fotograficznego, aby można było zobaczyć błysk cudowności ukazujący się w tałafuq. Ponadto wprowadzenie do niego w języku tureckim nie powinno być drukowane wraz z Koranem, lecz raczej może zostać opublikowane jako niewielki traktat w języku tureckim lub - po pięknym przetłumaczeniu go - po arabsku.

— 10 —
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ اَبَدًا دَٓائِمًا

Nasz wartościowy, oddany starszy bracie, wojowniku Światła, Husrevie-effendi!

Oto już po raz piąty minister spraw religijnych poprosił o kopię zbioru Światła. Zatem, choć cierpi z powodu ciężkiej choroby, Nauczyciel rozpoczął wprowadzanie poprawek - które być może jest już bliskie ukończenia - i poprosił ministra spraw religijnych o trzy rzeczy tytułem duchowej zapłaty. Jedną z nich jest wydanie cudownie spisanego przez ciebie Koranu przy użyciu druku fotograficznego. Ten punkt został przyjęty wraz z zaleceniem Nauczyciela, wedle którego "bardziej właściwym jest, aby wprowadzenie w języku tureckim zostało wydrukowane jako osobne dzieło". W załączeniu wysyłamy ci list, jaki Nauczyciel wysłał do ministra spraw religijnych.

Nasz Nauczyciel mówi: "Pozostawiam waszej wzajemnej naradzie kwestię wysłania całego zbioru Traktatów Światła oraz ksiąg wydrukowanych za pomocą powielacza, jak również kwestię tego, aby osobiście doręczył je nasz brat Husrev jako najbardziej zaangażowany w ten obowiązek". Zatem postanowiliśmy poprzez wzajemną naradę, że jeśli nie przeszkadza ci stan zdrowia i jeśli uznasz to za właściwe, powinieneś udać się tam tak szybko, jak to możliwe, a po przybyciu poinformować nas o swoim adresie, abyśmy mogli wysłać ci do Ankary kopię całego zbioru oraz tamtych ksiąg. Zaprawdę, jeśli zechcesz, możesz osobiście dostarczyć je ministrowi spraw religijnych, aby były one rozpowszechniane przez muftich.

Pozostający do usług Nauczyciela
Halil, Sadik, Ibrahim
— 11 —

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Z powodu śmierci Hafiza Mustafy przesyłam moje kondolencje uczniom Medresetu'z-Zehra, szczególnie uczniom z grupy błogosławionej oraz z prowincji Isparta, zaś Hafizowi Mustafie winszuję całym mym jestestwem tego, że przez owe dwadzieścia lat jako drugi Hafiz Ali doskonale wypełniał swoje obowiązki, a także jego determinacji w kontynuowaniu przez owe dwadzieścia lat niestrudzonej pracy na rzecz rozpowszechniania Światła. Rozciągam moje powinszowania na jego samego, na prowincję Isparta oraz na Medresetu'z-Zehra. Zaprawdę, ów zmarły wojownik, nasz brat, ukończył swoje obowiązki jak Hafiz Ali i przeszedł do królestwa Światła i królestwa pośredniego (ar. barzach) jako następny po Hafizie Alim i Hasanie Feyzim. Niech Wszechmocny Bóg zapisze w rejestrze jego dobrych uczynków tyle nagród, ile jest liter Traktatów Światła, i niech ześle deszcz miłosierdzia na jego duszę, amen!

Moi drodzy, wierni bracia!

Moje serce zostało napomniane, abym objaśnił wam kilka kwestii dotyczących mnie samego.

Po pierwsze: Pewni wybrani bracia, którzy byli niedbali w swej służbie, sprawili, iż zagniewałem się, a także doprowadzili do tego, że złorzeczyłem im, gdyż nie okazywali mi wystarczającej sympatii, kiedy nagle memu sercu przyszło na myśl, że ci bezradni bracia poprzez zbyt korzystne myśli na mój temat przyjmują, co następuje: "Gdyby nasz Nauczyciel zechciał, służyłyby mu istoty duchowe i dżinny, a być może już to robią. Ewidentne przejawy Bożej łaski w służbie Światła oznaczają, że nie ma możliwości, aby znajdował się on w nędzy, a zatem nie potrzebuje naszej litości". Popełnili zatem błąd w ich służbie. Zaprawdę, nawet dzisiaj jeden z nich miał przyprowadzić bryczkę, lecz przez jego niedbalstwo poszedłem piechotą, podczas jednej godziny cierpiąc trudności dziesięciu godzin. Oto, co powiedziałem kilka dni temu tym, którzy postępowali troskliwie i starannie, a co powtórzę w tym miejscu wam, byście usłyszeli:

Jak tajemnica szczerości intencji (ar.ichlas)zabrania mi wykorzystywania Traktatów Światła i służby wierze jako narzędzia rang doczesnych lub celem zdobycia osobistych stacji przynależnych do życia ostatecznego, tak w ten sam sposób silnie wzdragam się na

— 12 —

samą myśl o tym, że miałbym wykorzystać ową uświęconą służbę jako narzędzie służące mej własnej wygodzie oraz spędzaniu życia wśród przyjemności i ułatwień. Jako że całkowicie sprzecznym z tajemnicą szczerości intencji (ar. ichlas) jest wydanie wiecznie trwających owoców Raju, odnoszących się do życia ostatecznego, dla jakichś pomniejszych przyjemności, zatem informuję was z całkowitą pewnością o tym, że:

Nawet gdyby słudzy spośród dżinnów i istot duchowych, jakich pragną i przyjmują ludzie ascezy, którzy wyrzekli się tego świata, mieli przybywać na moje usługi każdego dnia, kiedy byłem głodny; nawet gdyby mieli przynosić mi zbawienne lekarstwo, kiedy jestem ranny, uważałbym, że jestem zobowiązany do tego, aby odrzucić te usługi przez wzgląd na prawdziwą szczerość intencji (ar. ichlas). Zaprawdę, nawet gdyby niektórzy święci mieli ukazywać się i przynosić mi chałwę przez wzgląd na moją służbę wierze (ar. iman), odpłaciłbym im szacunkiem i odrzuciłbym ich podarunki; przekonałem moją duszę (ar. nafs) wraz z moim sercem, aby nie przyjmowały swych wiecznie trwających owoców już na tym świecie i aby nie trwoniły ich na to, co ulotne. Jednakże przez wzgląd na Bożą łaskę, jeśli chodzi o błogosławieństwo (ar.baraka)zesłane nam poprzez dary Miłosiernego, przychodzące bez naszej woli ani intencji, to ponieważ owe dary są znakiem przyjęcia służby, o ile nie wtrąci się do tych spraw nakazująca zło dusza (ar. nafs),\przyjmę je z całego serca. Tak czy inaczej, w tej kwestii tyle wystarczy.

Po drugie: Podczas pierwszej wojny światowej zmarły później męczennik (ar. szahid) Mułła Habib i ja ruszyliśmy w stronę Rosjan atakujących nas na froncie pod Pasinler. Ich artylerzyści oddali do nas trzy strzały w dwuminutowych odstępach. Trzy pociski przeszły jakieś dwa metry nad naszymi głowami. Żołnierze za naszymi plecami, którzy ukrywali się w okopie, uciekali, nawet jeśli nie byli widziani przez nieprzyjaciela. Aby poddać go próbie, powiedziałem:

-Mułło Habibie, co na to powiesz? Nie zamierzam kryć się przed artylerią tych niewiernych.

-Nadal będę stał przy tobie - odpowiedział, kiedy drugi pocisk upadł tuż obok nas.

Przekonany o tym, że znajdowaliśmy się pod ochroną Boga, powiedziałem do Mułły Habiba:

-Dalej, naprzód! Artyleria niewiernych nie może nas zabić. Nigdy się nie cofniemy i nigdy nie uciekniemy.

— 13 —

Ponadto kiedy przebywałem na pierwszej linii podczas oblężenia Bitlis, trzy rosyjskie kule trafiły w newralgiczne części mojego ciała. Jedna z nich przeszła między moimi nogami i przebiła mój shalwar. Ponieważ w owej niebezpiecznej sytuacji mój duchowy stan nie zniżył się do tego, bym krył się w okopach, dowodzący Kel Ali oraz gubernator Memduhbej usłyszeli o tym i przysłali mi wiadomość: "Na miłość Boską, proszę wycofać się albo wejść do okopów!". Wówczas, kiedy byłem młody, mówiłem: "Artyleria tych niewiernych nie zabije nas" i nie poświęcałem żadnej uwagi ani podejmowaniu środków ostrożności, ani zachowaniu mej młodości i mego przyjemnego życia. Jednakże teraz, kiedy osiągnąłem wiek osiemdziesięciu lat, stałem się nadzwyczaj ostrożny w sprawach zachowania życia, a nawet wystrzegam się niebezpieczeństw aż do popadania w niepokój. Wydaje się to sprzecznością, lecz zaiste, za nieustraszonym poświęceniem młodości i, przeciwnie, okazywaniem tak usilnych starań dla zachowania roku lub dwóch lat podeszłego wieku i nużącej starości zawarta jest znacząca mądrość. Oto dwa lub trzy zawarte w niej uświęcone cele:

Pierwszy: Spiski naszych potajemnych i niesprawiedliwych wrogów, a niektórzy z nich zajmują stanowiska urzędowe, zaś inni nie, sprawiły, iż wszystkie ich ataki zostały wymierzone w moją osobę, miast w uczniów Światła, zaś oni zajęli się mną samym, przyjmując, iż posiadam pewne znaczenie. Na tym etapie starości i strapienia moje życie do pewnego stopnia służyło ocaleniu uczniów Światła przed tym, by mieli stać się celem intryg i ataków. Oto dlaczego, przez wzgląd na moich braci, nadaję życiu starego Saida wartość tak wielką, jakby było dziesięcioma młodymi życiami. Gdybym zniknął, trudności, jakim mnie poddano, zostałyby wymierzone w braci, których miłuję bardziej niż własne życie. Wówczas jedna trudność rozrosłaby się do setki trudności.

Drugi: To prawda, że każdy z mych wybranych braci jest przygotowany do tego, by chronił Światło jak doskonały Said. Jednakże, jako że największym źródłem naszej siły po szczerości intencji (ar. ichlas) jest solidarność, istnieje możliwość tego, że z winy różnic w podejściu do danej sprawy siła owej solidarności zostanie do pewnego stopnia zachwiana - jak stało się w więzieniu. Z tego powodu, dopóki nie są opublikowane Błyski (tur. Lem'alar) i Słowa (tur. Sozler); dopóki nie zelżało nieszczęście odstraszania hodżów od Światła przy użyciu skłonności do strachu i zawiści; dopóki solidarność nie odzyskała całej siły, czuję się zobowiązany do podtrzymywania życia, które wiodę w tym nędznym stanie starości i choroby.

— 14 —

Jako że sądy i moi wrogowie w czasie długich procesów nie mogli dostrzec mych ukrytych i jawnych błędów, dzięki Bożej ochronie nie udało im się odnieść zwycięstwa nad Traktatami Światła, ponieważ nie mogą dobrać mi się do skóry. Jednakże z powodu wielu doświadczeń dotyczących życia społecznego strach o to, iż mogą oni zdyskredytować niektórych spośród będących mymi spadkobiercami młodych Saidów, a to przy użyciu oszczerstw nieznanej natury, czyni mnie tak zatroskanym, że uważam za ważne zachowanie mego znikomego życia. Zaprawdę, choć pod ręką trzymam rewolwer, teraz czuję, że istnieje potrzeba tego, by drugi, silniejszy rewolwer trzymać w ręku. Jak suplikacje (ar. du'a) moich braci odwracają efekty trucizn wstrzykniętych mi przez mych wrogów, tak w ten sam sposób, in sza'a-llah, zawiodą również wszelkie inne próby zamordowania mnie.

Na przykład: Nasi potajemni wrogowie z Ankary żądali, aby został im wysłany zbiór ksiąg Światła. Nagle, dwa dni po tym jak wysłaliśmy trzydzieści sześć ksiąg - a tej samej nocy, podczas której miało miejsce trwające dwie godziny zaćmienie księżyca - dwaj mężczyźni podjęli nadzwyczajne środki, aby wejść do mojego pokoju przez dwoje zamkniętych drzwi, nie uszkadzając żadnego okna. Uczynili tak, ponieważ myśleli oni, że nic jeszcze nie zostało wysłane, aby znaleźć owe księgi i poinformować jednego lub dwóch masonów zajmujących oficjalne stanowiska w Ankarze, że można dokonać najścia na mój dom, a także aby umieścić truciznę na mych sztućcach i talerzach. Ich próba zabójstwa nie powiodła się, ponieważ drzwi mojej sypialni były zamknięte od środka. Ochrona i łaska Boga sprawiły, iż wrócili z niczym.

Zamierzałem napisać więcej ważnych rzeczy, lecz moja choroba mówi: "To wystarczy".

Koniecznością ciążącą na nas wszystkich jest praktykowanie przez cały czas ostrożności, szczerości intencji (ar.ichlas),wytrwałości i bycia niezachwianymi; koniecznością jest, abyśmy wykonywali nasz obowiązek i nie wtrącali się do obowiązków Boga, abyśmy działali zgodnie z zasadą dającej światło lampy (ar. sirran tanałłarat),\abyśmy nie spieszyli się i nie tracili nadziei.

Powiem to jeszcze raz: Historia nie ukazuje nikogo innego, kto - jak uczniowie Światła - wykonałby tak wartościową służbę i osiągnął tak wielki duchowy zysk przy tak niewielkich trudnościach. Jak godzina stania na straży w nadzwyczaj trudnych warunkach może być uważana za równą całemu roku oddawania czci Bogu, tak - in sza'a-llah - godziny spędzone przez uczniów Światła (tur. Nurcular) w służbie wiary (ar. iman) i Koranu przyniosą im zasługi równe zasługom setek godzin.

— 15 —

Wasz brat, który przesyła swe pozdrowienie pokoju wszystkim braciom i siostrom, modli się za ich bezpieczeństwo w obu światach i prosi o ich modlitwę

Prawdziwie gotów do poświęceń Zubeyir przybył tu, aby mi dopomóc, w czasie największej potrzeby, gdy najbardziej potrzebowałem takiej służby. W przeciwnym razie zamierzałem wezwać z Isparty kogoś pracującego w tym samym systemie (...).

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Winszujemy wam Nocy Wniebowstąpienia (ar. Lajlat al-Miradż) i prosimy Boże miłosierdzie o to, aby suplikacje (ar. du'a), jakie czyniliście podczas tej nocy, zostały przyjęte. Deszcz miłosierdzia, jaki spadł na tym terenie poprzedniego dnia przed Lajlat al-Miradż i następnego dnia po niej, jest znakiem tego, że powszechne miłosierdzie ukaże się nad tym narodem, in sza'a-llah.

Po drugie: Cayci Emin, który jest Suleymanem Rusdu z Kastamonu, niedawno odwiedził Van i starał się nawiązać kontakt z mymi tamtejszymi dawnymi uczniami - o których jestem głęboko zatroskany i martwię się o nich - aby dostarczyć Światło owym błogosławionym uczniom dawnych czasów. Jako że nie miałem żadnej wiedzy o tym, czy ci moi dawni bracia w ogóle żyją, a także martwiłem się o nich, zatem rozradowało mnie otrzymanie listu informującego o tym, że żyją oni i tęsknią do tego, aby mogli otrzymać Światło. Sprawiło mi to smutne uczucie ulgi, a także pełną smutku radość, wynikającą ze wspomnień przeszłości. Jako że nie jestem w stanie utrzymywać z nimi kontaktu z tego miejsca, będzie dobrze, jeśli ów kontakt będą utrzymywać wojownicy z Safranbolu.

Po trzecie: Choć na trzydzieści lat wyrzekłem się polityki i nigdy nie interesowały mnie dotyczące jej wiadomości, wielką krzywdę wyrządziło mi to, że sąd w Afyon wciąż, od dwóch i pół roku, przetrzymuje nasz cudowny Koran i jeszcze go nie zwrócił. Nadal poddaje się nas męczarniom, jakie nie mają precedensu w historii ludzkości, aby uniemożliwić rozpowszechnianie naszych ksiąg. Zatem przez te pięć do dziesięciu dni dwa lub trzy razy spojrzałem na świat polityki i ujrzałem dziwaczny

— 16 —

stan rzeczy. Jak powiedziałem w mej mowie obrończej, ateistyczny prąd działający z absolutnym despotyzmem i poprzez łapownictwo, starał się zmiażdżyć nas przez tak wielkie męczarnie, działając w imieniu masonerii i komunizmu. Widziałem, że teraz w tym narodzie pojawia się inny prąd, który może sprawić, że załamie się siła tamtego, jednak przestałem przyglądać się (polityce - uz. red. pol.), ponieważ w oparciu o naszą metodę nie zezwolono mi na to, bym przyglądał się jej do tego stopnia.

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Wasz chory brat
Said Nursi

Do Prezydenta Celala Bayara

Winszujemy Panu. Niech Wszechmocny Bóg da Panu sukces w służbie islamowi, temu krajowi i temu narodowi.

W imieniu uczniów Światła
będący jednym z nich
Said Nursi
Do Prezydenta Celala Bayara i jego rządu w Ankarze

Przez ostatnie dwadzieścia lat, jako uczniowie Światła, byliśmy poddawani bezprecedensowym męczarniom i torturom. Znosiliśmy to cierpliwie, dopóki Wszechmocny Bóg nie wysłał nam Pana z pomocą. Przedstawiamy orzeczenia Sądu Apelacyjnego oraz sądu w Denizli jako świadectwo tego, że przez piętnaście lat trzy sądy nie były w stanie stwierdzić rzeczywistych i zgodnych z prawem powodów takiego traktowania, nawet po prześledzeniu stu trzydziestu naszych ksiąg i tysięcy listów. Wyrzekłem się polityki na trzydzieści lat. Tym razem, wraz z gratulacjami dla Prezydenta i rządu, który przez te kilka dni objął przywództwo nad Demokratami i przewodnictwo w sprawie przeznaczenia tego narodu, oznajmię następującą prawdę:

— 17 —

Ci, którzy atakują nas oraz poddają nas torturom w sądach, mówią: "Uczniowie Światła potencjalnie mogą wykorzystać religię jako narzędzie polityki, a możliwe, że już to robią".

Mówimy zatem owym tyranom, jak powiedzieliśmy przy wsparciu tysięcy dowodów w naszych sądowych mowach obrończych: Nie mówiąc już o czynieniu religii narzędziem polityki, podstawą naszej metody jest to, aby nie czynić jej narzędziem jakiejkolwiek rzeczy prócz zadowolenia Boga - nawet tego świata lub władania nim. Przyznali to nawet nasi wrogowie, jako że ich trwające trzy lata, złośliwe dochodzenie pośród naszych ksiąg, które wypełniły więcej niż trzy wielkie sakwy, nie dało im niczego, poprzez co mogliby nas skazać. Jako że nie mogli znaleźć żadnej wymówki, aby usprawiedliwić swe stronnicze i osobiste osądy, Sąd Apelacyjny odrzucił ich orzeczenia. Tak, nie wykorzystujemy religii jako narzędzia polityki, lecz raczej w odpowiedzi tym, którzy wykorzystują politykę jako narzędzie fanatycznego ateizmu, za co straszliwą cenę płaci ten kraj i ten naród, kiedy już jesteśmy poważnie zmuszeni do tego, aby spojrzeć na politykę, naszym obowiązkiem jest uczynienie polityki narzędziem i przyjacielem religii, aby posłużyła ona temu, by bracia spośród tego narodu zdobyli braterstwo trzystu pięćdziesięciu milionów braci.

W skrócie: W odpowiedzi na męczarnie (zadawane nam przez - uz. red. pol.) tych, którzy wykorzystują politykę jako narzędzie rasizmu i ateizmu, pracowaliśmy dla szczęścia tego kraju i tego narodu, czyniąc politykę narzędziem i przyjacielem religii.

Said Nursi

Bracia, oto, co uważam za właściwe. Decyzję pozostawiam waszej wzajemnej naradzie.

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ اَبَدًا دَائِمًا

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Całym naszym jestestwem winszujemy wam błogosławionego miesiąca ramadan, którego nagroda w życiu wiecznym odpowiada nagrodzie za oddawanie czci Bogu przez osiemdziesiąt kilka lat, a także błagamy o to, aby każda noc była dla nas tak bardzo korzystną,

— 18 —

jak swego rodzaju Noc Przeznaczenia (ar. Lajlat al-Qadr). Poprzez tajemnicę współpracy i poprzez fakt, że każdy uczeń Światła (tur. Nurju) ma udział w duchowych zyskach wszystkich uczniów Światła (tur. Nurcular), błagamy miłosierdzie Boga o to, byście - na co mamy nadzieję - dzięki prawdziwemu braterstwu (ar. uchułła)\i szczerości intencji (ar.~ichlas)\ukazywali duchowy stan oddawania czci Bogu, odmawiania suplikacji (ar.~du'a)\i dokonywania skruchy (ar.~istighfar)\tysiącem języków.

Po drugie: Wraz z całkowitym duchowym zwycięstwem Traktatów Światła ateiści spośród masonów oraz bezbożnicy spośród komunistów starają się uczynić górę z kretowiska i używają (rozmaitych - uz. red. pol.) wymówek, aby zapobiec swobodnemu obiegowi Traktatów Światła. Tym razem bez żadnego powodu ani celu odroczyli nasze przesłuchanie o trzydzieści pięć dni. Zaprawdę, doszło nawet do sprzeczki między nimi a naszym adwokatem, ponieważ chcieli oni powstrzymać zwrot naszych kopii Koranu, jednak Boża łaska udaremniła wszystkie ich plany. Światło rozprzestrzenia się w olśniewający sposób, trafiając do rąk młodych ludzi w Stambule i Ankarze; samo rozprzestrzenia się z entuzjazmem, dając lekcje swoim uczniom. To z powodu tego zwycięstwa młodzi ludzie, którzy zostali oświeceni, wysyłają listy z wyrazami wdzięczności i gratulacjami dla premiera, który pracuje na rzecz tego, aby znów był recytowany azan Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).

Po trzecie: Również tutejsi uczniowie przesyłają wam życzenia z okazji ramadanu, a także załącznik, który jest próbką i opisem tortur, jakim zostali poddani przez komunistów. Zaprawdę, w przyszłości opublikują oni te wersy jako artykuł w gazecie.

Wasz schorowany brat, który przesyła pozdrowienie pokoju wraz z modlitwą (ar. du'a) wszystkim braciom i siostrom; który z powodu choroby nie jest w stanie całkowicie wykonać swych obowiązków oddawania czci Bogu; który potrzebuje waszego duchowego wsparcia i suplikacji (ar. du'a) zanoszonych w jego imieniu

Said Nursi
— 19 —
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Podczas rządów Partii Ludowej nasz Nauczyciel został poddany setkom najcięższych prześladowań i nadzwyczaj bezprawnych męczarni. Oto najważniejsza próbka takiego postępowania:

Przez ostatnie dwadzieścia pięć lat absolutny despotyzm dopuścił się bezprecedensowej niesprawiedliwości wobec naszego Nauczyciela poprzez plany ateistycznego prądu, który w tym stuleciu osiągnął potworność, jakiej nigdy nie widziano na ziemi. Jednym z przykładów tego jest fakt, że kiedy Nauczyciel wyjeżdżał na wieś dla zmiany powietrza, jeden z tutejszych urzędników wysokiego stopnia chciał wtrącić się do spraw jego ubioru. W odpowiedzi na tak bezczelne traktowanie, której jest bezprawne na pięć sposobów, a także bezlitosne na pięć sposobów, mówimy, co następuje:

Oto człowiek, który nie mógłby znieść najmniejszego nacisku ze strony sułtana; który po ogłoszeniu Konstytucji, w odpowiedzi sądowi wojskowemu pod przewodnictwem Hurszida Paszy i innych sędziów powiedział: "Jeśli konstytucjonalizm polega na despotyzmie jednej partii, to biorę całą ludzkość i wszystkie dżinny na świadków tego, że jestem reakcjonistą. Gdybym miał żyć tysiąc razy, byłbym gotów poświęcić wszystkie życia dla jednej kwestii szariatu!"; który w odpowiedzi Mustafie Kemalowi powiedział przed Zgromadzeniem Parlamentarnym: "Ci, którzy nie odmawiają modlitwy, są zdrajcami, a świadectwo zdrajców jest odrzucane". Nigdy, pod żadnym warunkiem, nie zmienił swego stylu ubierania się. Przy pewnej okazji, kiedy gubernator Ankary imieniem Nevzad - który następnie popełnił samobójstwo, co było wymierzonym mu ciosem - próbował wtrącić się do tych spraw, Nauczyciel przeciągnął palcem po szyi i powiedział: "Ten turban spadnie tylko razem z tą głową!", a nie przerwano mu. Ani sąd w Isparcie, ani sądy w Eskisehir i Denizli nie sprawiły, aby zdjął on turban; nawet kiedy stał on przed frontem tysięcy ludzi i tuzinów policjantów, jacy zgromadzili się na przesłuchaniu, żaden z sądów - z wyjątkiem ostatniego sądu w Afyon - nawet nie poprosił go o zdjęcie turbanu. Tak bezsensowne zdrady, jakich pomimo tego wszystkiego dopuścili się bezrozumni urzędnicy próbujący wtrącić się do spraw tego człowieka, są działaniem bezpośrednio na rzecz anarchii oraz ściąganiem niebezpieczeństwa na ten kraj i ten naród.

Nie tylko takie traktowanie jest zupełnie bezprawne, lecz również takie wtrącanie się do spraw człowieka, który w najbardziej straszliwych

— 20 —

okolicznościach zdecydował się poświęcić własną duszę (ar. nafs) w sposób, jakiego nie widzieliśmy przez wiele lat; który stworzył składający się ze stu trzydziestu części zbiór wspaniałych i cudownych dzieł dla zapewnienia duchowego zbawienia temu krajowi i temu narodowi, jest wspomaganiem ukrytych wrogów tego narodu, którzy zamierzają zniszczyć ten naród i jego młodzież, a także pomocą dla nich.

Jako że jeden lub dwaj uparci ludzie z Afyon zawiązali taki plan przy zaangażowaniu i wsparciu kilku ateistów spośród masonów, zaś spodziewamy się, że nasz Nauczyciel, który nigdy nie tolerował zdrady, zniesie takie traktowanie i nie poświęci mu żadnej uwagi, jasno pojęliśmy następującą prawdę:

Aby żadna szkoda nie spotkała z jego powodu tego kraju i tego narodu, ów człowiek poświęcił własne godność, honor i duszę (ar. nafs), a nawet swój spokój.

Zubeyir z Konyi

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Z całkowitą ulgą winszujemy recytowania azanu Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) z tysięcy minaretów, które jest wprowadzeniem do doniosłych świąt dla nas samych i dla tego kraju, jak również dla świata islamu. Uważamy to za przyniesienie dobrej nowiny o olśniewającym odrodzeniu znaków szczególnych (ar. sza'ir)\islamu w tym kraju. Mówiąc "amen" po przyjmowanych przez Boga aktach czci i suplikacjach (ar. du'a), jakie będziecie wykonywać i odmawiać podczas tego ramadanu, który wydaje plon równy aktom czci wykonywanym przez osiemdziesiąt lat, błagamy Boże miłosierdzie o to, aby każda noc ramadanu przyniosła wam nagrody równe tym, jakie przynosi Noc Przeznaczenia (ar. Lajlat al-Qadr). Jako że z powodu krańcowej słabości i choroby nie byłem w stanie ukończyć pracy, jakiej podjąłem się podczas tego ramadanu, proszę was wszystkich o duchowe wsparcie.

Po drugie: Wielce pragnę tego, aby ostatnią część mego życia spędzić w Isparcie. Jak pewien dzielny uczeń Światła, ja również mówię, że Isparta jest dla mnie ziemią błogosławioną. Zaprawdę, kiedykolwiek odczuwałem w mym sercu gniew na poprzednie władze, które męczyły mnie przez dwadzieścia pięć lat, przypominałem sobie, jak nigdy nie

— 21 —

czułem gniewu wobec władz Isparty, a także, jak przez wzgląd na władze owej błogosławionej prowincji zapomniałbym o innych (władzach i ich niesprawiedliwym postępowaniu wobec mnie - uz. red. pol.).

Szczególnie jestem wdzięczny patriotycznym zwolennikom wolności (tur. Ahrarlar), którzy nazywają samych siebie Demokratami, prawdziwie miłują swój kraj i zaczęli naprawiać wcześniej wyrządzone szkody, aby ukazać swe uznanie dla Światła i uczniów Światła. Odmówiłem wiele suplikacji (ar. du'a) za ich sukces. In sza'a-llah, ci, którzy popierają wolność, odsuną absolutny despotyzm i posłużą przywróceniu wolności zgodnej z prawem szariatu.

Po trzecie: Istnieje pewien powód, dla którego jest koniecznym, abym pozostał tutaj przez jakiś czas po Święcie (ar. 'Id). Opierając się na decyzji podjętej przez filary Medresetu'z-Zehra za zgodą młodych Saidów z uniwersytetów w Stambule i Ankarze, zgodzę się przenieść w ciągu dwóch miesięcy do miejsca, jakie uznacie za najbardziej dla mnie właściwe. Jako że jesteście mymi prawdziwymi spadkobiercami i wypełniacie moje obowiązki na tym świecie po stokroć lepiej niż ja sam, pozostawiam waszemu osądowi decyzję o tym, gdzie znajdę miejsce spoczynku w tym ulotnym życiu.

Po czwarte: Wyznaczam was mymi przedstawicielami, abyście w mym imieniu napisali odpowiedzi na listy z życzeniami Ahmeda Nazifa, Ahmeda Feyziego, Halila Ibrahima i Hasana Atifa, ukazujące ich silną więź (ze Światłem - uz. red. pol.), jak również na listy uczniów Światła (tur. Nurcular) z Bucak, z Eflani i ze Stambułu.

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Czuwanie was wszystkich - dla otrzymania nagrody oddawania czci Bogu przez osiemdziesiąt lat - w Noc Przeznaczenia (ar. Lajlat al-Qadr), która zgodnie z tajemnicą hadisu przypada w drugiej połowie ramadanu, najprawdopodobniej w ostatnich dziesięciu dniach, spośród nich w noce nieparzyste, a spośród nich w noc dwudziestą siódmą, a także każda z waszych modlitw, do których włączyliście szczególnie waszego bezradnego, grzesznego, chorego i słabego brata, aby otrzymał on swój udział wraz ze wszystkimi uczniami Światła w ogólności - co w królestwie duchowym zostało potwierdzone tysiąc razy... Błagamy miłosierdzie Boga o to, aby wszystkie (owe modlitwy - uz. red. pol.) zostały przyjęte na Jego dworze.

— 22 —

Po drugie: Przesyłamy wam załącznik, który ukazuje, że młodzi Saidowie z uniwersytetów prawdziwie wypełniają obowiązki Medresetu'z-Zehra w Stambule i Ankarze, tak że nie ma żadnej potrzeby, abym ja to czynił, a także że Traktaty Światła są wystarczające pod każdym względem. Załącznik ten zawiera deklaracje, jakie spisali oni, adresując je do członków Parlamentu, które zostały dołączone na początku siedemdziesięciu egzemplarzy opracowanej przez nich (mojej - uz. red. pol.) autoryzowanej biografii wraz z ich deklaracją wysłania owych egzemplarzy do siedemdziesięciu członków Parlamentu. Pozostawiamy waszemu osądowi, czy właściwym będzie dodanie tego załącznika jako pewnego rodzaju dopisku do zakończenia biografii, wraz z mową obrończą Sungura skierowaną do Ministerstwa Edukacji oraz petycją Mustafy Osmana wysłaną do Ministerstwa Sprawiedliwości. Można uczynić to albo ręcznie, albo też w Inebolu za pomocą powielacza, w nowym alfabecie i w pięćdziesięciu lub sześćdziesięciu egzemplarzach.

Po trzecie: Również filary Medresetu'z-Zehra są prawdziwymi przedstawicielami mnie samego. Mogą oni wysłać w mym imieniu odpowiedzi na listy, które otrzymałem. Właściwe listy z odpowiedzią powinny zostać wysłane szczególnie do tych, którzy są wymienieni z imienia w liście Husreva. Załączamy część będącego odpowiedzią listu, jaki wysłał do was Ahmed Feyzi.

Winszujemy wszystkim naszym braciom i siostrom z okazji błogosławionego ramadanu i wszystkich jego nocy, a także z okazji duchowej Nocy Przeznaczenia (ar. Lajlat al-Qadr), przesyłamy nasze pozdrowienie pokoju wraz z modlitwą (ar. du'a) oraz prosimy o ich modlitwę.

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Przedstawiamy dziennikarzom z magazynu "Sebilurresad", którzy publikują prawdę, obecne traktowanie nas przez Partię Ludową, które jest bezprawne na wiele sposobów.

Po tym jak nasz Nauczyciel, Bediuzzaman Said Nursi, poczuł się śmiertelnie chory z powodu dużych dawek trucizny, jakie podano mu wiele razy, stracił wszelką nadzieję i spodziewał się śmierci. Wysłał zatem osiem spośród jego ksiąg, jakie nabył za własne pieniądze, do swego będącego muftim brata, aby ten je chronił. Urzędnik na poczcie w Emirdag, działając

— 23 —

tak, jak gdyby był oficerem policji, skonfiskował owe księgi dla jakiegoś tajnego zamysłu, po czym zabrał je na posterunek żandarmerii, do urzędu pomocnika gubernatora, a także zadzwonił z raportem do Afyon, po czym udał się do sądu, aby doręczyć owe księgi przedstawicielom sądownictwa i wywołać zamieszanie.

Jednakże natura owych ksiąg może zostać streszczona, jak następuje: Pięć części zawiera mowy obrończe wraz z dodatkami do nich. Trzy inne są tymi samymi dziełami, które uniewinnił obecny minister sprawiedliwości, Halil Ozyoruk, a wszystkie ich części zostały zwrócone przez sąd w Denizli, który również wydał orzeczenie przeciwne decyzji sądu w Afyon i stwierdził, że wszystkie owe dzieła zostają zwolnione.

To prawda, że były minister sprawiedliwości Fuad Sirmen, który był komunistą, składał ministrom rządu niekorzystne dla nas raporty i starał się wykorzystać dwie strony z czterystustronicowej księgi Zulfikar - która jest prawdziwym i przynoszącym korzyść komentarzem (ar. tafsir) do Koranu - objaśniające dwa wersety z tafsiru spisanego trzydzieści lat temu, jako pretekst, aby zabronić opublikowania tego dzieła.

Kiedy zezwala się na publikowanie ksiąg komunistów i masonów, które są nadzwyczaj szkodliwe dla tego narodu i tego kraju, z drugiej strony te dzieła - które ocaliły wiarę (ar. iman) setek tysięcy ludzi, które są całkowitą prawdą i nadzwyczaj pożytecznym komentarzem (ar. tafsir) do Koranu, co możemy udowodnić poprzez świadectwo pięciuset tysięcy ludzi - są traktowane jako szkodliwe dokumenty. Uważamy zatem przysparzanie Nauczycielowi takiej niedoli przez wzgląd na jego rodzonego brata, w tak kruchym i słabym okresie jego życia, za niesprawiedliwe pod setką względów.

Po drugie: Subtelną i zasadniczą prawdą w tej kwestii jest fakt, że nasz Nauczyciel delikatnie zachęca swych uczniów do tego, aby materialnie i duchowo popierali Demokratów. Jako że zostało to zrozumiane przez niektórych upartych tyranów z Partii Ludowej, podjęli oni takie postępowanie używając bezsensownej wymówki, aby uczynić górę z kretowiska. Aż do tej pory owe księgi przybywały tutaj i były wysyłane pocztą ze Stambułu, a także z innych miejsc, bez żadnego ingerowania w tę sprawę. Oznacza to, że obecne postępowanie jest równe przebiegłemu i niespodziewanie ułożonemu planowi.

Po trzecie: Dziś w obiegu znajdują się dzieła, które wyrażają sprzeciw wobec poprzedniego rządu po tysiąckroć większy od tego, jaki wyraża komentarz (ar. tafsir) do dwóch wersetów Koranu zawarty w traktacie Zulfikar, a komentarze w temacie tego wersetu nigdy nie stanowiły zbrodni.

— 24 —

Jasno z tego wynika, że owo stronnicze traktowanie jest rezultatem trwających działań przedsięwziętych w imieniu Partii Ludowej, a także ukazuje ich pogląd i twierdzenie: "Nawet jeśli Demokraci sprawują rządy, to sądownictwo, egzekutywa i władza są nasze".

W imieniu uczniów Światła z Emirdag
Mehmet, Ibrahim, Ziya i inni
Do Prezydenta, Rządu, Premiera Ministerstwa Sprawiedliwości
i Ministra Spraw Religijnychw Ankarze

Objaśnię kilka punktów tym, którzy bronią sprawiedliwości i wolności.

Punkt Pierwszy: Zarówno sąd w Denizli, jak i Sąd Karny w Ankarze zbadały każdą część Traktatów Światła i orzekły ich uniewinnienie, a w tej decyzji dołączyła do nich komisja rzeczoznawców. W podsumowaniu stwierdzono, że zwrot tych ksiąg ich prawowitym właścicielom, a także uwolnienie Saida i jego przyjaciół, nie przyniosą żadnej szkody. Kompletny zbiór Traktatów Światła, przetrzymywany przez dwa lata, został już zwrócony Saidowi i jego przyjaciołom, zaś ta sama decyzja została zatwierdzona jako ostateczna przez Sąd Apelacyjny. Fakt, że obecnie sąd w Afyon zajmuje się osobą Saida, wysyłając dwóch ludzi o złej woli, aby skonfiskowali te same księgi oraz zdobne dzieło, jakim jest cudownie spisany Koran, jest nie tylko całkowicie bezprawny, jest również sprzeczny z orzeczeniem Sądu Apelacyjnego na rzecz uwolnienia Saida i jego przyjaciół. Pomimo uznania, pochwał i wsparcia, okazanym tym traktatom przez pewnych dokładających starań i patriotycznych przywódców Demokratów, którzy wybawili ten kraj i ten naród od zawistnego despotyzmu poprzedniego rządu, przez trzy lata przyczyniano biednym ludziom takim jak my strat równym tysiącom lir, przez trzy lata przeciągano proces, w którym zostaliśmy już uniewinnieni, a poprzez dziwaczną tyranię, której podstawą musi być osobista zawiść, przez dwadzieścia miesięcy przetrzymywano Saida w odosobnieniu, uniemożliwiając mu jakikolwiek kontakt z jego pomocnikami, zaś po uniewinnieniu dwaj policjanci stacjonowali przed frontem jego domu, trzymając straż przed drzwiami.

— 25 —

Ponadto rozmyślnie i bez jakiegokolwiek powodu przedłużono proces oddanych uczniów Światła oraz dopuszczono się krańcowego stopnia tyranii, jedynie po to, aby uczniowie zdradzili swą bogobojność w czasie modlitwy po zachodzie słońca (ar. salat al-maghrib), aby sprawić, że opuszczą oni modlitwę maghrib. Również w prowincji Isparta w jednej chwili skonfiskowano wszystkie dzieła Traktatów Światła tylko po to, aby zwrócić je po przeprowadzonym dochodzeniu.

Jako że za czasów Demokratów rozpoczęła się służba na rzecz znaków szczególnych (ar. sza'ir) islamu, takich jak azan Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a także na rzecz lekcji religii, a także zaczęto naprawiać wcześniejsze szkody wyrządzone Koranowi; jako że dzieła ateistów, masonów i komunistów są swobodnie rozpowszechniane, zatem zaiste, konfiskowanie dzieł, które zdobyły uznanie i poklask wielkich uczonych całego świata islamu w takich miejscach, jak Mekka, Medyna czy Damaszek; konfiskowanie tak błogosławionych dzieł, które zmuszają do milczenia filozofów, jak traktaty Zulfikar, Laska Mojżesza (tur. Asay-i Musa) czy Dająca światło lampa (ar. Siradż an-Nur), które wręczono hodżom z Ministerstwa Spraw Religijnych dla ich przestudiowania; konfiskowanie Koranu, który przetrzymywano przez trzy lata, a który jest wart tysiące lir, który jest spisany w cudowny sposób, a Chwalebne Imiona ("Allah" - uz. red. tur.) zapisano w nim złotym atramentem, a nad wydaniem którego w dowód uznania pracował minister spraw religijnych... Zaiste, miast pracować na rzecz podtrzymywania sprawiedliwości i (honoru - uz. red. pol.) sądownictwa, tacy ludzie o złej woli pracują raczej na rzecz komunizmu i masonerii.

Ponieważ jestem bardzo chory w wyniku prób otrucia mnie i nie jestem w stanie bronić moich praw, wyznaczam Sungura do tego, aby mnie reprezentował. Oczekuję, że nowy, miłujący sprawiedliwość rząd położy kres dwudziestoletnim torturom poprzedniego rządu i wyznaczam Mustafę Sungura spośród moich braci jako mojego przedstawiciela.

W imieniu wszystkich uczniów Światła
Said Nursi
— 26 —
Doniosła prawda oraz rozmowa
między Demokratami a uczniami Światła z uniwersytetu

Teraz, kiedy społeczeństwo wymaga, aby przywrócenie symboli (ar.sza'ir)islamu dokonało się dzięki Demokratom, jedynym rozwiązaniem, jakie umożliwia zachowanie ich pozycji, a także przyniesienie radości temu krajowi i temu narodowi, jest dla nich obranie za punkt wsparcia prądu muzułmańskiej jedności. Wcześniej wrogie wobec tego były oraz uniemożliwiały to polityka i interesy Wielkiej Brytanii, Francji i Ameryki. Jednakże teraz nie jest to sprzeczne z interesami i polityką tych krajów, lecz raczej potrzebują one tego. Komunizm, masoneria, bezbożność i ateizm prowadzą bezpośrednio do anarchii, a odpowiedzią owym przerażającym niszczycielom, która wytrwa wobec nich, może być jedynie muzułmańska jedność zgromadzona wokół prawdy Koranu. Jak służy ona wybawieniu ludzkości od tego niebezpieczeństwa, tak również jest jedynym sposobem na wybawienie tego kraju od cudzoziemskiej okupacji, a tego narodu od anarchii. W rezultacie Demokraci muszą ze wszystkich sił polegać na owej prawdzie, a sprzeciwić się prądom komunizmu i masonerii.

Już tylko poprzez zezwolenie na swobodne wykonywanie azanu Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) Demokraci zyskali siłę dwadzieścia razy większą od ich własnej siły, a także sprawili, że społeczeństwo jest im wdzięczne i sympatyzuje z nimi. Ponadto jak uczniowie Światła (tur. Nurcular), którzy duchowo są dawnym Związkiem Muhammada, stali się zjednoczoną siłą, sprzeciwiającą się dawnemu wolnomularstwu oraz masonom z Partii Jedności i Postępu, tak w ten sam sposób uczniowie Światła popierający jedność muzułmańską stanowią znaczącą większość. Oto punk oparcia dla Demokratów.

Jednak zaciekli osobnicy z dawnej partii (rządzącej - uz. red. pol.), którzy są swego rodzaju masonami lub komunistami, knują spiski, aby zadać Demokratom dwa ciężkie ciosy, jak stało się to dawno temu. Kiedy rosnący w siłę stronnicy wolności w krótkim czasie dokonali przewrotu, powieszono wielu ze sprzymierzonych z nimi ludzi ze Związku Muhammada, zaś wielu obrońców wolności, którzy samych siebie nazywali Demokratami, przedstawiano tak, jakby byli ateistami większymi niż sami ateiści.

Dokładnie w ten sam sposób obecnie jest oczywistym, że niektórzy ludzie przebierają się w szaty pobożnych jedynie po to, aby zwrócić Demokratów

— 27 —

przeciwko religii lub nakłonić ich do zniszczenia religii - jak czynili to tamci bezbożnicy. Zaprawdę, przeciągnęli oni na swoją stronę pewnych uczonych (ar. 'ulama) zajmujących oficjalne stanowiska, skłaniają ich do sprzeciwienia się Demokratom, a także miażdżą uczniów Światła (tur. Nurcular) spośród Demokratów, którzy mogliby się im sprzeciwić - aby owi uczeni nie przeszli do Demokratów z powodu uczniów Światła. Faktem jest, że uczeni wesprą którąkolwiek ze stron, po której staną uczniowie Światła, ponieważ nie istnieje żaden silniejszy prąd, do jakiego mogliby się przyłączyć.

Skoro taka jest prawda, zatem aby ekstremiści i masoni z dawniej rządzącej partii - którzy przez ostatnie dwadzieścia pięć lat miażdżyli ludzi wiedzy i ludzi tariki lub też zmuszali ich do płaszczenia się przed nimi - nie wykorzystali tej kwestii i nie obalili Demokratów, koniecznością spoczywającą na Demokratach jest, aby byli zadowoleni z uczniów Światła, z uczonych (ar. 'ulama) i ludzi tego narodu, aby byli im zobowiązani, aby zapewnili sobie wsparcie Ameryki i jej sojuszników, by z całych sił ożywiać takie znaki szczególne (ar. sza'ir) islamu jak azan, by pracować na rzecz ich przywrócenia najlepiej jak tylko mogą.

Niestety pewni ekstremiści, masoni i komuniści przedstawiają samych siebie jako Demokratów, mimo iż sprzeciwiają się Demokratom, jedynie dlatego, aby nakłonić ich do niszczenia, aby przedstawić ich jako sprzeciwiających się religii i obalić ich rządy.

W imieniu uczniów Światła
oraz młodzieży Światła z uniwersytetu
Sadik, Sungur, Ziya
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ اَبَدًا دَائِمًا

Nasz drogi, wierny i oddany bracie, Hadżi Ali!

Otrzymaliśmy twój wartościowy list, który sprawił wielką radość naszemu szanownemu Nauczycielowi. Nasz Nauczyciel mówi:

W tej epoce Traktaty Światła są wystarczające. Tysiące spośród ludzi wiedzy zaświadczają fakt, że rok z Traktatami Światła przynosi takie korzyści, jak dziesięć lat studiów w medresie. Jako że Hadżi Kilinc Ali przez półtora roku chronił wszystkie części Traktatów Światła, zaś część z nich przeczytał, w moich oczach jest on uczniem Światła od dwudziestu

— 28 —

lat. Włączam jego imię do wybranych (uczniów Światła - uz. red. pol.) i dzielę się z nim mymi duchowymi zyskami, aby zostały zapisane w rejestrze jego dobrych uczynków. Teraz również on zobowiązany jest do tego, aby oddać całe życie Traktatom Światła. Oznacza to, iż ważnym przykładem mądrości jest fakt, że nie dostał się on na Uniwersytet Al-Azhar, aby Światło było dla niego wystarczające. Obecnie mamy wielką nadzieję, że w Urfie, blisko Damaszku i Aleppo, niedługo zostanie otwarta szkoła Światła (ar. Madrasa Nurija). Ali oraz jeden z wartościowych uczniów Starego Saida, Mułła Abdulmecid z Damaszku, powinni skontaktować się z Sajjidem Salihem, uczniem Światła w Urfie, a także z bliskim mu innym oddanym uczniem Światła. Przekażcie wiele moich pozdrowień pokoju zarówno Mulle Abdulmecidowi, jak i Hadżi Alemu, a także tym z Damaszku, którzy są związani z Traktatami Światła. Proszę o ich suplikacje (ar. du'a) i modlitwy za mnie w tamtych błogosławionych krajach.

Nasz bracie i wojowniku Hadżi Ali, tak, nasz Nauczyciel cały czas mówi o twoim poświęceniu. My również winszujemy ci i chwalimy cię!

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Pozostający do usług Nauczyciela grzesznicy
Sungur, Zubeyir, Ziya

Mój drogi, wierny bracie!

Po pierwsze: Po tysiąckroć oto, czego zechciał Bóg (ar. ma sza'a-llah); wygląda na to, że w (spisanych - uz. red. tur.) Słowach (niemal - uz. red. pol.) nie ma błędów. Te bardzo nieliczne, które znaleźliśmy, znajdziesz w załączniku.

Po drugie: Jeśli uznasz to za właściwe, weź pięćdziesiąt lir, jakie ci wysyłam, i użyj ich, aby wysłano do mnie księgi, które były przetrzymywane przez sąd. Jeśli nie zgadzasz się na to, możesz użyć tych pieniędzy na pokrycie kosztu wysyłki części ksiąg, jakie już do mnie wysłałeś.

Po trzecie: Jest właściwym, aby (moja - uz. red. pol.) biografia nie była wręczana członkom Parlamentu bez zapłaty. Możesz wręczać ją tym, którzy są skłonni zapłacić. Jednakże dziesięć do dwudziestu kopii powinno być przetrzymywanych w Ankarze.

Said Nursi
— 29 —
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Otrzymaliśmy straszliwe wiadomości w temacie planu zniszczenia dwóch wspaniałych i nadzwyczaj wielkich tomów ze zbioru Traktatów Światła. Owe księgi prawdy, które zadały klęskę filozofom, wraz z innymi częściami Traktatów Światła zostały uniewinnione przez sądy w Denizli i w Ankarze, a Sąd Apelacyjny, który dwakroć podtrzymał decyzję o uniewinnieniu, oddalił wszystkie zarzuty. Ponadto księgi te zyskały uznanie i poklask ważnych centrów świata islamu, takich jak Egipt, Damaszek, Aleppo, Święta Mekka i Świetlista Medyna, a także zostały umieszczone na błogosławionym grobie Szanownego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i przy Czarnym Kamieniu (ar. Hadżar al-Asład) na znak przyjęcia ich przez Boga. Straszliwe traktowanie - pomimo tego wszystkiego - owych ksiąg, a także inne przestępstwa, popełnione przez (Republikańską - uz. red. tur.) Partię Ludową, są zbrodnią, która nie ma sobie równych.

My, uczniowie Światła, moglibyśmy dochodzić naszych praw wobec tych bezlitosnych tyranów. Jednakże przez wzgląd na silną litość - do jakiej wzywają nas Traktaty Światła - wobec niewinnych dzieci i rodzin spośród bohaterskiego narodu tureckiego, który przez stulecia był chorążym islamu; przez wzgląd na to, że Koran zakazuje nam walki, my zaś mamy w ręku Światło, nie tęgie kije, a także z powodu posłuszeństwa zasadzie naszej metody, jaką jest utrzymywanie ze wszystkich sił porządku i bezpieczeństwa publicznego, powstrzymaliśmy się przed fizyczną odpowiedzią owym tyranom. Gdyby - niech Bóg uchroni! - zaszła absolutna konieczność (takiej odpowiedzi - uz. red. pol.), ci, którzy wspierają takie działania na rzecz komunistów i masonów, a także podżegają do nich, pożałowaliby tego po tysiąckroć.

Ponadto nasze obserwacje dały nam przekonanie co do tego, że: Skonfiskowanie i zniszczenie liczącej czterysta stron księgi Zulfikar, która znacząco i w skuteczny sposób przysłużyła się wierze (ar. iman) setek tysięcy ludzi, pod pretekstem tego, iż na dwóch stronach objaśnia ona dwa wersety Koranu zgodnie z poglądami autorów trzystu pięćdziesięciu tysięcy komentarzy do Koranu, jest działaniem podjętym wyłącznie w imię ateizmu, na które nie zezwoliłoby żadne prawo świata. Jest to jasny dowód tego, jak daleko ci, którzy dopuścili się tego działania, odeszli od prawdy i sprawiedliwości; dowód tak jasny, że każdy, kto ma choćby jotę sumienia, pojmie to i ze wstrętem ciśnie przekleństwo w ich grzeszne twarze.

— 30 —

Prosimy bohaterski rząd Demokratów o to, aby powstrzymał on tak przerażające traktowanie, będące pozostałością po epoce tyranii, despotyzmu i reakcji Partii Ludowej. Mamy wielką nadzieję na to, że odpowiedni urzędnicy będą pracować nad natychmiastowym uwolnieniem naszych ksiąg, które przez trzy lata były przetrzymywane pod kluczem przez sąd w Afyon, a nie znaleziono w nich nawet jednego przestępstwa podlegającego oskarżeniu, a także nad zwróceniem nam przede wszystkim pozłacanej kopii Koranu, cudownie spisanej tak, aby ukazywała przykłady tałafuq.

W imieniu uczniów Światła
Husrev, Sungur
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Nasi drodzy bracia i wojownicy!

Po pierwsze: Dzielimy się z wami ważną kwestią, z powodu której nigdy nie pozwolimy na to, aby nasze wielkie księgi zostały zniszczone. Uczynimy wszystko, co tylko będzie konieczne, aby je ocalić. Jednak czy decyzja o ich zniszczeniu została podjęta niedawno, czy wcześniej, a także czy sądzicie, że została ona zatwierdzona oficjalnie? Prześledźcie szczegóły tej sprawy i natychmiast dajcie nam znać o wynikach waszych poszukiwań.

Po drugie: Załączamy do wglądu list w tej sprawie, który został wysłany do Sungura, wojownika z Ankary, a także do jednego z ministrów. Przesyłamy tysiące pozdrowień pokoju i z szacunkiem całujemy wasze dłonie.

Ziya, Zubeyir

Nasz drogi, wielce wartościowy bracie i wojowniku Sungurze!

Po pierwsze: Składamy ci tysiące pozdrowień pokoju i prosimy Wszechmocnego Boga, aby zesłał ci wspaniałe osiągnięcia w twej służbie Światłu.

Po drugie: Chcielibyśmy poinformować cię w pewnej bardzo ważnej i poufnej kwestii. Otrzymaliśmy wiadomości o tym, że podjęto decyzję, aby zniszczyć sto siedemdziesiąt kopii ksiąg Laska Mojżesza (tur. Asay-i Musa) i Zulfikar - tych samych ksiąg, które wcześniej zwrócono naszemu

— 31 —

Nauczycielowi w Denizli, które obecny minister sprawiedliwości oficjalnie uniewinnił i zatwierdził ich zwrot.

Z pewnością nie mamy żadnych wątpliwości co do tego, że ta straszliwa decyzja, która wzbudzi gniew ziemi i niebios i sprawi, że istoty zapłaczą, jest planem obmyślonym przez ekstremistów z Partii Ludowej, a wymierzonym w Demokratów, ponieważ diabelscy ekstremiści [3] pojęli, że uczniowie Światła chronią Demokratów i są dla nich potężną fortecą. Zatem obecnie próbują oni obalić rząd, w taki sposób podburzając uczniów Światła przeciwko Demokratom.

Nasz Nauczyciel tobie pozostawia okazanie największych starań i wysiłków dla udaremnienia tego planu i dla ocalenia naszych ksiąg, aby księgi z Afyon zostały nam zwrócone.

Ziya, Zubeyir

Do Rady Ministrów!

Chcielibyśmy przedstawić Panom niezmiernie ważną kwestię dotyczącą przyszłości tego kraju i tego narodu, a ujawniającą spisek, jaki uknuto przeciwko Demokratom - a podobnego jemu nie wyobraziłby sobie nawet Szatan. Ta kwestia przedstawia się następująco:

Kłamliwi ekstremiści z Partii Ludowej pojęli, że wspólnota uczniów Światła - ukształtowana przez Saida Nursiego, który przez minione dwadzieścia siedem lat poprzez swoje potajemnie rozpowszechniane dzieła z nadzwyczajnym samopoświęceniem dokładał starań przeciwko ateizmowi, całkowitemu despotyzmowi i absolutnej tyranii w tym kraju - chroni Partię Demokratyczną. W rezultacie posunęli się oni aż do wysłania Ismeta[4] do miejsc, w których przebywa wielu uczniów Światła, aby potajemnie prowadził dochodzenie i szpiegował ich.

Oto dlaczego biorą oni na cel Demokratów, podburzając wrogość uczniów Światła, którzy służą islamowi i wierze (ar. iman) tego narodu, którzy z nadzwyczajną siłą wiary i wybitnym samopoświęceniem pracują w całej Anatolii dla wykorzenienia rządów tyranów i dla zniszczenia fundamentu owych rządów. Aby to osiągnąć, uknuli oni straszliwy plan, który wprawi w gniew niebiosa i ziemię i sprawi, że zapłaczą wszystkie istoty. Otrzymaliśmy wiadomości o tym, że sądownictwo Isparty zamierza spalić i zniszczyć kopie traktatów Zulfikar i Laska Mojżesza (tur. Asay-i

— 32 —

Musa), które uratowały życie doczesne oraz życie ostateczne setek tysięcy spośród ludzi wiary (ar. ahl al-iman), rozświetlając życie uczącej się młodzieży i przewodząc jej; które zostały przyjęte z uznaniem i poklaskiem w Arabii i w Egipcie; które dla uczczenia ich bycia błogosławionymi zostały umieszczone na błogosławionym grobie naszego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i przy Czarnym Kamieniu (ar. Hadżar al-Asład).

Tymczasem części owych zbiorów, należące do liczącego sto dziewiętnaście części zbioru Traktatów Światła, zostały wraz z całym zbiorem Traktatów Światła uniewinnione przez Sąd Karny w Denizli w roku 1944, zaś uniewinnienie zostało ratyfikowane decyzją Sądu Apelacyjnego. Jako że sprawa została zamknięta i uznana za taką, w której nie można już zgłaszać apelacji, sądy zwróciły wszystkie tomy ich szanownemu autorowi oraz ich właścicielom. Późniejsza mściwa decyzja sądu w Afyon, podjęta pod wpływem żądań pewnego komunistycznego parlamentarzysty z Partii Ludowej, została uchylona dzięki heroicznym wysiłkom ministra sprawiedliwości spośród Demokratów, który wcześniej był sprawiedliwym przewodniczącym Sądu Apelacyjnego. Ostatecznie, kiedy nie powiodło się usprawiedliwienie tak złośliwie rozpowszechnianych oszczerstw i oskarżeń, spuszczono zasłonę na bezlitosne ataki naszych wrogów, umarzając sprawę po ogłoszeniu amnestii.

Biorąc to pod uwagę, decyzja o zniszczeniu mówiącego prawdę dzieła - podjęta w czasie, gdy swobodnie krążą wśród społeczeństwa tysiące publikacji nadzwyczaj krytycznych wobec byłego rządu - z powodu interpretacji pewnego wersetu zajmującej dwie spośród czterystu stron tego zbioru, a także złośliwe ataki prasy przeciwko owemu dziełu pod różnymi pretekstami - są ruchem podjętym przez wzgląd na dawniej rządzącą despotyczną partię. Stojący za tym działaniem motyw jest jasny: jest nim zwrócenie setek tysięcy uczniów Światła przeciwko Demokratom, zburzenie do fundamentów mocnej cytadeli Partii Demokratycznej, która zachowuje spokój i skromność mimo siły, jaką czerpie ze swej pobożności, a także obalenie rządu Demokratów.

Informujemy Panów o owym zatrważającym i diabelskim planie, aby został on udaremniony, przesyłając nasze wyrazy szacunku.

W imieniu uniwersyteckich uczniów Światła
Yusuf Ziya Arun
— 33 —
(Tylko dla waszej informacji)

Poniższy fragment jest streszczeniem artykułu zatytułowanego Tajna historia konferencji w Lozannie, który pochodzi z magazynu "Buyuk Dogu", numer dziewiąty.

Przewodniczący delegacji brytyjskiej, lord Curzon, ostatecznie wygłosił doniosłe oświadczenie, kiedy powiedział: "Jeśli Turcja przetnie więzi łączące ją z islamem i sama zrezygnuje ze swej roli przedstawiciela islamu, szczerze zjednoczy się z nami w swych uczuciach, a także zyska szacunek i wdzięczność chrześcijańskiego świata. Damy wówczas Turkom wszystko, czego tylko zapragną".

Przewodniczącym tureckiej delegacji w Lozannie był Ismet Pasza, który, nieświadomy prawdziwych motywów stojących za negocjacjami, w pewnych kwestiach podzielał chrześcijańskie ambicje dotyczące tego, by Turcja odeszła od ducha i świętości swej przeszłości, i posunął się aż do następującej koncesji i rękojmi: "Niezaprzeczalnym dowodem naszej dobrej woli jest nasza (żywiona osobiście przez Ismeta - przyp. red. tur.) determinacja, aby uwolnić się od przestarzałych przeszkód (to jest, zwyczajów muzułmańskich - uz. red. tur.), które zakorzeniły się (wśród Turków - uz. red. pol.) od dawna".

Owe dokładnie zacytowane słowa przewodniczącego delegacji tureckiej, to jest Ismeta, nasuwają pytanie o to, cóż rozumiał on poprzez silną determinację odnośnie do uwolnienia narodu tureckiego od owych długoletnich przeszkód, które stały się przestarzałe. Co było zasadniczym powodem przedstawienia tego stanowiska jako gwarancji dla ludzi wrogich islamowi?

W pierwszej fazie spotkania przewodniczący delegacji tureckiej musiał informować (o przebiegu rozmów - uz. red. pol.) swego zwierzchnika Mustafę Kemala, ponieważ sam nie miał uprawnień do podjęcia ostatecznej decyzji. Kiedy jechał on pociągiem do Ankary z Dworca Haydarpasa w Stambule, prezydent (Mustafa Kemal - uz. red. tur.) jadący do Ankary z Izmiru spotkał się z nim na stacji Eskisehir i resztę drogi do Ankary pokonali tylko we dwóch. Po ich przybyciu do Ankary miały miejsce zamknięte posiedzenia parlamentu, lecz decyzja w każdej zasadniczej sprawie należała do Mustafy Kemala, który rozmawiał z Ismetem na osobności. Wreszcie pojęto ostateczną decyzję: "Religia zostanie zniszczona!".

Jeśli chodzi o drugi etap konferencji w Lozannie (...), ostatecznie plany dotyczące Turcji były gotowe (i mówiły, że - uz. red. pol.) wszystkiego

— 34 —

dokona się poprzez wykorzenienie religii. Jest jasnym, że motywem nowego stronnictwa (tj. kemalistów i rządu Ismeta - uz. red. tur.) było uderzenie w religię z zajadłością większą od tej, jaką cechowali się przywódcy nieprzyjaciół, to jest dowódcy wypraw krzyżowych wroga; że (kemaliści - uz. red. pol.) nie ukażą nawet śladu świadectwa tego faktu; że z całą pewnością nazwą tę pracę "wolą narodu", którą wprawiono w ruch raczej w kraju niż poza jego granicami.

Ostateczna decyzja

Po podpisaniu traktatu z Lozanny[5] lord Curzon stanął wobec narastającej krytyki brytyjskiej Izby Gmin, uznającej niepodległość Turcji. Jego odpowiedzią na to były słowa: "Teraz jest faktem, że Turcy nigdy nie odzyskają swej dawnej wspaniałości i potęgi, ponieważ zadaliśmy im klęskę moralną i duchową".

Innymi słowy, Mustafa Kemal i Ismet podjęli decyzję, aby ostatecznie zniszczyć islam i religię i zlikwidować ją pośród Turków.

Czyż nie wyjaśnia to jasno wszystkiego, do czego doszło?

Plan tajnego porozumienia

Mówiąc wprost, czynnikiem, który najbardziej wpłynął na wprowadzenie w życie tajnego porozumienia, wedle którego Turcy, zachowując pozorną niezależność, mieli wyrzec się swojej religii oraz roli jej przedstawiciela, jest żydostwo. Do doglądania tego planu oficjalnie wyznaczono naczelnego rabina Egiptu, Chaima Nahuma. Jego straszliwa próba rozpoczęła się od cyklu wykładów, jakie wygłosił w Ameryce, w których był łaskawy dla Turków, a które naprawdę przedstawiły koncepcję tego, by siły imperialistów nie wtrącały się do spraw istnienia Turcji, lecz by została ona zniszczona od środka przy użyciu jej własnych ludzi, to jest aby w imię wolnomularstwa zniesiono zasady Koranu i sprawiono, że Turcy staną się bezbożnym narodem.

Po ustawieniu w Ameryce dekoracji dla tego straszliwego planu, Chaim Naum przybył do Wielkiej Brytanii i spotkał się z lordem Curzonem,

— 35 —

również będącym Żydem, aby złożyć mu następującą propozycję: "Jeśli uzna pan niepodległość państwa tureckiego, zapewniam pana, że mogę zmiażdżyć ich islam oraz ich stanowisko przedstawiciela islamu".

Ten sam Chaim Nahum znalazł sposób na to, aby wszedł w skład delegacji tureckiej jako doradca, co oznacza, że został on serdecznie przyjęty przez Mustafę Kemala i Ismeta. Teraz, kiedy wszyscy trzej mówili jednym głosem, nic nie mogło już zahamować biegu zarządzonych zmian.

Aby zapewnić powodzenie tego planu, Chaim Nahum rozciągnął go na Ankarę, by zmierzyć wpływ, jaki - a był tego pewien - miał na najsilniejszą postać wśród rządzących, to jest na Mustafę Kemala. Chaim Nahum ujrzał własny wpływ, a jego obietnica spełniła się w znacznie większej skali, kiedy natrafił on na człowieka jeszcze bardziej chciwego, dokładającego jeszcze większych starań przeciwko islamowi i będącego jeszcze większym wrogiem islamu niż on sam. Wszystko przygotowano do tego, aby wykonać plan zniszczenia Turków od wewnątrz.

Ten doniosły raport o wydarzeniach historycznych zaświadcza prawdę o wydarzeniach, które interpretator Traktatów Światła objaśniał czterdzieści lat temu w oparciu o hadis informujący o tym, co niewidzialne (ar. ghajb). Ukazuje, jak ów straszliwy człowiek dzięki temu, że zdradził szariat Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), zyskał znaczącą siłę pochodzącą od żydów - a prawdziwość tego raportu ukazują lord Curzon i Chaim Nahum - a także daje całkowite rozeznanie co do tego, dlaczego dopuszczono się tak straszliwej niesprawiedliwości, aby poprzez stronnicze prawa zniszczyć uczniów Światła (tur. Nurcular).

Wielce mi drogi, wielce błogosławiony, umiłowany i litościwy Nauczycielu, Effendi!

Ministerstwo Spraw Religijnych otrzymało od sądu w Afyon pozłacany i cudownie spisany Koran ze słowami "Allah" zapisanymi złotym atramentem. Obecnie został on wysłany do Komisji Badania Koranu w Stambule i spodziewamy się, że po inspekcji tej Komisji zostanie on zatwierdzony (do druku - uz. red. pol.). Komisja zwróci go, kiedy inspekcja zostanie zakończona, wraz z zatwierdzeniem udzielonym na wypadek jego opublikowania.

Ponadto Komisja Konsultacyjna Ministerstwa przyjrzała się zgłoszeniu, jakie zostało wcześniej wysłane do ciebie, nasz drogi

— 36 —

Nauczycielu, a także złożone w biurze ministra spraw religijnych przez naszego brata, wojownika Ahmeda Altina z Aksehir. W rezultacie jeden lub dwa zestawy (ksiąg - uz. red. pol.), jakie wysłałeś, nasz umiłowany Nauczycielu, do Ministerstwa Spraw Religijnych, zostały przekazane Komisji Konsultacyjnej celem ich sprawdzenia. Jest tam pewien szanowny brat, który pracuje na rzecz Światła.

Nasz umiłowany Nauczycielu, w Ankarze, która była spowita ciemnością, zaprawdę dzieją się wielkie zmiany, i będzie tak dalej. Rozsiana przez naszych wrogów trucizna i demonstracje młodzieży nie odnoszą już żadnego efektu.

Sungur

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Po tysiąckroć błogosławiony niech będzie Bóg (ar. baraka-llah), my zaś tysiące razy mówimy: "Oto, czego zechciał Bóg! Chwała niech będzie Bogu!" (ar. ma sza'a-llah, al-hamdu li-llah) z powodu pięknie i bezbłędnie spisanych Słów (tur. Sozler), a także ocalenia przed zniszczeniem naszych ksiąg przetrzymywanych pod strażą, jak również faktu, iż niektóre z nich pozyskaliśmy jako wzór.

Po drugie: Wyznaczam członków Medresetu'z-Zehra do tego, aby odpowiednio postępowali w moim imieniu i pisali odpowiedzi na wysyłane do mnie listy. Mówiąc w skrócie, jestem głęboko wdzięczny naszemu bratu Osmanowi Nuriemu z Ankary - który jak Hasan Feyzi tamtego regionu wykonuje skuteczną służbę na rzecz Światła - za to, że wybudował przy swym domu mały pokój dla mnie, a chcąc ulżyć mi w chorobie, jak uczynił to Hasan Feyzi, był rad z własnej choroby. Pozostaję tutaj, ponieważ jeszcze nie otrzymaliśmy od sądu naszych ksiąg. Chciałbym być tutaj, kiedy będzie publikowana nasza kopia Koranu, a także inne nasze księgi. Obecnie nie jestem w stanie wyjechać z powodu ważnych obowiązków, jakie mam w tym miejscu, zatem proszę, aby Osman Nuri nie czuł się urażony. Gdyby go tam nie było, musiałbym tam pojechać, jednak ponieważ tam jest, nie ma już potrzeby, abym ja tam jechał. Niech Bóg będzie z niego rad i niechaj ześle mu sukces w służbie wiary (ar. iman).

W odpowiedzi człowiekowi z Aleppo należącemu do Bractwa Muzułmańskiego (ar. Ichłan al-Muslimin), który przysłał mi list

— 37 —

z powinszowaniami, ja również winszuję mu z całej duszy. Mówiąc tysiąc razy: "Błogosławiony niech będzie Bóg!" (ar. baraka-llah), jesteśmy wielce radzi i głęboko wdzięczni uczniom Światła (tur. Nurcular) z Anatolii, będącym niczym spadkobiercy Związku Muhammada, którzy są razem z Bractwem Muzułmańskim w Arabii, jak prawdziwi bracia, pozostając w kręgu stronnictwa Koranu (ar. hizb al-Qur'an) i uświęconego stowarzyszenia jedności islamu, jak dwaj prawdziwi bracia stojący w jednym szeregu. Ich oddanie Traktatom Światła, a także intencja opublikowania niektórych części Traktatów, kiedy zostaną przetłumaczone na arabski, sprawiły nam bardzo głębokie zadowolenie. Proszę, prześlijcie w mym imieniu tę odpowiedź człowiekowi, który napisał do mnie w imieniu Bractwa Muzułmańskiego. Członkowie Bractwa powinni pozostawać w bliskim kontakcie (z uczniami Światła - uz. red. pol.) i chronić w tamtym regionie zarówno uczniów Światła, jak i dzieła Światła.

Po trzecie: Zatwierdzam list wysłany przez naszego stałego i poważnego brata Abdullaha Cavusa z Atabey. Obecnie ukazują się implikacje interpretacji hadisów, jakich dokonałem czterdzieści lat temu. Nawet ci, którzy są uparci, zmuszeni są do tego, aby to przyznać. Fakt, że w swym całkowitym despotyzmie doświadczają oni męczarni Piekła, ukazuje, iż ta epoka potwierdza relacje przekazane przez Promień Piąty Dającej światło lampy (ar. Siradż an-Nur).

Ponadto szczery list przysłany przez Ihsana z Samsun ukazuje, że parlamentarzysta z Samsun, który przybył tutaj i nabył kompletny zbiór Traktatów Światła, posłużył świetlistemu przebudzeniu, które doprowadziło do tego, że w owym regionie powstali ludzie podobni kolejnym Ihsanom. Ihsana wraz z tymi ludźmi włączamy do naszych suplikacji (ar. du'a).

Po czwarte: Cud liter alif w Słowie Dwudziestym Dziewiątym jest prawdziwie zachwycający, a fakt, iż ukazał się on w tak piękny sposób przy użyciu powielacza, jest również cudem spisującego to Słowo skryby.

Pozdrowienia pokoju wszystkim w ogólności.

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Wasz chory, lecz szczęśliwy brat
Said Nursi
— 38 —
اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ اَبَدًا دَائِمًا

Oto ważne i radosne nowiny dla uczniów Światła (tur. Nurcular)!

Po pierwsze: Przez ostatnie czterdzieści lat dążyłem do celu (jakim było utworzenie - uz. red. pol.) Medresetu'z-Zehra, na którą sułtan Resad przeznaczył dwadzieścia tysięcy lir w złocie, zaś były rząd despotów ustanowił dla jej założenia budżet pięćdziesięciu tysięcy papierowych lir - co zostało zatwierdzone w Zgromadzeniu Narodowym przez podpisy stu sześćdziesięciu trzech członków parlamentu. Obecnie prezydent nowego rządu również jasno zrozumiał potrzebę wybudowania w Van tak wielkiego uniwersytetu muzułmańskiego, podobnego Uniwersytetowi Al-Azhar, i uważa to za posunięcie bardzo ważne dla świata islamu, dla Wschodu i dla tego narodu, zatem wyraźnie oznajmił poniższą dobrą nowinę. Nawet jeśli nie dokonano postępu w tej sprawie, to już sam fakt, że taka idea została uznana i doceniona, jest pomyślnym znakiem.

Oto wypowiedź, jaką prezydent wygłosił w parlamencie pośród słów o innych wielce doniosłych kwestiach, jakimi się zajmuje. Po poinformowaniu o tym, że minister edukacji dopytywał się o założenie Uniwersytetu Wschodniego w regionie Van, prezydent Celal Bayar powiedział: "Przezwyciężymy wszelkie przeszkody, aby tylko założyć taką instytucję wiedzy w prowincji Van na wschodzie, a budowa rozpocznie się w następnym roku budżetowym". Oznacza to, że studenci uniwersytetu, którzy sprezentowali prezydentowi moją biografię, sprawili, że do pewnego stopnia zdał on sobie sprawę z wartości Traktatów Światła.

Po drugie: To znaczące oświadczenie prezydenta ukazuje, że doceniona została wartościowa służba Traktatów Światła, wykonywana w tym kraju i dla tego narodu. Jako że wszystkie trudności, z powodu których cierpieli uczniowie Światła (tur. Nurcular), a także konfiskaty ksiąg Światła, wydały tak doniosły rezultat, zamiast skarżyć się, powinniśmy raczej składać Bogu podziękowania.

Nasi drodzy, wierni bracia, Ziyo i Abdulmuhsinie!

Oto, co mówi nasz Nauczyciel:

Esref Edip był moim przyjacielem w służbie wiary przez czterdzieści lat; jest on przedstawicielem wielu mych wartościowych braci, którzy już odeszli, a którzy zwykli pisać artykuły w magazynie "Sebilurresad".

— 39 —

Jest on mym prawdziwym bratem spośród mudżtahidów islamu oraz strażnikiem Światła. Wielką ulgę sprawia mi fakt, że Esref Edip będzie spośród uczniów Światła (tur. Nurcular), nawet kiedy odejdę.

Jednakże Traktaty Światła i uczniowie Światła (tur. Nurcular) nie są związani z polityką, a jako że Traktaty Światła nie są używane jako narzędzie żadnej innej rzeczy prócz przyjęcia ich przez Boga, zatem ci, którzy związani są z Traktatami Światła, nie chcą mieszać się do spraw prądów społecznych i politycznych. Niemniej jednak, jako że mudżtahidowie tacy jak (dziennikarze czasopism - uz. red. pol.) "Sebilurresad" i "Dogu" dokładają starań, aby bronić prawd wiary przed atakami ludzi zbłądzenia, doceniamy i wychwalamy ich wysiłki całym naszym jestestwem, a także jesteśmy ich przyjaciółmi i braćmi, lecz nie w kategoriach polityki.

Tych, którzy przychodzą, aby otrzymać lekcje wiary (ar. iman),\nie można postrzegać w świetle stronniczości. Kiedy człowiek otrzymuje lekcję, nie czyni żadnej różnicy, czy jest on przyjacielem, czy wrogiem. Tymczasem stronniczość polityczna wyrządzi szkodę tej koncepcji, co z kolei zaszkodzi szczerości intencji (ar. ichlas). Oto dlaczego uczniowie Światła (tur. Nurcular) przetrwali bezprecedensowe męczarnie i trudności, a nigdy nie wykorzystywali Światła jako narzędzia jakiegokolwiek innego zamysłu (prócz zadowolenia Boga - uz. red. pol.). Nigdy nie wyciągnęli ręki po tęgi kij polityki.

Ponadto, jako że Traktaty Światła rozbiły całkowitą niewiarę - rozbijając zarówno anarchię, która jest fundamentem całkowitej niewiary, jak i położony ponad nią absolutny despotyzm - przypuszcza się, że w pewien sposób są one związane z polityką, podczas gdy zaprawdę, interpretator Traktatów Światła udowodnił w sądach, że nigdy nie zamieniłby jednej kwestii wiary (ar. iman) na władzę nad światem, a jego życie przez dwadzieścia pięć lat ukazywało świadectwa tej prawdy.

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Wasi bracia
Sadik, Ibrahim, Zubeyir
— 40 —

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Całym naszym jestestwem winszujemy wam waszych działań i osiągnięć. Są to działania i osiągnięcia Medresetu'z-Zehra będące remedium na wszystkie moje cierpienia i choroby.

Po drugie: Spisałem notę dotyczącą dobrego tłumaczenia Laski Mojżesza (tur. Asay-i Musa) na język arabski. Zamierzałem wysłać ją przez Zubeyira i Sajjida Saliha, którzy dzisiaj odjechali do Ankary. Ponadto zamierzałem wysłać do was, przez Ankarę, list pewnego oficera w stanie spoczynku, a także list z prośbą o niektóre księgi Traktatów Światła. Wtedy nagle Ibrahim-effendi, działający w imieniu szczerych uczniów Światła (tur. Nurcular) z Elmali w Antalyi, poprzez którego rozprzestrzeniło się tam Światło, przebył wraz ze swoją żoną całą drogę do Afyon. Zatem teraz wysyłam wam owe listy przez niego.

Pozdrowienie pokoju wszystkim w ogólności...

Moi drodzy, wierni bracia!

Odwołuję się w pewnej ważnej kwestii do członków Medresetu'z-Zehra.

Sajjid Salih powiedział: "W swych podróżach do Arabii widziałem, jak niezbędną i pożyteczną dla tego regionu jest Laska Mojżesza (tur. Asay-i Musa). Koniecznym jest, aby została ona przetłumaczona na arabski". Członkowie Medresetu'z-Zehra powinni, w mym imieniu, pozostawać w kontakcie z czterema miejscami celem jej dobrego przetłumaczenia, ponieważ ja sam nie jestem do tego zdolny z powodu mego stanu i choroby.

Jeden list może zostać przetłumaczony przez kilka osobistości literatury z Uniwersytetu Al-Azhar, z którymi możecie utrzymywać kontakt przez Alego Kilinca z Emirdag.

Kolejny list może zostać przetłumaczony na arabski przez jednego lub dwóch uczonych z Ministerstwa Spraw Religijnych w Ankarze, którzy szczerze doceniają Traktaty Światła i są z nimi związani.

Kolejny może zostać przetłumaczony przez mojego brata Abdulmecida, który jest muftim Urgup, miasta w prowincji Kayseri. Należy napisać do niego i powiedzieć, że kiedy było koniecznym, aby ze wszystkich sił służył on Światłu, nie uczynił tak, zatem w zamian powinien on rozpocząć tłumaczenie na arabski.

— 41 —

Kolejny może zostać przetłumaczony przez uczonych pozostających w kręgu Światła w Isparcie. Powinni oni podzielić Laskę Mojżesza (tur. Asay-i Musa) między siebie, aby każdy tłumaczył swoją część.

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Jesteśmy niezmiernie uradowani waszymi dobrymi nowinami, będącymi wstępem do wprowadzenia do całkowitego uwolnienia Traktatów Światła. Sądownictwo Isparty przetrzymywało te księgi w magazynie przez trzy lata, ponosząc koszty w wysokości trzystu lir, zatem możecie wysłać im pięćdziesiąt kopii biografii w nowym alfabecie spośród pięciuset, które zostały odłożone dla mnie, aby ich wartość była równa owym kosztom trzystu lir. Jako że błogosławione księgi Laska Mojżesza (tur. Asay-i Musa) i Zulfikar, które były więzione przez cztery lata, są moim zdaniem nadzwyczaj wartościowe, możecie przysłać mi ich kopie warte pięćdziesiąt lir. Teraz wysyłam wam owe pięćdziesiąt lir.

Po drugie: Po tysiąckroć mówimy Nazifowi: "Błogosławiony niech będzie Bóg!" (ar. baraka-llah) i po tysiąckroć mówimy mu: "Oto, czego zechciał Bóg!" (ar. ma sza'a-llah). Ukazał on, że jest drugim Husrevem, zaś Inebolu jest drugą Ispartą.

Jako że najbardziej doniosłą kwestią biografii jest Medresetu'z-Zehra, wedle naszej opinii opublikowanie jej przez Nazifa przysłużyło się temu, że prezydent zaczął poważnie pracować nad założeniem "Uniwersytetu Al-Azhar Wschodu" w duchu Medresetu'z-Zehra, nazwanego Uniwersytetem Wschodnim.

Po trzecie: W odpowiedzi na ważny list przysłany przez Suleymana, imama w Dinar, pochodzącego z Barak, powiedzcie, co następuje:

Pochwała Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) pod adresem Turków z pewnością jest prawdą. Poczynił on ważne odniesienia do Turków kilka razy; istnieją (potwierdzające to - uz. red. pol.) hadisy, jednakże jako że nie mam przy sobie ksiąg z hadisami, nie jestem w stanie przytoczyć wam ich dokładnie. Ich znaczenie jest jednak prawdziwe i prawdą jest, że naród turecki jest odbiorcą pochwał Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Przykładem jest hadis mówiący o sułtanie (noszącym przydomek - uz. red. pol.) Al-Fatih[6].

List jednego z wiodących uczniów Światła, Hulusi-beja, który wysłał piękny i znaczący list do swych przyjaciół w Ankarze, zachęcając ich,

— 42 —

aby wkroczyli do kręgu Traktatów Światła, po raz kolejny ukazuje jego niezachwianą służbę Światłu pełnioną przez minione dwadzieścia pięć lat.

Tysiące pozdrowień pokoju dla wszystkich moich braci i sióstr.

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Nieskończone dzięki niech będą Wszechmocnemu Bogu za to, że z przyjemnością otrzymaliśmy po pięć kopii traktatów Laska Mojżesza (tur. Asay-i Musa) oraz Pieczęć zatwierdzająca to, co niewidzialne po tym jak sądy przetrzymywały owe dzieła pod kluczem przez trzy lata. Niech Wszechmocny Bóg będzie z was rad na wieki, amen!

Po drugie: Błędy, które zostały poprawione w kopii zwróconej przez sąd, nie zostały poprawione w tej kopii. Na stronie sto dziesiątej, w Dopisku Czwartym do Cudów Koranu, fraza: "i lam" jest błędem, powinno być: "i la", ponieważ litera lam występuje w Koranie trzydzieści tysięcy razy, a (przeczenie - uz. red. pol.) la - dziewiętnaście tysięcy.

Po trzecie: Pewien człowiek z fabryki Sumerbank zadał mi pytanie w liście napisanym w nowym alfabecie. Jestem chory i nie jestem w stanie sam pisać listów. Zubeyir wyjechał do Ankary, a ja nie znam nowego alfabetu. Wysyłam zatem ten list do was dla waszej informacji.

Po czwarte: Przez kierowcę Abdurrahmana wysłałem dodatkowe pięćdziesiąt lir z mej własnej prowizji. Nadwyżkę przeznaczcie na pokrycie kosztu ksiąg, jakie mi wysłaliście, a także kopii Słów (tur. Sozler), aby zostało to całkowicie załatwione.

Przesyłam wiele pozdrowień pokoju wam wszystkim.

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Gratuluję wam. Ostatnia petycja napisana przez Husreva do ministrów posłuży jako wspaniałe źródło historyczne. Jednakże telegram wysłany przez Sungura mówi o tym, że zostanie zwrócone sto osiemdziesiąt pięć tytułów. Ta liczba zakłopotała nas, zatem zasięgnęliśmy informacji u naczelnika stacji telegrafu, który powiedział: "Wygląda na to, że błąd popełnił urzędnik przyjmujący telegram. Osobiście słyszałem depeszę i jej sens jest taki, że wszystkie księgi zostaną zwrócone". Nie

— 43 —

mogliśmy uchwycić znaczenia tej pomyłki, stąd początkowo myśleliśmy, że być może niektóre części stu trzydziestu traktatów znalazły się również w innych zbiorach, co (tj. policzenie ich dwa razy - uz. red. pol.) dało sumę stu osiemdziesięciu pięciu.

Ponadto poprzez relację gazety "Yeni Sabah" otrzymaliśmy nowinę o tym, że prezydent, którego słowa cytuje owa gazeta, powiedział: "Przezwyciężymy wszelkie przeszkody i będziemy pracować nad wybudowaniem..." wielkiego uniwersytetu muzułmańskiego - to jest Medresetu'z-Zehra - pod nazwą Uniwersytetu Wschodniego. In sza'a-llah, politycy będą zobowiązani do ustanowienia celu, do jakiego dążyliśmy przez czterdzieści lat, dla korzyści kraju i narodu.

Po drugie: Wysłałem (innym - uz. red. pol.) kilka kopii zbiorów Zulfikar i Laska Mojżesza (tur. Asay-i Musa), które wysłaliście do nas, a które, tak jak my, były przetrzymywane w zamknięciu przez trzy lata. Na przykład Abdurrahim z Vastan, który jest imamem w Cezire oraz jednym z mym dawnych uczniów, przebył całą drogę tutaj. Dałem mu dziesięć ważnych ksiąg, lecz przypomniałem sobie, że w traktacie Zulfikar, w dwóch miejscach Dopisku Czwartego do Cudów Koranu - raz w wersie ósmym i raz w wersie jedenastym - przeczenie la zostało zapisane jako litera lam, tymczasem w Koranie lam występuje trzydzieści tysięcy razy, zaś la - dziewiętnaście tysięcy razy. Ten błąd został częściowo poprawiony w innych kopiach, lecz nie był on poprawiony w kopii zbioru Zulfikar przetrzymywanej przez sądy, o czym tutaj zapomniałem. Wy również napiszcie do imama Abdurrahima przez muftiego z Cezire, prosząc go, aby poprawił ów błąd, a w ten sposób członkowie Medresetu'z-Zehra będą w kontakcie także z Cezire.

Ponadto z listu Husreva zrozumiałem, że Zubeyir błędnie wysłał notę, która miała zostać wysłana do Nazifa. Husrev także popełnił mały błąd, ponieważ miałem krótki list mówiący o Zasadzie Dziesiątej Słowa Dwudziestego Czwartego, nie zaś List Dwudziesty Czwarty; nie miałem tutaj żadnych jego kopii. Prosiłem, aby wysłał on Nazifowi kopię Zasady Dziesiątej, a do nas wysłał kopię owej notatki, tymczasem błędnie wysłał on do was Zasadę Dziesiątą. Jednak jego olśniewająca i długa petycja zmniejszyła ten niewielki błąd do zera i sprawiła, iż został on przebaczony. Tajemnica tej kwestii jest następująca:

Aby wykonać uczynek przynoszący wielką nagrodę, Nazif sporządził kopie Wielkiej Tarczy (ar. Dżałszan al-Kabir), która jest ważną suplikacją (ar. łird) [7] uczniów Światła (tur. Nurcular), przy użyciu powielacza. Napisał do mnie, że do powielonych kopii włączył dopisek mówiący

— 44 —

o cudownych nagrodach za odmawianie tej suplikacji, o jakich mówi metaforyczny hadis. Odpowiedziałem mu: "Przez ostatnie trzydzieści pięć lat recytowałem Wielką Tarczę każdego dnia, a ten dopisek przeczytałem jedynie trzy lub cztery razy, nie więcej. Oto dlaczego nie jest właściwym dodawanie go w tej postaci, aby wrogowie i ateiści nie wysuwali sprzeciwów wobec niego".

In sza'a-llah, błogosławiona Wielka Tarcza (ar. Dżałszan al-Kabir) wkrótce oświeci swym światłem uczniów Światła (tur. Nurcular).

Po trzecie: Uczniowie Światła (tur. Nurcular) z uniwersytetów zarówno w Ankarze, jak i w Stambule, drukują w Stambule dwa tysiące kopii Przewodnika. Zakładam, że jest to duży Przewodnik (tj. Przewodnik dla młodzieży - uz. red. tur.); tak byłoby lepiej. In sza'a-llah, będzie on służył jako wspaniały przewodnik dla młodych ludzi. Aby Hadżi Kilinc Ali mógł utrzymać bliską więź z Medresetu'z-Zehra, napiszcie mu, że uczeni w literaturze powinni tłumaczyć Laskę Mojżesza (tur. Asay-i Musa; na arabski - uz. red. pol.) ponieważ poprzez ów przekład ci nauczyciele świata islamu mogą ustanowić więź ze Światłem.

Po czwarte: Martwię się o naszego brata Marangoza Ahmeda, który udał się na pielgrzymkę (ar. hadżdż); czy powrócił bezpiecznie? Modlę się za niego, odmawiając tę samą suplikację (ar. du'a), która została spisana w intencji Husreva i jego pomocników w zakończeniu zbioru Zulfikar, Laski Mojżesza (tur. Asay-i Musa), a także zbioru Słowa (tur. Sozler), włączając do niej także Mustafę Gula i jego towarzyszy.

Pokój wam wszystkim na wieki...

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Wasz brat
Said Nursi

Nauczyciel Osman jest przyjacielem Ceylana z więzienia, otrzymał od niego całkowitą lekcję i jest zdolny do tego, aby stać się drugim Ceylanem.

Otrzymałem list mówiący o tym, że dwaj ludzie, który podążali za metodą sufich, a których w mych codziennych suplikacjach (ar. du'a) włączyłem do kręgu uczniów Światła, w widoczny sposób stali się krytyczni wobec Światła i mnie samego, aby dobrze sprzedać samych siebie. To zaskakujące, lecz nie czuję się urażony, a nawet jeszcze bardziej włączam ich do moich suplikacji (ar. du'a). Jak było to dawno temu

— 45 —

w przypadku wiadomego starszego szejka ze Stambułu, który wtrącał się do naszych spraw z powodu oszustw dawniej rządzącej partii politycznej, uważam ich za mych błogosławionych braci i przyjaciół oraz wybaczyłem im. Jednakże pragnę, aby mogli oni przeczytać dwa Błyski mówiące o szczerości intencji (ar. ichlas).

Moi bracia, wy również nie powinniście czuć się znieważeni przez takich ludzi; nie wchodźcie w spory z nimi.

Said Nursi
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪

[8]

اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ
Dopisek
do Skargi przed Najwyższym Trybunałem Dnia Sądu
oraz do mowy obrończej

Moi drodzy, wierni bracia!

Możecie napisać petycję do Demokratów wedle poniższych wersów. Jestem chory; możecie czynić, co uznacie za właściwe.

W liście, który otrzymaliśmy dwa dni temu, nasz prawnik poinformował nas o tym, że "starają się oni odróżnić księgi stanowiące przestępstwo podlegające oskarżeniu od tych, które takiego przestępstwa nie stanowią". Jeszcze raz, bez jakichkolwiek postaw prawnych, wybrano jedno słowo z tysiąca słów jednego traktatu i używa się go jako pretekstu dla wniesienia oskarżenia, jedynie po to, aby przetrzymać ów traktat pod kluczem i zaszkodzić rozprzestrzenianiu się Światła, a takie postępowanie jest tym samym, co czyniono do tej pory. Choć w rozstrzygający sposób udowodniliśmy błąd i złośliwość stojące za oskarżeniem, a to poprzez tabelę osiemdziesięciu jeden błędów, jakie popełnił prokurator, obecnie czyni się jedno zdanie napisane trzydzieści czy czterdzieści lat temu, wybrane z liczącego czterysta stron zbioru Zulfikar, a także kilka wersów dotyczących zasłaniania ciała przez kobiety i dziedziczenia - a ich znaczenie było powtarzane przez sto tysięcy tafsirów - pretekstem do

— 46 —

złośliwego oskarżenia traktatu Zulfikar. Jakież prawo na całym świecie miałoby kiedykolwiek zezwolić na takie traktowanie całego zbioru ksiąg i na to, aby owe księgi nie zostały nam zwrócone?

Ponadto wszystkie księgi, które były przetrzymywane przez sąd w Afyon - z wyjątkiem dwóch dzieł dotyczących powtórzeń w Koranie oraz aniołów - przez dwa lata, zostały już uniewinnione przez Sądy Karne zarówno w Denizli, jak i w Ankarze, które nie mogły znaleźć w nich żadnej kwestii będącej przestępstwem podlegającym oskarżeniu, a orzekły na korzyść zwrócenia nam wszystkich owych ksiąg. Następnie te same księgi zostały na jakiś czas ponownie skonfiskowane przez władze Isparty, a później całkowicie uwolnione i zwrócone ich właścicielom. Następnie wzięto na cel zbiory Zulfikar i Laska Mojżesza (tur. Asay-i Musa) jako spisane i opublikowane w starym alfabecie oraz skonfiskowano je na cztery lata, po których powróciły one do nas bez uszkodzenia żadnej ze stu siedemdziesięciu ich kopii, a w tych księgach również nie można było znaleźć żadnego przestępstwa podlegającego oskarżeniu. Najpoważniejszą zbrodnią, o popełnienie której nas oskarżono, są słuszne sprzeciwy, jakie wysuwaliśmy wobec przywódców dawnej partii (rządzącej - uz. red. pol.), zaś obecnie inne publikacje religijne i oficjalnie wydawane gazety wysuwają te same sprzeciwy po stokroć bardziej gwałtownie. Poufną częścią Traktatów Światła jest dyskusja dostarczająca komentarza (ar. tafsir) do prawdziwego hadisu, który czas zcientyfikował jako całkowicie dotyczący głównego przywódcy tamtej partii, który przy podpisywaniu traktatu z Lozanny partnerował wiadomemu naczelnemu rabinowi i głosował za tym, by uczynić Turków protestantami - choć żaden szczery turecki muzułmanin nie wkroczył do kręgu chrześcijaństwa, judaizmu czy innej religii. Choć wszyscy uczeni islamu jednogłośnie orzekli, iż jest to niedopuszczalne, ów człowiek nakazał prawem silniejszego pod dziesięcioma względami, aby niewinni muzułmanie z tego narodu nosili kapelusze (z rondem - uz. red. pol.) i przeszedł do historii jako ten, kto wymusił tak bezsensowną i niedorzeczną ogólną zasadę na tym muzułmańskim narodzie, zaś prawa używał w imię swych stronniczych ustaw, bez żadnych podstaw prawnych. Ów przywódca, który z pewnością wysunął tak przerażający projekt w traktacie lozańskim, prawdziwie jest w tej epoce tym, o którym hadis mówi, iż wyrządzi on szkodę religii islamu.

Teraz, jako że tak przedstawia się rzeczywista sytuacja, sąd w Afyon - nie w imię prawa, lecz dla fanatycznego umiłowania tego człowieka, który już zmarł - wyraził w zakończeniu swojej decyzji, która była opublikowana również w starym alfabecie, że najważniejszym powodem uwięzienia nas w oparciu o złą wolę prokuratora było wyznanie komisji sędziów,

— 47 —

którzy powiedzieli: "Said i jego przyjaciele odnoszą się do Mustafy Kemalajako do niszczyciela religii i Sufjana. Starają się skazić umiłowanie go, jakie ludzie mają w swych sercach. Oto dlaczego ich skazujemy".

Nawet gdyby doszło do sprzeciwu wobec człowieka, który dawno odszedł z tego świata, ów sprzeciw byłby podstawą prywatnej sprawy w sądzie. Wydanie takiego orzeczenia przez sprawiedliwy sąd z pewnością musi pociągać za sobą jakieś dziwaczne rozumowanie.

Księgi Światła, które obecnie znajdują się w rękach takich ludzi, zostały uniewinnione już cztery razy, a obecnie minister sprawiedliwości uchylił skazującą nas decyzję sądu w Afyon i uwolnił nasze księgi, jako że nie ma w nich niczego, co stanowiłoby przestępstwo podlegające oskarżeniu. Teraz, w tym okresie, kiedy cały naród spodziewa się, że ujrzy służbę rządu Demokratów na polu sprawiedliwości, litości i religii, pozostawienie tej sprawy uznaniu tak złośliwych ludzi, sprzeciwiających się Traktatom Światła w rezultacie przebiegłych spisków dawnych tyranów, będzie ciężką zdradą wobec rządu Demokratów i zgasi nadzieje narodu.

Mój przedstawiciel w Ankarze, Mustafa Sungur, przez telegram datowany na 17/11/1950 poinformował nas o dobrej nowinie, wedle której "postanowiono, że wszystkie traktaty będą nam zwrócone", zaś minister sprawiedliwości, który jest uczciwy, zatwierdził trzy uniewinnienia i nakazał naszym wrogom zwrot ksiąg oraz zawiadomił, że osobiście się o to upomni. Teraz, po szesnastu latach oszczerstw i denuncjacji, jakich dopuszczono się przeciwko nam, przy ogłoszeniu amnestii i uniewinnieniu nas przez (poprzednie - uz. red. pol.) sądy, sąd w Afyon w bezsensowny sposób zaczął zbierać wszystkie akta z sądów w Eskisehir i Denizli, aby włączyć owe błogosławione księgi do akt, by ostatecznie zgniły w sądowych magazynach. Jest zatem koniecznością, aby obowiązki odnoszące się do Światła nie zostały pozostawione uznaniu takich ludzi, którzy wprowadzali nas w błąd przez trzy lata.

Przedstawiamy tę doniosłą kwestię uwadze premiera i ministra sprawiedliwości.

Said Nursi

Przypis: Niesłychanym wydarzeniem, które ukazuje jedną z wielu próbek prześladowania sprzecznego ze sprawiedliwością i religią, jest fakt, że przez trzy lata mimo wielu naszych próśb odmawiano nam zwrotu naszego Koranu i wciąż nie zwrócono nam tej kopii Koranu, która ukazuje oku widoczny cud Koranu poprzez słowa "Allah" zapisane

— 48 —

złotym atramentem. Teraz prawnik mówi nam: "Napiszcie kolejną petycję do biura ministra spraw religijnych, aby ta Księga została uwolniona". Są setki podobnych temu przykładów, które ukazują, iż jesteśmy celem czysto złośliwej kampanii, do której wtrącają się cudzoziemcy. Demokraci, którzy uradowali nas i świat islamu, powinni być bardzo ostrożni. Powinni chronić Światło i uczniów Światła (tur. Nurcular) przed takimi męczarniami.

W imieniu uczniów Światła
Said Nursi
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪
اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Ceylan, który jest moim Abdurrahmanem oraz małym Husrevem Młodszym, powrócił po doskonałym wypełnieniu swych obowiązków w dwóch lub trzech miejscach. Teraz wysyłam go do Ankary jako mego przedstawiciela podobnemu Sungurowi dla wypełnienia jeszcze ważniejszego obowiązku.

Po drugie: Przesyłam wam listy (różnych - uz. red. pol.) ludzi dla waszej informacji.

Po trzecie: Ile jestem wam dłużny za kopie Słów (tur. Sozler) i biografii w nowym alfabecie oraz Wielkiej Tarczy (ar. Dżałszan al-Kabir) w starym alfabecie, które zostały przysłane tutaj z Inebolu? Powiedzcie mi to.

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Wasz brat
Said Nursi
— 49 —

Mój drogi, wierny bracie, Osmanie Nuri!

Jako że dzięki twemu uświęconemu zamiarowi i szczerości intencji (ar. ichlas) Wszechmocny Bóg zgromadził wokół ciebie w Ankarze najważniejszych młodych Saidów; jako że uważasz za konieczne, abym był w Ankarze, teraz wyślę owej małej Szkole Światła (ar. Madrasa Nurija) moje własne kopie (Traktatów Światła - uz. red. pol.), które nabyłem za własne środki do życia. Każda z nich będzie jak Saidowie będący twoimi sąsiadami.

Ponadto poprzez ich wierną służbę, dalece przekraczającą służbę szczerze oddanego syna, są z tobą młodzi i ciężko pracujący Saidowie - tacy jak Sungur, Ceylan, Said z Tilo, Salih, Abdullah, Ahmed i Ziya - a każdy z nich jest młodym Saidem, równym pięciu lub dziesięciu moim Abdurrahmanom - będący mymi przedstawicielami, a twoimi uczniami, zatem tobie powierzam nadzór w mym imieniu nad tą małą Szkołą Światła (ar. Madrasa Nurija) jako miejscem nauki.

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Twój brat
Said Nursi

Moi drodzy, wierni i błogosławieni bracia!

Po pierwsze: Czy możecie dowiedzieć się w urzędzie pocztowym, czego dotyczył telegram wysłany do prezydenta z podpisem Husreva? Przypomnieliśmy sobie, iż możliwym jest, że młodzi Husrevowie w Ankarze opublikowali przy użyciu druku fotograficznego Koran spisany przez Husreva. Powiedzcie mi o tym, ponieważ jestem ciekaw.

Po drugie: Nieznaczna krytyka wobec nas, poczyniona przez niektórych sufich, o której wspomina list naszego brata Rifata Filiza z Konyi, nie ma żadnego znaczenia. Nasi bracia nie powinni być zasmuceni z jej powodu ani też nie powinni w żaden sposób na nią odpowiadać. Obecnie postrzegam krytykę podjętą przez ludzi wiary (ar. ahl al-iman), szczególnie przez ludzi tariki, a spośród nich zwłaszcza przez tych, którzy mnie szanują, jako rodzaj dobrej rady i pochwały.

— 50 —

Wybaczam im. W obliczu obecnej destrukcji, jakiej przyczyniają nam ludzie niewiary, uważam nieznaczną krytykę czynioną w moim temacie przez ludzi wiary za rodzaj napomnienia okazanego przez ich przyjaźń, które zachęca nas do tego, abyśmy byli ostrożni.

Po trzecie: Ostatnio pojawiły się podżegane przez potajemnych hipokrytów (ar. munafiqun), a przekazywane przez tygodniki w Afyon, wiadomości co do tego, jakobym miał odegrać pewną rolę w czymś, w co w ogóle nie byliśmy zaangażowani. Tutejsi uczniowie Światła (tur. Nurcular) zaprzeczyli im. Nie ma czym się martwić. Winszujemy całym naszym jestestwem cudownej i skutecznej służby Światłu wykonywanej przez członków Medresetu'z-Zehra, która przynosi korzyść światu islamu.

Przesyłamy tysiące pozdrowień pokoju wraz z modlitwą (ar. du'a) naszym braciom i siostrom i prosimy o ich suplikacje (ar. du'a).

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Wasz brat
Said Nursi

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Ali i Hadżi Suleyman z wioski grupy błogosławionej, Abdurrahman i Himmet z okolic Dinar, a także inny ważny uczeń Światła (tur. Nurju) z mego rodzinnego miasteczka - wszyscy przybyli, aby mnie odwiedzić. Złożyłem wiele podziękowań Wszechmocnemu Bogu za to, że Kuleonu, owa wioska grupy błogosławionej, utrzymuje silną więź ze Światłem. Cud (tur. keramat) ich wierności i szczerości intencji (ar. ichlas) jest następujący:

Kiedy byłem zobowiązany do tego, aby wysłać dziesięć szczególnych, a należących do mnie kopii (Traktatów - uz. red. pol.) do Ankary, a ludzie z ważnych i dalekich miejsc prosili mnie o to, abym wysłał im księgi, w tym samym czasie błogosławiona grupa z Kuleonu dostarczyła mi tyle samo ksiąg, ile wysłałem, spośród ich własnych ksiąg Światła, jako podarunek od Medresetu'z-Zehra. Szczególnie ujrzałem pośród nich cały zbiór Listy, a także Listy Dodatkowe spisane przez Mustafę Starszego, który jest pierwszym Abdurrahmanem. Niech Wszechmocny Bóg po tysiąckroć ześle mu miłosierdzie za każdą literę tych dzieł.

— 51 —

Po drugie: Wczoraj przybył, aby mnie odwiedzić, Mustafa, który jest jednym z młodych wojowników Światła, który w nadzwyczajny sposób służył Husrevowi przez jedenaście miesięcy więzienia, który w odpowiedzi (na wysunięte zarzuty - uz. red. tur.) napisał skuteczną mowę obrończą. Powiedział: "Pójdę odwiedzić mego starszego brata Husreva", ja zaś powiedziałem:

Obaj macie prawo do tych odwiedzin. Jednakże dzisiaj przybyli czterej uczniowie, którzy odjechali do Isparty, zatem w tym względzie nie potrzebujemy już pomocy. Jako że jesteś imamem w ważnej wiosce, ów obowiązek jest ważniejszy niż usługiwanie moim osobistym potrzebom, a na razie może być również ważniejszy niż odwiedzenie Husreva. Gdyby nie służba Światła w owej wiosce, potrzebowałbym do pomocy kogoś tak szczerego i gotowego do poświęceń jak ty, Mustafo, (jednak ze względu na ową służbę - uz. red. pol.) powinieneś na razie odłożyć swoje odwiedziny.

Po trzecie: Nasz brat Hadżi Sabri z Konyi przybył, aby mnie odwiedzić. Ważna dyskusja, jaką prowadziliśmy w obecności Sadika, Hayriego, Mustafy i mnie samego, stała się ważną lekcją dla Sabriego, szczególnie rozmowa o służbie na rzecz wiary (ar. iman) wykonywanej dla tego kraju i dla świata islamu przez członków Medresetu'z-Zehra, zwłaszcza przez Husreva, a także o tym, że wznoszenie przez nich bariery przeciwko podstępom destrukcyjnych ateistów jest tak wspaniałym aktem dobra, że w zamian za niego zostaną przebaczone - nawet jeśli założymy, że takowe będą - tysiące złych uczynków. Owa dyskusja posłużyła zatem jako pewnego rodzaju lekcja konieczna do tego, by unikać krytykowania jakichkolwiek uczynków, w szczególności uczynków Husreva i innych filarów (Ruchu Światła - uz. red. pol.), a także okazywać im solidarność i być ich doskonałymi braćmi z najwyższą szczerością intencji (ar. ichlas). In sza'a-llah, jak Hodża Sabri i Rusdu, tak również Hadżi Sabri będzie blisko związany z Husrevem całym swym jestestwem, stanie się jego doskonałym bratem i nie pozwoli, aby zaszkodziły im różnice w podejściu do tematu.

Wasz chory brat
Said Nursi
— 52 —

Moi drodzy, wierni bracia! Członkowie Medresetu'z-Zehra i wy, którzy rozprzestrzeniacie Światło!

Po pierwsze: Uznaliśmy pewną poszczególną kwestię za właściwą, jednak memu sercu oznajmiono, aby przesłać ją dla waszego zatwierdzenia, jako że członkowie Medresetu'z-Zehra prawdziwie są tymi, którzy mają głos w sprawach Światła. Ta kwestia przedstawia się następująco:

Ostatnio, jako że w ciągu kilku dni trzej lub czterej przyjaciele pragnęli otrzymania lekcji ode mnie, ja zaś pragnąłem ożywić wspomnienie pewnej wartościowej lekcji, jakiej dawno temu udzieliłem mym dawnym uczniom, zacząłem dawać lekcje w oparciu o opublikowane Blaski (tur. Lema'at), omawiając jedną stronę dziennie. Zarówno ci przyjaciele, jak i ja sam, przyjęliśmy te lekcje z zadziwieniem i uznaniem. Doszliśmy do wniosku, że powodem, dla którego pozostających w obiegu wydań owego traktatu jest mniej niż w przypadku innych wydrukowanych traktatów, jest fakt, że jego wrogowie, znający jego wartość, przeszkadzają w jego rozpowszechnianiu, zaś ci, którzy są przyjaciółmi, przetrzymują kopie Blasków z powodu ich wartości.

Ponadto ujrzeliśmy, że będąc podobnymi ziarnom znaczącej części Traktatów Światła, Blaski zostały ułożone w stylu pięknych aforyzmów, a takiego stylu nigdy wcześniej nie osiągnęli żadni inni literaci ani myśliciele, zaś poprzez swą składnię wyrażają rozległe prawdy społeczne w zwięzłych maksymach, w jasnym, prostym i trudnym do naśladowania stylu. Ta księga napisana prozą podzieloną na wersy jest łatwa do czytania, a nie przypomina stylu wierszowanego. Spisywana trzydzieści siedem lat temu przez dwadzieścia dni błogosławionego miesiąca ramadan, przy poświęcaniu jej jednej lub dwóch godzin każdego dnia, stała się wielką księgą spisaną w postaci (przypominającej poemat - uz. red. pol.) Masnałi, a zaznaczyliśmy w niej dwadzieścia miejsc, w których relacjonuje ona przyszłość poprzez napomnienia tego, co niewidzialne (ar. ghajb), jakie co do znaczenia dokładnie urzeczywistniły się trzydzieści do czterdziestu lat później. Tak doszliśmy do zdania, iż owe Blaski (tur. Lema'at) przynoszą dobrą nowinę o Traktatach Światła, będąc ich indeksem, próbką i wzorem.

Po drugie: Decyzję o spisaniu zaznaczonych przez nas miejsc Blasków w zakończeniu Słów, noszącym nazwę Słowa Trzydziestego Trzeciego, pozostawiamy wojownikowi Światła Husrevowi oraz członkom Medresetu'z-Zehra.

— 53 —

Przesyłamy nasze pozdrowienie pokoju wraz z modlitwą (ar. du'a) wszystkim naszym braciom i siostrom w ogólności i prosimy o ich suplikacje (ar. du'a).

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Said Nursi

Przepisy: Jeśli się na to zgodzicie, wyślę wam moją kopię Blasków później.

Moi drodzy, wierni, oddani, szczerzy, prawdziwi bracia i siostry!

Całym naszym jestestwem winszujemy wam z okazji Święta (ar. 'Id). Winszujemy tym, którzy ze szczerą intencją swobodnie podróżują tego roku na pielgrzymkę (ar. hadżdż); ludziom, którzy zaczęli zgodnie z prawem szariatu ukazywać znaczenie wolności po załamaniu się despotyzmu w tym kraju; winszujemy ludziom ich duchowego święta i duchowego święta przebudzenia się jedności świata islamu, a także tego, jak czas potwierdza przyniesione przez Traktaty Światła nowiny dotyczące prawd Koranu, a także potrzeby najszerszego kręgu koranicznego Światła, jaką odczuwa ludzkość.

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Spośród ksiąg, o których wysłanie do ważnego stowarzyszenia, jakim jest Bractwo Muzułmańskie (ar. Ichłan al-Muslimin) w Aleppo i jego okolicach, prosił was Sajjid Salih, wysłałem Sajjidowi Salihowi dziesięć ksiąg Światła z moich własnych egzemplarzy.

Po drugie: Jestem blisko związany z Denizli i z naszymi braćmi w Świetle z Denizli. Kiedy zastanawiałem się, jak się miewają przyjaciele zmarłego Hasana Feyziego, a także gdzie przebywa nasz stary przyjaciel Yakub Cemal i jak się miewa, w tym samym czasie otrzymałem życzenia świąteczne Yakuba Cemala złożone w imieniu uczniów Światła (tur. Nurcular) z Denizli, które wielce mnie uradowały. Przy mej tęsknocie owe życzenia zabrały mnie w wyobraźni w podróż do Denizli, a ja powiedziałem: Ma sza'a-llah, baraka-llah.

— 54 —

Po trzecie: Niektórzy z nędzników, którzy przez dwadzieścia lat dręczyli i więzili uczniów Światła (tur. Nurcular), obecnie każdego dnia cierpią taką niedolę, jaka była naszym udziałem w ciągu miesiąca. Choć pozostawiliśmy owych tyranów karze, jaka czeka ich w Piekle, i okazaliśmy cierpliwość, obecnie jest oczywistym, że świętość służby wierze (ar. iman) zechciała tego, by sprawiedliwość Boga wymierzyła im karę podobną Piekłu również na tym świecie - w sposób, który, jak pokazał to czas, zmniejszył do zera przyjemność, jaką czerpali ze swego absolutnego despotyzmu. Oznacza to, że sprawiedliwość Boga i Jego łaska wystarczą do tego, byśmy byli chronieni.

Po czwarte: Przesyłam moje kondolencje z okazji odejścia Alego Osmana jego rodzinie, Medresetu'z-Zehra oraz kręgowi Światła, zaś jemu samemu gratuluję tego, iż w zupełności wypełnił on swoje obowiązki. Obecnie włączam go do swych suplikacji (ar. du'a) obok Hafiza Alego i Hafiza Mustafy.

Tysiące pozdrowień pokoju dla moich braci w ogólności.

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
A On jest Przedwieczny i pozostanie na wieki.
Said Nursi
Poufny list, który na razie dotyczy jedynie członków Medresetu'z-Zehra
Ważna i radosna nowina dla starszych kobiet oraz słowo napomnienia dla młodych kobiet które chcą pozostać niezamężne

Hadis:

عَلَيْكُمْ بِد۪ينِ الْعَجَائِزِ

ukazuje, że w dniach ostatnich (ar. achirzaman) starsze kobiety będą miały wiarę tak silną, że hadis nakazuje: Podążajcie za religią pobożnych starszych kobiet.

Ponadto jedną z czterech zasad Traktatów Światła jest litość, a jako że kobiety są mistrzyniami litości, nawet najbardziej bojaźliwa kobieta jest zdolna do tego, aby bohatersko poświęcić życie dla swego dziecka.

— 55 —

W tej epoce owe wartościowe matki i siostry stoją w obliczu bardzo trudnej sytuacji. Odczułem w mej duszy napomnienie co do tego, że właściwa dla tej sytuacji prawda - która jest poufna i nie powinno się jej rozgłaszać - winna być objaśniona tym (kobietom - uz. red. pol.), które tego pragną, bądź też zmuszone są do pozostania niezamężnymi. Oto, co powiem:

Moje siostry i córki! Ta epoka nie jest podobna przeszłości. Edukacja współczesnej cywilizacji została ustanowiona w miejsce muzułmańskiej moralności na blisko pół wieku. Oto dlaczego, choć jest koniecznym, aby mężczyzna żenił się z kobietą dla wiecznej litości, by (małżeństwo - uz. red. pol.) posłużyło szczęściu na tym świecie oraz by ustrzegł się innych grzechów, utrzymuje on bezradną i delikatną kobietę w stałym poddaństwie, a okazuje jej miłość jedynie w jej doczesnej, ulotnej młodości. Trudności, jakich jej przyczynia, niekiedy są dziesięć razy większe od wygód, jakie jej ofiarowuje. Kiedy nie istnieje zgodność między dwojgiem ludzi - którą zgodnie z prawem szariatu określa się terminem kufu - życie kobiety będzie trwać w wiecznej męce, jako że zostały zignorowane orzeczenia prawne szariatu, zaś jeśli dojdzie między nimi do zawiści, będzie to jeszcze gorsze.

Są trzy powody, które zmuszają ludzi do zawierania takich małżeństw.

Pierwszy: Aby zostało wydane potomstwo, Boża mądrość umieściła w naturze (człowieka - uz. red. pol.) skłonność i pragnienie w postaci natychmiastowej nagrody za wykonanie tego naturalnego obowiązku. Tymczasem jeśli przyjemność doznawana przez mężczyznę trwa dziesięć minut, jeśli w ogóle jest dozwolona, może cierpieć on trwające godzinę trudności, jednakże dla owych dziesięciu minut przyjemności kobieta stanie wobec fizycznego brzemienia noszenia dziecka przez dziesięć miesięcy, a także wobec trudów dopomagania w życiu owego dziecka przez dziesięć lat. Jeśli owo naturalne pragnienie trwające dziesięć minut skutkuje tak wielkimi trudnościami, oznacza to, iż nie jest ono warte tego, aby przydawać mu jakiekolwiek znaczenie, zatem emocje i dusza (ar. nafs) nie powinny prowadzić kobiety ku temu, aby z tego powodu wychodziła za mąż.

Drugi: Kobiety ze swej natury potrzebują kogoś, kto w ich słabości będzie dla nich pomocnikiem w zdobywaniu środków do życia. Przez wzgląd na tę potrzebę, zamiast zgadzać się na dominację męża, który nie zważa na wymogi muzułmańskiej edukacji - żyjąc jak próżniak i będąc przyzwyczajonym do swej dominacji - jedynie przez wzgląd na niewielką ilość środków do życia; zamiast poprzez hipokryzję wyrządzać szkodę oddawaniu czci Bogu i moralności, które służą życiu kobiety na tym świecie i w życiu ostatecznym, jedynie dla zdobycia łaski męża - dziesięć

— 56 —

razy łatwiejszą będzie dla niej praca dla zdobycia środków do życia, jak czynią to kobiety ze wsi. Litościwy Stwórca (ar. Al-Chaliqi Ar-Rahim) zapewni kobietom ich zaopatrzenie, tak jak Ten, Który prawdziwie daje zaopatrzenie (ar. Al-Haqiqi Ar-Razzaq) dostarcza niemowlętom zaopatrzenie w postaci mleka. Poszukiwanie partnera, który nie odprawia modlitwy i jest niemoralny, a także obłudne zgadzanie się na jego dominację, zaiste nie są godne uczennicy Światła.

Trzeci: Kobiety mają wrodzoną skłonność do brania dzieci w objęcia i okazywania im troski. Pragnienie tego, aby dzieci służyły im na tym świecie, były ich orędownikami w życiu ostatecznym i wspierały je poprzez dobre uczynki, kiedy ich matki już odejdą z tego świata, jedynie wzmacnia owo wrodzone pragnienie i zachęca kobiety do małżeństwa. Jednakże teraz, jako że edukacja współczesnej cywilizacji zastępuje edukację muzułmańską, prawdopodobieństwo posiadania takiego dziecka, które prawdziwie odpowie na litość matki poprzez wykonywaną z samopoświęceniem służbę; które poprzez swoje suplikacje (ar. du'a) i dobre uczynki zwiększy nagrody zapisane w rejestrze dobrych uczynków matki; które będzie prawym orędownikiem dla swej matki w życiu ostatecznym - jest równe jedynie dwóm do dziesięciu. Jako że ośmioro dzieci na dziesięcioro nie ukazuje takiego stanu, bezradne i kruche istoty (jakimi są kobiety - uz. red. pol.) nie powinny - jeśli nie muszą - sprawiać, by wrodzone pragnienia i entuzjazm duszy (ar. nafs) skłaniały je ku wkroczeniu na drogę tak uciążliwego życia.

W rezultacie owej prawdy, na którą wskazaliśmy, powiem uczennicom Światła, które chcą pozostać niezamężne, co następuje:

Nie powinny one wystawiać się na sprzedaż w nieprzyzwoitym stroju, kiedy poszukują odpowiednich i pobożnych partnerów o dobrej moralności. Jeśli nie mogą znaleźć nikogo podobnego gotowym do poświęceń uczniom Światła, powinny pozostać niezamężne, dopóki nie poprosi je o rękę ktoś odpowiedni, kto będzie dla nich wiecznym towarzyszem, jest uczciwy i otrzymał muzułmańską edukację. Nie powinny wyrządzać szkody swemu wiecznemu szczęściu dla przemijającej przyjemności tego świata ani nie powinny pogrążać się w zło cywilizacji.

Said Nursi

Przypis: Moje siostry i młode dziewczęta powinny przeczytać Traktat o zasłanianiu ciała przez kobiety.

— 57 —
Przyjemne wspomnienie z więzienia

Kiedy byliśmy przetrzymywani w więzieniach, a szczególnie w więzieniu w Afyon, dawni tyrani od czasu do czasu rozpowszechniali zwodnicze wiadomości w temacie powszechnej amnestii. Bezradni więźniowie pytali mnie: "Czy nastąpi oficjalne przebaczenie?".

Odpowiadałem im: "Ci tyrani zwodzą nas, lecz jako że uczniowie Światła trzykroć zostali wtrąceni do więzienia, aby pocieszać więźniów i aby dziewięćdziesiąt procent więźniów zaczęło odprawiać modlitwę, pokładamy silną nadzieję w miłosierdziu Boga i oczekujemy od niego tego, iż stanie się to wskazówką całkowitego przebaczenia zesłanego do więzień". Powtarzałem te pocieszające słowa wielu współwięźniom.

Niekończące się dzięki niech będą Wszechmocnemu Bogu za to, że bohaterscy Demokraci sprawili, iż ziściły się owa nadzieja oraz mój raport, ocalili wielu niewinnych więźniów od zmiażdżenia przez stronnicze i nieprzychylne prawo pod pretekstem (obmyślonym przez - uz. red. pol.) urzędników o złej woli, działających w imię stronniczości, a także przysłużyli się uwolnieniu ich od męczarni. Zdobyli oni wsparcie mężnych członków tego narodu i obrócili je na korzyść publicznego porządku. To dzięki żarliwej więzi ze Światłem i z uczniami Światła (tur. Nurcular) więźniowie w zupełności zmienili się na lepsze, a miast przyczyniać szkody, stali się pożytecznymi członkami zgromadzenia służącego korzyści tego kraju i tego narodu.

Said Nursi
اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ اَبَدًا دَائِمًا

Nasz umiłowany Nauczycielu, nasz Effendi!

Fragment zatytułowany "Traktaty Światła nie mogą zostać zniszczone!", który jest ścisłą prawdą, został wysłany na domowe adresy premiera i ministra sprawiedliwości, a także do biur innych ministrów. Kopie tego fragmentu wręczyliśmy członkom parlamentu, z którymi się spotkaliśmy. Wszyscy mówią nam, że będą działać w tej sprawie. Przedstawiciel Isparty, Tahsin Tola z Senirkent, jest blisko związany (z naszą sprawą - uz. red. pol.) i mówi: "Obecnie rząd walczy

— 58 —

z komunizmem, a ta walka nie może zostać wygrana jedynie siłami służb bezpieczeństwa. Uczniowie Światła (tur. Nurcular) dokładali starań przeciwko komunizmowi przez dwadzieścia lat i udzielili rządowi wielkiego wsparcia. Dzisiaj najbardziej pożytecznym i najbardziej skutecznym pośród rozmaitych prądów w kraju są uczniowie Światła".

Kaznodzieja i członek parlamentu, Omer Bilen, a także inni starsi członkowie parlamentu, Hasan Fehmi Ustaoglu oraz Fehmi Cobanoglu, przesyłają ci liczne pozdrowienia pokoju i wyrazy szacunku. Powiedzieli nam, że uważają naszego umiłowanego Nauczyciela - jako przedstawiciela zbiorowej osobowości duchowej Traktatów Światła - za prawdziwego przewodnika (ar. murszid) naszego stulecia, a także mówią: "To dzięki ich staraniom osiągnęliśmy to niespodziewane zwycięstwo".

Ci szanowni członkowie parlamentu mówią, że pod wieloma względami doświadczyli wsparcia naszego umiłowanego Nauczyciela, a także, że dzięki światłu służby Traktatów Światła i twych suplikacji (ar. du'a) mogą patrzeć w przyszłość z wielką nadzieją. Mówią oni: "Pokładamy w miłosierdziu Boga nadzieję na to, że islam zalśni swoim pełnym blaskiem nad całym światem ludzkości".

Tej środy trzej członkowie parlamentu rozmawiali między sobą o tym, by niedługo odwiedzić naszego Nauczyciela.

Abdullah, Sungur
— 59 —
Streszczenie dopisku do fragmentu zatytułowanego Skarga przed Najwyższym Trybunałem Dnia Sądu oraz do mowy obrończej

Wysyłamy wam kopię petycji, którą wysłaliśmy do Sądu Apelacyjnego przez naszego doradcę prawnego. W odpowiedzi na straszliwy osąd, jaki został wydany, możecie streścić poniższy fragment własnymi słowami i powiedzieć pobożnym parlamentarzystom, co następuje:

Skonfiskowanie naszych ksiąg w taki sposób ukazuje, jak nieugięci są nasi wrogowie w postanowieniu, aby działać sprzecznie z prawem, nie uznawać rządu Demokratów i nie słuchać poleceń ministra sprawiedliwości oraz nie przydawać im żadnego znaczenia. Jasno ukazuje to przemożną złą wolę poza granicami sądownictwa.

To dowodzi faktu, iż ich motywem oraz tym, co ostatecznie służy ich interesom, jest zapobieżenie rozpowszechnianiu Światła poprzez odmowę zwrotu wszystkich naszych ksiąg, jakie przetrzymują oni pod pretekstem oskarżenia wobec jednego czy dwóch słów - na które to oskarżenie już odpowiedzieliśmy, a także wykazaliśmy ich złą wolę poprzez tabelę osiemdziesięciu jeden błędów popełnionych przez oskarżenie. Ta niesprawiedliwość, na którą nie zezwoliłoby żadne prawo na świecie, została ukazana poprzez sposób, w jaki skonfiskowano liczący czterysta stron traktat Zulfikar w oparciu o dwa zdania będące interpretacją wersetów Koranu mówiących o zasłanianiu ciała przez kobiety i dziedziczeniu - dokonywanie takich interpretacji obecnie nie jest nielegalne, a taka sama interpretacja została poczyniona przez setki tysięcy tafsirów.

Ponadto wszystkie nasze księgi Traktatów Światła, które były przetrzymywane przez dwa lata przez sąd w Afyon, zostały wcześniej uniewinnione i uwolnione przez sądy w Denizli, Ankarze i Isparcie, i wszystkie zostały zwrócone ich właścicielom, zaś władze Isparty, które później skonfiskowały zbiory Zulfikar i Laska Mojżesza (tur. Asay-i Musa) pod pozorem tego, iż zostały one opublikowane bez oficjalnej autoryzacji, ostatecznie zwróciły wszystkie bez wyjątku sto siedemdziesiąt ksiąg ich właścicielom po przetrzymywaniu ich pod kluczem przez cztery lata. Ponadto zgodnie z ostatecznym orzeczeniem dokonanym przez komisję sędziów, najpoważniejszą zbrodnią, jaką popełniliśmy, która doprowadziła do naszego uwięzienia, było nazwanie Mustafy Kemala "Sufjanem, który jest niszczycielem religii", a także "skażenie umiłowania go, jakie ludzie mają w swych sercach", a to poprzez interpretację pewnego hadisu

— 60 —

dokonaną pięćdziesiąt lat temu w poufnej części Traktatów Światła. Tymczasem, zaprawdę, czyny tego człowieka ukazują szkodę, jaką wyrządził narodowi islamu, (a mówimy o człowieku - uz. red. pol.) który wymusił poprzez prawo noszenie kapeluszy (z rondem - uz. red. pol.); który w traktacie z Lozanny ślubował, że wykorzeni islam z narodu tureckiego; któremu, mimo jego zaciekłych i przerażających ataków, nie udało się uczynić choćby jednego tureckiego muzułmanina protestantem; który poprzez swoje życie i swoją śmierć odpowiada sylwetce człowieka, o jakim informuje hadis. Teraz jeszcze raz doprowadzono do nowego procesu - po tym jak Sąd Apelacyjny uchylił nieuczciwą decyzję podjętą przez sąd w Afyon, a nasza sprawa została umorzona na mocy powszechnej amnestii, nasze księgi pozostawiono, aby zgniły w piwnicach sądu, pomimo zarządzeń wydanych przez ministra sprawiedliwości, który po telegramie wysłanym przez Sungura nakazał, aby wszystkie zostały zwrócone. Fakt, że jeszcze raz próbuje się wybrać spośród nich te, które można oskarżyć o popełnienie przestępstwa, a raczej, że wciąż próbuje się oskarżyć je wszystkie, odmawiając ich uwolnienia i zwrotu, jasno ukazuje, iż intencją naszych wrogów jest uniemożliwienie tego, by Traktaty Światła zyskały całkowitą wolność. Aby dopomóc w ocaleniu Światła przed tym, by miało zostać pozostawione uznaniu ludzi, którzy okłamywali nas przez trzy lata, koniecznym dla korzyści kraju i narodu jest napisanie wedle tych wersów petycji do miłujących sprawiedliwość Demokratów, dla poinformowania zarówno premiera, jak ministra sprawiedliwości.

Jak w podaniu do ministra spraw religijnych, w którym prosiliśmy o zwrot naszej kopii Koranu - spisanej tak, aby widocznym stał się cud rozmieszczenia słów "Allah" - prosimy Demokratów, którzy uradowali nas i świat islamu, o to, aby ten będący małżonkiem wolności rząd był ostrożny, aby wybawił uczniów Światła (tur. Nurcular) od męczarni i działań, które spotykają ich z powodu czystej złośliwości i ingerencji cudzoziemców.

— 61 —

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Całym naszym jestestwem winszujemy wam z okazji urodzin Proroka (ar. Małlid an-Nabi).

Po drugie: Wasze osiągnięcia w rozpowszechnianiu Światła będą oklaskiwane przez świat islamu. Są już pewne znaki takiego stanu rzeczy, a jeden z jego przykładów jest następujący:

Minister edukacji Pakistanu przybył, aby odwiedzić mnie dla Światła i przyjął pewne części Traktatów Światła, mówiąc: "Będę pracował nad rozpowszechnianiem ich pośród dziewięćdziesięciu milionów muzułmanów". Zabrał je i odjechał.

Co więcej, nawet mimo tego, że hipokryci (ar. munafiqun) tak zajadle działają przeciwko nam, Traktaty Światła zostały zabrane do odległych miejsc zarówno w Europie, jak w Azji. W Berlinie, kiedy Niemcy otrzymali zbiór Zulfikar, powitali go i oklaskiwali jego przybycie w jednej z ich gazet.

Ponadto w kraju ludzie wiary (ar. ahl al-iman) z entuzjazmem czytają zbiory Laska Mojżesza (tur. Asay-i Musa) i Zulfikar, mimo zakazu nałożonego przez byłego premiera i byłego ministra spraw wewnętrznych, którzy byli największymi wrogami tych ksiąg. Również wielu ludzi w Ankarze czyta obecnie te księgi.

Ponadto kilku naczelników więzień z dwóch lub trzech prowincji otwarcie przyznało: "Uczynimy więzienia Szkołą Światła (ar. Madrasa Nurija), aby nasi więźniowie również mogli doskonalić się dzięki Światłu, jak stało się to w więzieniach w Denizli i Afyon".

Po trzecie: Zmarły Burhan był niepiśmiennym, potajemnym wojownikiem Światła. Składam kondolencje zarówno jego krewnym, jak Isparیَژ i uczniom Medresetu'z-Zehra. Otrzymałem wiadomości (o jego śmierci - uz. red. pol.) pięć lub sześć dni temu. Przez ostatnie pięć lub sześć dni wypowiadałem suplikacje (ar. du'a) w jego intencji być może nawet tysiąc razy, ponieważ przez sześć owych dni włączyłem go także do mego wspominania Boga (ar. łird), kiedy czterysta razy wypowiadałem słowa: Ocal nas od Ognia Piekielnego (ar. adżirna min an-nar). Wysyłam Burhanowi w podarunku całą zasługę za odmówienie tych słów.

Po czwarte: Światło zaczęło rozświetlać szkoły. Sprawiło, że uczniowie szkół przyjmują, rozpowszechniają i studiują Światło jako jego uczniowie bardziej niż uczniowie medres. In sza'a-llah, ludzie medresy stopniowo uznają Światło, będące produktem medresy, za swą prawdziwą własność.

— 62 —

Obecnie wielu muftich i uczonych (ar. 'ulama) tęskni za Światłem, a najważniejszymi spośród członków tekke [9] są teraz ludzie tariki. Na nich spoczywa konieczność tego, aby zostali oświeceni i ze wszystkich sił przylgnęli do Traktatów Światła.

Aż do tej pory zastanawiałem się jedynie nad wiarą (ar.iman)i mówiłem: "To nie jest czas tariki; przeszkodą są innowacje religijne (ar.bid'a)". Jednak obecnie ta epoka ukazała, że koniecznością spoczywającą na każdym człowieku z kręgu tariki jest wstąpienie do kręgu Traktatów Światła - które są esencją dwunastu tarik pozostającą w kręgu sunny Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), są najbardziej rozległym z kręgów tarik (i najszerszą z dróg - uz. red. tur.) - oraz uznanie ich za własność. Ponadto nawet najbardziej grzeszni spośród ludzi tariki powstrzymują się od tego, aby mieli łatwo zaakceptować ateizm; ich serca nie zostały pokonane. Oto dlaczego mogą oni stać się całkowitymi i niezachwianymi, prawdziwymi uczniami Światła (tur. Nurcular). Jednakże koniecznym jest unikanie innowacji religijnych (ar. bid'a) oraz popełniania grzechów ciężkich, które niszczą bogobojność (ar. taqła), na ile to tylko możliwe.

Po piąte: Jest tylko jedna droga do tego, aby powstrzymać bezbożność, ateizm, anarchię i materializm, które są w tej epoce największym niebezpieczeństwem, a jest nią przylgnięcie do prawd Koranu. W przeciwnym razie zguby ludzkości, która w krótkim czasie sprawiła, że kraj tak wielki jak Chiny zwrócił się ku komunizmowi, nie będzie można uciszyć politycznymi i materialnymi środkami. Jedynie prawdy Koranu mogą zmusić ją do milczenia.

Obecnie w Ameryce i w Europie ukazują się wskazówki kwestii Nocy Przeznaczenia (ar. Lajlat al-Qadr), zawartej w Przewodniku.\Oto dlaczego prawdziwa siła naszego obecnego rządu musi opierać się na prawdach Koranu i im służyć. W ten sposób rząd zyska odwody w postaci trzystu pięćdziesięciu milionów braci pozostających w kręgu braterstwa (ar. uchułła) islamu i jedności islamu. W przeszłości państwa chrześcijańskie nie popierały idei muzułmańskiej jedności, jednak teraz, kiedy powstały komunizm i anarchia, zarówno Ameryka, jak i kraje europejskie zmuszone są do tego, by popierać Koran i muzułmańską jedność.

— 63 —

Po szóste: Pewien członek parlamentu, który jest uczniem Światła, przybył, aby mnie odwiedzić, i powiedział: "Udałem się do Ministerstwa Sprawiedliwości i powiedziałem o decyzji skonfiskowania (Traktatów Światła - uz. red. pol.) podjętej w Afyon. Minister sprawiedliwości Ozyoruk powiedział mi: 'Wysłałem bezpośrednio do sądu w Afyon nakaz zwrócenia wszystkich kopii Światła. Zaprawdę, sam posiadam kopię Laski Mojżesza (tur. Asay-i Musa), którą również zwrócę autorowi'".

Fakt, że Halil Ozyoruk tak powiedział, ukazuje, iż sprzyja on Demokratom i Światłu.

Pozdrowienie pokoju wszystkim w ogólności...

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Wasz brat
Said Nursi
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪
اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ اَبَدًا دَائِمًا

Moi drodzy, wierni bracia! Młodzi wojownicy Światła!

Po pierwsze: Całym naszym jestestwem winszujemy wam waszych wspaniałych osiągnięć w służbie Światłu w miejscu takim jak Ankara. Zaiste posłużyliście przebudzeniu się ludzi z wyższym wykształceniem oraz szkół w sposób, który dalece przekroczył nasze oczekiwania. Służba jednego roku w miejscu takim jak Ankara mogłaby zostać wykonana (gdzie indziej - uz. red. pol.) tylko przez dziesięć lat. Będąc zadowolonymi z wypełnienia tego obowiązku wobec wiary (ar. iman) w tak krótkim czasie, powinniście unikać trwonienia waszych duchowych sił na znikome wydarzenia; owe siły raczej powinny posłużyć temu, byście działali z większym zapałem.

W czasie, gdy do dwudziestu egocentrycznych i złośliwych polityków oraz prądów społecznych z kraju i zagranicy walczy w takim miejscu jak Ankara, zachowanie waszej służby wierze (ar. iman) i sprawienie, że studenci uniwersytetu z uznaniem przyjęli Światło, uradowało nie tylko

— 64 —

wszystkich uczniów Światła (tur. Nurcular), lecz również w przyszłości uraduje świat islamu.

Wasza niewielka służba wydaje wielkie nagrody. Jak godzina stania na warcie w wojsku w krańcowo ciężkich warunkach jest uważana na równą oddawaniu czci Bogu przez cały rok, tak również uczniowie Światła (tur. Nurcular) z Uniwersytetu w Stambule i wy sami wypełniliście w tak krótkim czasie wielkie obowiązki. Nawet jeśli owoce waszych starań są niewielkie, powinniście być zadowoleni.

Jak ucieczka słabych ludzi z linii frontu pobudza męstwo wojowników, aż stają się oni jeszcze wspanialsi, tak entuzjaści Światła powinni okazywać jeszcze większe wysiłki i wytrwałość, kiedy wycofują się sceptycy, zaś aby zastąpić tych, którzy odeszli, powinni pracować jeszcze bardziej ciężko i z daleko większym entuzjazmem.

Tak, we właściwy sposób otrzymaliście lekcję ważnej prawdy Traktatów Światła. Powinniście jeszcze raz rozważyć ową prawdę, która jest następująca:

Naszym obowiązkiem jest służba wierze (ar.iman)i Koranowi ze szczerością intencji (ar.ichlas).Jednak uczynienie nas tymi, którzy odnieśli sukces, sprawienie, że ludzie podejmą tę służbę, a także rozproszenie wrogów - to jest obowiązek Boga. Nie wtrącamy się do tego. Nawet jeśli zostaniemy pokonani, nie zmniejszy to naszej duchowej siły ani naszej służby. Pod tym względem musimy okazywać zadowolenie.

Na przykład, pewnego razu powiedziano jednemu z wielkich bohaterów islamu, szachowi Chorezmu Dżalalowi ad-Dinowi: "Zwyciężysz Czyngis-chana". Odpowiedział na to: "Naszym obowiązkiem jest dżihad, a uczynienie nas zwycięskimi jest obowiązkiem Boga. Nie wtrącam się do tego". Jak wskazuje na to wasza niezachwiana i szczera służba aż do tej pory, wy również idziecie w ślady owego bohatera. Jeśli ludzie, którzy dzięki wam podejmą ową służbę, będą jednym lub dwoma na tysiąc, wciąż powinniście pozostać niezachwiani. Niekiedy jeden człowiek lub dwaj ludzie są równi tysiącowi.

Po drugie: Uwaga Ankary zwrócona jest ku temu światu, a ludzie zasiadający w rządzie nie mają czasu na to, aby całkowicie wprowadzić w życie swe zasady. Istnieją rozmaite partie, które w oczywisty sposób bardzo ciężko pracują nad tym, by zebrać wsparcie dla siebie lub ukryć własne błędy. Zagraniczne prądy sprzeciwiające się islamowi i Koranowi zaiste znalazły pewnych ludzi wewnątrz kraju, aby szerzyć swą propagandę,

— 65 —

splamić tych, którzy pracują na rzecz Koranu, rozproszyć ich i zaszczepić im wątpliwości. W ten sposób wywołują sceptycyzm u tych, którzy nie są prawdziwie oddani lub są blisko związani z tym światem i licznymi przyjaciółmi, a także pracują nad tym, aby wyrządzić szkodę duchowym siłom uczniów Światła (tur. Nurcular).

Said Nursi

Moi drodzy, wierni bracia!

Zamierzałem napisać do was dzisiaj, lecz w tej samej chwili, kiedy czułem się niespokojny z powodu mej choroby, przybyli Mustafa Gul i Ibrahim Gul. Byli oni niby remedium i pociecha i sprawili mi wielką radość. Oto dlaczego wysyłam do was tych dwóch błogosławionych braci jako moich przedstawicieli i jako listy do was. Każdy z nich jest Saidem, zatem mogą odwiedzić was, powinszować wam i powiedzieć wam o innych kwestiach w moim imieniu.

Said Nursi
Telegraficzna odpowiedź prezydenta Celala Bayara

Bediuzzaman Said Nursi Emirdag

Jestem głęboko poruszony i wdzięczny po otrzymaniu Pańskiej szczerej wiadomości z gratulacjami.

Celal Bayar

Moi drodzy, wierni i błogosławieni bracia!

Po pierwsze: Jestem niezmiernie rad z otrzymania będących częścią Światła, zwycięskich produktów Medresetu'z-Zehra, których w największym stopniu potrzebowałem; z (otrzymania - uz. red. pol.) tomów wysłanych przez wojownika Tahiriego w imieniu jego szanownej

— 66 —

żony oraz dwóch jego córek; z nadejścia na czas kopii całego zbioru Listy (tur. Mektubat) spisanej przez Mustafę, który jest cnotliwym następcą zmarłego Hafiza Alego; z otrzymania błogosławionego tomu spisanego osobiście piórem Re'fet-beja, niezłomnego dowódcy Światła, a także jego listu, szczegółowo opisującego jego piękny i głęboki sen. Niech Wszechmocny i Najbardziej Miłosierny z miłosiernych (ar. Arhamar Rahimin) ześle każdemu z was tysiąc zasług za każdą literę owych pism. Niechaj ześle On Swoje błogosławieństwo na dusze i groby zmarłych Hatice, Hicret i Aise, amen!

Po drugie: Byłem wielce rad z tego, że w liście napisanym przez Mustafę Osmana, który jest drugim Husrevem, wspomniano brata imieniem Sabri, który chciałby przybyć w moje sąsiedztwo, aby dopomagać mi w mojej służbie. Przyjmuję jego ofertę tak, jak gdyby pozostawał on tutaj do mych usług przez kilka miesięcy, jednak nie ma potrzeby, aby ktoś z zewnątrz przybywał, by mi dopomóc. Poinformuję was, kiedy tylko będę tego potrzebował. Zaprawdę, w okolicach Eflani zaczęli pojawiać się młodzi wojownicy, podobni tym z Isparty.

Po trzecie: Na przekór mej zasadzie i jedynie przez wzgląd na ofiarodawców przyjąłem świeże winogrona przysłane dla błogosławieństwa (ar. baraka) z ogrodu Traktatów Światła przez Katipa Osmana, który jest solidnym skrybą i uczniem Światła, a także błogosławione przedmioty przysłane dla błogosławieństwa przez wioskę Sav, która należy do ważnych gałęzi i ośrodków Medresetu'z-Zehra. Z kimkolwiek miałbym się nimi podzielić, ofiaruję je dla nagrody tych, którzy je przysłali.

Po czwarte: Zebrałem w notatniku ważne fragmenty wszystkich listów Husreva, owego wojownika Światła, jakie przysłał on do mnie, kiedy przebywałem w Emirdag - szczególnie te części, które zawierają streszczenia moich listów. Jednak wygląda na to, że zabrał je ktoś, komu się one spodobały; nigdzie nie można ich znaleźć. In sza'a-llah, zaznaczę te fragmenty, a gdybym nie mógł spisać ich tutaj, wyślę je do was. Zostaną one zebrane w jednym tomie, a być może również skopiowane, ze względu na ich znaczenie.

Po piąte: Wysłałem piętnaście egzemplarzy Słów (tur. Sozler) do Ankary, co najwidoczniej było bardzo korzystne. Tamtejsi uczniowie Światła (tur. Nurcular) za zasłoną ostrożności wykonują bohaterską pracę.

Po szóste: Poprawiłem Listy, o które prosił Husrev, zaś wy nie mieliście ich kopii. Wyślę je przez kogoś. Tym razem ujrzałem List Dwudziesty

— 67 —

Czwarty jako ścisłą prawdę, która jest bardzo wartościowa, bardzo subtelna i bardzo głęboka.

Tysiące pozdrowień pokoju wszystkim w ogólności.

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Said Nursi

Moi drodzy, wierni i błogosławieni bracia!

Po pierwsze: Nasz brat Nazif Celebi, Husrev z Inebolu, pisze do mnie: "Po ukończeniu rozpowszechniania dzieł Hizb an-Nurija i Salałat jestem przygotowany do rozpowszechniania innych, jakiekolwiek zostaną uznane za właściwe". Myślę, że - za waszą aprobatą - właściwym jest rozpowszechnianie Błysków przeznaczonych dla ludzi starszych i chorych, bardzo zwięzłych Kondolencji po śmierci dziecka, które stanowią List Siedemnasty, a także Listu Dwudziestego Pierwszego - zwięzłego listu dotyczącego usługiwania osobom starszym. Jednakże ci, którzy są filarami Medresetu'z-Zehra, mogą usunąć lub poprawić wszelkie zdania lub fragmenty, jakie uznają za właściwe (do poprawienia - uz. red. pol.). Mogą również dołączyć (do wymienionych - uz. red. pol.) inne właściwe i krótkie traktaty wedle własnego uznania.

Wyślijcie pilny list do wojownika Nazifa z odpowiedzią utrzymaną w takim tonie:

Służba, jaką wykonał przy rozpowszechnianiu Wielkiej Tarczy (ar. Dżałszan al-Kabir) oraz dzieł Hizb an-Nurija i Salałat, jest wspaniałą służbą dla ludzi wiary (ar. ahl al-iman) i dla uczniów Światła (tur. Nurcular). Niech Wszechmocny Bóg ześle jemu oraz jego pomocnikom tysiąckrotną nagrodę za każdą literę tych dzieł.

Po drugie: Nowi członkowie rządu powoli zaczynają rozumieć, że prawdziwa moc pochodzi od Koranu, a dzięki braterstwie (ar. uchułła) islamu i prawdom wiary (ar. iman) mogą oni odeprzeć destrukcyjnych nieprzyjaciół. Tak, jeden niszczyciel może przyczynić niepokoju dwudziestu ludziom naprawiającym zniszczenia, a niekiedy może ich pokonać. Tym, co powstrzymuje szturm siły, która podporządkowała sobie wielkie Chiny, jak gdyby (atakujący - uz. red. pol.) zostali pokonani przez dwadzieścia milionów muzułmanów, nie jest ani siła fizyczna, ani środki krajowe czy międzynarodowe, ani sojusze. Są to

— 68 —

raczej wyłącznie prawdy Koranu i wiary (ar. iman), które udaremniły ich zniszczenie duszy i serca, będące ich największą siłą, a także uleczyły zadane przez nich duchowe rany.

Oto dlaczego minister edukacji w nowym rządzie pojął tę prawdę w odróżnieniu od swych poprzedników i poświęca największą uwagę rozprzestrzenianiu prawd wiary (ar. iman) oraz lekcjom religii. Zaprawdę, niedawno gazety jawnie poinformowały o tym, że na założenie uniwersytetu na Wschodzie - który nazywają Uniwersytetem Wschodnim - przeznaczono budżet w wysokości stu tysięcy lir.

Ponadto wyżej wspomniana prawda została jasno zrozumiana przez uniwersytety zarówno w Ankarze, jak i w Stambule, (które pojęły, że - uz. red. pol.) to prawdy Koranu i wiary (ar. iman) ocalą ten kraj oraz młode pokolenie. Oto dlaczego studenci Uniwersytetu w Ankarze zebrali tysiąc siedemset podpisów pod gratulacjami dla ministra edukacji z okazji wprowadzenia obowiązkowej nauki religii w szkołach.

Ponadto człowiek będący wysoko postawioną osobistością nowego rządu powiedział na Uniwersytecie w Stambule: "Jest pewien silny prąd w Anatolii, który działa na rzecz religii. Nie damy im żadnych szans, tak jak uczyniliśmy to z lewicowcami". W odpowiedzi pewien starszy przedstawiciel uniwersytetu, choć jest przeciwny rozpowszechnianiu dzieł religijnych, przerwał owemu urzędnikowi, aby powiedzieć mu, co następuje: "Jeśli prądem, który ma pan na myśli, jest Ruch Światła, to ani pan, ani nawet cała Europa nie jest w stanie go pokonać".

Przez wzgląd na tę kwestię, choć jest to sprzeczne z mą metodą i podejściem do tematu, na minutę lub dwie przywdzieję umysł starego Saida, aby powiedzieć, co następuje:

Nie ma ziemi niczyjej między niewiarą (ar. kufr) i wiarą (ar. iman). Nie może być ziemi niczyjej w walce, jaką komunizm prowadzi przeciwko islamowi w tym kraju. Gdyby ta kwestia dotyczyła Brytyjczyków lub Francuzów, można by było powiedzieć, że prawica, lewica i centrum wymagają trzech różnych metod; że islam jest prawicą, komunizm lewicą, a chrześcijaństwo stanowi centrum. Jednakże w tym kraju nie może istnieć żadna inna religia ani szkoła prawna (ar. mazhab) prócz islamu, jaka sprzeciwiałaby się absolutnej niewierze. Jeśli istnieje taka szkoła, jest ona porzuceniem religii i przystąpieniem do komunizmu, ponieważ prawdziwy muzułmanin nie może stać się żydem ani chrześcijaninem. Poprzez bycie ateistą stanie się jedynie zupełnym anarchistą.

— 69 —

In sza'a-llah, jak ministrowie edukacji i sprawiedliwości, tak inni ministrowie mogą w pełni docenić tę doniosłą prawdę. Całym naszym jestestwem wierzymy w to i błagamy Boże miłosierdzie o to, by zamiast uciekania się do przypinania łatek lewicy bądź prawicy, pracowali oni dla ocalenia tego kraju od całkowitej niewiary (ar. kufr), anarchii i ateizmu, a także od ich straszliwych zniszczeń, polegając na sile prawdy, Koranu i wiary (ar. iman).

Tydzień lub dwa tygodnie temu Ali Riza, starszy wykładowca na egipskim uniwersytecie Al-Azhar, wysłał tutaj jednego ze swych ludzi, aby ten spotkał się ze mną osobiście. Dwa dni temu ponownie miałem wizytę ważnego uczonego, który pochodzi z Buchary, a żyje jako pustelnik w Świetlistej Medynie i pozostaje w bliskim kontakcie z wielkimi uczonymi Egiptu - których poinformował o swej wizycie i przybył tu jako ich przedstawiciel - przede wszystkim z naszym byłym Wielkim Muftim oraz z moim przyjacielem z czasów Daru'l-Hikmet, Mustafą Sabri-effendim. Dzięki jego wizycie zapisałem jako datek (ar. łaqf) dla Uniwersytetu Al-Azhar jedenaście spośród mych własnych kopii (Traktatów Światła - uz. red. pol.) i dałem je temu człowiekowi jako podarunek dla owej wspaniałej medresy świata islamu, na którą, wedle tego uczonego, wstąpiło obecnie dwadzieścia siedem tysięcy studentów.

Powiedzieliśmy również, że przede wszystkim Mustafa Sabri, Ali Riza i Mehmed Zahid Kevseri mogą rościć sobie w mym imieniu prawo do Traktatów Światła, mogą strzec ich, być ich przedstawicielami, a także starać się o przetłumaczenie ich na arabski. Do tej wiadomości dołączyliśmy również list. Ów człowiek odjechał z księgami.

Przesyłam pozdrowienia pokoju wszystkim moim braciom i siostrom oraz proszę o ich suplikacje (ar. du'a).

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Wasz brat
Said Nursi
— 70 —

Po pierwsze: Nieskończone dzięki niechaj będą Wszechmocnemu Bogu za to, że obecnie w Ankarze młodzi Saidowie i entuzjaści Światła gromadzą się każdej nocy w niewielkiej Szkole Światła (ar. Madrasa Nurija), gdzie jeden człowiek czyta, a inni go słuchają, jak gdyby otrzymywali lekcję. Niekiedy, gdy jest organizowana konferencja, przychodzą również pewne ważne osobistości. Tym razem, odnośnie do oszczerstw pewnego dziennikarza z Afyon, premier i minister spraw wewnętrznych rozmawiali z niektórymi parlamentarzystami, jak również z niektórymi uczniami Światła. Zarówno (premier - uz. red. pol.) Adnan Menderes, jak i minister spraw wewnętrznych, ciepło ich przyjęli i powiedzieli: "Powiedzcie (Nauczycielowi - uz. red. pol.), aby nie martwił się i nie tracił nadziei".

Obecnie ów dziennikarz ujawnił się i powiedział: "Udam się do Emirdag, ponieważ mam dwie prośby, które chcę przedstawić Nauczycielowi, a także chcę błagać go o przebaczenie". Ponadto niektórzy z moich uczniów zebrali sto sześćdziesiąt będących w obiegu gazet, które występowały przeciwko nam, i zniszczyli je.

Zamierzałem napisać więcej, jednak nie pozwala mi na to ani moja choroba, ani brak czasu, zatem w tym miejscu przerywam.

Pozdrowienie pokoju wszystkim w ogólności.

Zaprawdę, Eflani i Safranbolu stale pracują dla Światła, dokładnie tak samo, jak wojownicy z Isparty. Zaprawdę, tym razem do niektórych kopii Przewodnika nie został dołączony traktat Munadżat, zatem w bardzo krótkim czasie w Eflani spisano siedemdziesiąt kopii Munadżat i wysłano je do nas. Dodaliśmy owe kopie na zakończenie Przewodników. W Eflani pojawiło się już wielu Sungurów, a in sza'a-llah, pojawi się tam jeszcze wielu innych.

— 71 —
Dopisek do mowy obrończej

Możecie napisać petycję do Demokratów wedle poniższych wersów. Jestem chory; możecie czynić, co uznacie za właściwe.

W liście, który otrzymaliśmy dwa dni temu, nasz prawnik poinformował nas o tym, że "starają się oni odróżnić księgi stanowiące przestępstwo podlegające oskarżeniu od tych, które takiego przestępstwa nie stanowią". Jeszcze raz, bez jakichkolwiek postaw prawnych, wybrano jedno słowo z tysiąca słów jednego traktatu i używa się go jako pretekstu dla wniesienia oskarżenia, jedynie po to, aby przetrzymać ów traktat pod kluczem i zaszkodzić rozprzestrzenianiu się Światła, a takie postępowanie jest tym samym, co czyniono do tej pory. Choć w rozstrzygający sposób udowodniliśmy błąd i złośliwość stojące za oskarżeniem, a to poprzez tabelę osiemdziesięciu jeden błędów, jakie popełnił prokurator, obecnie czyni się jedno zdanie napisane trzydzieści czy czterdzieści lat temu, wybrane z liczącego czterysta stron zbioru Zulfikar, a także kilka wersów dotyczących zasłaniania ciała przez kobiety i dziedziczenia - a ich znaczenie było powtarzane przez sto tysięcy tafsirów - pretekstem do złośliwego oskarżenia traktatu Zulfikar. Jakież prawo na całym świecie miałoby kiedykolwiek zezwolić na takie traktowanie całego zbioru ksiąg i na to, aby owe księgi nie zostały nam zwrócone?

Ponadto wszystkie księgi, które były przetrzymywane przez sąd w Afyon - z wyjątkiem dwóch dzieł dotyczących powtórzeń w Koranie oraz aniołów - przez dwa lata, zostały już uniewinnione przez Sądy Karne zarówno w Denizli, jak i w Ankarze, które nie mogły znaleźć w nich żadnej kwestii będącej przestępstwem podlegającym oskarżeniu, a orzekły na korzyść zwrócenia nam wszystkich owych ksiąg. Następnie te same księgi zostały na jakiś czas ponownie skonfiskowane przez władze Isparty, a później całkowicie uwolnione i zwrócone ich właścicielom. Następnie wzięto na cel zbiory Zulfikar i Laska Mojżesza (tur. Asay-i Musa) jako spisane i opublikowane w starym alfabecie oraz skonfiskowano je na cztery lata, po których powróciły one do nas bez uszkodzenia żadnej ze stu siedemdziesięciu ich kopii, a w tych księgach również nie można było znaleźć żadnego przestępstwa podlegającego oskarżeniu. Najpoważniejszą zbrodnią, o popełnienie której nas oskarżono, są słuszne sprzeciwy, jakie wysuwaliśmy wobec przywódców dawnej partii (rządzącej - uz. red. pol.), zaś obecnie inne publikacje religijne i oficjalnie wydawane gazety wysuwają te same sprzeciwy po stokroć bardziej gwałtownie. Poufną częścią Traktatów Światła jest dyskusja dostarczająca komentarza (ar. tafsir)

— 72 —

do prawdziwego hadisu, który czas zidentyfikował jako całkowicie dotyczący głównego przywódcy tamtej partii, który przy podpisywaniu traktatu z Lozanny partnerował wiadomemu naczelnemu rabinowi i głosował za tym, by uczynić Turków protestantami - choć żaden szczery turecki muzułmanin nie wkroczył do kręgu chrześcijaństwa, judaizmu czy innej religii. Choć wszyscy uczeni islamu jednogłośnie orzekli, iż jest to niedopuszczalne, ów człowiek nakazał prawem silniejszego pod dziesięcioma względami, aby niewinni muzułmanie z tego narodu nosili kapelusze (z rondem - uz. red. pol.) i przeszedł do historii jako ten, kto wymusił tak bezsensowną i niedorzeczną ogólną zasadę na tym muzułmańskim narodzie, zaś prawa używał w imię swych stronniczych ustaw, bez żadnych podstaw prawnych. Ów przywódca, który z pewnością wysunął tak przerażający projekt w traktacie lozańskim, prawdziwie jest w tej epoce tym, o którym hadis mówi, iż wyrządzi on szkodę religii islamu.

Teraz, jako że tak przedstawia się rzeczywista sytuacja, sąd w Afyon - nie w imię prawa, lecz dla fanatycznego umiłowania tego człowieka, który już zmarł - wyraził w zakończeniu swojej decyzji, która była opublikowana również w starym alfabecie, że najważniejszym powodem uwięzienia nas w oparciu o złą wolę prokuratora było wyznanie komisji sędziów, którzy powiedzieli: "Said i jego przyjaciele odnoszą się do Mustafy Kemala jako do niszczyciela religii i Sufjana. Starają się skazić umiłowanie go, jakie ludzie mają w swych sercach. Oto dlaczego ich skazujemy".

Nawet gdyby doszło do sprzeciwu wobec człowieka, który dawno odszedł z tego świata, ów sprzeciw byłby podstawą prywatnej sprawy w sądzie. Wydanie takiego orzeczenia przez sprawiedliwy sąd z pewnością musi pociągać za sobą jakieś dziwaczne rozumowanie.

Księgi Światła, które obecnie znajdują się w rękach takich ludzi, zostały uniewinnione już cztery razy, a obecnie minister sprawiedliwości uchylił skazującą nas decyzję sądu w Afyon i uwolnił nasze księgi, jako że nie ma w nich niczego, co stanowiłoby przestępstwo podlegające oskarżeniu. Teraz, w tym okresie, kiedy cały naród spodziewa się, że ujrzy służbę rządu Demokratów na polu sprawiedliwości, litości i religii, pozostawienie tej sprawy uznaniu tak złośliwych ludzi, sprzeciwiających się Traktatom Światła w rezultacie przebiegłych spisków dawnych tyranów, będzie ciężką zdradą wobec rządu Demokratów i zgasi nadzieje narodu.

Mój przedstawiciel w Ankarze, Mustafa Sungur, przez telegram datowany na 17/11/1950 poinformował nas o dobrej nowinie, wedle której "postanowiono, że wszystkie traktaty będą nam zwrócone", zaś minister sprawiedliwości, który jest uczciwy, zatwierdził trzy uniewinnienia

— 73 —

i nakazał naszym wrogom zwrot ksiąg oraz zawiadomił, że osobiście się o to upomni. Teraz, po szesnastu latach oszczerstw i denuncjacji, jakich dopuszczono się przeciwko nam, przy ogłoszeniu amnestii i uniewinnieniu nas przez (poprzednie - uz. red. pol.) sądy, sąd w Afyon w bezsensowny sposób zaczął zbierać wszystkie akta z sądów w Eskisehir i Denizli, aby włączyć owe błogosławione księgi do akt, by ostatecznie zgniły w sądowych magazynach. Jest zatem koniecznością, aby obowiązki odnoszące się do Światła nie zostały pozostawione uznaniu takich ludzi, którzy wprowadzali nas w błąd przez trzy lata.

Przedstawiamy tę doniosłą kwestię uwadze premiera i ministra sprawiedliwości.

Said Nursi

Szacowne Biuro Papieskie

Sekretarz Generalny

Biura Papieskiego

nr 232247

Watykan, 22 lutego 1951 r.

Drogi Panie,

Pańska piękna, ręcznie spisana księga pod tytułem Zulfikar, którą otrzymaliśmy za pośrednictwem nuncjusza papieskiego w Stambule, została przedstawiona Szacownemu Papieżowi. Jego Świątobliwość upoważnił mnie do tego, bym poinformował Pana, iż był on poruszony Pańskim łaskawym podarunkiem i życzy Panu wielu Bożych błogosławieństw.

Z wyrazami szacunku,

(podpis)
Sekretarz Generalny Watykanu
— 74 —

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Całym naszym jestestwem winszujemy wam z okazji błogosławionego miesiąca radżab oraz "trzech błogosławionych miesięcy", a także oczekujemy od miłosierdzia Wszechmocnego i Najbardziej Miłosiernego z miłosiernych (ar. Arhamar Rahimin) tego, iż sprawi On, że owe trzy błogosławione miesiące posłużą zyskaniu osiemdziesięciu lat duchowego życia dla nas i dla was, amen!

Po drugie: W ostatnich trzydziestu czy czterdziestu dniach poprzez rodzaj ataku przeciwko ludziom religii dokonano rozłamu, który miał przeszkodzić w próbach częściowego przywrócenia znaków szczególnych (ar. sza'ir) islamu, dokonywanych przez trzech pobożnych parlamentarzystów. Odkryto, że największą siłę w służbie wiary (ar. iman) mają uczniowie Światła (tur. Nurcular). Zawiązano wiele spisków i wykorzystano rozmaite preteksty, aby spowodować zastój i powstrzymać ich entuzjazm. Podobnie jak w przypadku dziwacznych planów, które wykorzystano w Tarsie i w Stambule, to samo uczyniono w Emirdag, aby doprowadzić mnie do gniewu i podjudzać do pewnych kłopotów.

Jednakże dzięki miłosierdziu Wszechmocnego Boga został mi dany nadzwyczajny poziom cierpliwości i wytrwałości. Te plany również zostały zniszczone - na tyle, że w Afyon i tutaj oczekuje się dymisji trzech wysokich urzędników, zaś trzej członkowie parlamentu wystąpili (przemawiając - uz. red. pol.) na moją korzyść. Oznacza to, że Boża łaska chroni nas przez cały czas, al-hamdu li-llah. Nie martwcie się takimi rzeczami, jednakże zawsze dobrze jest praktykować ostrożność (...).

Po szóste: Wygląda na to, że Ahmed Feyzi, który jest duchowym obrońcą Traktatów Światła i jednym z ich wojowników, podjął obowiązek sporządzania i poprawiania kopii Światła w Izmirze i zajmuje się przebudzeniem Izmiru. List napisany przez braci takich jak Mehmed Yayla i Abdurrahman - a także inni wspierający ich bracia, którzy wyrażają swą determinację, aby kontynuować dzieło powielania Traktatów - został mi doręczony przez Bayrama, który pełnił służbę młodego wojownika Światła, kiedy byliśmy przetrzymywani w więzieniu. Ponadto Ahmed Feyzi przysłał przez niego nieco oliwek oraz oliwy z oliwek. Choć odrzuciłem podarunki mego brata Abdulmecida, to jako że uważam, iż mój brat Ahmed Feyzi jest mi bliższy, czułem się zmuszony do tego, aby przyjąć jego podarunki. Jednakże aby nie została naruszona moja zasada, proszę, byście w zamian za ten podarunek wysłali mu w moim imieniu kopię Słów (tur. Sozler), pięć kopii Wielkiej Tarczy (ar. Dżałszan al-Kabir) - w tym trzy, o których Nazif wspomina w swym

— 75 —

liście, iż należą one do mnie - jak również egzemplarz Hizb an-Nurija, który dotrze do was ze Stambułu.

Dwaj uczniowie Światła (tur. Nurcular) udali się do Ankary. Premier, minister spraw wewnętrznych i minister edukacji są dla nas łaskawi, a my otrzymaliśmy dobre wiadomości, dlatego nie ma potrzeby, abyście martwili się o mnie. Czerpię duchową przyjemność z trudności, które mi się przytrafiają.

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Fragment listu Sajjida Saliha

Tego roku piętnastu uczniów uda się razem do Hidżazu, przy czym Hidżaz pokryje koszty ich podróży. Będą musieli oni zapłacić jedynie za bardzo nieliczne rzeczy. W zamian Salih i jeden lub dwaj spośród jego przyjaciół udadzą się do Iranu i do kilku innych rządów, a następnie do Pakistanu, jako delegaci na Konferencję Młodzieży Muzułmańskiej. Oczekujemy, że rząd pokryje dodatkowe koszty. Prosimy o wasze zalecenia w tej kwestii.

Abdurrahman Zapsu spotkał się z Alim Akbarem Szachem i Saidem Ramazanem, którzy okazali mu wielki szacunek w Pakistanie. Ucałowali oni wasze dłonie w zastępstwie dłoni naszego Nauczyciela i prosili o wasze suplikacje (ar. du'a).

Sajjid Salih
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ اَبَدًا دَائِمًا

Po pierwsze: Pytamy o twoje samopoczucie, całujemy twoje dłonie i stopy oraz modlimy się o to, aby Wszechmocny Bóg zachował cię w dobrym zdrowiu, a także przedstawiamy ci naszą rozpaczliwą potrzebę twych suplikacji (ar. du'a), nasz Effendi.

Po drugie: Tutaj nie ma żadnych powodów do zmartwień. Niepokoje wywołane piątego marca zelżały osiemnastego kwietnia. Komisariat policji stał się komisariatem Światła. Po przeprowadzonym dochodzeniu oskarżyciel prowincji Tars zarządził, aby księgi (Światła - uz. red. pol.) zostały natychmiast zwrócone. Komisarz policji powiedział: "Proszę odebrać księgi przetrzymywane w Mersin, abyśmy mogli zwrócić je wszystkie"

— 76 —

i wysłał mnie do Mersin. Kiedy tam przybyłem, policjanci z Mersin powiadomili mnie, że już wysłali nasze księgi do Ankary, aż nie pozostała im żadna z nich, jeśli jednak księgi wrócą do nich, zostaną zwrócone. Wróciłem zatem do komisarza policji z Tarsu, który spuścił wzrok i z rozczarowaniem powiedział: "Hodżo, przepraszam pana, ale musimy wykonywać rozkazy. Proszę, niech nie czuje się pan urażony, ale nie możemy zwrócić waszych ksiąg bez rozkazu". Osiemnastego kwietnia powiedziano nam: "Wasze księgi przybyły. Chodźcie i odbierzcie je". Szybko udałem się tam; okazało się, że kopie owych pięciu ksiąg - traktatu Zulfikar, Pieczęci zatwierdzającej to, co niewidzialne, Talizmanu (tur. Tilsim), mowy obrończej z Afyon oraz Streszczenia - zostały wysłane do Ankary i z powrotem.

Mówiąc w skrócie, zwrócono mi nasze księgi za pokwitowaniem i powiedziano: "Nie istnieje nic, co uniemożliwiałoby sprzedaż owych ksiąg", zatem sprezentowałem komisarzowi Edhem-bejowi kopię Talizmanu (tur. Tilsim), kopię Streszczenia oraz spisaną w nowym alfabecie kopię biografii. Policjanci byli bardzo zadowoleni i oni również zostali uczniami Światła.

Mój Nauczycielu, Effendi! Powiedziałeś mi: "Obowiązek w tych okolicach spoczywa na twoich barkach". Kiedy opuszczałem Ispartę, obiecałem, że powrócę tu w marcu, jednak jako że nie dotarłem do Gaziantep i Marasa, moja dusza mówi: "Nie wypełniłeś swego obowiązku do końca".

Mój Nauczycielu, Effendi! Na rok przed tym, jak wyjechałeś do Eskisehir, a trzy lub cztery miesiące po tym, jak spotkałem cię po raz pierwszy, ujrzałem we śnie, że przyszedłeś do naszego domu i powiedziałeś mi: "Jeśli wyślę cię do pewnego miejsca, czy się tam udasz?", na co odpowiedziałem: "Tak, mój Effendi!". Wtedy powiedziałeś mi: "Zatem wyślę cię do pewnego miejsca odległego o trzy miesiące drogi". Kiedy wyruszyłem, nakazałeś mi: "Stój!" i powiedziałeś: "Czy poleciłem ci, abyś wyruszył już teraz?", a wtedy nagle zbudziłem się. Od tamtej pory martwiłem się, miałem łzy w oczach, a dniem i nocą żyłem w oczekiwaniu, zastanawiając się: "Czy jeśli Nauczyciel wyda takie polecenie tego roku, otrzymam zaszczyt odbycia tej trwającej trzy miesiące podróży?". Okazało się, że otrzymałem go właśnie teraz.

اَلْحَمْدُ لِلّٰهِ هٰذَا مِنْ فَضْلِ رَبّ۪ى

Chwała niech będzie Bogu, oto dar od mego Pana!

Mój Effendi, z szacunkiem i tęsknotą całujemy twe dłonie i stopy.

Twój grzeszny sługa Suleyman Kaya
21.04.1951
— 77 —

Po pierwsze: Tego roku egipska stacja radiowa wiele mówiła o tym, że Noc Wniebowstąpienia (ar. Lajlat al-Miradż) wypada w czwartek, ja zaś wyczekiwałem jej w noce czwartkową i piątkową.

Po drugie: Odnośnie do konfiskaty Iszarat al-I'dżaz, jeden ze starszych dowódców żandarmerii wielce się rozgniewał i pytał, jak i jakim prawem tak naukowe dzieło spisane tak dawno temu mogło zostać skonfiskowane. Oskarżyciele z Afyon stwierdzili zatem, iż kopie tego dzieła zostaną zwrócone. Przybyły one do nas w piątek, a Hayri został wezwany w Noc Wniebowstąpienia (ar. Lajlat al-Miradż), aby je odebrał. Przyjęliśmy to wydarzenie, podobnie jak zwrot ksiąg dokonany w Tarsie, jako znak Wniebowstąpienia wskazujący na fakt, że rozprzestrzenianie Światła nie może zostać powstrzymane.

In sza'a-llah, zostaną nam zwrócone również nasz Koran i inne traktaty skonfiskowane w Afyon. Jeśli chodzi o kopie Przewodnika, które zostały wręczone oskarżeniu w Stambule, to zarówno adwokat Mehmed Mihri, będący ważnym uczniem starego Saida, jak i jego zięć Asim, który będzie reprezentował nas w tej sprawie, powiedzieli: "Jeśli będzie taka potrzeba, przedstawię tę sprawę wraz z pięćdziesięcioma innymi prawnikami. Jednak, in sza'a-llah, nie będzie to potrzebne, a ja odzyskam owe księgi bez konieczności udania się do sądu".

Po trzecie: Fragment zatytułowany Skarga przed Najwyższym Trybunałem Dnia Sądu; fragment spisany i opublikowany dwadzieścia osiem lat temu, a skierowany do członków parlamentu w dziesięciu kwestiach dotyczących modlitwy; fragment zawierający trzy kwestie spisane w temacie Mustafy, który (to fragment - uz. red. pol.) został wysłany do prezydenta cztery lata temu - wszystkie zostały niedawno wysłane dla przedstawienia ich uwadze pewnych parlamentarzystów i pobożnych członków rządu w Ankarze. Wysyłamy je również do was dla waszej informacji.

Po czwarte: Mehmed Cavus z wioski Barakli w prowincji Dinar przybył wraz ze swym bratem, aby mnie odwiedzić, a zaraz po nich przyszedł jeszcze inny człowiek. Widziałem ich zapał. Później (Mehmed - uz. red. pol.) napisał do mnie list wspominający o kilku rzeczach, a część tego listu wysyłamy wam w załączniku.

Ten nasz brat zadał kilka pytań. Traktaty Światła sprawiają, że takie pytania są niepotrzebne, a także odpowiadają na wszystko w moim imieniu. Jedynie odnośnie do krótkiego traktatu Kondolencje po śmierci dziecka, a także odnośnie do pytania dotyczącego wersetu:

— 78 —
يَطُوفُ عَلَيْهِمْ وِلْدَانٌ مُخَلَّدُونَ

[10]

w niektórych ze starych tafsirów Koranu powiedziano: "Od ludzi młodych do starców, w Raju (ar. Dżanna) każdy będzie miał trzydzieści trzy lata".

Prawda w tej kwestii - a Bóg wie najlepiej - jest następująca:

Poprzez wyraźne znaczenie słowa młodzieńcy (ar. łildanun) werset stwierdza, że dzieci zwolnione od wykonywania tego, co obowiązkowe (ar. fard) wedle prawa szariatu, które nie zostały obrzezane, a zmarły przed osiągnięciem dojrzałości, pozostaną słodkimi dziećmi odpowiednimi dla Raju (ar. Dżanna). Jednakże wedle prawa szariatu, kiedy dziecko kończy siedem lat, od rodziców wymaga się tego, aby zachęcali je do odprawiania czynów obowiązkowych, takich jak modlitwa, aby dziecko stało się do nich przyzwyczajone, zaś kiedy dzieci kończą dziesięć lat, powinny ściśle przestrzegać odmawiania modlitwy.

Oznacza to, że choć modlitwa nie jest od nich wymagana (ar.ładżib),dzieci od lat siedmiu do wieku, w którym osiąga się zdolność rozróżnienia (ar. 'aql),\które odmawiają modlitwę i poszczą, traktując owe akty czci jako nadobowiązkowe, otrzymają wielką nagrodę jako pobożni dorośli w wieku lat trzydziestu trzech. Niektóre komentarze do Koranu uogólniają ów punkt bez dodatkowych wyjaśnień, twierdząc, iż dotyczy on wszystkich dzieci. Choć był to szczególny przypadek, czytający powinni potraktować go jako ogólny.

Moi drodzy, wierni, rozmyślający bracia!

Po pierwsze: Po otrzymaniu tak wielu znaków osiągnąłem silne przekonanie co do tego, że powodem, dla którego potajemni ateiści wprowadzają w błąd pewnych urzędników i uparcie biorą za cel swego oskarżenia Przewodnik dla młodzieży spośród wielu większych i poufnych traktatów, dla którego poddawali mnie tak wielkim trudnościom przez ostatnie półtora roku, jest, a zrozumiałem to w najbardziej rozstrzygający sposób, zawarty w Przewodniku Punkt dotyczący słowa Huła (On). Jest tak, ponieważ tajemnica jedności Jedynego (ar.tałhid),którą odsłania słowoHuła,niszczy całkowitą niewiarę (ar.kufr)w jasny i rozstrzygający sposób. Zaprawdę, ten jeden fragment nie pozostawia

— 79 —

miejsca na jakiekolwiek wątpliwości. Nie będąc w stanie odpowiedzieć na to, potajemni ateiści starali się o oficjalny zakaz publikowania Przewodnika, aby uniemożliwić jego rozpowszechnianie.

Obecnie podzielę się z wami trzema spośród wielu punktów, jakimi podzieliłem się w temacie Punktu dotyczącego słowa Huła (On) z filarami Medresetu'z-Zehra, co było pewnego rodzaju lekcją.

Punkt Pierwszy: Ważną funkcją żywiołu powietrza, zgodnie z tajemnicą wersetu:

اِلَيْهِ يَصْعَدُ الْكَلِمُ الطَّيِّبُ

Do Niego wznosi się dobre słowo, jest stanie się wiecznie podlegającą zmianom kartą dla pióra Bożej mocy, spisującej piękne, głębokie i prawdziwe słowa dotyczące wiary (ar. iman) piórem Bożego zarządzenia (ar. qadr) i rozprzestrzenia je - za zezwoleniem Boga - aby stały się słyszane przez aniołów i istoty duchowe w całej atmosferze, aby dotarły aż do Wielkiego Tronu (ar. 'Arsz al-A'zam).

Jako że taki jest najbardziej doniosły z uświęconych obowiązków powietrza i zamysłów jego stworzenia; jako że czyni ono tę planetę jedną siedzibą, w której fale radiowe służą jako wspaniały Boży dar dla ludzkości, zatem zaiste i bez wątpienia, w powszechnym uznaniu tego wspaniałego daru, fale radiowe powinny przenosić słowa Boga, które są najpiękniejszymi ze słów, przede wszystkim Wszechmądry Koran i jego prawdy, a także lekcje wiary (ar.iman)i dobrej moralności, a także frazy istotne i niezbędne dla ludzkości, aby służyły wyrażeniu wdzięczności (ar. szukr)\za ów dar. W przeciwnym razie, jeśli dary nie spotkają się z wdzięcznością, ostatecznie wyrządzi to szkodę ludzkości.

Zaiste, jak ludzkość potrzebuje prawdy, tak potrzebuje spełnienia pragnienia wypoczynku i rozrywki, jednak owe pragnienia stanowią zaledwie jedną piątą (wszystkich jej pragnień - uz. red. pol.). W przeciwnym razie nie byłoby to stosowne do zamysłu (stworzenia - uz. red. pol.) powietrza. Ponadto, choć fale radiowe są wspaniałym darem, powodując wzrost ludzkiego lenistwa, rozwiązłości i niedbalstwa w obowiązkach, stałyby się przyczyną ciężkich męczarni. Wyrządziłyby szkodę entuzjazmowi dla pracy, który jest ludzkości niezbędny.

Obecnie mam przed oczami mały aparat radiowy, który przyniesiono do mego pokoju, abym mógł słuchać Koranu. Udział owych pięknych słów we wszystkich audycjach wynosi jedynie jedną dziesiątą. Ujrzałem, iż jest to błąd ludzkości. In sza'a-llah, ludzkość naprawi ten błąd, a w ramach składania podziękowań za dar radia, który służy przekształcaniu oblicza ziemi w świetliste zgromadzenie, w wyniosłą siedzibę i szkołę

— 80 —

wiary (ar. iman), owe piękne słowa wypowiadane dla życia wiecznego całej ludzkości staną się czterema piątymi (wszystkich audycji radiowych - uz. red. pol.).

Punkt Drugi: W Traktatach Światła zostało powiedziane, że ten, kto nie jest w stanie stworzyć wszechświata, nie jest w stanie stworzyć pojedynczej cząsteczki. Doskonałe umiejscowienie tego, co stworzone i zatrudnienie pojedynczej cząsteczki, by wykonywała uporządkowane obowiązki, może być jedynie dziełem Tego, Który stworzył wszechświat.

Pomniejsze świadectwo spośród powszechnych świadectw tej frazy jest następujące:

Garść powietrza w stojącym obok mnie aparacie radiowym, który jest domem dla wypowiadanych słów, ukazuje w rozstrzygający sposób - a widzimy, jak audycje radiowe nadawane są przez wszystkie radiostacje, rozciągające się na obszarach leżących w odległości od jednej godziny drogi do roku podróży - jak jedno słowo Koranu podróżuje w garści cząsteczek powietrza zawartej w tym aparacie radiowym, odbywając podróż w jednej chwili i nie ulegając żadnym zmianom. Na przykład słowa al-hamdu li-llah podróżują, będąc wyraźnie wypowiedziane, zachowując akcent i ton głosu spikera - i są dostarczane do naszych uszu. Aby dostarczyć do naszych uszu, bez zamieszania ani zmian, całą różnorodność tonów i akcentów wszystkich słów Koranu, każda cząsteczka powietrza musiałaby posiadać moc tak nieskończoną, wolę tak rozległą i wiedzę tak wszechobejmującą, aby mogła rozróżnić wszelkie różnorodne intonacje Koranu recytowanego przez hafizów na całym obliczu ziemi; musiałaby posiadać obejmujące każdą rzecz oko, aby ujrzeć słowa Koranu i nauczyć się ich, a także ucho, które słyszałoby je wszystkie, aby mógł w ogóle zajść ów cud mocy.

Zatem cząsteczki owej garstki powietrza mogą jedynie przejawiać tak wspaniały cud mocy, pochodzący od mocy, woli i wiedzy Tego, Którego wiedza i wola, wzrok i słuch obejmują każdą rzecz, Który jest nad każdą rzeczą Wszechwładny, dla Którego nic nie jest trudnością, dla Którego mocy sprawy największe są tak łatwe, jak rzeczy najmniejsze.

W przeciwnym razie zezwolenie na istnienie mocy stwórczej w zdającym się na łut szczęścia przypadku, w ślepej sile i głuchej naturze - która, jak przyjmują, istnieje w zmienności cząsteczek - byłoby tym samym, co przypisywanie każdej cząsteczce władzy absolutnej, która widzi, zna i czyni każdą rzecz w atmosferze. Jeśli o to chodzi, jest to zabobon będący wieloraką niemożliwością, o sto tysięcy poziomów odległą od rozsądku. Niechaj ludzie zbłądzenia dobrze przyjrzą się temu, jak dalekie od rozsądku są ich poglądy, jakimi są zabobonami!

— 81 —

Punkt Trzeci: Poprzez cud mocy ukazywany przez garstkę powietrza w tym małym aparacie radiowym, w skrzyneczce, która jest niby wazon dla kwiatów duchowych słów, staje się zrozumiała następująca prawda:

Każda cząsteczka opisuje i udowadnia Wszechmocnego Boga wraz z Jego istotą (ar. zat)\oraz Jego atrybutami (ar.~sifat).

W swych długich i rozwlekłych dowodach filozofowie i uczeni w religii dociekający prawdy o wszechświecie wzięli pod uwagę wszechświat jako całość, udowadniając istnienie i jedność Tego, Którego istnienie jest konieczne (ar. Al-Ładżib Al-Łudżud). Jedynie wtedy mogli oni w pełni dostąpić poznania Boga (tur. marifetullah). Jednakże jak odłamek szkła ukazuje słońce, kiedy się ono pojawia, jak ukazuje słońce, wskazując na nie, powierzchnia oceanu, tak w konsekwencji wyżej wspomnianej prawdy wszystkie cząsteczki w garstce powietrza ukazują w sobie przejaw jedności Boga, Jego atrybutów i Jego doskonałości tak samo, jak czyni to ocean wszechświata. Zatem jako że Traktaty Światła, które są blaskiem cudownych znaczeń Wszechmądrego Koranu, uczyniły jasnym ów fakt, uważny uczeń Światła nie jest zmuszony do tego, by powiedzieć: "Nie istnieje nic, jak tylko On", aby osiągnąć stałe poczucie Bożej obecności i aby być nieprzerwanie świadomym poznania Boga. Uczeń Światła nie potrzebuje również mówić: "Nie jest poświadczone nic, jak tylko On", aby osiągnąć stałe poczucie Bożej obecności, jak czynią to niektórzy spośród ludzi prawdy, ponieważ wystarczy mu święte okno olśniewającej prawdy słów:

وَ ف۪ى كُلِّ شَيْءٍ لَهُ اٰيَةٌ تَدُلُّ عَلٰى اَنَّهُ وَاحِدٌ

W każdej rzeczy znajduje się znak wskazujący na to, że On jest Jeden.

Zwięzłe objaśnienie owej frazy w języku arabskim jest następujące:

Każdy na tym świecie posiada własny świat, własny wszechświat. Całkiem po prostu istnieje tyle wszechświatów i światów, z których jeden zawiera się wewnątrz drugiego, ile jest istot świadomych. Filarem osobistego świata i wszechświata każdego człowieka jest jego życie. Jeśli trzyma on w swoim ręku zwierciadło i uniesie je ku wielkiemu pałacowi, będzie miał pałac we własnym zwierciadle. Podobnie każdy człowiek ma swój własny świat. Mówiąc: "Nie istnieje nic, jak tylko On", niektórzy spośród ludzi prawdy zaprzeczyli istnieniu owego osobistego świata, a zgodnie z ukrytym znaczeniem wyrzekania się wszystkiego innego prócz Boga, znaleźli stałe poczucie obecności Boga i poznanie Go. Inna grupa spośród ludzi prawdy rzekła: "Nie jest poświadczone nic, jak tylko On", aby odnaleźć stałe poznanie Boga i świadomość Bożej obecności, i zapomnieli o swych osobistych światach. Rozciągnęli nad nimi zasłonę

— 82 —

przemijania, a znajdując poczucie Bożej obecności, przekształcili całe swoje życie w swego rodzaju akt czci.

Teraz, w obecnym czasie, zgodnie z ukrytym znaczeniem słów:

وَ ف۪ى كُلِّ شَيْءٍ لَهُ اٰيَةٌ تَدُلُّ عَلٰى اَنَّهُ وَاحِدٌ

W każdej rzeczy znajduje się znak wskazujący na to, że On jest Jeden

które stało się widocznym dzięki cudowności znaczeń Koranu (tur. i'caz-i manevi), istnieje okno ukazujące Bożą jedność w każdej rzeczy od cząsteczek do gwiazd, a także istnieją znaki (tur. ayet), to jest wskazówki i świadectwa, umożliwiające bezpośrednie poznanie Tego, Który jest Jedynym w Swej jedności (ar. Al-Łahid Al-Ahad), wraz z Jego atrybutami.

Zatem Punkt dotyczący słowa Huła (On) wskazuje na streszczenia wyżej wspomnianej prawdy świętości, wiary (ar. iman) i obecności Boga. Traktaty Światła udowodniły tę prawdę wraz z jej wszystkimi szczegółami. Wyjaśnienie, jakiego dostarczyli ludzie prawdy dawnych czasów, jest do pewnego stopnia krótkie i zwięzłe. Jest tak, ponieważ ta przerażająca epoka bardziej potrzebuje owej prawdy, która została zesłana wraz ze wszystkimi jej szczegółami przez cud Wszechmądrego Koranu, zaś Traktaty Światła stały się jej heroldem.

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Wasz brat
Said Nursi
Oto, co mówię pobożnym politykom, którzy działają z patriotyzmem i umiłowaniem swego kraju:

Niektóre części Traktatów Światła służą zachowaniu prawdziwego braterstwa (ar. uchułła), jakie łączy nas ze światem islamu, do tego stopnia, że pielgrzymi widzieli, jak traktaty Zulfikar i Cuda Koranu zostały na znak szacunku umieszczone obok Czarnego Kamienia w Świętej Mekce, a także widzieli na własne oczy Laskę Mojżesza (tur. Asay-i Musa) na grobie Szlachetnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) w Świetlistej Medynie. Fakt, że takie dzieła zostały skonfiskowane i były przetrzymywane pod kluczem przez cztery lata, pośród innych dokumentów, jako szkodliwe dzieła, aby uległy zniszczeniu, gnijąc w magazynach sądowych, pomimo orzeczeń czterech różnych sądów nakazujących ich uniewinnienie oraz zwolnienie; pomimo wielu petycji,

— 83 —

które wysłaliśmy do władz, prosząc o to, aby owe dzieła zostały zwolnione; pomimo tego, że premier powiedział: "Ten kraj nigdy nie dozna szkody poprzez propagowanie religii"; fakt, że opóźniano przedstawienie ustaw dających wolność tym, którzy praktykują swoją religię - kiedy, zaprawdę, sprawą kluczową było przyspieszenie prac nad nimi i wprowadzenie ich w życie - wywołał konsternację pośród ludzi pobożnych, którzy martwili się tym, że pobożni parlamentarzyści "nie wykonują najważniejszego obowiązku religijnego, jakiego wykonywania się od nich oczekuje". My również byliśmy zatroskani, aby potajemni ateiści w kraju i zdrajcy działający na rzecz komunizmu nie wykorzystali tej sytuacji dla własnej korzyści. Z tego powodu moje oddanie (krajowi - uz. red. pol.) zmusza mnie do tego, bym podzielił się z wami poniższą prawdą, która jest następująca:

Napomnienie dotyczące prawdy
przeznaczone dla pobożnych Demokratów i parlamentarzystów

Z powodu mej choroby nie byłem w stanie znieść siarczystego mrozu tej zimy. Wiele doświadczeń ukazało mi, że w konsekwencji powszechnego błędu ziemia i atmosfera stały się zagniewane, aby wyrazić Boży gniew poprzez trzęsienia ziemi i burze, poprzez które bardzo niedawno okazały one, jak się wydaje, swój sprzeciw. Czuję zatem, iż może to być znak wskazujący na duchową burzę.

Memu sercu przyszło na myśl: "Zastanawiam się, czy nie popełniono powszechnego błędu kosztem islamu i prawd wiary?". Z tego powodu, choć jest to sprzeczne z mym zwyczajem i choć wyrzekłem się polityki tego świata, zapytałem: "Jakie są wiadomości? O czym donoszą gazety?".

Powiedziano mi: "Odwleczono wprowadzenie ustaw, które dają wolność ludziom propagującym religię, lecz wprowadzono ustawy (korzystne - uz. red. pol.) dla tych, którzy mają poglądy lewicowe".

Memu sercu przyszło na myśl: Sprawą kluczową dla tego kraju i dla islamu jest to, aby ustawy dające wolność ludziom pobożnym zostały przedstawione, zatwierdzone i wprowadzone w życie, przede wszystkim w szkołach. Takie zatwierdzenie zgromadzi duchową siłę blisko czterdziestu milionów muzułmanów w Rosji, a także czterystu milionów muzułmanów w całym świecie islamu, jako odwody dla tego kraju. Ponadto tym, co stawia opór szturmom i duchowemu zniszczeniu spowodowanemu przez komunistów - i Rosjan, którzy żywią tysiącletnią wrogość wobec nas, zaś ich ataki na nas są prawdopodobnie bardziej zaciekłe niż ich szturm na Amerykanów i Brytyjczyków - są bez wątpienia prawdy Koranu i wiary (ar. iman).

— 84 —

Oto dlaczego koniecznym i kluczowym dla tego kraju jest, aby przylgnął on do prawd Koranu mocniej niż do czegokolwiek innego, by wzniósł je, podobne mocnej barierze Zu'l-Qarnajna, jako barierę przeciwko ateizmowi, ponieważ tym, co powstrzymuje inwazję ateizmu - który opanował Rosję, a do tej pory również połowę Chin i Europy - na ten kraj, jest prawda Koranu i wiary (ar. iman).

Choć sądownictwo podjęło środki materialne przeciwko tego rodzaju destrukcyjnej duchowej sile Rosjan poprzez nakładanie kar materialnych na jednego człowieka spośród tysiąca, tym, co rzeczywiście jest potrzebne, aby zatrzymać taką siłę, która odbiera bogatym ich majątki, aby oddać je łajdakom i ludziom biednym, czyniąc dozwolonym dla kapryśnej młodzieży niepokojenie córek i rodzin szacownych ludzi; która w tak krótkim czasie opanowała połowę Europy, nie jest nic innego, jak tylko oręż duchowy, jakim są prawdy Koranu i wiary (ar. iman), które posłużą jako bomby atomowe, aby zatrzymać ów lewicowy prąd. W przeciwnym razie tej dalekosiężnej siły nie będzie można zatrzymać poprzez kary materialne, jakie sądownictwo nakłada na jednego człowieka spośród setki.

Oto dlaczego, jak doświadczyliśmy tego wiele razy wcześniej, atmosfera jeszcze raz wyraziła przez ten siarczysty mróz swój sprzeciw wobec odroczenia owej prawdy, którą pobożni parlamentarzyści powinni wprowadzić w życie.

Przez wzgląd na żarliwe odrodzenie się ludzkości i jej całkowite przebudzenie w następstwie dwóch przerażających wojen światowych, naród nigdy nie może istnieć bez religii. Rosja również nie może pozostać bez religii ani też nie zawróci, by stać się chrześcijańską. Najlepiej będzie, jeśli pojedna się z Koranem i podąży za Koranem, który niszczy całkowity ateizm, który opiera się na prawdzie i jest wspierany przez dowód i świadectwo satysfakcjonujące dla serca i umysłu. Wówczas nie będzie w stanie dobyć miecza przeciwko czterystu milionom ludzi Koranu.

Said Nursi

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Całym naszym jestestwem winszujemy wam z okazji urodzin Szlachetnego Proroka (ar. Małlid asz-Szarif), dajemy wam dobrą nowinę o waszych zwycięstwach oraz o nadzwyczajnym i skutecznym rozpowszechnianiu Światła, a także przesyłamy nasze powinszowania uczniom Światła (tur. Nurcular).

— 85 —

Po drugie: Podczas tej błogosławionej nocy memu sercu przyszło na myśl surowe napomnienie co do tego, że wśród studentów uniwersytetu układających zdumiewające wydarzenia (życia - uz. red. pol.) starego Saida i nowego Saida w kształt biografii wyłoniły się dwie idee.

Pierwsza: Przyjaciele pozostali pod wrażeniem nadzwyczaj korzystnej opinii na mój temat, przypisującej mi pewien rodzaj świętości (ar. łalaja), która przekracza moje rzeczywiste zasługi, zaś pośród moich przeciwników i ludzi filozofii, poprzez zakładanie, że jestem jakimś zdumiewającym geniuszem - lub nawet, jak niektórzy przyjęli, czarodziejem - ludzie doszli do wyobrażania sobie stanu po tysiąckroć większego ode mnie samego. Wiele razy zadawano pytania, w których proszono mnie, abym objaśnił owo znaczenie; proszono mnie, abym udzielił materialnego i duchowego objaśnienia. Zatem, po surowym napomnieniu dzisiejszej nocy, zostałem zmuszony do tego, aby objaśnić pewną prawdę poprzez szczegółowe wprowadzenie.

Wprowadzenie Pierwsze

Proste nasionko sosnowego drzewa, które ma rozmiar drobnego ziarnka, staje się początkiem owego wielkiego drzewa. Moc Boża stwarza to cudowne drzewo z owego nasionka. Jedynie jedna część udziału (w stworzeniu drzewa - uz. red. pol.) na wiele milionów może zostać przyznana ziarnu, które stało się duchowym indeksem drzewa, spisanym przez pióro Bożego zarządzenia (ar. qadr). Zatem świadectwem Bożej wzniosłości i mocy jest fakt, że stwarzają one rzeczy wielkie z czegoś tak małego jak ziarno.

Oto dlaczego, w dokładnie ten sam sposób, oznajmiam z całkowitym przekonaniem, a bez żadnej intencji (ukazania - uz. red. pol.) pokory i skromności: Moja służba i podróż mojego życia stały się pewnego rodzaju ziarnem. Aby moje życie stało się początkiem znaczącej służby na rzecz wiary (ar. iman)\w tej epoce, Boża łaska zesłała Traktaty Światła, które pochodzą od Koranu i są wzniosłym, uginającym się od owoców drzewem. Przyrzekam z całkowitą pewnością, że jeśli chodzi o wszystkie zadziwiające wydarzenia, jakie miały miejsce w mym życiu, nigdy nie postrzegałem siebie samego jako kogoś, do kogo należą kompetencja i cnota, kto w jakikolwiek sposób byłby godzien tak zdumiewających cudów. Zawsze odczuwałem wielorakie uczucie zadziwienia. Nie mówiąc już o zdolności nadzwyczajnego geniusza czy o jakiejś nadzwyczajnej świętości (ar. łalaja), nie uważałem siebie samego za kogoś, kto posiada zdolność uporządkowania swoich spraw osobistych czy też utrzymania relacji społecznych. Choć były w mym życiu chwile, w których pozornie ukazywały się stany egocentryzmu,

— 86 —

owe zdarzenia były rodzajem egocentryzmu mającym na celu zachowanie dobrej opinii ludzi, jaką żywili oni niezależnie ode mnie.

Niemniej jednak nigdy nie uważałem owych pochlebnych myśli za rzeczywiście prawdziwe, a także nigdy nie postrzegałem siebie samego jako kogoś, kto ofiarował światu cokolwiek znaczącego. Zawsze postrzegałem tak łaskawą uwagę (poświęcaną mi przez innych - uz. red. pol.) za całkowicie sprzeczną z prawdą i po tysiąckroć przewyższającą me rzeczywiste zasługi.

Nieskończone dzięki niech będą Wszechmocnemu Bogu za to, że u kresu mego liczącego siedemdziesiąt kilka lat życia, dzięki Bożej łasce, do pewnego stopnia zdaliśmy sobie sprawę z ukrytej za tym stanem mądrości, a ja pokrótce wskażę na niektóre części owej mądrości. Oto kilka spośród wielu jej przykładów[11].

Przykład pierwszy: W systemie medres dla całkowitego poznania prawd religii i nauk muzułmańskich konieczny był przynajmniej piętnastoletni okres nauki. W owym czasie Said nie posiadał jakiejś nadzwyczajnej inteligencji ani siły duchowej, lecz raczej ukazał się w nim stan całkowicie przekraczający jego usposobienie i zdolności. Po tym, jak w niezwykły sposób ukończył on naukę podstaw arabskiej gramatyki (ar. sarf) i składni (ar. nahł) w rok czy dwa lata, w całości przestudiował również czterdzieści do pięćdziesięciu ksiąg - tak było - i w zdumiewający sposób po trzech miesiącach otrzymał zezwolenie nsa nauczanie religii (ar. 'idżaza).

Teraz, sześćdziesiąt lat później, ów stan bezpośrednio ukazuje, iż miał ukazać się komentarz (ar. tafsir) do Koranu dostarczający nauki w temacie wiary (ar. iman) w trzy do czterech miesięcy, a także wskazuje na to, jak ten bezradny Said będzie służył owemu dziełu. Przywodzi to na myśl, iż był to rodzaj znaku spośród tego, co niewidzialne (ar. ghajb), zesłany w czasach, kiedy ludzie mniej licznie lub nawet w ogóle nie wstępowali do medres nawet celem otrzymywania nauki w temacie wiary przez tylko jeden rok, nie mówiąc już o piętnastu latach.

Przykład drugi: W owych wczesnych latach, będąc dzieckiem, Said dyskutował z wielkimi uczonymi, odpowiadał na ich pytania i udzielał ścisłych odpowiedzi w kwestiach będących największym wyzwaniem, zaś sam nie zadawał żadnych pytań. Wyznaję z wiarą równą całkowitej pewności, że ten stan nie wynikał z jakiejś zadziwiającej inteligencji ani też z posiadania jakiejś zdumiewającej zdolności. Nie mówiąc już o odpowiedziach na pytania wielkich uczonych udzielanych przez nowicjusza, przez słabe, niedojrzałe i "żywe" dziecko, fakt, że odpowiadałem im poprawnie, pozostając na poziomie, na którym mogłem

— 87 —

zostać z łatwością pokonany przez młodych hodżów, a nawet uczniów niższych klas, dał mi silne przekonanie co do tego, że z całą pewnością nie wynikało to z mych zdolności ani inteligencji. Również tym byłem zadziwiony przez siedemdziesiąt lat.

Obecnie, dzięki Bożej łasce, zrozumiałem zawarty w tym punkt mądrości. Tak jak w przypadku ziarna, medresom miało zostać zesłane drzewo, zaś człowiekowi pozostającemu w służbie owego drzewa było przeznaczone, aby miał wielu rywali i przeciwników. Teraz, w tej epoce, kiedy zwyczajowymi dla różnych metod i podejść wewnątrz islamu są wzajemna krytyka, lekceważenie oraz publikowanie rywalizujących ze sobą dzieł, jak czynią tu mu'tazylici i sunnici (ar. ahl as-sunna), choćby najcięższa krytyka ze strony hodżów z medresy spadała na głowę owego sługi drzewa Światła przez wzgląd na różnice w podejściu do tematu - al-hamdu li-llah po sto tysięcy razy za to, że wbrew owemu powszechnemu zwyczajowi, choć Traktaty Światła przeważnie prowokowały skłonność uczonych (do wzajemnej krytyki - uz. red. pol.), hodżowie nie napisali żadnych dzieł krytykujących Światło. Moim zdaniem powód tego jest następujący:

Zdolność Saida do udzielania ścisłych odpowiedzi na pytania uczonych (ar. 'ulama) dawno temu, kiedy był jeszcze dzieckiem, musiała poważnie ich zniechęcić. Fakt, że żaden z zawistnych hodżów sprzeciwiających się metodzie Saida nie rywalizował z Traktatami Światła, ukazuje mądrość zawartą w tym stanie rzeczy.

W przeciwnym razie, gdyby ludzie medresy otwarcie wyrazili swój sprzeciw w tej osobliwej epoce, nasi potajemni wrogowie wspierający ateizm wykorzystaliby to jako ważne narzędzie służące obaleniu twierdzeń zarówno Światła, jak i uczonych (ar. 'ulama). Nieskończone dzięki niechaj będą Wszechmocnemu Bogu za to, że zajmujący oficjalne stanowiska uczeni, którzy najczęściej czuli się dotknięci przez Traktaty Światła, nie byli w stanie się im sprzeciwić.

Przykład trzeci: Choć dorastał w biednej rodzinie i żył w ubóstwie, stary Said nigdy nie przyjmował - i nie zezwalał na przyjmowanie - wręczanych mu podarunków czy jałmużny nadobowiązkowej (ar. sadaqa). Choć był bardzo potrzebującym, nigdy nie przyjmował podarunków bez oddania czegoś w zamian. Choć w owym czasie zwyczajem w Kurdystanie było zapewnianie uczniom zaopatrzenia przy wsparciu społeczności oraz pokrywanie kosztów (ich utrzymania - uz. red. pol.) przez wręczaną im jałmużnę obowiązkową (ar. zakat), Said nigdy nie posunął się do odbierania rozdzielanego zaopatrzenia ani też nigdy rozmyślnie nie przyjął datków

— 88 —

pochodzących z jałmużny. Jestem przekonany z całą pewnością, że jedna z mądrości zawartych w tym stanie rzeczy była następująca:

Bym u kresu mego życia nie wykorzystał uświęconej służby - takiej jak Traktaty Światła, które są ściśle związane z wiarą (ar. iman) i życiem ostatecznym - dla tego świata i osobistych korzyści, sprawiono, abym czuł wstręt do owego przyjętego i nieszkodliwego zwyczaju oraz odrzucał ów zwyczaj; abym akceptował moje skrajne ubóstwo i nie poszukiwał wsparcia innych, by nie wyrządziło to szkody prawdziwej szczerości intencji (ar. ichlas) Traktatów Światła, która jest ich prawdziwą siłą.

Odczuwałem w ten sposób pewną duchową wskazówkę, wedle której do klęski, jaką w przyszłości poniosą ludzie wiedzy stojący w obliczu trudności ze zdobywaniem środków do życia, dojdzie z powodu owej potrzeby.

Przykład czwarty: Choć nowy Said w swej starości całkowicie wycofał się z polityki i z tego świata, ahl ad-dunja w swej krańcowej niesprawiedliwości prześladowali go i torturowali przez dwadzieścia osiem lat, w całkowicie bezprawny, a nawet nieludzki sposób, bez sumienia i bez serca. Mądrość była zawarta w tym, w jaki sposób - choć deszcz ciężkich ciosów spadał na jego głowę; choć dopuszczano się wobec niego najbardziej okrutnych i nieczułych zdrad - ten bezradny Said, który nie mógłby znieść ugryzienia muchy, został obdarowany bezprecedensową zdolnością okazania cierpliwości i wytrwałości, a choć bardzo łatwo wpadał w irytację i złość, posiadając przy tym wrodzone męstwo i trzymając się prawdy słów: "Wyznaczona godzina śmierci jest ustalona i nie podlega zmianie", był w stanie pozostać cierpliwym i zachować milczenie wobec straszliwych i bezdusznych stanów, a nawet doznawał w duszy uczucia ulgi w krótkich chwilach, kiedy męczarnie ustawały. Z całą pewnością wierzę w to, że owa mądrość była następująca:

Traktaty Światła, które objaśniają prawdy wiary (ar. iman) i Wszechmądrego Koranu, nigdy nie mogą być wykorzystane jako narzędzie żadnej rzeczy, żadnej osobistej korzyści ani duchowej doskonałości, a prawdziwa szczerość intencji (ar. ichlas) nigdy nie może zostać splamiona, zaś aby ludzie polityki nigdy nie dolewali oliwy do ognia podejrzeń, wedle których Said "wykorzystuje religię jako narzędzie polityki"; aby została zachowana prawdziwa szczerość intencji w Świetle, Said został poddany torturom i uwięzieniu przez niesprawiedliwe orzeczenia ludzi polityki. Boże zarządzenie (ar. qadr) wymierzało Saidowi litościwe klapsy i napominało go, mówiąc: "Strzeż się! Strzeż się, abyś nigdy nie wykorzystał Traktatów Światła, które są komentarzem

— 89 —

(ar. tafsir)prawd wiary (ar.iman),dla własnej korzyści, a nawet dla twych duchowych doskonałości, jako środka zapobiegawczego, który wybawi cię od nieszczęść i rzeczy przynoszących szkodę; aby szkody nie doznała prawdziwa szczerość intencji, która jest największą siłą Światła!". Oto dlaczego jestem przekonany, iż owe wydarzenia były litościwymi klapsami Bożego zarządzenia.

Zaprawdę, jestem pewien, że kiedy tylko okazywałem opieszałość w służbie Światła jedynie przez wzgląd na własne życie ostateczne, poprzez nadmierne zajmowanie się mymi własnymi aktami czci, ahl addunja nękali mnie poprzez zadawane mi męczarnie.

Objaśnienie owego czwartego przykładu pozostawiamy jednemu z ostatnio napisanych listów mówiącemu o tym, jak później Said uświadomił sobie mądrość ukrytą za uwięzieniem go przez ahl ad-dunja, obawiających się tego, że Said wykorzysta religię jako narzędzie polityki, które to uwięzienie było litościwym klapsem Bożego zarządzenia (ar. qadr), i jak wybaczył im, a także o mądrości zawartej w jego zdolności do przetrwania owych nieszczęść.

Przykład piąty: Ten bezradny Said, choć brak mu zdolności, a zajmując się tym przez siedemdziesiąt lat, w niektóre dni poprawiał do dwustu stron, nie umie pisać nawet w sposób, jakiego bystry dziesięciolatek może nauczyć się w dziesięć dni. Każdy był tym zadziwiony. Tymczasem, choć Said nie jest zupełnie pozbawiony zdolności, choć wszyscy z jego rodzeństwa mają piękny charakter pisma, choć tak rozpaczliwie pragnie on owej umiejętności, pozostał na pół piśmienny i brak mu umiejętności odręcznego pisania. Mocno wierzę w to, że zawarta w tym mądrość była następująca:

Przyjdzie czas, kiedy pomniejsza i osobista siła czy moc nie będzie w stanie oprzeć się atakom podejmowanym przez przerażających i duchowych wrogów islamu, a wówczas będzie koniecznym żarliwe poszukiwanie ludzi posiadających piękny charakter pisma, aby wzięli udział w tej służbie; aby służyli owemu duchowemu drzewu jak powietrze, woda i światło wokół ziarna; aby przekształcić osobistą i pomniejszą służbę w powszechną, ogólną i potężną poprzez znalezienie tysięcy skrybów w miejsce tylko jednego; aby ego rozpuściło się w owym błogosławionym stawie jak bryła lodu; aby została osiągnięta prawdziwa szczerość intencji (ar. ichlas) i aby w ten sposób mogła być wykonywana służba wierze (ar. iman).

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
— 90 —

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Całym naszym jestestwem winszujemy wam z okazji Święta (ar. 'Id). Obyście osiągnęli również wspaniałe święto świata islamu, in sza'a-llah. Wiele znaków wskazuje na to, że Wszechmądry Koran, który jest źródłem uświęconej konstytucji Stanów Zjednoczonych Islamu, w przyszłości z pewnością zwycięży i będzie przyczyną doskonałego święta całej ludzkości.

Po drugie: Nie ma żadnej wątpliwości co do tego, że Boża ochrona i łaska ukazują się nad Traktatami Światła i uczniami Światła do tego stopnia, że mimo tak drażliwych czasów, mimo pewnych stronniczych praw, agresji i uporu, z jakimi od dawna spotykają się uczniowie Światła, ich wrogowie byli w stanie wyrządzić im szkodę równą ledwie jednemu procentowi. Choć ich straszliwy plan zakładał uwikłanie sześciuset aktywnych uczniów Światła w sądowe przesłuchania, byli w stanie wtrącić się na pewien czas jedynie do spraw sześciu uczniów. Jak napisał pewien wojownik Światła, fakt, że podczas dwudziestu pięciu przesłuchań nie można było znaleźć pośród setek tysięcy kopii (Traktatów - uz. red. pol.) i setek tysięcy uczniów żadnego przestępstwa podlegającego oskarżeniu; że po wszystkich owych licznych przesłuchaniach stwierdzono: "Nie możemy znaleźć w Traktatach Światła niczego, co moglibyśmy wysunąć jako zarzut wobec nich", jest dowodem (ochrony Boga i Jego łaski - uz. red. tur.).

Fakt, że nie powiodło się im wysunięcie zarzutów wobec mnie, choć w trakcie mych przesłuchań przed sądami w Stambule i w Afyon gwałtownie występowałem przeciwko ich niepewnym prawom, które z łatwością można błędnie zinterpretować; fakt, że nie udało się im oskarżyć Traktatów Światła, choć niszczą one ich okrutne "prawa cywilizacji" - oto rozstrzygające dowody tego, że prawdy Światła pokonały tych, którzy się im sprzeciwiają, a także przywróciły sądom uczciwość i rozsądek.

Boża łaska chroni Traktaty Światła, które są duchowym cudem Koranu, przed ich przeciwnikami, a jeśli chodzi o ich sprzeciw, służy on lśnieniu i rozprzestrzenianiu się Światła.

— 91 —
Nasz Nauczyciel mówi:

Poszczególni urzędnicy, którzy zadawali mi ciosy przez minione dwadzieścia osiem lat, zawsze mi dokuczali, jednakże policja nie tylko unikała dręczenia mnie, lecz zawsze postępowała tak, jak gdyby mnie chroniła. Teraz podzielę się zawartą w tym mądrością, która jest następująca:

Obecnie jest jasno ustalonym, że uczniowie Światła i Traktaty Światła, jak duchowa policja, pracują - w uświęcony sposób - dla zachowania porządku i bezpieczeństwa publicznego, zaś przez wzgląd na wiarę (ar. iman)\i poprzez swoje rady, w sercu każdego człowieka ustanawiają strażnika zakazującego zła. Policjanci musieli odczuć ten fakt duchowo, ponieważ zawsze jawili się przyjacielskimi wobec nas. Zawarta w tym mądrość jest następująca:

Podstawowe prawo Koranu zabrania ludziom starającym się naruszyć porządek i bezpieczeństwo publiczne tego, by ludzie niewinni, których jest dziewięćdziesiąt procent, mieli doznać szkody z powodu zbrodniarzy stanowiących dziesięć (procent - uz. red. tur.). Człowiek nie może być odpowiedzialnym za grzechy innego człowieka. Z powodu owej tajemnicy, choć istnieją straszliwe duchowe siły, działające na rzecz zakłócenia porządku i bezpieczeństwa publicznego, choć w tym błogosławionym kraju pracują one nad tym, aby uczynić daleko więcej niż we Francji, Egipcie, Maroku czy Iranie - najważniejszym powodem ich niepowodzenia jest Światło, stawiające opór owemu duchowemu zniszczeniu poprzez sześćset tysięcy kopii jego Traktatów i pięćset tysięcy jego uczniów, mających siłę duchowej policji. Zdaje się, że policjanci odczuli to, skoro przez owe dwadzieścia osiem lat, w przeciwieństwie do rządowych urzędników, postępowali wobec nas uczciwie i taktownie.

Powiem, że w tej epoce wymaganiem obowiązków policji oraz najba ktiej zasadniczą potrzebą jest, aby członkowie policji wkroczyli do kręgu ludzi bogobojności (ar. ahl at-taqła) - a wymaga się tego od nich bardziej niż od hodżów czy nawet od sufich - aby wystrzegali się grzechów ciężkich (ar. kaba'ir), a wykonywali to, co w religii obowiązkowe (ar. fard). Wówczas całkowicie wypełnią swe obowiązki na rzecz utrzymywania porządku publicznego i przeciwstawiania się siłom, które spuszczają z łańcucha duchowe zniszczenie.

Uczniowie Światła
pozostający do usług Nauczyciela
— 92 —

[Poniższy list został napisany przez naszego Nauczyciela dawno temu. Został on dodany w tym miejscu do orzeczenia sądu jako doskonała odpowiedź na oskarżenia o próby zyskania wpływu na innych oraz o wykorzystywanie religii w roli narzędzia polityki.]

To tylko prawda, która przemawia

Traktaty Światła udowodniły, że niekiedy sprawiedliwość przejawia się poprzez tyranię. Oznacza to, że człowiek z pewnych powodów cierpi niesprawiedliwość lub jest ofiarą prześladowań, lub spotyka go nieszczęście, lub też zostaje skazany za przestępstwo i wtrącony do więzienia. Jednak te wydarzenia służą ukazaniu się sprawiedliwości. Boże zarządzenie (ar. qadr) posługując się ręką niesprawiedliwego, wymierza wyrok człowiekowi, który zasługuje na to z innego powodu, sprawiając, że cierpi on z powodu nieszczęścia. Jest to pewnego rodzaju przejaw Bożej sprawiedliwości.

Właśnie o tym teraz myślę. Przez dwadzieścia osiem lat przenoszono mnie z prowincji do prowincji i z miasta do miasta. Ciągano mnie z sądu do sądu. Przez całe miesiące i lata ten sam sąd starał się o to, by uznać mnie za winnego i skazać mnie. Kiedy poddali się, inny sąd rozpoczął postępowanie przeciwko mnie dotyczące tej samej sprawy. Przez pewien czas zajmowano się tą sprawą i prześladowano mnie, sprawiając, że cierpiałem wszelkiego rodzaju męki. Z tego również nic nie wynikło, więc sędziowie poddali się, a później przyczepił się do mnie trzeci sąd. Włóczono mnie przez niedole i nieszczęścia. W ten sposób upłynęło dwadzieścia osiem lat mego życia. Wreszcie ci, którzy oskarżali mnie o popełnienie zbrodni, zrozumieli, że nie ma w tym zupełnie żadnej prawdy.

Czy celowo mnie oskarżali, czy też porwał ich jakiś bezpodstawny strach? Czy było to celowe działanie, czy złudzenie, wiem z całkowitą pewnością, że nie mam nic wspólnego z takim przestępstwem. Wszyscy, których umysły są uczciwe, wiedzą, że nie jestem kimś, kto wykorzystywałby religię dla celów politycznych. Zaiste, wiedzą to również ci, którzy mnie oskarżają. Dlaczego zatem trwają w prześladowaniu mnie? Dlaczego stałem się celem tak długotrwałych prześladowań i ciągłych męczarni, choć jestem niewinny? Dlaczego nie byłem w stanie ocalić się przed tym nieszczęściem? Czyż ta sytuacja nie jest sprzeczna z Bożą sprawiedliwością?

Przez ćwierć wieku nie mogłem znaleźć odpowiedzi na te pytania, teraz jednak pojmuję prawdziwy powód tych prześladowań i męczarni.

— 93 —

Z wielkim żalem mówię, że moją zbrodnią było uczynienie mej służby Koranowi narzędziem mojego materialnego i duchowego rozwoju, a także osiągnięcia doskonałości.

Teraz to rozumiem i czuję to.

Składam Wszechmocnemu Bogu tysiąckrotne podziękowania za to, że przez długie lata, niezależnie od mojej woli, potężne bezcielesne przeszkody uniemożliwiały mi uczynienie mej służby wierze narzędziem mojego materialnego i duchowego rozwoju, ocalenia mego jestestwa od Piekła, a nawet mego wiecznego szczęścia. Owe przeszkody powstrzymały mnie przed tym, bym uczynił tę służbę narzędziem czegokolwiek. Te głęboko osadzone uczucia oraz inspiracje wprawiły mnie w zadziwienie. Byłem powstrzymywany - zarówno w mej duszy, jak i w sercu - przed osiągnięciem duchowej rangi, przed upragnionym przez wszystkich szczęściem życia ostatecznego, przed obraniem takiej drogi - choć jest ona zgodna z prawem i nikomu nie przynosi szkody. Pokazano mi, że powinienem służyć wierze wyłącznie dla zadowolenia Boga, prowadzony przez wrodzone pragnienie wiedzy.

W tym czasie niezbędny jest taki sposób nauczania Koranu, jaki skutecznie ogłosi prawdy wiary - która będąc ponad wszystkie inne cele, nie może stać się niczyim narzędziem - wraz z wrodzonymi człowiekowi aktami czci tym, którzy nie wiedzą o nich, a potrzebują je poznać. Owych prawd trzeba nauczać w sposób, jaki w tym zdezorientowanym świecie ocali wiarę i da pewność ludziom twardego serca, to jest w taki sposób, by te prawdy nie stały się narzędziem żadnej innej sprawy. Jedynie w ten sposób mogą zostać zmiażdżone całkowita niewiara i uparte zbłądzenie, by każdy zyskał całkowitą pewność.

W tym czasie i w tych warunkach ową pewność można zyskać poprzez poznanie prawdy, która mówi, że religii nie można uczynić narzędziem żadnej innej sprawy, czy to osobistej, czy doczesnej, czy odnoszącej się do życia ostatecznego, materialnej czy duchowej.

Człowiek, który stawia czoła straszliwej zbiorowej osobowości bezbożności, zrodzonej przez pewne tajne organizacje i stowarzyszenia polityczne, nie może rozproszyć wątpliwości wywoływanych przez bezbożność, nawet jeśli posiada on najwyższą rangę duchową, ponieważ ego i dusza upartego człowieka, który pragnie uwierzyć, mogą powiedzieć: "Ten człowiek wprowadził nas w błąd poprzez swoją olśniewającą i nadzwyczajną rangę duchową", a ów uparty nadal będzie wątpił.

Nieskończone dzięki niechaj będą Wszechmocnemu Bogu za to, że przez dwadzieścia osiem lat, kiedy byłem oskarżany o to, że czynię religię

— 94 —

narzędziem polityki, Boże zarządzenie (ar. qadr) wymierzało mi ciosy z czystą sprawiedliwością, rękami prześladowców, abym mimowolnie nie wykorzystał religii dla jakichkolwiek osobistych korzyści. Ostrzegało mnie: "Strzeż się! Nie wykorzystuj prawd wiary dla własnej osoby, aby ci, którzy potrzebują wiary, zrozumieli, że jest to tylko prawda, która przemawia. Niech ustaną wszystkie podszepty duszy i szatańskie sugestie, niech zamilkną!"

Zatem oto powód, dla którego w ludzkich sercach powstał zapał Traktatów Światła, podobny niebosiężnym falom mórz wielkich jak góry dla efektu, jaki wywiera na ich dusze i umysły; nie chodzi o nic innego.

Tysiące uczonych opublikowały setki tysięcy ksiąg poświęconych tym samym prawdom, które omawiają Traktaty Światła, lecz bardziej elokwentnych, a jednak nie byli w stanie powstrzymać całkowitej niewiary. Jeśli w tych nadzwyczaj trudnych warunkach Traktatom Światła do pewnego stopnia powiodło się w walce przeciwko całkowitej niewierze, właśnie to jest powodem owego sukcesu, nie żaden Said. Said nie ma żadnej siły i żadnej władzy. To tylko prawda, która przemawia, prawda wiary.

Ponieważ światło prawdy oddziałuje na serca potrzebujące wiary (ar. iman), niech dla tej prawdy zostanie poświęcony nie jeden Said, lecz tysiące Saidów. Niech będą wybaczone wszystkie udręki i prześladowania, jakie cierpiałem przez te dwadzieścia osiem lat, wszystkie męczarnie, na jakie zostałem wystawiony, wszystkie nieszczęścia, które przetrwałem. Wszyscy, którzy mnie dręczyli, przenosili z miasta do miasta, znieważali, którzy chcieli skazać mnie z powodu wszystkich ich rozmaitych oskarżeń, którzy przygotowywali dla mnie miejsce w więzieniach - wybaczyłem im wszystkim.

Oto, co mówię sprawiedliwemu Bożemu zarządzeniu:

Zasługiwałem na twe litościwe ciosy. Gdybym bowiem, jak każdy, obrał drogę myślenia o sobie, która jest całkowicie dozwolona i nieszkodliwa, gdybym nie poświęcił wszystkich duchowych przyjemności, straciłbym tę największą niematerialną siłę, która jest zawarta w służbie dla wiary. Poświęciłem wszystko, co materialne i duchowe, podporządkowałem się wszystkim nieszczęściom. Cierpliwie zniosłem wszystkie męczarnie. To dlatego prawdy wiary rozprzestrzeniły się do wszystkich miejsc. To dlatego szkoła wiedzy Traktatów Światła wychowała setki tysięcy, a być może nawet miliony uczniów. Teraz oni będą nadal kroczyć tą drogą w służbie wiary, nie schodząc z mojej drogi poświęcenia wszystkiego, co materialne i niematerialne. Będą pracować dla zadowolenia Boga - i tylko dla Jego zadowolenia.

— 95 —

Wielu moich uczniów wraz ze mną cierpiało wszelkiego rodzaju udręki, męczarnie i prześladowania. Przeszli ciężkie próby. Chcę, by wybaczyli wszystkim niesprawiedliwym i wszystkim, którzy niesłusznie ich znieważali tak jak mnie, ponieważ nieświadomie, nie pojmując tajemnic i głębokich przejawów Bożego zarządzenia (ar. qadr), ludzie ci służyli naszej sprawie i dopomagali nam w odsłanianiu prawd wiary.

Nasz obowiązek polega tylko na ich poszukiwaniu przewodnictwa. Zalecam, aby żaden z moich uczniów nie żywił nawet najlżejszego pragnienia zemsty na tych, którzy prześladowali nas i uciskali; żeby w obliczu tych prześladowców wszyscy wiernie i niezłomnie pracowali dla Traktatów Światła.

Jestem bardzo chory. Nie mam siły ani pisać, ani mówić. Być może będą to moje ostatnie słowa. Niech uczniowie Światła ze szkoły Medresetu'z-Zehra nie zapomną o mojej ostatniej woli.

Moi bracia! Sprawiono, abym spisał wielce doniosłą prawdę z powodu duchowego napomnienia, które - jeśli uznacie to za właściwe - niechaj będzie dostarczone premierowi i pobożnym członkom parlamentu.

Wprowadzenie: Na czterdzieści lat odwróciłem się plecami do polityki i większość mego życia spędziłem w odosobnieniu. Nie mając żadnych powiązań z życiem społecznym i politycznym, nie byłem w stanie dostrzec wielkiego zagrożenia. Ostatnio poczułem, że owo zagrożenie przygotowuje grunt dla wyrządzenia wielkich szkód narodowi islamu, a także zarówno temu krajowi, jak i jego muzułmańskiemu rządowi. Jestem zatem zmuszony, aby podzielić się z ludźmi polityki, którzy działają na rzecz sukcesu narodowości i panowania islamu, a także z tymi, którzy oddali się służbie dla życia społecznego ludzkości, poniższymi trzema punktami, które przyszły do mnie jako duchowe napomnienie.

Punkt Pierwszy: Choć przez rok lub dwa lata nie słuchałem, co piszą w gazetach, usłyszałem wielokrotnie używane przez ten rok czy dwa lata słowa "domniemany polityczny reakcjonizm". Zbadałem je umysłem starego Saida, a oto, co ujrzałem z całkowitą pewnością:

Potajemni wrogowie islamu wykorzystują politykę jako narzędzie ateizmu, pracują na rzecz przywrócenia najbardziej przerażających

— 96 —

w historii ludzkości barbarzyństwa i prymitywizmu, ukrywają się za maską patriotyzmu i złośliwie atakują poprzez takie właśnie oskarżenia. Przypinają taką łatkę tym, którzy pracują, mając na względzie ludzi islamu, oddanie religii i siłę wiary (ar. iman), którzy - będąc dalekimi od czynienia religii narzędziem polityki, pracując raczej nad tym, aby uczynić politykę służącą religii i za nią podążającą - dokładają wysiłków na rzecz wsparcia muzułmańskiego rządu siłą moralną islamu, zapewnienia mu wsparcia w postaci stojących za nim odwodów czterystu milionów prawdziwych braci, a także na rzecz uchronienia go od tego, aby żebrał przed niektórymi tyranami Europy. Tak nieuczciwe określanie ich mianem reakcjonistów, a także przyjmowanie, iż wyrządzają oni szkodę krajowi, jest wielką niesprawiedliwością.

Spośród wielu przykładów, w Punkcie Drugim wyjaśnimy, jak (działalność tych ludzi - uz. red. pol.) służy jako bariera wobec straszliwej niesprawiedliwości tego stulecia. Istnieją dwa rodzaje reakcjonizmu, które biorą początek z dwóch fundamentalnych praw.

Pierwszy to reakcjonizm polityczny i społeczny, który jest prawdziwym reakcjonizmem, a którego podstawowe prawa doprowadziły do poważnych nadużyć i do tyranii.

Drugi jest nazywany reakcjonizmem, lecz jest on fundamentem prawdziwego postępu i sprawiedliwości.

Punkt Drugi: Ci, którzy atakują religię pod pretekstem cywilizacji, zwracają się ku barbarzyńskim i prymitywnym podstawowym prawom ludzkiej społeczności i powracają do poziomów barbarzyństwa i prymitywizmu przeszłości. To fundamentalne barbarzyńskie prawo, które niszczy bezpieczeństwo, sprawiedliwość i ogólny pokój ludzkości, obecnie próbuje znaleźć drogę do naszego bezradnego kraju. Wygląda na to, że sieje ono niezgodę, zaszczepiając stronnicze, złośliwe i nieczułe prądy. Owo fundamentalne prawo jest następujące:

W przypadku błędu popełnionego przez jednostkę należącą do pewnej grupy, prądu czy klanu, wszyscy członkowie owej grupy, prądu czy klanu są traktowani jako winni, jako wrogowie, jako odpowiedzialni za ten błąd. Jeden błąd staje się tysiącem błędów. Niszczy to więzi pokrewieństwa, obywatelstwa, miłość oraz braterstwo, które są kamieniami węgielnymi jedności i zgody.

Tak, siły, które z uporem i wrogością sprzeciwiają się jedna drugiej, będą bezsilne. Osłabione przez ów brak siły, stają się niezdolne do tego, aby uczciwie służyć narodowi i krajowi, a zatem zostają zmuszone do

— 97 —

wręczania pewnego rodzaju materialnych i duchowych łapówek. Wówczas, aby zyskać wsparcie ateistów, ukazują przedkładanie owego bezlitosnego, prymitywnego i barbarzyńskiego fundamentalnego prawa, które przypomina zasady Inkwizycji, ponad będący czystą sprawiedliwością, niebiański i uświęcony rozkaz:

وَ لَا تَزِرُ وَازِرَةٌ وِزْرَ اُخْرٰى

[12] który jest fundamentalnym prawem Koranu, ustanawiającym prawdziwą miłość i braterstwo, wybawiającym ten muzułmański naród i kraj od strasznych zagrożeń. To fundamentalne prawo nakazuje:

Jednostka nie może być odpowiedzialna za błąd innego człowieka. Nawet jeśli ludzie są krewnymi lub należą do tego samego klanu, grupy czy partii, nie dzielą odpowiedzialności za zbrodnię. Jeśli okazują pewien rodzaj poparcia dla zbrodni, przeważnie staną się moralnymi grzesznikami i będą pociągnięci do odpowiedzialności w życiu ostatecznym, lecz nie na tym świecie.

Jeśli to fundamentalne prawo nie zostanie szybko wprowadzone, życie społeczne ludzkości cofnie się do owego barbarzyńskiego reakcjonizmu, który jest "najniższym z niskich" (ar. asfali safilin) [13] poprzez zniszczenie równe temu, jakiego ludzkość doświadczyła w dwóch wojnach światowych.

Oto dlaczego nieszczęśnicy, którzy biorą na cel tak uświęcone fundamentalne prawa Koranu i nazywają je reakcjonizmem, wybierają przyjęcie straszliwych fundamentalnych praw barbarzyństwa i prymitywizmu. Znajdują oni punkt oparcia w następującej zasadzie: "Jednostka może zostać poświęcona dla dobra społeczności. Pomniejsze niesprawiedliwości nie powinny być brane pod uwagę, kiedy dąży się do korzyści państwa i jego polityki". Poprzez tę zasadę można zniszczyć całą wieś, ignorując prawa tysiąca niewinnych ludzi. Czyni ona dopuszczalnym wymordowanie tysiąca ludzi z powodu zbrodni jednostki; przyczyni męczarni tysiącom niewinnych z powodu krzywdy jednego człowieka; spojrzy przez palce na stracenie dwustu ludzi przy użyciu tej samej wymówki. Istnieją tysiące przykładów tej prawdy; podczas pierwszej wojny światowej trzydzieści milionów bezradnych istot ludzkich zostało zabitych za błędy morderczej polityki trzech tysięcy ludzi.

Oto dlaczego oskarżanie tych uczniów Koranu, którzy powstają przeciwko straszliwej tyranii barbarzyńskiej i reakcyjnej siły; którzy działają dla ustanowienia prawdziwej sprawiedliwości, jedności i braterstwa poprzez wprowadzenie w życie jednego spośród setki

— 98 —

fundamentalnych praw Koranu, jakiego naucza werset:

وَ لَا تَزِرُ وَازِرَةٌ وِزْرَ اُخْرٰى

I nie poniesie (dusza) niosąca ciężar ciężaru drugiej określanie tak gotowych do poświęceń ludzi wiary (ar. ahl aliman) mianem "reakcjonistów" jest - będąc podobnym przedkładaniem tyranii przeklętego Jazyda nad sprawiedliwość 'Umara (niech Bóg będzie z niego rad) - przedkładaniem najbardziej barbarzyńskiego i despotycznego prawa Inkwizycji ponad fundamentalne prawo Koranu, które służy najwyższemu stopniowi ludzkiego rozwoju i sprawiedliwości.

Muzułmański rząd i ludzie polityki pracujący dla korzyści tego kraju muszą wziąć powyższą prawdę pod rozwagę. W przeciwnym razie istnienie trzech lub czterech prądów, które uparcie sprzeciwiają się jeden drugiemu, nieuchronnie osłabi siłę każdego z nich. Następnie to, co zostanie z owych sił, jakie miały być wykorzystane dla korzyści tego kraju i jego porządku publicznego, będzie tak słabe, że - nawet jeśli uciec się do despotyzmu - nie wystarczy już do zachowania siły i władzy wymaganych dla utrzymania dobra kraju i jego bezpieczeństwa publicznego. Owa kwestia powinna być przyczyną troski, jako że może utorować drogę do zasiania w tym błogosławionym kraju islamu ziaren Rewolucji Francuskiej.

Jako że słabość i bezsilność biorą początek z braku jedności, prowadzącego do wręczania nadzwyczajnych moralnych łapówek, który przyjmuje politykę państw zagranicznych wraz z jej znikomym i przemijającym celem, zatem przeważającą koncepcję, która nie powinna mieć żadnego znaczenia, przykłada się do braterstwa czterystu milionów braci oraz do metody przyjętej przez miliardy naszych przodków. Następnie, aby nie wyrządzić szkody władzy i bezpieczeństwu publicznemu, (rządzący - uz. red. pol.) przyjmą, iż są zobowiązani do rozdawania łapówek - poprzez krańcowe marnotrawstwo i proponowanie nadmiernie wysokich zarobków - dla zachowania siły, patrząc przez palce na ubóstwo narodu. Zaiste i bez wątpienia koniecznością i sprawą zasadniczą jest to, że ludzie polityki, obecnie służący temu krajowi, powinni, przez wzgląd na ten kraj, ludzi i bezpieczeństwo tego muzułmańskiego państwa, ofiarować wspaniały dar i nieszkodliwą łapówkę czterystu milionom braci tego narodu, którzy jak gdyby stanowią przyszłe Stany Zjednoczone Islamu.

Jeśli chodzi o tę łapówkę, która jest nie tylko możliwa do przyjęcia, ale konieczna, wielce korzystna, dopuszczalna (ar. dża'iz), a nawet wymagana (ar. ładżib), jest nią wprowadzenie kodeksu postępowania wersetów:

— 99 —
اِنَّمَا الْمُؤْمِنُونَ اِخْوَةٌ

[14]

وَ اعْتَصِمُوا بِحَبْلِ اللّٰهِ جَم۪يعًا

[15]

وَ لَا تَزِرُ وَازِرَةٌ وِزْرَ اُخْرٰى

[16]

وَ لَا تَنَازَعُوا فَتَفْشَلوُا وَ تَذْهَبَ ر۪يحُكُمْ

[17]

który jest fundamentem muzułmańskiej współpracy, zasadą niebiańskiego daru, więzią i uświęconym, fundamentalnym prawem Koranu.

Punkt Trzeci: Jego spisanie zostało na razie odłożone.

Said Nursi
Przypis:

Moi bracia!

Trzy rzeczy do pewnego stopnia doprowadziły do zmodyfikowania powyższego surowego napomnienia, jakie przeczytaliście.

Pierwsza to wyznanie poczynione przez dwadzieścia pięć sądów, wedle którego Traktaty Światła nie zawierają niczego, co mogłoby być uważane za przestępstwo - jak zostało to wyjaśnione przez wojownika Światła Husreva.

Druga to fakt, że jeden ze wspaniałych obrońców Światła poprosił: "Jako że (obecny - uz. red. pol.) rząd w Ankarze nie sprzeciwia się Saidowi, agresywne słowa powinny zostać wygładzone".

Trzecia to oświadczenie wystosowane przez sąd w Afyon, wedle którego "jest sześćset tysięcy oddanych uczniów Światła". W rezultacie tego użyto wydarzeń w Malatyi[18] jako pretekstu i, zgodnie z potwierdzonymi raportami, zainicjowano spisek, aby oskarżyć przynajmniej sześciuset aktywnych i zdolnych uczniów Światła. Fakt, że zebrano jedynie szesnastu z owych uczniów, osądzono sześciu z nich, a tylko jeden otrzymał wyrok jednego roku pozbawienia wolności, ukazuje, że ucisk i prześladowania, jakim wcześniej podlegali uczniowie Światła, zmniejszyły się i dawno minęły.

Oto dlaczego niektóre z ostrych wyrażeń zostały, do pewnego stopnia, poprawione.

— 100 —
Lekcja, jakiej Nauczyciel udzielił w Emirdag Santralowi Sabriemu i Siddikowi Suleymanowi
na podstawie spisanego po arabsku dzieła Iszarat al-I'dżaz
بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ
اَلْحَمْدُ لِلّٰهِ رَبِّ الْعَالَم۪ينَ وَ الصَّلَاةُ وَ السَّلَامُ عَلٰى سَيِّدِنَا مُحَمَّدٍ وَعَلٰٓى اٰلِهِ وَاَصْحَابِهِٓ اَبَدًا دَٓائِمًا
W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!
Chwała Bogu, Panu światów!
Pokój niech będzie z naszym mistrzem Muhammadem,
z całą jego rodziną i wszystkimi towarzyszami, zawsze i na wieki.

Oto pierwsza część dzieła Znaki cudowności (ar. Iszarat al-I'dżaz), które w zamierzeniu miało składać się z siedemdziesięciu części. Jednak jako że Traktaty Światła są duchowym komentarzem (ar. tafsir) do Koranu, powiedziało ono: "Nie jestem już potrzebne w tej epoce". Zastąpiły je inne części (Traktatów Światła - uz. red. pol.).

Tak, Znaki cudowności\(ar.~Iszarat al-I'dżaz)\wydają się być spisem, listą wszystkich Traktatów Światła, szkółką ogrodu Światła i fontanną dla tajemnicy cudowności Koranu. Uczeni okazali im jedynie ograniczone uznanie, ponieważ zawarte w nich kwestie są całkowicie subtelne i głębokie, jednak ktokolwiek tylko przystąpił do nich, ten odebrał je z wielkim uznaniem, jako dzieło, które nie ma sobie równych. Dostrzeżenie finezyjnych powiązań cudowności w jej zwięzłych wyrażeniach w ogniu walki na pierwszej linii frontu, niekiedy na końskim grzbiecie; zajmowanie się tym bez rozproszenia uwagi przez okropności wielkiej wojny; rozważanie powiązań cudowności Koranu jako ważniejszych od czegokolwiek innego, mimo przejmującego mrozu i pozostawania na linii ognia - oto prawdziwie nadzwyczajne poświęcenie starego Saida w służbie Koranu.

Zaprawdę, w porównaniu do nowego Saida, który przez trzydzieści pięć lat tej osobliwej epoki zxani o to nie pytał; który nie porzucił spisywania tajemnic Koranu, będąc uwięzionym i oczekując na egzekucję; który nie poświęcał żadnej uwagi zagrożeniom, jakim stawiał czoła - duchowe i naukowe poświęcenie ukazywane przez starego Saida dla ułożenia

— 101 —

punktów Znaków cudowności (ar. Iszarat al-I'dżaz) w tej wspaniałej postaci, przy ignorowaniu straszliwych okropności, jawi się nam jako bardziej nadzwyczajne niż trzydziestoletnie poświęcenie starego Saida.

Po drugie: W wydrukowanym wydaniu Znaków cudowności (ar. Iszarat al-I'dżaz) rzeczywiście zawarty jest cud (tur. keramat), którego postrzeganie jako przypadkowego zbiegu okoliczności jest niemożliwością. Oto dlaczego właściwym było wydrukowanie owego dzieła w taki sposób, aby zostały ukazane części owego cudu, a także wysłanie go do Arabii i Pakistanu. Jednakże niektóre z subtelnych, zwięzłych i elokwentnych zdań, w których stary Said objaśnia cudowność zwięzłości Koranu i finezyjne powiązania między jego elokwentnymi wyrażeniami mogą potrzebować pewnego objaśnienia oraz przekładu na język turecki.

Jedną z cudownych cech Znaków cudowności (ar. Iszarat al-I'dżaz) jest fakt, iż ukazują one błysk cudowności w umiejscowieniu wersetów Koranu, w uporządkowaniu jego zdań, w rozmieszczeniu (słów - uz. red. pol.) w zakresie każdego zdania, zaś poprzez ukazanie powiązań, jakie łączą każdy werset z innym wersetem, a także poprzez ukazanie tego, jak każda z części i liter każdego zdania jest powiązana z innymi i zwraca się ku ukazaniu zamierzonego znaczenia, jak jedna ze wskazówek zegara liczy sekundy, inna minuty, a jeszcze inna godziny, Znaki cudowności wyrażają punkty rozmieszczenia (słów i liter - uz. red. pol.), objaśniają ich prawdę za pomocą dowodu oraz, zaprawdę, ukazują, jak niekiedy wielka prawda jest wyrażona przez jedną literę.

Ponadto dzieło to ukazuje prawdę każdego wersetu Koranu poprzez jego cudowność i jasne dowody, tak iż obecnie Znaki cudowności (ar. Iszarat al-I'dżaz) służą jako ziarna i streszczenia stu trzydziestu traktatów. Zawsze i bez wyjątku używają one subtelnych reguł retoryki, zasad gramatyki i składni, zasad logiki, zasad nauki o religii (ar. usul ad-din) i innych nauk, aby objaśnić każde zdanie oraz subtelne punkty zawarte w każdej z części i liter zdania, a także domyślne zasady zaczerpnięte z każdej z nich. Zaprawdę, objaśniają i wyjaśniają znaki najbardziej subtelnych powiązań elokwencji, jakich nie można by było dostrzec nawet przy użyciu duchowych narzędzi w rodzaju mikroskopu. Jako że zasięg spojrzenia Koranu jest powszechny, zaiste można powiedzieć, że święte litery Koranu mają znaczenia zarówno domyślne, jak i aluzyjne, które wskazują na wszystkie ich prawdziwe znaczenia i subtelne punkty.

Husrev, Sungur, Hayri, Sadik, Sabri, Siddik Suleyman
— 102 —
Krótkie tłumaczenie

Spisywanie Znaków cudowności (ar. Iszarat al-I'dżaz) rozpoczęło się czterdzieści lat temu, tuż przed wybuchem pierwszej wojny światowej. Wstęp do tego dzieła[18] mówi, co następuje:

Potężny Koran jest obejmującą każdą rzecz mową Boga i powszechnym przesłaniem Wszechwładnego dostarczonym od Wielkiego Tronu, które zwraca się do wszystkich grup, narodów i przedstawicieli rodzaju ludzkiego w każdej epoce. Zatem również - a szczególnie w tym czasie - obejmuje on wiele nauk oraz gałęzi wiedzy, których poznanie przekracza możliwości jednego człowieka czy też małej grupy ludzi. Zatem komentarz pochodzący od pojmowania i wyimaginowanej mocy jednego człowieka, którego zdolność pojmowania jest wielce ograniczona przez wzgląd na czas, miejsce i specjalizację, nie może prawdziwie objaśnić Koranu, ponieważ ów człowiek nie może być zaznajomiony ze wszystkimi naukami ścisłymi i gałęziami wiedzy dotyczącymi duchowych i materialnych stanów wszystkich narodów i ludów, do których skierowany jest Koran, ani też nie może być ekspertem we wszystkich owych naukach. Ponadto nie może być on na tyle wolnym od uprzedzeń wynikających z jego profesji i gałęzi wiedzy, aby mógł bezstronnie objaśnić prawdy Koranu. Ponadto pojmowanie człowieka jest właściwe jemu samemu i nie może on wzywać innych do tego, by przyjęli jego stanowisko - chyba że jest ono potwierdzone przez pewnego rodzaju zgodę. Jego wnioski (oraz osądy - uz. red. tur.) odnoszące się do uczynków są wiążące jedynie dla niego samego i dla nikogo innego, chyba że również są zatwierdzone przez zgodę.

W konsekwencji tego komentarz do Koranu powinien być spisywany po drobiazgowych studiach i badaniach, przez wzniosłą komisję będących autorytetami uczonych, z których każdy jest specjalistą w pewnej liczbie nauk; powinien udowadniać subtelne znaczenia Koranu i jego finezyjne kwestie, jakie można znaleźć rozproszone po innych komentarzach, a także jego prawdy, które stają się widoczne z biegiem czasu, stosownie do odkryć nauki. Tak samo jego rozporządzenia prawne muszą być uporządkowane i uregulowane nie stosownie do myśli jednego człowieka, lecz przez taką komisję, po tym jak zostaną przez nią skrupulatnie zbadane i przestudiowane. Zatem, pokładając zaufanie w rzeszy ludzi, owa komisja domyślnie przyjmuje za nich odpowiedzialność oraz staje się autorytetem i źródłem (orzeczeń prawnych - uz. red. pol.) dla społeczności muzułmańskiej.

— 103 —

Zaiste, ten, kto objaśnia Koran, winien posiadać wysoką inteligencję, zdolność przenikliwego i niezależnego osądu, a także wysoki stopień świętości. Jednak szczególnie w tych czasach takie warunki mogą zostać spełnione jedynie przez olśniewającą osobowość zbiorową, zrodzoną ze współpracy członków wzniosłej, szacownej komisji, ze zjednoczenia ich umysłów, z ich wzajemnego wsparcia i harmonii ich ducha, z wolności ich myśli, a także z ich całkowitej szczerości intencji, wolnej od wszelkich uprzedzeń. Jedynie taka zbiorowa osobowość może objaśniać Koran, jako że zgodnie z zasadą: "Co nie znajduje się w częściach, może być obecne w całości", owe przymioty, których nie można znaleźć u żadnego człowieka, są obecne w grupie ludzi.

Kiedy czekałem - a czyniłem tak przez wiele lat - na ukazanie się takiej komisji, miałem przeczucie, że znajdujemy się w przededniu straszliwego trzęsienia ziemi, które zniszczy kraj.

Tak, kiedy nasz Mistrz nauczał nas na dachu medresy Horhor w Van, powiedział, że nastąpi straszliwe trzęsienie ziemi - i dokładnie tak, jak przepowiedział, w krótki czas później wybuchła Wielka Wojna (tj. pierwsza wojna światowa).

Za zgodność (jego uczniowie w owym czasie - uz. red. tur.): Hamza, Mehmed Sefik, Mehmed Mihri.

Zatem zgodnie z zasadą: "Nie jest dozwolone całkowite porzucenie danej rzeczy, nawet jeśli nie uda się osiągnąć jej w całej pełni", mimo mej bezsilności, błędów i trudnego do odczytania charakteru pisma, zacząłem spisywać na własną rękę niektóre z prawd Koranu oraz niektóre wskazówki niepowtarzalnej cudowności jego kompozycji. Następnie, kiedy wybuchła Wielka Wojna, znalazłem się wśród gór i dolin Erzurum i Pasinler. Kiedy tylko nadarzała się okazja - podczas gdy spełniałem obowiązek dżihadu pośród owych burzliwych okoliczności - zwykłem spisywać to, co przyszło na myśl memu sercu, we frazach, które nie zawsze pasowały do siebie nawzajem. Jako że nie było możliwym posiadanie żadnych ksiąg czy komentarzy, aby do nich sięgnąć, to, co pisałem, zawierało jedynie to, co przyszło na myśl memu sercu. Jeśli moje inspiracje nie są właściwe dla komentarza koranicznego, światła świateł, jeśli zawierają sprzeczne aspekty, może zostać to przypisane jedynie moim własnym ułomnościom. Z pewnością istnieją miejsca, które wymagają poprawek, lecz jako że owo dzieło było spisywane z całkowitą szczerością intencji, na linii frontu i wśród zabitych, jak nie jest dozwolona zmiana ubrań dla zmycia z nich krwi męczenników, tak nie mógłbym pozwolić na to, by zmieniono porwane frazy, w jakie został przyodziany ów komentarz; moje serce nie dałoby na to zgody. Nie zgadza się na to również teraz, ponieważ w tych czasach jak na razie nie mogę odnaleźć owej całkowitej szczerości intencji i czystości serca.

— 104 —

Co więcej, nie pisałem tego mojego dzieła, zatytułowanego Znaki cudowności (ar. Iszarat al-I'dżaz), z intencją tego, aby było ono prawdziwym komentarzem do Koranu, lecz jedynie - na wypadek, gdyby został o dobrze przyjęte - napisałem je jako wzór i źródło dla komentarza, który zostanie napisany w przyszłości, a będzie traktował o kilku aspektach egzegezy koranicznej. Mój zapał zaprowadził mnie poza granice moich możliwości; jeśli owo dzieło zostanie przyjęte, da mi to odwagę, by kontynuować.

Said Nursi

Streszczenie tłumaczenia [20]

Jego wychwalamy i Jemu dziękujemy, i Jego błagamy o Jego błogosławieństwa dla Jego Posłańca, którego posłał jako miłosierdzie dla wszystkich światów, zaś poprzez znaki i wskazówki (Koranu - uz. red. pol.) uczynił go największym cudem Posłańca, obejmującym prawdy wszechświata, aby tak pozostało zawsze z biegiem czasu aż do Dnia Rozliczenia, i błagamy o Jego błogosławieństwa dla całej rodziny Posłańca i wszystkich jego towarzyszy.

Po pierwsze dowiedz się z owych wskazówek, że naszym celem jest komentarz pewnej liczby symboli uporządkowania i kompozycji (ar. annazm) Koranu, ponieważ jeden z aspektów cudowności Koranu ukazuje się w jego kompozycji. Zaiste, haft owej kompozycji jest najbardziej olśniewającą formą jego cudowności.

Po drugie wiedz, że podstawowe cele Koranu i jego zasadnicze elementy są cztery: Boża jedność (ar. at-tałhid), proroctwo (ar. an-nubułła), Zmartwychwstanie (ar. al-chaszr) oraz sprawiedliwość (ar. al-'adala). Jest tak, ponieważ kiedy ludzkość, podobna podążającej za poprzednią karawanie lub procesji, odjeżdża z dolin i ziem przeszłości, podróżuje przez pustynie istnienia oraz życia i dąży ku wyżynom przyszłości, zwracając twarz ku jej ogrodom, wydarzenia wstrząsają ludźmi, a wszechświat zwraca oblicze w ich stronę. Jest tak, jak gdyby rząd stworzenia wysyłał filozofię (czy też naukę - uz. red. tur.) naturalną (ar. fann al-hikma), by ta przesłuchała ludzi, pytając ich: "O, ludzkości! Skąd przybywasz? Dokąd zmierzasz? Co czynisz? Kto jest twoim władcą? A kto jest twoim

— 105 —

orędownikiem?". Pewnego razy podczas tej konwersacji wystąpił naprzód - jak czynili to jemu podobni spośród proroków posiadających władzę i autorytet - jeden człowiek spośród rodzaju ludzkiego, władca ludzkości Muhammad Haszymita (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), i powiedział językiem Koranu: "O, filozofio! Wszystkie istoty spośród nas dzięki mocy Przedwiecznego Władcy wyłoniły się z ciemności niebytu ku światłu istnienia. My wszyscy, synowie Adama, jesteśmy wysyłani jako urzędnicy, których wyniesiono ponad inne stworzenia - naszych braci, powierzając nam zaszczyt poniesienia Najwyższego Depozytu[21]. Podążamy naszą drogą, podróżując traktem Zmartwychwstania ku wiecznemu szczęściu. Na tym świecie jesteśmy zajęci przygotowaniami do owego szczęścia oraz rozwijaniem możliwości, które są naszym kapitałem, zaś ja jestem władcą tych ludzi oraz ich orędownikiem. Oto masz przed sobą moje orędzie, które jest słowem Przedwiecznego Władcy i lśni na nim pieczęć cudowności". Zatem nie ma innej poprawnej odpowiedzi na owe pytania prócz tej księgi, jaką jest Koran - odpowiedzią są owe cztery fundamentalne zasady.

Jak owe cztery cele są widoczne w całym Koranie, tak ukazują się również w każdej surze; zaiste, wskazuje na nie każda fraza i nadmienia o nich każde słowo, ponieważ każda część Koranu jest niczym lustro dla wznoszącej się ku niebu całości. Przez ten punkt rozumiem, że poprzez udział części (ar. al-dżuz) w całości (ar. al-kull) Koran znany jest jako całość (ar. al-kulli), którą tworzą poszczególne części składowe (ar. al-dżuzijjat).

Gdybyś poprosił: Pokaż mi owe cztery cele w zwrotach bismi-llah - w Imię Boga - oraz al-hamdu li-llah - wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu, zostałoby ci powiedziane: Jako że słowo bismi-llah zostało objawione, aby pouczyć sługi (Najwyższego - uz. red. tur.), poprzez domniemanie zawarte jest w nim słowo: Mów! (ar. Qul!), na które zasadniczo wskazują (wszystkie - uz. red. tur.) słowa Koranu. Zgodnie z tą prawdą, w słowie qul zawarta jest wskazówka posłannictwa; w słowie bismi-llah - znak boskości; w przedrostku (będącym równocześnie przyimkiem - uz. red. tur.) bi z frazy bismi-llah - znak Bożej jedności; w Imieniu Boga "Najbardziej Miłosierny" (ar. Ar-Rahman) - wzmianka

— 106 —

o panującym we wszechświecie porządku, a zatem o sprawiedliwości i dobrodziejstwie; w Imieniu "Najbardziej Litościwy" (ar. Ar-Rahim) - wskazówka Zmartwychwstania. Podobnie we frazie al-hamdu li-llah znajduje się wskazówka boskości, zaś w lam zaimka dzierżawczego (li z wyrażenia li-llah) znak Bożej jedności. Imię "Władca i Pan wszystkich światów" (ar. Ar-Rabb al-'alamin) wskazuje na sprawiedliwość, a także na misję proroczą, ponieważ prorocy są nauczycielami ludzkości, zaś Imię "Władca Dnia Sądu" (ar. Al-Malik Jałmi-d Din) jest wyraźnym oznajmieniem o Zmartwychwstaniu. Podobnie owe perły (czterech głównych celów Koranu - uz. red. tur.) zawiera w sobie sura Inna 'atajnaka al-kałsar. Oto przykład, podążajmy więc dalej tą samą drogą.

Słowo w Imię Boga\(ar.~bismi-llah)\jest niczym słońce, które oświetla zarówno samo siebie, jak innych, będąc samowystarczalnym. Zatem przyimek w (ar. bi-) odnosi się do czasownika i jego domyślnego znaczenia, to jest "szukam pomocy u..." bądź do znaczenia, które zwykle jest z nim łączone, to jest: "przysięgam na to", lub też odnosi się do domyślnego słowa mów! (ar. qul), które wymaga następującego po nim recytuj! czy też czytaj! (ar. iqra) dla wskazania na szczerość intencji i Bożą jedność.

Jeśli chodzi o słowo Imię (ar. al-ism), to wiedz, że Bóg posiada Imiona przynależne Jego istocie oraz Imiona przynależne rozmaitym rodzajom Jego działania, takie jak Przebaczający (Al-Ghaffar), Ten, Który daje zaopatrzenie (Ar-Razzaq), Ten, Który daje życie (Al-Muhji), Ten, Który zsyła śmierć (Al-Mumit), i tak dalej (...).

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ اَبَدًا دَائِمًا

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Całym naszym jestestwem winszujemy wam z okazji waszych materialnych i duchowych świąt oraz minionych i przyszłych błogosławionych nocy, a także całym naszym jestestwem prosimy

— 107 —

i błagamy miłosierdzie Boga o to, aby zostały przyjęte wszystkie wasze akty czci i suplikacje (ar. du'a), a także mówimy "amen" po każdej z tych suplikacji.

Po drugie: Zostałem zmuszony do tego, by udzielić odpowiedzi na dwa pytania, które na wiele sposobów są zarówno duchowe, jak i ważne.

Pytanie pierwsze: Dlaczego tak namiętnie zaangażowałeś się w życie polityczne na początku Wolności (tj. Drugiego Okresu Konstytucyjnego - uz. red. tur.) i dlaczego całkowicie wyrzekłeś się go na blisko czterdzieści lat?

Odpowiedź: Pojąłem z całkowitą pewnością, że wszystkie straszliwe zbrodnie ludzkości aż do dnia dzisiejszego powstały z nadużywania następującego fundamentalnego prawa: "Jednostki mogą zostać poświęcone dla korzyści kraju; człowiek może zostać poświęcony dla dobra społeczności; każda rzecz może zostać poświęcona dla narodu".

Ponieważ to fundamentalne prawo ludzkości nie ma żadnych ograniczeń, otwiera drogę do niepohamowanych nadużyć. Dwie wojny światowe wyłoniły się z nadużywania tego barbarzyńskiego fundamentalnego prawa, które doprowadziło do zniszczenia tysiącletniego postępu ludzkości, a także do usprawiedliwiania niszczenia dziewięćdziesięciu niewinnych ludzi z powodu dziesięciu zbrodniarzy. Następnie osobiste urazy operujące pod płaszczykiem "powszechnego dobra" usprawiedliwiły niszczenie wsi z powodu jednego zbrodniarza. Jako że Traktaty Światła udowodniły ową prawdę w niektórych dziełach i mowach obrończych, im pozostawiam tę kwestię.

Zatem, w odpowiedzi na owo bezlitosne fundamentalne prawo ludzkiej polityki odkryłem fundamentalne prawo wywodzące się z Koranu, który pochodzi od Wielkiego Tronu (ar. 'Arsz al-A'zam). To prawo wyrażone jest w wersetach:

وَ لَا تَزِرُ وَازِرَةٌ وِزْرَ اُخْرٰى

[22]

مَنْ قَتَلَ نَفْسًا بِغَيْرِ نَفْسٍ اَوْ فَسَادٍ فِى الْاَرْضِ فَكَاَنَّمَا قَتَلَ النَّاسَ جَم۪يعًا

[23]

Oznacza to, że owe dwa wersety przekazują następującą lekcję w temacie ludzkiej sprawiedliwości:

Człowiek nie może być odpowiedzialny za zbrodnię, jaką popełnił ktoś inny. Ponadto, bez jego zgody, nie można poświęcić niewinnego człowieka dla dobra wszystkich ludzi. Jeśli poszczególni ochotnicy poświęcają się z własnej woli, owo samopoświęcenie uczyni

— 108 —

ich męczennikami (ar. szahidun), co stanowi odrębną kwestię. Szczegółowe objaśnienie tej prawdy pozostawiam Traktatom Światła.

Pytanie drugie: Dawno temu, kiedy podróżowałeś pośród koczowniczych plemion na wschodzie (Turcji - uz. red. pol.), zwykłeś zachęcać je do przyjęcia cywilizacji i postępu. Dlaczego zatem teraz - a obecnie to już blisko czterdzieści lat - odnosisz się do współczesnej cywilizacji, jakby była nikczemna, i żyjesz jak pustelnik?

Odpowiedź: Ponieważ obecna zachodnia cywilizacja postępuje sprzecznie z fundamentalnymi niebiańskimi prawami; jej zło przeważa nad jej dobrem, a przynoszona przez nią szkoda przewyższa płynącą z niej korzyść. Wyrządziło to szkodę prawdziwemu celowi cywilizacji, jakim jest zapewnienie powszechnego komfortu i doczesnej szczęśliwości. Jako że marnotrawstwo (ar. israf) i rozwiązłość zajęły miejsce oszczędności i zadowolenia, zaś lenistwo i skłonność do luksusu zajęły miejsce dokładania starań oraz służby i stały się przeważające, uczyniło to nieszczęsnych ludzi bardzo ubogimi i bardzo leniwymi.

Fundamentalne niebiańskie prawo Koranu:

لَيْسَ لِیلْاِنْسَانِ اِلَّا مَا سَعٰى

[24]

كُلُوا وَ اشْرَبُوا وَ لَا تُسْرِفُوا

[25]

nakazuje zasadę, która mówi:

Szczęście ludzkości tkwi w oszczędności i dokładaniu starań; to dzięki nim grupy bogatych i biednych mogą się zjednoczyć i ustanowić pokój.

Jako że Traktaty Światła objaśniły tę zasadę, zwięźle powiem tylko o jednym lub dwóch punktach.

Punkt Pierwszy: Na etapie koczownictwa istoty ludzkie potrzebowały czterech rzeczy, a jedynie jeden człowiek na dziesięciu był zdolny do tego, aby zaspokoić owe trzy lub cztery potrzeby. Tymczasem zamiast tych czterech całkowicie wystarczających potrzeb, których zaspokojenia potrzebuje cywilizowana istota ludzka, obecna despotyczna cywilizacja Zachodu - poprzez nadużycia, rozrzutność i pobudzanie żądz, poprzez czynienie nieistotnych potrzeb zasadniczymi - sprawia, że dzisiejsi cywilizowani ludzie - poprzez zwyczaj i uzależnienie - potrzebują dwudziestu rzeczy zamiast owych czterech, które całkowicie zaspokajały ich potrzeby. Jeśli chodzi o zaspokojenie owych potrzeb, to jedynie jeden lub dwaj ludzie na dwudziestu mogliby osiągnąć je w całkowicie dozwolony (ar. halal) sposób. Pozostałych osiemnastu pozostaje potrzebującymi.

Oznacza to, że cywilizacja obecnego dnia czyni istoty ludzkie bardzo ubogimi, zaś poprzez owe potrzeby prowadzi ludzkość do popełniania

— 109 —

niesprawiedliwości i wybierania innych niż dozwolone zarobków, które są zakazane (ar. haram). W ten sposób podsyca ona walkę między klasami wyższą i niższą. Poprzez wyrzeczenie się uświęconego fundamentalnego prawa Koranu, jakim jest obowiązek jałmużny (ar. zakat)\i zakaz lichwy (ar.~riba), które to prawo ustanawia posłuszeństwo klasy niższej i współczucie klasy wyższej, przymusiła ona burżuazję do tyranii, zaś biedaków do buntu i zniszczyła pokój ludzkości.

Punkt Drugi: Cuda współczesnej cywilizacji są darem spośród darów Boga, zaś w zamian wymagają one szczerych podziękowań i tego, aby były wykorzystywane dla korzyści ludzkości. Jednakże obecnie widzimy, jak czynią one znaczącą liczbę ludzi leniwymi i rozpustnymi, jak zachęcają do porzucenia wysiłków i pracy, jak czynią ludzi skłonnymi do wygody i podążania za żądzami, a powstrzymują ich od dążenia ku dokładaniu starań. Poprzez brak zadowolenia ze stanu posiadania i brak oszczędności wytyczają drogę ku rozwiązłości, marnotrawstwu, niesprawiedliwości i temu, co zakazane (ar. haram).

Na przykład - jak jest powiedziane w Traktacie Światła zatytułowanym "Klucz do Światła" - choć radio jest wspaniałym darem Boga, który wymaga duchowych podziękowań składanych poprzez używanie go dla korzyści ludzkości, jako że cztery piąte ludzi używa tego daru dla niskich pragnień i zbędnych banałów, zachęca to do lenistwa oraz do słuchania radia dla zaspokojenia niskich pragnień, co niszczy zapał do pracy, a także sprawia, że ludzie porzucają ich prawdziwe obowiązki. Zaprawdę, sam byłem świadkiem tego, jak pewne wspaniałe technologie, które są wielce korzystne i powinny być używane dla dokładania starań i pracy, a także powinny służyć prawdziwemu celowi ludzkości, w osiemdziesięciu procentach są wykorzystywane dla przyjemności, rozrywki, pragnień i lenistwa ludzkości, podczas gdy jedynie dwaj ludzie na dziesięciu wykorzystują je dla swych zasadniczych potrzeb. Istnieją tysiące przykładów podobnych tym dwóm pomniejszym.

W skrócie: Jako że cywilizacja dzisiejszego dnia zupełnie nie zważa na niebiańskie religie Objawienia, czyni istoty ludzkie uboższymi przez zwiększanie ich potrzeb. Niszcząc zasadę oszczędności i zadowolenia, zwiększa marnotrawstwo, chciwość i zawiść; przez zachęcanie ludzi do swych rozwiązłych środków całkowicie wtrąciła ludzkość w lenistwo, zaś zniszczyła dążenie do pracy i trudzenia się, a także sprawiła, że ludzie bezowocnie marnują swe życie na kaprysy i rozpustne przyjemności; uczyniła zubożałe i leniwe istoty ludzkie chorymi; poprzez

— 110 —

nadużycia i marnotrawstwo spowodowała rozprzestrzenianie się setek rodzajów dolegliwości.

Ponadto poprzez zaraźliwe rozprzestrzenianie tych trzech zasad - zwiększania istotnych potrzeb, skłonności do rozpusty, a także poprzez rozmaitość chorób, jakie przez cały czas przynoszą śmierć umysłom - a także poprzez dodawanie do owej cywilizacji prądów ateizmu, cywilizacja stanowi nieprzerwane zagrożenie dla ludzi, którzy się zbudzili, ponieważ ukazuje śmierć, będącą tuż przed ich oczami, jako wieczną egzekucję. Zadaje im męki podobne męczarniom Piekła.

Oto dlaczego w odpowiedzi na owo niszczące nieszczęście zagrażające ludzkości czterysta milionów uczniów Wszechmądrego Koranu, którzy zbudzili się dzięki zawartym w nim niebiańskim i uświęconym, fundamentalnym prawom, jeszcze raz uleczy owe trzy straszliwe rany, jak stało się to tysiąc trzysta lat temu; a jeśli Dzień Zguby (ar. Jałm al-Qijama) nie wybuchnie wkrótce nad ludzkością, to właśnie owe czterysta milionów przyniesie ludzkości szczęście w życiu na tym świecie i w życiu ostatecznym; ukażą oni, jak śmierć z wiecznej egzekucji stała się demobilizacją umożliwiającą wejście do królestwa Światła; ukażą, jak dobro wyłaniające się z ich cywilizacji przeważy nad jej złem, a także - przeciwnie niż do tej pory, kiedy pewne aspekty religii poświęcono jako łapówkę dla zyskania pewnych aspektów tej cywilizacji - uczynią oni tę cywilizację służącą niebiańskim prawom i wspierającą je. W ten sam sposób dzięki znakom i wskazówkom Wszechmądrego Koranu staje się również zrozumiałym, że właśnie na to czeka ludzkość, właśnie o to błaga i prosi ona Boże miłosierdzie.

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
— 111 —
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪ اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ اَبَدًا دَائِمًا

Moi drodzy, wierni i oddani bracia!

Otrzymałem z wielu miejsc telegramy i listy z życzeniami świątecznymi, lecz jako że jestem bardzo chory, proszę o to, aby moi spadkobiercy, którzy są członkami Medresetu'z-Zehra, złożyli świąteczne życzenia wybranym braciom w mym imieniu. Ponadto winszujemy faktu, iż jedność muzułmańska - która jest niczym wigilia wielkiego święta (ar. 'Id) islamu, a obecnie zaczęła wzrastać w Azji i w Afryce, sprawiając, że każdy z czterystu milionów braci w islamie materialnie i duchowo wspiera innych swych braci - została ustanowiona między nowo powstałymi państwami muzułmańskimi, które umieściły w swych konstytucjach uświęcone fundamentalne prawa Wszechmądrego Koranu, co stało się wspaniałym świętem islamu. Winszujemy również przyszłych świąt ludzkości, które ukażą wiele widzialnych znaków tego, że Wszechmądry Koran - który, (jako jedyny - uz. red. pol.) pośród wszystkich religii, opiera wszystkie swe osądy i prawdy na świadectwie oraz intelekcie - zmiażdży bunt absolutnej niewiary. Ponadto całym naszym jestestwem winszujemy wysiłków Medresetu'z-Zehra i wszystkich uczniów Światła w rozpowszechnianiu Światła w kraju i za granicą, w językach arabskim i tureckim, a także wsparcia okazywanego przez znaczącą liczbę pobożnych Demokratów temu, by Światło zostało uwolnione i oswobodzone.

Choć w tym roku zaistniało wiele powodów po temu, by pewnej liczbie hadżich nie udało się (odbyć pielgrzymki - uz. red. pol.), przez wzgląd na wigilię owego wspaniałego święta (ar. 'Id) winszujemy również z górą stu osiemdziesięciu tysiącom hadżich, którzy tego roku wypełnili uświęcony obowiązek pielgrzymki większej (ar. hadżdż alakbar)\jako błogosławiony niebiański kongres religii islamu.

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Wasz chory brat
Said Nursi
— 112 —
Znaczące wspomnienie z Emirdag

Gdy przez pięć lat przebywałem w Emirdag, za każdym razem, kiedy dla chwili wytchnienia udawałem się na przejażdżkę bryczką, w zdumiewający sposób, małe dzieci w wieku od roku do siedmiu lat biegły do bryczki i obejmowały moją rękę z entuzjazmem i szacunkiem większym od tego, jaki okazywały swym rodzicom. Zaprawdę, kilka razy, kiedy niektóre z tych dzieci przewróciły się pod koła bryczki, w nadzwyczajny sposób wyszły z tego bez żadnego zadraśnięcia.

Pewnego razu dwoje trzyletnich dzieci biegło do bryczki przez usiane cierniami uliczki ich wioski, choć nigdy wcześniej mnie nie widziały. Pozdrowiły mnie jak dorośli ludzie i poprosiły, aby mogły ucałować moją dłoń. Zarówno ja sam, jak moi bracia oraz ci, którzy byli świadkami tego zdarzenia, byliśmy zadziwieni. Owo zdarzenie nie było odosobnionym nawet w tamtej okolicy; wszędzie, nawet w wioskach, działo się tak samo.

Przypominając sobie tę prawdę, która nigdy mnie nie zwiodła, moi przyjaciele i ja doszliśmy do następującego przekonania:

Choć nie były zdolne do objęcia (Traktatów Światła - uz. red. pol.) swym umysłem czy intelektem, poprzez wrodzony impuls zwany przeczuciem, przez wzgląd na ich niewinność, dzieci z owej niewinnej grupy uchwyciły wielką korzyść, jaką Traktaty Światła przyniosą im samym oraz innym niewinnym dzieciom tego kraju. To doprowadziło do faktu, iż biegły one do interpretatora Traktatów z szacunkiem dla znaczenia Traktatów Światła oraz z tęsknotą przewyższającą tę, jaka przyciągała je do ich matek.

My również przeczuwamy, że w przyszłości spośród tych małych, niewinnych istot wyłonią się wielcy uczniowie Światła (tur. Nurcular), którzy staną się wybranymi uczniami Światła. Oto dlaczego owe dzieci ukazują taki stan.

Jako że nie mam własnych dzieci, włączyłem wszystkich tych niewinnych malców do mych suplikacji (ar. du'a) jako moje duchowe dzieci. Wspominam je w mych suplikacjach każdego ranka, tak jak uczniów Światła.

Powodem, dla którego powinno się przedkładać roczne niewinne dziecko ponad czterdziestoletniego człowieka, który nie jest zainteresowany (Traktatami - uz. red. pol.), jest fakt, iż jako że są one bezgrzeszne i ukazują szczerą więź, zatem zaiste tym, co skłania je do

— 113 —

tego, jest prawda, zatem odpowiadałem na ich dojrzałe pozdrowienia tak samo, jak odpowiadałem dorosłym.

Ponadto przez wzgląd na ich niewinność oraz na to, że w przyszłości staną się one zupełnymi uczniami Światła (tur. Nurcular), mam do nich następującą prośbę, jako że ich suplikacje (ar. du'a) w mojej intencji będą przyjęte:

"Teraz, gdy stałyście się mymi duchowymi dziećmi, zaś ja włączyłem was do moich suplikacji (ar. du'a), jako że nie macie żadnych grzechów, zatem wasze suplikacje w mojej intencji, in sza'a-llah, są przyjmowane. Zatem wy również powinnyście modlić się za mnie, ponieważ jestem bardzo chory".

Moi bliscy bracia i ja wierzymy, że bardzo możliwym jest to, aby niewinne dzieci tureckiego narodu, który niósł sztandar islamu, przyjęły lekcję Światła poprzez świetliste przebudzenie i przeczucie, co posłuży jako odpowiedź niektórym szkołom, założonym jakiś czas temu przez masonów i ateistów, w których wychowuje się i naucza młodzież w duchu bolszewizmu, jaki później staje się zepsuciem młodzieży. Ów osobliwy stan, jaki ukazują owe dzieci, in sza'a-llah jest znakiem tego, że te dzieci i ludzie młodzi zostaną ocaleni od zła owych masonów.

Said Nursi
— 114 —
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪
اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ اَبَدًا دَائِمًا

Moi drodzy, wierni bracia! Duchowi uczniowie Światła z Medresetu'z-Zehra!

Po przybyciu do Isparty otrzymałem wiadomości o tym, że w Isparcie została otwarta Szkoła Imamów i Kaznodziejów. Ponieważ większość uczniów w tej szkole była uczniami Światła (tur. Nurcular), memu sercu przyszło na myśl, że w sąsiedztwie powinna zostać otwarta nieoficjalna Szkoła Światła (ar. Madrasa Nurija), aby również (istniejąca już - uz. red. pol.) szkoła stała się Szkołą Światła.

Dwa dni później rozeszły się wieści o tym, że zamierzam wygłosić lekcję, co doprowadziło do tego, że tłum mężczyzn i kobiet zebrał się, aby jej wysłuchać. Oznacza to, że gdyby istniała na pół oficjalna, publiczna Szkoła Światła (ar. Madrasa Nurija), zbierałby się w niej tłum, jaki trudno sobie wyobrazić. Ponieważ stwarzałoby to możliwość niepotrzebnych a tłumnych zgromadzeń, jak w czasie, gdy szliśmy do sądu w Afyon, porzuciłem tę myśl, a memu sercu została oznajmiona druga prawda, która jest następująca:

Gdyby każdy człowiek miał czterech lub pięciu członków rodziny, powinien on przekształcić swój dom w małą Szkołę Światła (ar. Madrasa Nurija). Jeśli nie ma on rodziny i żyje samotnie, powinni zebrać się trzej lub czterej ludzie spośród jego zainteresowanych (Światłem - uz. red. pol.) sąsiadów, a ta grupa powinna uczynić swój dom małą Szkołą Światła. Gdyby zajmowali się Traktatami Światła przynajmniej w porach, gdy nie mają żadnych zadań ani obowiązków, nawet przez pięć lub dziesięć minut, poprzez czytanie ich, słuchanie lub spisywanie, jak otrzymają nagrody i zaszczyt bycia prawdziwymi "uczniami wiedzy", tak również będą obdarowani pięcioma rodzajami oddawania czci Bogu, spisanymi w Traktacie o szczerości intencji.\Podobnie jak w przypadku prawdziwych "uczniów wiedzy", również ich codzienne działania odnoszące się do zdobywania środków do życia mogą stać się rodzajem aktu czci.

— 115 —

Oto, co zostało oznajmione memu sercu, a ja również dzielę się tym z moimi braćmi.

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Wasz chory brat
Said Nursi
29.11.1951
Eskisehir
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪
اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ اَبَدًا دَائِمًا

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Całym mym jestestwem winszuję wam waszej służby Koranowi i wierze (ar. iman). Wysyłamy do was ten list jako naradę (ar. maszłara) dla uzyskania waszego głosu w pewnej drażliwej kwestii. Czy jest on słuszny? Jeśli nie, możecie go poprawić.

Po drugie: W Traktatach Światła zostało ukazane, że Boże zarządzenie (ar. qadr)\wymierza sprawiedliwość poprzez prawdziwą niesprawiedliwość, jakiej dopuszczają się ludzie. Oznacza to, że ludzie mogą popełniać czyny nieuczciwe, prześladować innych i zarządzać uwięzienie ich, jednak z jakiegoś innego powodu poprzez to samo uwięzienie Boże zarządzenie wymierza sprawiedliwość, wtrącając owego człowieka do więzienia za prawdziwą zbrodnię. Teraz wyjaśnię osobliwy przykład tej prawdy, jakiego doświadczyłem:

Wymówką dla ucisku, męczarni i kar, które nakładano na mnie przez dwadzieścia osiem lat oskarżeń, przetrzymywania w areszcie i w więzieniach, jaką przedstawiano przez rozmaite sądy w wielu prowincjach, jest następująca wyimaginowana zbrodnia, której żadnego świadectwa nigdy nie przedstawiono:

Mówią: "Said pragnie wykorzystać religię jako narzędzie polityki i robi to".

Jednak tym ludziom przez trzydzieści lat mego nieszczęsnego nowego życia nie udało się sfabrykować żadnego świadectwa tej zbrodni, nie znaleźli go także w trzydziestu spośród moich wielkich ksiąg. Jako że

— 116 —

jeden sprawiedliwy sąd nie był w stanie znaleźć żadnego takiego świadectwa i orzekł w tych kwestiach przeciwnie do oskarżenia, fakt, że inny sąd upiera się przy wytoczeniu nam procesu w tej samej sprawie, jest całkowicie sprzeczny z zasadami prawa, rozsądku i przyjętego postępowania. To wysunięte przeciwko nam oskarżenie jest raczej wykorzystywane jako zasłona przez tych, którzy wykorzystują politykę jako narzędzie ateizmu.

Ponadto wszystkie moje powiązania odnoszące się do służby religii przez sześćdziesiąt lat mego życia uczonego są jasnym świadectwem i rozstrzygającym dowodem tego, że postępowałem zgodnie z zasadą, wedle której wszelkie polityczne, doczesne i społeczne prądy, z którymi miałem kontakt, powinny służyć religii, być jej narzędziem oraz być jej posłuszne.

Stwierdziłem już i udowodniłem w sądach, że nie mówiąc już o wykorzystywaniu religii jako narzędzia polityki, jasno ukazałem, że nie zamieniłbym jednej prawdy wiary (ar. iman) nawet na władzę nad światem. Jednak ostatnio uświadomiłem sobie prawdziwy powód, dla którego pewni urzędnicy sądownictwa oraz politycy zajmujący wysokie stanowiska jak szaleńcy uwierzyli w to, że owa bezpodstawna kwestia jest prawdziwa i poddali mnie trwającej dwadzieścia osiem lat niesprawiedliwości, sprzecznej z prawdą pod dwudziestoma względami. Ten powód jest następujący:

Największym zagrożeniem, a także poważnym duchowym gwałtem i zbrodnią, jaką przypuszczalnie popełniłem w służbie na rzecz wiary (ar. iman) w tej epoce egoizmu, było wykorzystanie mej służby Koranowi w tej epoce jako środka służącego memu materialnemu i duchowemu postępowi i rozwojowi.

Składam niekończące się podziękowania Wszechmocnemu Bogu za to, że przez ten długi czas, niezależnie od mojej woli, nie mówiąc już o wykorzystaniu mej służby wierze (ar. iman) jako środka mego materialnego lub duchowego rozwoju i postępu, czy też dla ocalenia siebie samego od kary i Piekła, czy też nawet dla zyskania wiecznego szczęścia w życiu ostatecznym, zawsze stawałem wobec nadzwyczaj potężnych, duchowych przeszkód, które surowo uniemożliwiały mi wykorzystywanie owej służby jako narzędzia. Byłem tym całkowicie zdumiony.

Dlaczego było tak, że duchowo uniemożliwiano mi osiągnięcie lub nawet zwrócenie się ku owym duchowym rangom i przyjemnościom odnoszącym się do życia ostatecznego poprzez spełnianie dobrych uczynków - co jest dozwolone i nie wyrządza zupełnie żadnej szkody - które każdego radują? Stało się tak poprzez mój naturalny obowiązek wobec nauki, skłaniający

— 117 —

mnie do tego, bym ukazywał służbę wobec wiary (ar. iman) samą w sobie jako moją jedyną nagrodę - prócz poszukiwania przyjęcia jej przez Boga.

Jest tak, ponieważ w tej przerażającej epoce jedynym wyjściem umożliwiającym dostarczenie prawd wiary (ar.iman)- która ani nie służy żadnej rzeczy, ani żadnej nie jest podporządkowana, będąc daleko ponad wszystkimi celami - tym, którzy ich potrzebują, w najbardziej skuteczny sposób, poprzez wrodzone oddawanie czci Bogu, jest lekcja Koranu, która ocala wiarę i zaszczepia niezachwiane przekonanie, to jest, rozbija ona całkowitą niewiarę (ar. kufr)\oraz uparte i zaciekłe zbłądzenie, zaś dostarcza każdemu całkowitego prze٤ُؤania.

W warunkach tej epoki taka lekcja może zapewnić owo całkowite przekonanie jedynie wtedy, kiedy jasnym jest, że nie służy ona żadnym osobistym interesom, czy to dotyczącym życia ostatecznego, czy doczesnym. W przeciwnym razie nawet jeśli człowiek, który stoi przed straszliwą zbiorową osobowością duchową ateizmu, jaka wyłania się z komitetów i stowarzyszeń, posiadałby wysoką rangę duchową, wciąż nie uda mu się pozbyć wszystkich wątpliwości. Jest tak, ponieważ dusza (ar. nafs) i ego człowieka, który jest uparty, a chce przyjąć wiarę, mogą powiedzieć: "Ten błogosławiony człowiek zwiódł nas poprzez swój geniusz i wspaniałą rangę", i wciąż pozostaną w nich wątpliwości.

Wszelkie dzięki niech będą Wszechmocnemu Bogu za to, że poprzez prześladowania, jakim ludzie poddawali mnie przez dwadzieścia osiem lat, Boże zarządzenie (ar. qadr) niezależnie od mej woli, rękami prześladujących mnie ludzi, potraktowało moją duszę z całkowitą sprawiedliwością, aby udzielić jej napomnienia poprzez swoje klapsy, mówiąc:

«Nigdy nie wykorzystuj religii dla żadnej osobistej korzyści. Nie wykorzystuj prawd wiary (ar.iman)dla własnych korzyści, aby ci, którzy ich poszukują, wiedzieli, że to tylko prawda, która przemawia. Usuń wszystkie wątpliwości duszy (ar.nafs)i podstępy Szatana i zmuś je do milczenia».

Zaprawdę, choć miliony ksiąg stoją w jednym szeregu z prawdami omawianymi w Traktatach Światła, które elokwentnie rozprzestrzeniały owe prawdy, a ich lekcji nauczyły się tysiące prawdziwych uczonych, tamte księgi nie były w stanie w zupełności zatrzymać całkowitej niewiary (ar. kufr) w tym kraju, a z powodu wyżej wspomnianej tajemnicy Światła nawet jego wrogowie przyznają, że - pod pewnym względem - odniosło ono zwycięstwo. Zaiste, w tak krańcowo trudnych warunkach Traktaty Światła spełniły obowiązek wystąpienia przeciwko całkowitej niewierze,

— 118 —

co każdy może ujrzeć na własne oczy. Zatem moc Światła jest rezultatem owej wielkiej tajemnicy.

Ja również całym mym jestestwem przyjmuję męczarnie i nieszczęścia tych dwudziestu ośmiu lat. Wybaczyłem tym, którzy mnie dręczyli, zaś uczciwemu i sprawiedliwemu Bożemu zarządzeniu (ar. qadr) mówię: Zasłużyłem na twoje litościwe klapsy...

W przeciwnym razie, gdybym przyjął to błogosławione podejście, jakie każdy przyjmuje dla zadowolenia Boga, a jest ono dozwolone i nieszkodliwe; gdybym nie wyrzekł się swych uczuć w kwestiach materialnych i duchowych, utraciłbym tę cudowną duchową siłę w służbie wiary (ar. iman).

Osobliwą demonstracją owej siły jest fakt, że człowiek, który przeczytał księgę mówiącą o prawdach wiary (ar. iman) napisaną przez pewnych osobników, którzy godni są jedynie tego, aby być uczniami i służyć, a następnie przeczytał jedną stronę Traktatów Światła, wyznał, że jedna strona Traktatów Światła więcej uczyniła dla ocalenia jego wiary.

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Wasz brat potrzebujący
waszych suplikacji (ar. du'a)
Said Nursi
Nasz Nauczyciel mówi, co następuje:

W odroczeniu naszego przesłuchania w sądzie zawarte jest dobro. Trudności nakładane na Światło i uczniów Światła (tur. Nurcular) aż do tej pory obecnie są przekształcane w miłosierdzie i ukazują, że za odroczeniem naszego przesłuchania tkwi wielkie dobro, zaś jeden z przykładów owego dobra prawdopodobnie jest następujący:

Teraz, kiedy Światło zaczęło wywierać znaczący wpływ na cały świat islamu, jak długi i szeroki, decyzja sądów o całkowitym uwolnieniu nas, podjęta teraz, kiedy ludzie z zamorskich krajów mają wrażenie, że tutejsi politycy są skłonni do pewnego stopnia przyjąć zwyczaje europejskie, co miałoby być łapówką dla Europy, byłaby przyczyną poważnych wątpliwości dotyczących szczerości intencji (ar. ichlas) Światła w całym

— 119 —

świecie islamu, jak długi i szeroki. Spowodowałaby podejrzenia, że albo uczniowie Światła (tur. Nurcular) zostali zmuszeni do tego, by postępować obłudnie, albo też ci, którzy sprzyjają ideom modernizacji, potraktowali ich pobłażliwie; (uczniowie Światła - uz. red. pol.) byliby postrzegani jako ukazujący słabość, a to wyrządziłoby wielką szkodę wartości Światła. Owo odroczenie sprawy całkowicie usunie takie wątpliwości, a ponadto dowodzi tego, że przez trzydzieści lat uczniowie Światła nie skłonili głów przed kwestiami sprzecznymi ze znakami szczególnymi (ar. sza'ir) islamu.

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Nasz Nauczyciel podyktował poniższe uwagi, a my je spisaliśmy.

W tym roku koniecznym było ujawnienie natury dwóch procesów sądowych. Jeśli chodzi o proces toczący się tutaj:

Pięćdziesiąt lat temu dokonałem interpretacji hadisu mówiącego o Sufjanie i o noszeniu kapelusza z rondem. Ostatnio sądy wysunęły tę interpretację jako kwestię sporną i przedstawiły ją jako atak na pewnego generała. Ponadto sąd w Afyon wskazał ów atak i interpretację jako powód, dla którego zostałem surowo ukarany. Przez wzgląd na ten spór przypuśćmy, że napisałem to niedawno, a ów generał wciąż żyje. Setki milionów muzułmanów żyją pod rządami Brytyjczyków oddanych swej religii i ustrojowi, zaś przez sto lat odrzucali oni ustrój i religię Brytyjczyków, a nawet brytyjskie sądownictwo nie uznało, aby ów aspekt stanowił wedle prawa przestępstwo podlegające oskarżeniu. Ponadto mamy dawnych przywódców partyjnych, którzy - a załóżmy, że są oni drugim i trzecim obok owego generała (a nawet, że każdy z nich jest równy temu generałowi) - obecnie są celem ciosów zadawanych im przez gazety z zaciekłością dwadzieścia razy większą od tej, jaką cechował się cios, który zadałem tamtemu generałowi poprzez hadis. Nie oskarżono żadnego z ludzi atakujących owych przywódców; są oni na wolności. Tymczasem stało się tak, że kamień, jaki rzuciłem, rozbił głowę generała, w którą uderzył dwadzieścia lat później, a ów generał dawno temu zmarł, zaś więź łącząca go z rządem i tym światem została przerwana.

Zaprawdę, ataki wymierzone w przywódców dawnej partii (rządzącej - uz. red. pol.), choć są oni albo członkami parlamentu, albo też urzędnikami

— 120 —

rządowymi, pozostając związanymi z rządem, są dziesięć, a nawet sto razy silniejsze niż ciosy zadawane przez Traktaty Światła, zaś owe gazety znajdują się w obiegu.

Jeśli jednak chodzi o konfiskatę naszych ksiąg, to spośród stu trzydziestu ksiąg jedynie na jednej lub dwóch stronach jednej księgi znajdują się odniesienia do tamtego ciosu. Konfiskowanie stu trzydziestu ksiąg z tego powodu jest absurdalnym aż do śmieszności, okrutnym prześladowaniem, podobnym obwinianiu stu trzydziestu ludzi o zbrodnię jednego człowieka. Fakt, że księgi ludzi bezbożnych, zepsutych i ateistów, które szczególnie występują przeciwko krajowi i religii, swobodnie krążą po bibliotekach, księgarniach i w społeczeństwie, że, zaprawdę, w posiadaniu (wielu ludzi - uz. red. pol.) pozostaje księga doktora Dozy'ego, która jest całkowicie sprzeczna z islamem - to ukazuje, że konfiskata Traktatów Światła jest całkowicie niesprawiedliwą ohydą i bezlitosnym działaniem.

Jest tak, ponieważ żaden uczony (ar.'alim)ani filozof nigdy nie sprzeciwił się Traktatom Światła, które przez ostatnie dwadzieścia osiem lat pozostawały w obiegu między najważniejszymi ośrodkami świata islamu oraz między uczonymi (ar. 'ulama)\tego kraju. Sądownictwo i politycy wysunęli zarzuty jedynie wobec takich ich kwestii, jak zasłanianie ciała przez kobiety, a także wobec innej kwestii, dotyczącej generała, który będzie nosił kapelusz z rondem, a w dniach ostatnich (ar. achirzaman) zmusi do noszenia go (również innych - uz. red. pol.). Później w procesach dotyczących tych spraw cztery czy pięć sądów orzekło uniewinnienie. Skonfiskowanie pomimo tego wszystkich Traktatów Światła, jak gdyby dwadzieścia tysięcy stron oskarżono i uwięziono z powodu strony bądź dwóch, przypomina poniższy przykład:

Pewien człowiek przeprowadza słuszny atak, który nie jest niesprawiedliwy, a - choć nikt nie uznał owego ataku za przestępstwo podlegające oskarżeniu, zaś pięć sądów orzekło, iż nie jest on zbrodnią - dwadzieścia tysięcy ludzi uznaje się za winnych tej rzekomej zbrodni. W ten sam sposób skonfiskowanie dwudziestu tysięcy stron Światła z powodu strony bądź dwóch i uwięzienie ich w Afyon na cztery i pół roku jest atakiem i zbrodnią po stokroć większą, jest konspirowaniem przeciwko temu krajowi.

Said Nursi
— 121 —
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ اَبَدًا دَائِمًا

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Po sto tysięcy razy dzięki niech będą Wszechmocnemu Bogu za to, że duchowa prawda Medresetu'z-Zehra, która była moim c elem i celem mego życia przez pięćdziesiąt pięć lat, całkowicie urzeczywistniła się dzięki wam, członkom Medresetu'z-Zehra.

Po drugie: Z powodu skutków mej krańcowo ciężkiej choroby, a także z innych powodów, nie jestem w stanie rozmawiać z mymi braćmi spośród uczniów Światła (tur. Nurcular) i pozbawiono mnie możliwości konwersacji z nimi. W rezultacie wyznaczam mych braci do tego, aby w imieniu waszego bezradnego brata prowadzili lekcje Traktatów Światła, jakie nowy Said otrzymał w medresie Koranu, a także lekcje słów Kazania z Damaszku\wraz z Dopiskiem do niego, jakie stary Said otrzymał w medresie życia społecznego; aby rozmawiali z mymi braćmi, za którymi tak tęsknię.

Po trzecie: Jeśli chodzi o odejście zmarłego ojca Tahiriego, który założył we własnym domu małą Szkołę Światła (ar. Madrasa Nurija) i obdarował krąg Światła szczególnymi i szczerymi wojownikami takimi jak Tahiri, składam kondolencje jego krewnym, Isparcie i kręgowi Światła. Niech Wszechmocny Bóg pobłogosławi jego duszę po tylekroć, ile liter jest w Traktatach Światła, amen!

Po czwarte: Inebolu wyznaczyło trzysta kopii traktatu Zuhret'un Nur jako mój udział. Prosiłem zatem, aby sto pięćdziesiąt kopii wysłano do Isparty, a sto pięćdziesiąt do mnie. Moje już doszły. W zamian (za pozostałe sto pięćdziesiąt - uz. red. pol.) wyślijcie mi kopie Listów (tur. Mektubat), a jeśli jestem wam dłużny coś jeszcze, potrąćcie tę kwotę.

Po piąte: Przekażcie moje pozdrowienie pokoju strażnikowi grobu Wielkiego Nauczyciela w Bagdadzie oraz moim tamtejszym braciom, a także podzielcie się z nimi moim serdecznym pragnieniem odwiedzenia tamtych okolic, jeśli pożyję wystarczająco długo.

Wasz chory brat
Said Nursi
اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
— 122 —
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Niedawno miałem w ręku jedno z dawno opublikowanych dzieł starego Saida, a zbadałem je z ciekawością i uważnie. Memu sercu został oznajmiony poniższy fragment. Jeśli uznacie to za właściwe, może on zostać dodany do zakończenia zbioru Listy (tur. Mektubat).

Po pierwsze: Lekcje, jakich udzielał (stary Said - uz. red. pol.) podczas trzeciego roku Wolności, wśród plemienia Ertus, a zwłaszcza pośród plemion Gevdan i Mamhuran, w zamierzeniu miały całkowicie objaśnić ideę prawowitej konstytucji oraz przekonać do tej idei. Później - czterdzieści jeden lat temu, w 1329 roku - zostały one opublikowane przez Wydawnictwo Ebuzziya. Niestety, nie mogłem znaleźć kopii owego dzieła zatytułowanego Debaty (tur. Munazarat), którego poszukiwałem przez ostatnie dwadzieścia do trzydziestu lat. Teraz pewien człowiek znalazł jego kopię i wysłał ją do mnie. Oto, co uświadomiłem sobie, kiedy zacząłem studiować ją głową starego Saida, zaś poprzez znaczenia (tur. sunuhat), jakie zostały oznajmione sercu nowego Saida:

Poprzez osobliwe przeczucie stary Said odczuł materialne i duchowe wydarzenia dnia dzisiejszego trzydzieści do czterdziestu lat wcześniej. Było tak, jak gdyby za zasłoną koczowniczych plemion kurdyjskich ujrzał on zdrajców dnia dzisiejszego, nieucywilizowanych i wstecznych ateistów, którzy ukrywają się pod maską współczesnej cywilizacji, a działają pod płaszczykiem patriotyzmu - to jest, prowadzą ten naród do zwyczajów przedislamskich - a poprzez swoje przemówienia zadał im cios w ich głowy.

Po drugie: Szczególną uwagę zwróciłem na strony 105-109 tego wydania. Wygląda na to, że wśród klanu, któremu udzielałem nauki poprzez pytania i odpowiedzi znajdował się pewien ważny święty (ar. łali), ja zaś nie byłem tego świadom. W tym miejscu zgłosił on silny sprzeciw i powiedział:

"Posuwasz się za daleko i zaczynasz brać wyobrażenia za rzeczywistość. Znieważasz nas, traktując nas tak, jakbyśmy byli ignorantami. Żyjemy u kresu czasu (ar. achirzaman), a sprawy będą miały się jedynie gorzej!"

Wówczas otrzymał on taką odpowiedź, zawartą w drukowanym wydaniu owego dzieła:

"O wy, Saidowie, Hamzowie, Omerowie, Osmanowie, Tahirowie, Jusufowie, Ahmedowie i inni, którzy uważnie słuchacie słów Światła

— 123 —

i obserwujecie nas ukrytym spojrzeniem ze świata tego, co niewidzialne (ar. ghajb), ze wzniosłej epoki, która nadejdzie za trzysta lat, do was się zwracam! Unieście głowy i powiedzcie: "To jest prawda!", a powinniście być zobowiązani, aby tak uczynić. Jeśli współcześni nie poświęcają mi żadnej uwagi, niechaj tak będzie. Wołam do was przez telegraf bez drutu, który sięga z dolin przeszłości zwanej historią aż do waszej wzniosłej przyszłości. Cóż mogę uczynić? Choć spieszyłem się, przybyłem zimą, jednak wy przybędziecie podczas rajskiej wiosny. Ziarna Światła, które teraz zostały zasadzone, wykiełkują na waszych polach. Oto, czego oczekujemy w zamian za naszą służbę:

Kiedy przybędziecie do tej epoki przeszłości, odwiedźcie nasze groby. Przynieście kilka darów owej wiosny do cytadeli, która strzeże grobu mojej medresy Horhor, a która będzie schronieniem dla naszych kości (...)".

Oznacza to, że - jak zostało to objaśnione w Nadziei Trzynastej Traktatu dla ludzi starszych - wskazanie na śmierć mojej medresy Horhor, która była szkołą podstawową Medresetu'z-Zehra, umiejscowioną u stóp cytadeli w Van, a która to śmierć była znakiem zamknięcia i śmierci wszystkich medres w całej Anatolii, oznaczało, że olbrzymia cytadela w Van służy jako nagrobek wielkiego grobu. O wy, którzy przyjdziecie za sto lat! Sprawcie, by stało się pewnym zasadzenie nasion Szkoły Światła (ar. Madrasa Nurija) na szczycie owej cytadeli, to znaczy wznieście w materialnym kształcie Medresetu'z-Zehra, która jeszcze nie została wzniesiona materialnie, lecz wiecznie żyje w duchu pewnej wielkiej grupy.

Tak czy inaczej, większą część swego życia stary Said spędził -wyobrażając sobie tę szkołę, zaś na stronach 147-157 owego wydrukowanego dzieła podkreśla on ważne prawdy dotyczące jej założenia oraz płynące z niego korzyści.

Teraz, kiedy runęła dwudziestopięcioletnia tyrania, która zniszczyła medresy, zaiste korzystnym rozwojem wydarzeń jest fakt, że minister edukacji Tevfik postanowił zbudować Medresetu'z-Zehra pod nazwą Uniwersytetu Wschodniego, a prezydent Celal w zaskakujący sposób zatwierdził decyzję Tevfika pośród innych ważnych spraw, co ukazuje, że słowa starego Saida i nadzieje, jakie żywił on przez czterdzieści lat, zawierały prawdę.

W tym miejscu podzielę się z wami trzema prawdami, aby objaśnić odpowiedź, jakiej udzieliłem czterdzieści pięć lat temu.

Prawda Pierwsza: Stary Said ujrzał poprzez przeczucie rozwój dwóch osobliwych wydarzeń, lecz podobnie jak prawdziwy sen, owo przeczucie

— 124 —

wymagało interpretacji. Jak wtedy, kiedy na rzecz białą lub czarną patrzeć przez czerwoną zasłonę, ukaże się ona jako czerwona, tak on ujrzał ową prawdę przez zasłonę polityki muzułmańskiej, co do pewnego stopnia zmieniło sposób, w jaki ukazała się ta prawda. Zatem ów wielki święty (ar. łali), który był wówczas obecny, również ujrzał ten błąd starego Saida i silnie się mu sprzeciwił. Obecnie do tej prawdy odnoszą się dwie części (wyjaśnienia - uz. red. pol.):

Pierwsza to olśniewające światło, które wyłoni się z ziem osmańskich. Zaprawdę, przed ogłoszeniem Wolności, aby pocieszyć jego uczniów, Said przy wielu okazjach mówił: «Ukaże się światło, które przyniesie temu krajowi szczęście w obliczu całego zła, którego jesteśmy świadkami». Teraz, czterdzieści lat później, Traktaty Światła ukazały tę prawdę nawet oczom, które są ślepe.

Oto dlaczego, przeoczywszy pozornie ograniczony zasięg Światła co do ilości, Said dostrzegł prawdę jego wielkiego zasięgu co do jakości, zaś poprzez dostrzeżenie jego nadzwyczajnych korzyści, a także poprzez spoglądanie na nie z perspektywy polityki, wyraził tę prawdę, jak gdyby miała ona ziścić się na ziemiach osmańskich. Zatem ów wielki święty (ar. łali) sprzeciwił się wizji Saida, która zinterpretowała ów ograniczony krąg jako wielki. Zarówno on, jak i stary Said, do pewnego stopnia mieli rację.

Jest tak, ponieważ przez wzgląd na ocalenie wiary (ar. iman),\jako że ograniczony krąg Traktatów Światła ratuje wieczne i wiecznie trwające życie, milion ich uczniów staje się równy miliardowi. Oznacza to, że jako że praca dla życia wiecznego tysiąca ludzi - nie mówiąc już o milionie ludzi - jest bardziej znacząca i większa duchowo niż praca na rzecz ulotnego, doczesnego i cywilizowanego życia nawet miliarda ludzi, stary Said ujrzał poprzez przeczucie podobne do prawdziwego snu, jak ów ograniczony krąg obejmie rozległe osmańskie ziemie. In sza'a-llah, dzięki temu, że ziarna zasiane przez Światło wykiełkują sto lat później, ów wielki krąg w całości stanie się kręgiem Światła, a taka opinia być może zatwierdzi błędną interpretację starego Saida.

Prawda Druga: Jak stwierdzono we Wprowadzeniu do Znaków cudowności (ar. Iszarat al-I'dżaz) i innych jego dzieł, w swych opublikowanych czterdzieści lat temu dziełach stary Said uparcie i wielokrotnie mówił, że nastąpi przewrót społeczny na wielką skalę, zarówno materialny, jak duchowy, zaś ludzie będą zazdrościć mi tego, że wycofałem się z tego świata, żyję w odosobnieniu i pozostałem nieżonaty.

— 125 —

Zaprawdę, w pierwszym roku Wolności, w Stambule, główny uczony Uniwersytetu Al-Azhar, Szejk Bahit (oby Bóg się nad nim zmiłował), zapytał starego Saida:

مَا تَقُولُ ف۪ى حَقِّ هٰذِهِ الْحُرِّيَّةِ الْعُثْمَانِيَّةِ وَ الْمَدَنِيَّةِ الْاَوْرُوبَائِيَّةِ

Said odpowiedział:

اِنَّ الْعُثْمَانِيَّةَ حَامِلَةٌ بِدَوْلَةٍ اَوْرُوبَائِيَّةٍ فَسَتَلِدُ يَوْمًا مَا وَ الْاَوْرُوبَا حَامِلَةٌ بِالْاِسْلَامِيَّةِ فَسَتَلِدُ يَوْمًا مَا

Oznacza to:

-Co powiesz o Europie i Państwie Osmańskim? Co myślisz na ten temat?

-Europa jest ciężarna i pewnego dnia da życie państwu islamskiemu.

Państwo Osmanów jest ciężarne i pewnego dnia da życie Europie.

Ów wielki uczony zgodził się z tym i powiedział do uczonych, którzy mu towarzyszyli:

-Nie mogę dyskutować z tym człowiekiem i pokonać go.

Wszyscy byliśmy świadkami pierwszych narodzin; przez ćwierć stulecia ten kraj odszedł od religii dalej niż Europa.

Drugie narodziny, in sza'a-llah, ukażą się w czasie dwudziestu do trzydziestu lat; wiele znaków zarówno ze wschodu, jak i z zachodu, wskazuje na to, że z Europy wyłoni się państwo muzułmańskie.

Prawda Trzecia: Zarówno stary Said, jak i nowy Said, dali nowinę o zarówno materialnych, jak i duchowych, znaczących, przerażających i destrukcyjnych przemianach, do jakich dojdzie na wielką skalę w społeczeństwie osmańskim - o czym stary Said wielokrotnie i uparcie oznajmiał poprzez przeczucie, jednakże, przeciwnie do kwestii Światła, błędnie zinterpretował ów wielki krąg jako ograniczony. Kiedy czas w zupełności potwierdził jego słowa poprzez nadejście drugiej wojny światowej, interpretacja owego wielkiego kręgu, jaki Said ujrzał w ziemiach osmańskich, jest następująca:

Choć zniszczenie, do jakiego doszło podczas drugiej wojny światowej, było olbrzymie, to poprzez wzgląd na życie tego świata i przemijającej cywilizacji było czymś ograniczonym, w przeciwieństwie do zniszczenia, jakie przytrafiło się Osmanom. Jako że duchowy przewrót, do jakiego doszło w Państwie Osmańskim, odbył się kosztem życia wiecznego i wiecznie trwającego szczęścia, a także był duchowym zamieszaniem

— 126 —

dla islamu, zatem duchowo był on daleko bardziej przerażający niż druga wojna światowa. To poprawiło ów błąd starego Saida, całkowicie zinterpretowało jego prawdziwy sen oraz ukazało jego dalekowzroczność, a także udowodniło, że choć sprzeciw człowieka świętości (ar. łalaja) był pozornie słuszny, to dalekowzroczność starego Saida miała więcej słuszności, całkowicie odrzucając sprzeciwy owego świętego (ar. łali).

Said Nursi
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪
اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ اَبَدًا دَائِمًا

Moi drodzy, wierni, błogosławieni bracia!

Po pierwsze: Uznaliśmy za właściwe podzielić się z wami streszczeniem lekcji, jaka została dana na prośbę członków Medresetu'z-Zehra. Tematem lekcji było:

Jak, w imieniu wszystkich istot we wszechświecie, ten, który był dumą wszechświata i powodem stworzenia świata, Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), zamiast pozdrowienia pokoju w Noc Wniebowstąpienia (ar. Lajlat al-Miradż) wypowiedział w obecności Boga słowa: At-tahijjatu, al-mubarakatu, as-salałatu, at-tajjibatu li-llah. czyniąc to w imieniu całej ludzkości, a raczej wszystkich istot żywych, a raczej całego stworzenia; jak, jako że fraza ta zawiera powszechne znaczenie, cała wspólnota (ar. umma) po wielokroć wypowiada je w swych modlitwach każdego dnia; jak ludzie z każdego poziomu ludzi wiary (ar. ahl al-iman) mają udział w owym wyrażeniu. Jak zostało wcześniej objaśnione w Dopisku do Punktu dotyczącego słowa Huła (On), przez wzgląd na zdumiewający cud mocy ukazywany przez audycje radiowe nadawane za pośrednictwem żywiołu powietrza, memu sercu zostało oznajmione, co następuje:

Dzięki wskazówkom Koranu jest zrozumiałym, że poprzez akty czci wykonywane w tym krótkim życiu doczesnym człowiek spośród ludzi wiary (ar. ahl al-iman) może wykonać akty czci z wielorakiego poziomu,

— 127 —

jak gdyby były one wykonywane w jego własnym, poszczególnym świecie, co da mu wieczny majątek wielki jak świat, a w wiecznej szczęśliwości odbierze za nie nagrody wielkie jak jego poszczególne światy. Gdy moja dusza odczuła powszechne znaczenia słów taszahhud, które jest objaśnione w dyskusji na temat wiedzy Boga w Stacji Drugiej Hudżdżat az-Zahra, kiedy recytowałem słowo at-tahijjatu, nagle cztery żywioły mego życia, to jest ziemia, woda, powietrze i światło (ar.~nur)\stały się czterema powszechnymi językami. Ujrzałem w wyobraźni, jak każdy z owych języków poprzez swoje usposobienie recytował słowa:

At-tahijjatu, al-mubarakatu, as-salałatu, at-tajjibatu li-llah

miliony, a nawet tryliony i kwadryliony razy.

Poprzez żywioł ziemi jako jeden język spośród żywiołów każda istota żywa stała się ożywionym słowem recytującym at-tahijjatu, ponieważ każda garstka ziemi może służyć jako magazyn i miejsce, z którego bierze początek większość roślin. Zatem albo każda garstka ziemi musi zawierać tyle miniaturowych duchowych fabryk, ile jest fabryk wzniesionych kiedykolwiek przez rodzaj ludzki, co jest niemożliwością w nieskończonym stopniu, albo też owa działalność zachodzi dzięki bezgranicznej mocy, nieskończonej wiedzy i woli Wszechmocnego (ar. Al-Qadiri Mutlaq).

To oznacza, że jako odbiorca takiego przejawu, żywioł ziemi ze wszystkimi jego składnikami i cząsteczkami oznajmia na niezliczone sposoby: at-tahijjatu li-llah.Oznacza to, że od przedwieczności (tur. ezel)\po wieczność (tur.~ebed)\cała wdzięczność za dar życia dany wszystkim istotom żywym należy się wyłącznie Temu, Którego istnienie jest konieczne (ar. Al-Ładżib Al-Łudżud).

Również żywioł wody - który, jak w przypadku każdego innego (człowieka - uz. red. pol.), jest drugim żywiołem mego osobistego świata - ze wszystkimi jego cząsteczkami, a szczególnie z jego służbą dla zapoczątkowania istot żywych oraz z jego wspomaganiem ich życia, oznajmia powszechnym językiem błogosławione słowo at-tajjibatu tryliony i kwadryliony razy i rozprzestrzenia je po wszechświecie językiem swego usposobienia.

Jest tak, ponieważ obowiązki wykonywane przez krople wody - szczególnie zawarte w ich przebudzaniu nasienia, nasion i ziaren, w roziskrzaniu ich, aby ukazały swe wrodzone obowiązki, a także w dopomaganiu tym nadzwyczaj zadziwiającym, pięknym i cudownym drobnym stworzeniom, by stały się odbiorcami wielce uporządkowanych i doskonałych obowiązków, jakie wypełniają - sprawiają, że wszystkie

— 128 —

istoty świadome wykrzykują z powinszowaniem: "Błogosławiony niech będzie Bóg!" (ar. baraka-llah), zaś stan przybrany przez owe błogosławione istoty jest godzien tego, aby przyciągnął niezliczone pochwały: «Baraka-llah! Ma sza'a-llah! ». Byłoby zatem koniecznym, by każda cząsteczka żywiołu wody posiadała wiedzę tysięcy Platonów oraz mądrość i wolę tysięcy mądrych Luqmanów, a to jest niemożliwością po tylekroć, ile jest cząsteczek wody.

Zatem ukazując tak nieskończone cuda poprzez bezgraniczne moc, miłosierdzie, mądrość i wolę Wszechmocnego, Któremu należy się wszelka chwała (ar. Al-Qadiri Zu'l-Dżalal) oraz Najbardziej Miłosiernego i Najbardziej Litościwego (ar. Ar-Rahmani Rahim), cząsteczki żywiołu wody powszechnie oznajmiają al-mubarakatu li-llah po tylekroć, ile jest owych błogosławionych istot; oto dlaczego Szlachetny Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który jest powodem stworzenia świata, w Noc Wniebowstąpienia (ar. Lajlat al-Miradż) oznajmił w imieniu wszelkiego stworzenia: al-mubarakatu li-llah.Oznacza to, iż jako że wszystkie owe finezyjne stany i dzieła kunsztu, które służą powinszowaniom oraz okrzykom: "Oto, czego zechciał Bóg! Błogosławiony niech będzie Bóg!" (ar.ma sza'a-llah, baraka-llah)są wyłącznie rezultatem mocy Tego, Któremu należy się wszelka chwała, zatem Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) przedstawił wszystkie owe nieskończone deklaracje al-mubarakatu li-llah\Wszechmocnemu Bogu, będąc w Jego obecności.

Również jeśli chodzi o żywioł powietrza w prywatnym świecie każdego człowieka, to ukazując swe obowiązki tablicy rozdzielczej, nadajnika i odbiornika, każda cząsteczka w garstce powietrza - kosztem tak małym, jakiego potrzeba na wydech przy wypowiadaniu słowa Huła (On) [26] - mówi o wszystkich suplikacjach (ar. du'a), wychwalaniach, prośbach, błaganiach i aktach czci, wypowiadając językiem swego usposobienia słowa as-salałatu li-llah. Jako że owe niezliczone słowa przedstawiane są Stwórcy tych cząsteczek powszechnym językiem żywiołu powietrza, wypowiadającego owe słowa kwadryliony, a raczej kwintyliony razy, zatem w ich imieniu, a poprzez ich powszechne znaczenie, Szlachetny Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) zwrócił się do Wszechmocnego Boga słowami as-salałatu li-llah. Oznacza to, że wszystkie suplikacje (ar.~du'a),\błagania biorące początek z potrzeby, wychwalania pochodzące od darów, akty czci i modlitwy należą się wyłącznie Wszechmocnemu Bogu, ponieważ, jak jest to wyjaśnione w Dopisku do Punktu dotyczącego słowa Huła (On):

— 129 —

Albo jest tak, że każda cząsteczka powietrza wydychanego ze słowem Huła (On) posiada absolutną moc i obejmującą każdą rzecz wolę, która zna wszystkie języki, dostrzega umiejscowienie wszystkich dźwięków - dalekich i bliskich, jest świadoma wszystkich akcentów i wymowy każdej litery, a w tym samym czasie wykonuje wiele innych zadań, wszystkie jednocześnie i bez żadnego nieporządku... Jako że to jest niemożliwością po tylekroć, ile jest cząsteczek powietrza, zatem zaiste, z pewnością, bez wątpienia i z całkowitą koniecznością każda cząsteczka ukazuje Wszechmądrego Stwórcę wraz ze wszystkimi Jego atrybutami i zaświadcza Jego istnienie. Jest tak, jak gdyby ich świadectwo w małej skali było tak wielkim, jak świadectwo świata.

Zatem, wychwalając Boga po tylekroć, ile jest cząsteczek powietrza, Ahmad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) podczas Wniebowstąpienia (ar. Al-Miradż) oznajmił: as-salałatu li-llah.

Również żywioł ognia i światła - to jest żywioł materialnego i duchowego światła (ar. nur), zarówno tego dającego ciepło, jak i tego pozbawionego ciepła - wypowiadając błogosławione słowo at-tajjibatu oznajmia: at-tajjibatu li-llah powszechnym językiem, w nieskończony i bezgraniczny sposób, niezliczonymi językami swego usposobienia.

Oznacza to: "Wszystkie piękne słowa, przyjemne znaczenia, całe cudowne piękno, wszystkie lśnienia Pięknych Imion Boga widoczne na całym obliczu wszechświata; piękno całego wszechświata i wszelkiego stworzenia, widzialne poprzez wiarę wszystkich ludzi wiary (ar.ahl al-iman),najznamienitszych proroków, świętych (ar.ałlija)i uczonych (ar.asfija);wszystkie piękne słowa, wychwalania Boga, podziękowania (ar. szukr),\frazy głoszące jego bycie Jedynym (ar.~tałhid),\jedność (ar.~tahlil),\doskonałość (ar.~tasbih)\i wielkość (ar.~takbir),\biorące początek z wiary~ahl al-iman,\które zgodnie z tajemnicą słów:

اِلَيْهِ يَصْعَدُ الْكَلِمُ الطَّيِّبُ

Do Niego wznosi się dobre słowosą błogosławionymi słowami wznoszącymi się do Wielkiego Tronu (ar. 'Arsz al-A'zam); całe bezgraniczne piękno i wszystkie błogosławione słowa odbijające się na pierwszym z trzech obliczy świata, które jest zwierciadłem dla Najpiękniejszych Imion Boga; niezliczone dobre uczynki, cnoty, duchowe owoce i piękno ukazujące się na drugim obliczu świata, które jest polem dla plonu życia ostatecznego - to wszystko należy się wyłącznie Wszechmocnemu, Któremu należy

— 130 —

się wszelka chwała (ar. Al-Qadiri Zu'l-Dżalal), Który jest Sułtanem przedwieczności i wieczności".

Zatem, przedstawiając powszechną cześć wyrażaną powszechnym językiem żywiołu ognia i światła Temu, Któremu należą się cała cześć i chwała (ar. Al-Ma'bud Zu'l-Dżalal), ten, który był chlubą wszystkich światów (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), oznajmił w imieniu wszelkiego stworzenia: at-tajjibatu li-llah.

Jest tak, ponieważ obowiązki ukazywane przez żywioł materialnego i niematerialnego światła (ar. nur), wszystkie razem i każdy z osobna, wskazują na Tego, Którego istnienie jest koniecznie (ar. Al-Ładżib Al-Łudżud) i zaświadczają Jego istnienie na miliardy sposobów.

Tak, żywioł światła i ognia - jak żywioły ziemi, powietrza i wody - w najbardziej rozstrzygający sposób, najbardziej jasno i z całą koniecznością ukazuje na wszystkie owe sposoby, że przyczyny są jedynie zasłoną, a wszelkie stworzenie i wszystkie jego efekty należą się Wszechmocnemu i Chwalebnemu. Jako że światło (ar.nur)- jak istnienie i życie - godne jest tego, aby było zatrudniane bezpośrednio, bez żadnej zasłony, przez Bożą moc, zaś pozorne przyczyny nie przesłaniają go w żaden sposób, zatem ukazuje ono fakt, że Bóg jest Jedynym (ar. łahidijja)\wraz z Bożą jednością (ar.~ahadijja). Służy to wskazaniu na powszechne i rozległe świadectwo jedności (ar. ahadijja) Jedynego poprzez pomniejszy obowiązek, jaki zwięźle udowadniają dopiski do Punktu dotyczącego słowa Huła (On). Oto dwa niewielkie przykłady spośród miliardów:

Pierwszy: Pomniejszym lśnieniem niematerialnego światła - mającego postać wiedzy - w ludzkim umyśle jest fakt, że człowiek z pamięcią wielkości paznokcia miał w niej spisane słowa dziewięćdziesięciu ksiąg. Był on w stanie całkowicie odczytać jedynie część jednej karty swej pamięci, zajmując się tym przez trzy godziny każdego dnia na przestrzeni trzech miesięcy. Ten sam człowiek był w stanie zapisać na owej karcie pamięci wielkości paznokcia znaczenia, słowa, obrazy i dźwięki, jakie widział i słyszał przez osiemdziesiąt lat życia, które pobudzały jego ciekawość i które uważał on za przyjemne, a także w dowolnej chwili mógł mieć dostęp do owych zapisów podobnych wielkiej bibliotece, odzyskać wszelkie swoje archiwa i uporządkować je.

Gdyby owa mała jak paznokieć zdolność pamięci nie posiadała magazynu wielkiego jak ocean, promienia i duchowego światła wszechobejmującego jak słońce, kart rozległych jak oblicze świata, nie mogłaby osiągnąć takiego stanu. Jako że takie założenie jest wieloraką

— 131 —

niemożliwością po tysiąckroć, jest nie do pomyślenia, zatem zaiste i z pewnością owa drobna pamięć wielkości paznokcia w uświęcony sposób świadczy o jej stworzeniu przez wiedzę, mądrość i moc Wszechwiedzącego (ar. Al-'Alimi Mutlaq), dla Którego Strzeżona Tablica (ar. Al-Lałh al-Mahfuz) jest kartą Jego zarządzenia (ar. qadr) i mocy, a Który stworzył próbkę Strzeżonej Tablicy w ludzkim umyśle.

Drugim niewielkim przykładem jest elektryczność. Człowiek, który zbadał cudowne właściwości elektryczności, ujrzał, jak cząstki i cząsteczki rozprzestrzeniają się pomiędzy setkami przełączników, obwodów, metali i przewodów, choć te są pozbawione życia, nieświadome i bezczynne, jak poprzez prosty kontakt rozpraszają one ciemność rozprzestrzeniającą się na dziesięć kilometrów i w pół sekundy wypełniają ją światłem. Fakt, że owa widoczna ciemność nagle znika, a jej miejsce na naszych oczach wypełnia taka sama ilość światła, z całą pewnością nie jest wymysłem wyobraźni. Albo owe nieożywione i nieświadome cząsteczki, które wchodzą w kontakt ze sobą, mają w sobie bezgraniczną moc i światło, i wyciągają ręce, aby w jednej chwili rozproszyć ciemność i wypełnić światłem wielką przestrzeń setek kilometrów - co jest ideą tak niedorzeczną, że nawet gdyby zebrali się wszyscy szatani i ateiści, nie mogliby przekonać do niej nawet sofisty

- albo też dzieje się tak dzięki mocy i mądrości Wszechmocnego, Któremu należy się chwała (ar. Al-Qadiri Zu'l-Dżalal), Tego, Który zna to, co niewidzialne (ar. Al-'Alimi al-Ghajb), Wszechwiedzącego (ar. Al- 'Alimi Mutlaq), Którego panowanie rozciąga się na cały wszechświat, od Którego Imienia "Światło" (ar. An-Nur) wszelkie światła otrzymują swój blask, który jest Światłem Świateł (ar. Nur an-Nur), Stwórcą (ar. Al-Chaliq) światła i Tym, Który rozdziela światło.

Przykłady podobne tym dwóm są niezliczone.

— 132 —

W rezultacie, jak wszechświat przedstawia Temu, Któremu należy się wszelka chwała, wszystkie światła, przykłady piękna, błogosławieństwa, błogosławione słowa, cnoty i doskonałości językiem żywiołu światła, poprzez słowa at-tajjibatu li-llah, tak Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który jest efektem stworzenia wszechświata i powodem stworzenia świata, podjął to powszechne znaczenie w Noc Wniebowstąpienia (ar. Lajlat al-Miradż) i w imieniu wszystkich stworzeń wszechświata, których był przedstawicielem, oznajmił: at-tajjibatu li-llah.

Po tym, jak Szlachetny Prorok (pokój i miłosierdzie niech będą z nim po tylekroć, ile istnieje wszystkich cząsteczek) wypowiedział owe cztery piękne słowa zamiast pozdrowienia pokoju - jak objaśniły to Traktaty Światła - słowa odpowiedzi Boga: Pokój tobie, o Proroku (ar. As-salamu 'alajka, ajjuha-n Nabijju) wskazują na to, że owe słowa będzie wypowiadać również cała umma Muhammada, a także są dla ludzi z jego wspólnoty duchowym rozkazem i zaleceniem, by tak czynili. Wówczas, poprzez słowa: Pokój nam i wszystkim prawdziwym sługom Boga (ar. As-salamu 'alajna ła 'ala 'ibadi-llahi salihin), Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) ukazał, iż owo uświęcone pozdrowienie jest powszechnym i ogólnym pozdrowieniem pokoju dla niego, dla jego wspólnoty i dla wszystkich proroków, jacy przyszli przed nim, a będąc przedstawicielem wszystkich stworzeń, rozciągnął to pozdrowienie tak, aby obejmowało również i je.

Wypowiadanie słów: Pokój tobie, o Proroku w każdej modlitwie ukazuje, że wspólnota muzułmańska (ar. umma) wypełnia rozkaz i edykt Bożego pozdrowienia pokoju. Ukazuje to również przysięgę wierności Prorokowi (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) odnawianą każdego dnia w uznaniu jego władzy, a także odnawianie i wpajanie posłuszeństwa wobec przyniesionych przez niego zarządzeń. Ponadto słowa te są również powinszowaniem Prorokowi (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jego posłannictwa. Powtarzanie tych słów każdego dnia przez świat islamu jest również ukazaniem wdzięczności za przyniesioną przez niego radosną nowinę w temacie wiecznego szczęścia.

Zaiste, jak wszyscy ludzie są zasmuceni, widząc jak niszczone jest ich istnienie, tak również boleją z powodu zniszczenia ich domu i są głęboko zasmuceni zniszczeniem ich ojczyzny. Ich serca są ciężko zranione rozłąką (z bliskimi - uz. red. pol.) i śmiercią przyjaciół. Myśl o tym, że własny świat człowieka, rozległy jak ziemia, jest zniszczony przez zagładę, rozłąkę i ostateczne unicestwienie, pali jego duszę i świadomość, jakby była duchowym Piekłem.

— 133 —

Oto dlaczego - pod warunkiem, że nie utracił swej duszy, serca i umysłu - rozsądny człowiek dojdzie do wniosku, że w odpowiedzi na Noc Wniebowstąpienia (ar. Lajlat al-Miradż), w którą Muhammad z Arabii (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) przyniósł radosne oznajmienie o wiecznym szczęściu, które zaświadczył na własne oczy; dał ludziom wiary (ar. ahl al-iman) dobrą nowinę o wiecznym życiu w Raju; przyniósł błogi duchowy podarunek w postaci wiedzy o tym, że umiłowani człowieka nie zostali unicestwieni, a także pewności co do tego, że po odejściu człowiek raz jeszcze połączy się ze swymi bliskimi - cały świat islamu powtarza słowa: Pokój tobie, o Proroku wiele razy dziennie. Również dla ukazania duchowego podarunku przyniesionego nam przez Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), dla ukazania faktu, że karty i poziomy wszechświata są listami Samoistnego (ar. As-Samad), dla ukazania poprzez jego posłannictwo prawdziwej wartości i doskonałości stworzenia wszelkie stworzenie duchowo wypowiada w odpowiedzi słowa: Pokój tobie, o Proroku, wykrzykując powyższą prawdę językiem poprzedniej prawdy. Fakt, że pozdrowienie as-salamu 'alajkum jest sunną w ummie[27] i znakiem szczególnym (ar. sza'ir) islamu, wynika z tego, iż pozdrowienie pokoju jest promieniem owej prawdy.

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Said Nursi
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ اَبَدًا دَٓائِمًا

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Całym naszym jestestwem gratulujemy wam "błogosławionych trzech miesięcy", które w życiu wiecznym mogą wydać duchowy plon osiemdziesięciu lat, a także waszych błogosławionych i świętych nocy Lajlat ar-Ragha'ib, Lajlat al-Miradż, Lajlat al-Bara'a i Lajlat al-Qadr; prosimy Boże miłosierdzie o to, aby duchowe nagrody za suplikacje (ar. du'a) czynione przez każdego ucznia Światła (tur. Nurju) zostały przyznane wszystkim jego braciom; winszujemy wam waszych osiągnięć w służbie Światła.

— 134 —

Po drugie: Abyście nie litowali się nade mną, podzielę się z wami tym, jak nieszczęście utraty pamięci, jakie nastąpiło w wyniku otrucia, stało się dla mnie podobnym błogosławieństwu i miłosierdziu oraz posłużyło jako klucz do odkrycia pewnych prawd. Jednakże wciąż całym mym jestestwem proszę o wasze suplikacje (ar. du'a).

Tak, ostatnio recytowałem suplikację (ar. du'a) znajdującą się na początku Dającej światło lampy (ar. Siradż an-Nur). Ujrzałem, że za zasłoną tego, co dobrze znane, zwyczajne i monotonne, ukryte jest wiele zadziwiających prawd. Szczególnie ateiści spośród ludzi niedbalstwa, ludzie natury i filozofii, są ślepi na wiele cudów Bożej mocy ukrytych za prawami Bożego zwyczaju (ar. adatu-llah), zatem przypisują prawdę wielką jak góra przyczynie tak niskiej jak cząsteczka. W ten sposób blokują znajdujący się w każdej rzeczy trakt wiodący ku poznaniu (ar. marifa) Wszechmocnego. Oślepiając samych siebie na dary zawarte w każdej rzeczy, zamykają drzwi wdzięczności (ar. szukr) i wychwalania Boga.

Na przykład, jak jedno słowo jest w jednej chwili kopiowane na karcie powietrza milion, a raczej miliard razy przez blask Bożej mocy, tak, jak nadmienia o tym werset:

اِلَيْهِ يَصْعَدُ الْكَلِمُ الطَّيِّبُ

Do Niego wznosi się dobre słowo każde błogosławione słowo jest natychmiast kopiowane przez pióro Bożej mocy na całej karcie ziemskiej atmosfery, jakby nie wymagało to żadnego czasu, co jest zdumiewającym tak samo, jak cud Bożej mocy, poprzez który duchowe i przyjmowane prawdy kopiowane są na obliczu ziemskiej atmosfery - a można porównać ją do szyldu, na jakim zapisuje się różne rzeczy, aby później je zetrzeć - który to cud był ukrywany za zasłoną tego, co znane, przez ludzi niedbalstwa od czasów Adama (niech będzie z nim pokój). Teraz została ustanowiona ścisła prawda dotycząca radia, która mówi, że w każdej cząsteczce powietrza zawarty jest błysk bezgranicznej i przedwiecznej mocy wraz z nieskończoną wiedzą, mądrością i obecnością nadzoru, poprzez który niezliczone rozmaite słowa docierają do drobnych uszu owych cząsteczek i są wypowiadane ich miniaturowymi językami bez zamętu, nieprzerwanie i bez żadnego zamieszania.

Oznacza to, że nawet gdyby zgromadziły się wszystkie pozorne przyczyny, w żaden sposób nie mogłyby wykonać wrodzonego obowiązku pojedynczej cząsteczki, który ukazuje błysk uświęconej mocy; nie mogłyby w żaden sposób ingerować w nadzwyczaj cudowny i subtelny kunszt, jaki przejawia się poprzez niezliczone miniaturowe

— 135 —

uszy i języki każdej z tych cząsteczek. Oto dlaczego ludzie zbłądzenia i ludzie niedbalstwa na pewien czas wprowadzili w błąd samych siebie i ukryli tę prawdę poprzez zasłonę tego, co dobrze znane, zwyczaju, praw i monotonii, nadając jej prostą nazwę.

Na przykład, jak jest to objaśnione w notatce do Dopisku do Słowa Czternastego:

Podobnie jeśli rzemieślnik-cudotwórca wyprodukuje setkę okk rozmaitych towarów spożywczych lub sto jardów różnych tkanin z kawałka drewna wielkości paznokcia (a takim dziełem jest stworzenie z pestki drzewa owocowego), a ktoś wskaże na ów kawałek drewna i oznajmi, że wszystkie owe rzeczy wzięły z niego swój początek "naturalnie" i "przez przypadek", sprowadzi do zera cudowny kunszt i sztukę rzemieślnika. Cóż to za całkowite szaleństwo!, a przecież właśnie takim jest myślenie ludzi zbłądzenia.

Dokładnie w ten sam sposób podniesienie nasionka małego jak ziarnko grochu, aby ukazać sosnę lub drzewo figowe, które są cudami Bożej mocy uczynionymi z tysięcy cudownych dzieł kunsztu, i powiedzenie: "One zostały stworzone z tego nasiona"; uczynienie atmosfery ziemskiej miejscem Zgromadzenia i przekształcenie powierzchni ziemi w klasę i szkołę wiedzy; uczynienie (powierzchni ziemi - uz. red. pol.) obejmującą nieskończone dary - które są przyznawane natychmiast, a wymagają nieskończonej wdzięczności (ar. szukr) - próbką wiecznego szczęścia, jakim Boża łaska obdarowała ludzkość, co nie pozostawia żadnej wątpliwości co do tego, iż ów dar pochodzi wprost ze skarbca miłosierdzia, będąc podarunkiem Najbardziej Miłosiernego (ar. Ar-Rahman)... Określanie daru mianem "radio" i nazwanie go "falami elektromagnetycznymi", a zatem ukrywanie setek tysięcy darów za zasłoną zaprzaństwa (ar. kufr) jest - jak w powyższym przykładzie - stanowiskiem przyjętym przez materialistów i ludzi zbłądzenia, które jest nieskończonym absurdem, które należy uważać za nieskończenie wielką zbrodnię, zasługującą na nieskończenie wielką karę.

A zatem, moi bracia, zaprawdę, dzisiaj czytałem suplikację umieszczoną na początku Dającej światło lampy (ar. Siradż an-Nur) z zamiarem poprawienia jej. Jako że moja pamięć całkowicie zawiodła, nagle przyjęte zasłony tego, co dobrze znane, i zwyczaju, stały się nieznanymi dla mnie odnośnie do prawd owej suplikacji - jak gdybym w wieku osiemdziesięciu

— 136 —

lat narodził się na nowo. Przeczytałem ją z największym entuzjazmem, w zupełności z niej skorzystałem, ujrzałem ją jako cudowne dzieło.

Zrozumiałem, że nasi potajemni wrogowie wprowadzili w błąd pewnych urzędników oraz uczynili końcową część Dającej światło lampy (ar. Siradż an-Nur) pretekstem do skonfiskowania tego traktatu, aby mogli uniemożliwić rozpowszechnianie umieszczonej na jego początku suplikacji. Jak Punkt dotyczący słowa Huła\(On) w przypadku~Przewodnika dla młodzieży,\tak ta suplikacja jest powodem, dla którego ateiści atakują~Dającą światło lampę\(ar.~Siradż an-Nur).

Po trzecie: Całym naszym jestestwem dzielimy się z wami dobrą nowiną o tym, że dzięki uczniom Światła (tur. Nurcular) posiadającym całkowitą szczerość intencji (ar. ichlas), prawdziwą wierność i niezachwianą stałość, jakiekolwiek nieszczęście by nas nie spotkało, zawsze zostanie ono przekształcone we wspaniałe dary z perspektywy naszej służby wierze, a także o tym, że za zasłoną dokonują się wspaniałe podboje (Światła - uz. red. pol.), dalece przekraczające nasze pojęcie i wyobrażenie.

Na przykład sto papierowych lir zapłacono jako koszt mojej podróży z Isparty tutaj, do Stambułu[28]. Jednak zapewniam was, że nawet dla tej jednej sprawy, nawet tylko dla wykonania takiej służby odnośnie do Przewodnika, nawet tylko dla rezultatów tej służby dotyczącej mojej osoby, które ukazały się i wciąż się ukazują, nawet gdybym musiał zapłacić dwieście papierowych lir, wciąż uważałbym to za niską cenę. Możecie odnieść to do rezultatów, jakie (owa służba - uz. red. pol.) przyniosła każdemu w ogólności.

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Wasz chory brat
potrzebujący waszych suplikacji (ar. du'a)
Said Nursi
— 137 —
Dopisek do traktatu
Klucz do królestwa Światła

W nawiązaniu do dyskusji na temat radia, zawartej w Kluczu do królestwa Światła:

Pewnego razu wraz z dwoma studentami uniwersytetu jechaliśmy samochodem, który nie był podłączony do żadnych przewodów, słuchając nadawanej przez odległą stację radiową audycji w temacie błogosławionych urodzin Proroka (ar. Małlid). Powiedziałem owym dwóm uczniom Światła (tur. Nurcular) spośród studentów uniwersytetu:

Jasno widoczny dowód tego, że również światło (ar. nur) jest bezpośrednim, pozbawionym wszelkich zasłon, przejawem Bożej mocy - jak życie i istnienie - jest następujący:

Garstka powietrza wielkości paznokcia, znajdująca się w tym małym aparacie, a także niewielka ilość niematerialnego światła, słyszą i wymawiają nie tylko słowa na temat Małlid, lecz raczej słyszą i wymawiają tysiące i miliony innych słów, wszystkie naraz, jak gdyby słyszały i czyniły słyszalną całą różnorodność słów między stacjami (radiowymi - uz. red. tur.) podobnymi tej, jakiej słuchamy teraz, a także jak gdyby zwracały się tymi słowami do nas. Oznacza to, że rzecz najbardziej poszczególna może stać się powszechną.

Ponadto owa garstka powietrza potrafi wykonywać obowiązki wykonywane przez całą atmosferę; najmniejsza garstka powietrza może urosnąć do wielkości atmosfery.

Jeśli nie zostanie to przypisane blaskowi przedwiecznej Bożej mocy, stanie się niewyobrażalnym zabobonem i sprzecznością, jako że nie jest możliwe, by dana rzecz stała się swym przeciwieństwem; wymagałoby to, aby najbardziej poszczególne stało się najbardziej powszechnym, najmniejsze - największym, a najbardziej pozbawione życia, głupie, nieświadome i bezsilne - najpotężniejszym i najbardziej zdolnym, posiadającym wolę i świadomość. Byłoby to anormalnym zabobonem złożonym z setki sprzeczności, niemożliwości i zabobonów.

Oznacza to, iż w jasny sposób stoi za tym błysk przedwiecznej Bożej mocy. Błogosławiony hadis, który przedstawia ów blask w atmosferze, ukazuje rzecz następująco:

— 138 —

Istnieje anioł mający czterdzieści tysięcy głów; każda z nich ma czterdzieści tysięcy języków, a każdy z nich czterdzieści tysięcy razy głosi doskonałość Boga (ar. tasbih).

Ten anioł w jednej chwili wypowiada tasbih sześćdziesiąt cztery miliardy razy, a to oznacza, że atmosfera przypomina owego anioła. Oznacza to, że tyle błogosławionych słów, ile wypowiada ów anioł, jest zapisywanych na stronicy atmosfery.

Atmosfera ziemska mówi:

"Ten hadis odnosi się do mnie albo też do anioła wyznaczonego do nadzorowania mnie. Jest tak, ponieważ pomimo gmatwaniny ludzkiej mowy i niezliczonych innych dźwięków fakt, że są one rozróżniane bez jakiegokolwiek zamieszania, w zetknięciu z dokładnym zachowaniem głosek i akcentów ukazuje, iż ów obowiązek wykonywany z doskonałą świadomością przez pojedynczą cząsteczkę w żaden sposób nie może zostać przypisany mnie samej, atmosferze, ani też nie może być przypisany wszystkim pozornym przyczynom. To oznacza, że jest on blaskiem przedwiecznej Bożej mocy, która poprzez przejaw jedności (ar. ahadijja) Jedynego Boga jest obecna i sprawuje nadzór z obejmującą każdą rzecz wolą i wszechstronną wiedzą. Radio jest jednym z milionów świadków tego faktu".

Znaczenie uczynionego w Słowie Trzynastym porównania między mądrością Koranu i mądrością filozofii jest następujące:

Ludzka filozofia rozciąga zasłonę tego, co pospolite, nad nadzwyczajnym cudem miłosierdzia ukazywanym poprzez cud Bożej mocy. Ukrywa znaki Bożej jedności Jedynego (ar.łahdanijja)i jest ślepa na owe znaki oraz nadzwyczajne dary znajdujące się za zasłoną tego, co pospolite, jednak odnotowuje pewne szczególne wyjątki, będące odchyleniem od zwyczajowej normy, i zwraca na nie uwagę.

Na przykład ludzka filozofia nie dostrzega cudu Bożej mocy w stworzeniu istoty ludzkiej i nie przydaje mu żadnego znaczenia, lecz w zadziwieniu dostrzega i zwraca uwagę na człowieka o dwóch głowach lub trzech nogach, którego stan jest odchyleniem od zwyczajowych praw. Choć ukrywa ona powszechne i rozległe cuda za zasłoną tego, co pospolite, z zadziwieniem podkreśla poszczególne kwestie, będące odstępstwem od praw rządzących gatunkami.

Na przykład filozofia postrzega zdumiewające i cudowne działanie karmienia młodych zwierząt i ludzi jako zwyczajne i nie przydaje mu żadnego znaczenia, lecz - jak niegdyś donosiły gazety - kiedy rybak

— 139 —

w Ameryce ujrzy, jak robaczek, który oddzielił się od swego klanu i gatunku, upadł głęboko na dno oceanu, a przetrwał dzięki zielonemu liściowi zesłanemu do jego ust jako zaopatrzenie (ar. rizq), wówczas (ludzie filozofii - uz. red. pol.) są oszołomieni i oznajmiają o tym z zadziwieniem.

Choć w zaopatrzeniu (ar. rizq) każdego poszczególnego niemowlęcia znajdują się tysiące cudów Bożego miłosierdzia i jemu podobnej łaski - jak woda (rajskiego źródła - uz. red. tur.) Al-Kałsar, dostarczana mu z piersi matki, ludzka filozofia jest nieświadoma tego, że mogłaby złożyć Bogu podziękowania, że mogłaby uznać Najbardziej Miłosiernego z miłosiernych (ar. Arhamar Rahimin) i odpowiedzieć Mu wdzięcznością.

Mądrość Koranu rozdziera ową zasłonę tego, co pospolite. Uczy rodzaj ludzki o wielkich i zdumiewających cudach i nadzwyczajnych darach, i czyni Boga Tym, Który jest Poznanym. Ukazując powszechne podziękowania, skłania ludzi do oddawania czci Bogu.

Oto dlaczego jeden z najbardziej dziwacznych i fascynujących błędów ludzkiej filozofii jest następujący:

Jej pomniejsze wybór i wola nie wystarczą nawet dla wywołania najbardziej oczywistego i najmniejszego uczynku mowy; filozofia nie jest w stanie stworzyć tego uczynku, jedynie nadaje powietrzu kształt słowa. Poprzez to pomniejsze działanie nabyte (ar. kasb) Wszechmocny Bóg stwarza słowa oparte o to działanie nabyte (ar. kasb) i powiela tysiące ich kopii w całej atmosferze. Ponieważ istoty ludzkie są tak odległe od posiadania mocy stwórczej, a jednak przypisują wspaniały i powszechny cud mocy - a nawet wszystkie pozorne przyczyny wszechświata są bezsilne i nie mogą go sprawić - jak stworzenie człowieka (owym pozornym przyczynom - uz. red. pol.), jest to błędem tak wielkim, że pojmie go nawet ktoś o najmniejszej świadomości.

Przykład tego widzimy, kiedy Boże prawo, które zawiera w sobie sto tysięcy cudów, zostaje ukazane jako korzystne dla ludzkości poprzez odkrycie (ar. kaszf) - które jest rodzajem przyjęcia suplikacji (ar. du'a) wykonywanej poprzez czyn, a zostało odkryte dzięki Bożej inspiracji. Bezradny i całkowicie bezsilny człowiek, który posłużył dostarczeniu ludzkości pożytku poprzez radio, mówi do swego umysłu: "Aha! Taki-toa-taki wynalazł radio i odkrył fale elektryczne, zaś inni wynalazcy starają się zastosować je dla odczytywania ludzkich umysłów".

Zaiste, Wszechmocny Bóg stworzył ten wszechświat jako gospodę i stworzył w nim każdą rzecz, jaka jest potrzebna istotom ludzkim

— 140 —

i godna tych istot. Po dociekaniach prowadzonych poprzez współpracę umysłów - która jest rodzajem suplikacji (ar. du'a) poprzez czyn - w określonych czasach i stuleciach obdarował ludzi darami, które pozostawały ukryte, nadając owemu obdarowaniu postać święta. Choć jest sprawą zasadniczą, by w zamian składać Mu podziękowania, zamiast tego, poprzez zaprzeczanie darowi Boga, ludzie postrzegają ów dar jako efekt umiejętności i inwencji pospolitej i bezsilnej istoty ludzkiej, a mając w posiadaniu owe cuda, będące rezultatem powszechnej świadomości, woli, wiedzy, miłosierdzia i łaski, nie zauważają ich, lecz widzą jedynie cienką zasłonę; przypisują je naturze i pozbawionym życia substancjom, wytyczając drogę do całkowitej ignorancji sprzecznej z naturą ludzkości, która została stworzona w najpiękniejszej postaci (ar. ahsani taqłim) [29]. Zatem, zgodnie z zasadą:

وَ ف۪ى كُلِّ شَيْءٍ لَهُ اٰيَةٌ تَدُلُّ عَلٰى اَنَّهُ وَاحِدٌ

W każdej rzeczy znajduje się znak wskazujący na to, że On jest Jeden

koniecznym jest, aby postrzegać ten świat z perspektywy wzajemnego wskazywania na siebie (tur. manay-i harfi), by człowiek mógł stać się godnym miana istoty ludzkiej.

سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ

[30]

— 141 —
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪

[31]

وَ بِه۪ نَسْتَع۪ينُ
اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ اَبَدًا دَٓائِمًا

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Ostatnio, kiedy recytowałem werset:

مَثَلُ الَّذ۪ينَ اتَّخَذُوا مِنْ دُونِ اللّٰهِ اَوْلِيَٓاءَ كَمَثَلِ الْعَنْكَبُوتِ اتَّخَذَتْ بَيْتًا وَاِنَّ اَوْهَنَ الْبُيُوتِ لَبَيْتُ الْعَنْكَبُوتِ لَوْ كَانُوا يَعْلَمُونَ

[32]

z sury Al-'Ankabut, nagle uderzyło mnie podejrzenie dotyczące tego, iż nie widziałem w nim poziomu elokwencji odpowiedniego dla znaczenia owego wersetu: «Najsłabszym z domów jest dom pająka. Gdyby tylko ci, którzy przydają Bogu towarzyszy, wiedzieli! To znaczy, gdyby tylko przywódcy Kurajszytów, którzy nie mają wiary (ar.iman),wiedzieli...».

W owej chwili otworzyłem Cuda Ahmada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) ze zbioru Zulfikar, aby je poprawić. Nagle wpadły mi w oko takie oto wersy:

«Wydarzenie Pierwsze: Dobrze znanym, w stopniu duchowej zgody (ar. manałi tałatur), jest fakt, że kiedy Szlachetny Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) schronił się wraz z Abu Bakrem w grocie Hira, aby zbiec przed ścigającymi ich niewiernymi, dwa gołębie jak dwaj strażnicy strzegli wejścia, a pająk w cudowny sposób zasnuł wejście do jaskini grubą pajęczyną. Zaprawdę, 'Umajja Ibn Chalaf, jeden z przywódców Kurajszytów, który zginął w bitwie pod Badrem z ręki Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), zajrzał do jaskini. Jego przyjaciele powiedzieli: 'Wejdźmy do groty'. Odparł: 'Jak? Ta pajęczyna wygląda, jakby była tutaj, zanim jeszcze Muhammad się urodził'».

Nagle ujrzałem w dwóch literach tego wersetu, to jest w słowie lał (ar. gdyby) [33] cud tak wielki, że moje zmartwienie odeszło w subtelnym blasku cudowności. Było, jak następuje:

Jako że sura Al-'Ankabut została objawiona w Mekce, informuje ona o tym, że przywódcy Kurajszytów, którzy nie uwierzyli, planowali

— 142 —

zamordowanie Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a podczas owej próby morderstwa najsłabsze i najmniejsze ze stworzeń, pająk, miało bronić go przed atakami owych przywódców i odnieść zwycięstwo.

Oznacza to, że - choć jest najsłabszą z tarcz - sieć pająka, będąca jego domem, pokona tych potężnych przywódców. Ukazując to, werset mówi (co do znaczenia - uz. red. pol.): «Gdyby wiedzieli, że zostaną pokonani przez nadzwyczaj słabe stworzenie, nie próbowaliby dokonać tej zbrodni i morderstwa».

Zatem jak historyczny cud

W Cudach Koranu jest wspomniane, że werset, który mówi do tonącego Faraona: Lecz dzisiaj ciebie uratujemy - twoje ciało..., wyrażając jedną z zasad życia wszystkich Faraonów - którzy z powodu wiary w reinkarnację kazali mumifikować swoje zwłoki, aby później zostały one sprowadzone z przeszłości i wystawione dla przyszłych pokoleń, równocześnie mówi o tym, że w tym stuleciu znaleziono ciało Faraona, wyrzucone na brzeg niedaleko miejsca, w którym utonął. Wyraża to cudowną wskazówkę odnoszącą się do tego, co niewidzialne (ar. ghajb), (a mówiącą o tym, że - uz. red. pol.) ich ciała będą rzucone przez fale stuleci na brzeg naszego stulecia.

Przypis do tego przypisu: W tym stuleciu cudzoziemcy znaleźli ciało Faraona. Gazety donoszą, że zabrali je do swojego muzeum.

ukazany przez jedno słowo wersetu:

الْيَوْمَ نُنَجّ۪يكَ بِبَدَنِكَ

[34]

tak wzmianka wersetu:

لَوْ كَانُوا يَعْلَمُونَ

Gdyby oni byli wiedzieli! w tej objawionej w Mekce surze wskazuje na cudowną ochronę Boga, a także, poprzez informację o tym, co niewidzialne (ar. ghajb), na cud ukazany przez Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Ukazuje zatem blask cudowności, a poprzez nadanie tej surze nazwy Al-'Ankabut (Pająk) i przydanie znaczenia znikomej sieci pająka, co jest całkowicie słuszne, usuwa wszelkie wątpliwości i podejrzenia w kwestii tego wersetu.

Złożyłem niekończące się podziękowania Wszechmocnemu Bogu za to, że doceniłem, jak - podobnie jak w surach i wersetach - nawet w zdaniach, słowach, a zaprawdę, literach Koranu również zawarte są blaski cudowności.

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Wasz chory brat
Said Nursi
— 143 —
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ اَبَدًا دَائِمًا

Moi drodzy, wierni, niezachwiani, niezłomni, gotowi do poświęceń bracia!

Po pierwsze: Całym mym jestestwem winszuję wam nocy ukazujących pochwałę słów:

وَ الْفَجْرِ وَ لَيَالٍ عَشْرٍ

Na jutrzenkę! Na dziesięć nocy! [35] a także waszego Święta (ar. 'Id). Proszę również o wasze suplikacje (ar. du'a) z powodu mej ciężkiej choroby.

Po drugie: Potajemni ateiści wprowadzają w błąd pewnych urzędników i wykorzystują ich do wtrącania się w nasze sprawy poprzez stronnicze prawa oraz do tego, by do pewnego stopnia przeszkadzać olśniewającym podbojom Światła. Starają się również powstrzymać (od działania - uz. red. pol.) niewielką liczbę wybranych uczniów.

Na przykład w tych błogosławionych dniach przysłano mi ze Stambułu raport komisji rzeczoznawców w sprawie Przewodnika dla młodzieży, który to raport został przygotowany ze skłonnością do ateizmu. Z powodu ciężkiej choroby, jakiej doświadczam wskutek otrucia, wam pozostawiam udzielenie im odpowiedzi.

Owe dzieła spisane dwanaście lat temu zostały zwolnione i uniewinnione, a także były zbadane przez pięć sądów, które ani razu nie ingerowały w ich treść oraz zwróciły je ich właścicielom. Są dziełami, które przyniosły nieszkodliwą korzyść dziesięciu tysiącom ludzi, przede wszystkim ludziom młodym. Medresetu'z-Zehra oraz jej gałęziom pozostawiam uciszenie raportu przygotowanego przez komisję rzeczoznawców odnośnie do owych dzieł - które, jak udowodniłem to w mej mowie obrończej wraz z dopiskami do niej, przyniosły wielki pożytek temu krajowi. W odpowiedzi na całkowicie bezprawne traktowanie podejmowane w imię prawa; na ich straszliwe prześladowania, podjęte za pośrednictwem sądownictwa w imię sprawiedliwości; na ich twierdzenie, jakoby Przewodnik wykorzystywał religię jako narzędzie polityki - pozostawiam braciom spośród uczniów

— 144 —

Światła (tur. Nurcular) ukazanie poprzez świadectwo faktu, iż ta niedouczona komisja rzeczoznawców starała się wykorzystać politykę oraz obowiązek sądowniczy jej członków jako narzędzie ateizmu.

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Wasz chory brat
Said Nursi
Nieznaczny sprzeciw
wobec raportu komisji rzeczoznawców podkreślający prawdę w tej kwestii

Mówimy, co następuje, tym, którzy oskarżają mnie o wykorzystywanie uczuć religijnych jako narzędzia polityki:

Biorę całe moje życie i wszystkich, którzy mnie znają, na świadków tego, że nie mówiąc już o czynieniu religii narzędziem polityki, zawsze, kiedy tylko angażowałem się w politykę, starałem się wykorzystywać wszelką politykę jako narzędzie religii. Jak zaświadczą o tym moje życie i moi przyjaciele, na wczesnym etapie okresu Wolności, kiedy wieszano tych, którzy domagali się prawa szariatu, byłem sądzony przez straszliwy sąd wojskowy, powołany przez Armię Czynną. Przewodniczący sądu i jego członkowie po straceniu piętnastu ludzi na szubienicach powiedzieli: "Ty też jesteś reakcjonistą, ty też chcesz szariatu!". Odpowiedziałem na to: "Jestem gotów, aby poświęcić moje życie dla jednej kwestii szariatu. Jeśli konstytucja ma polegać na tyranii jednej grupy i być działaniem sprzecznym z szariatem, wówczas niech cała ludzkość i wszystkie dżinny zaświadczą, że jestem reakcjonistą!". Czyż to możliwe, by taki człowiek, który nie przywiązywał żadnego znaczenia do tego, że zostanie stracony, który poświęcił swój świat i wszystko dla szariatu, miał kiedykolwiek wykorzystywać to prawo jako narzędzie jakiejkolwiek rzeczy, jakiejkolwiek polityki? Ktokolwiek uważa to za prawdopodobne, nie może być nawet sofistą.

Ponadto każdy, kto uważa (moje działania - uz. red. pol.) za poważne przestępstwo; kto służąc polityce dziesięciu bezlitosnych tyranów, wtrąca się do spraw jednego człowieka, jaki nigdy nie odpowiedział nawet

— 145 —

przekleństwem dziesięciu despotycznym zbrodniarzom, którzy poddali go torturom; który uczynił swoją zasadą życiową postanowienie, by nie wtrącać się do spraw porządku i bezpieczeństwa publicznego...; zaiste, ktokolwiek oskarża takiego człowieka o wykorzystywanie religii na rzecz polityki i o zakłócanie spokoju publicznego, czyni tak ze straszliwą złośliwością. Człowiek, który przez dwadzieścia osiem lat był poddawany bezprecedensowym zdradom, torturom i męczarniom, choć miał setki tysięcy oddanych przyjaciół - jak zostało to potwierdzone przez sądowe dochodzenia - nie miał ani jednego ucznia, który zostałby oskarżony o jakieś przestępstwo - jak potwierdziły to dochodzenia sądów sześciu prowincji. Twierdzenie, że taki człowiek szkodzi publicznemu porządkowi i bezpieczeństwu narodowemu, jest całkowicie niesłuszne i błędne.

Nie powinno się przyjmować nawet na chwilę, że odpowiadam na owe niesprawiedliwe oskarżenia, starając się ocalić samego siebie przed oskarżeniem lub wyrokiem skazującym. Zapewniam was, a potwierdzą to moi przyjaciele, którzy dobrze mnie znają, że mocno wierzę w to, iż przez te dwadzieścia osiem lat śmierć byłaby dla mnie znacznie lepszą od życia; że grób byłby dla mnie dziesięć razy lżejszym od więzienia; że więzienie byłoby dla mnie dziesięć razy wygodniejsze od wolności tego rodzaju. Gdyby niektórzy spośród moich przyjaciół nie byli tym zasmuceni, pozostałbym w więzieniu na stałe.

Człowiek, który nie zniżył się do skłonienia się przed groźbą stracenia go przez rosyjskiego głównodowodzącego; przed dowódcą sił alianckich okupujących Stambuł; przed gniewem pierwszego prezydenta (Turcji - uz. red. pol.) w jego biurze, przy czym było obecnych pięćdziesięciu członków parlamentu, z pewnością - gdyby samobójstwo było dopuszczalne przez szariat - postrzegałby śmierć jako stokroć przyjemniejszą od życia, kiedy był on zmuszony do znoszenia trwających poniżeń, zniewag, oszczerstw, męczarni i prowokacji najbardziej prostych żandarmów, pozbawionych znaczenia strażników i urzędników niskiego stopnia.

Jako że stoję wobec owych niewyobrażalnych i niemożliwych do pomyślenia oskarżeń opartych o pretekst w postaci Przewodnika; jako że Przewodnik poprzez jego prawdy chroni naszą wiarę i moralność przed niebezpieczeństwem, powiem wraz z moimi przyjaciółmi:

Przewodnik został napisany piętnaście lat temu i rozprzestrzenił się po kraju poprzez jego żarliwych czytelników, wraz z tysiącami jego kopii, jakie były drukowane trzy razy, oraz z dziesiątkami tysięcy pozostających w obiegu kopii spisanych odręcznie. Nigdy nie słyszeliśmy, by ktokolwiek ze stu tysięcy jego czytelników - spośród stronników czy przeciwników,

— 146 —

ludzi pobożnych czy bezbożnych - twierdził, że "ta książka wyrządza szkodę" lub też, że "jest ona szkodliwa dla kraju i narodu". Gdyby wyrządziła ona jakąkolwiek szkodę, wówczas, jako że jej temat ma tak wielkie znaczenie, wiadomości o tym rozeszłyby się, docierając do każdego miejsca. Tymczasem możemy przyprowadzić sto tysięcy ludzi jako świadków, którzy powiedzą wam: "Ocaliliśmy naszą wiarę, zmieniliśmy na lepsze nasz narodowy charakter i skorzystaliśmy z tego dzieła". Jeśli zajdzie taka potrzeba, sprowadzimy te sto tysięcy świadków w naszej sprawie.

Jeśli można spojrzeć pobłażliwie na niewielki błąd kogoś, kto posiada dziesięć cnót, jakże możecie oskarżać księgę, która dostarcza setek tysięcy cnót i korzyści, poprzez bezpodstawne podejrzewanie wyimaginowanego błędu? Czyż kiedykolwiek mogło istnieć na ziemi prawo dotyczące życia społecznego, które mogłoby uważać to za zbrodnię?

Zarzut przestępstwa podlegającego oskarżeniu, wysunięty przez komisję rzeczoznawców, którzy nie posiadają doświadczenia w naukach muzułmańskich ani religijnych, oparty jest na następujących twierdzeniach:

Pierwsze: "To dzieło występuje przeciwko sekularyzmowi i wykorzystuje religię jako narzędzie polityki".

Tymczasem fakt, że jego autor wyrzekł się polityki, przez trzydzieści pięć lat nie przeczytał żadnej gazety i zawsze doradzał swoim uczniom: "Nie zajmujcie się sprawami polityki", całkowicie obala ten zarzut.

Drugie: "To dzieło wspiera edukację religijną", co przytacza się jako przestępstwo.

Mówimy na to: Nikt spośród ludzi wiary (ar. ahl al-iman) nie mógłby uważać tego za przestępstwo podlegające oskarżeniu, szczególnie wtedy, kiedy lekcja, jakiej autor udzielał bezradnym więźniom, miała formę pocieszenia, a także sprzyjała edukacji w owym czasie, co dowodzi tego, iż takie wyrażenie jest całkowicie bezsensowne. Zaprawdę, fakt, że trzystu mężczyzn w krótkim czasie całkowicie zmieniło się na lepsze dzięki Traktatom Światła, że zaczęli oni odprawiać modlitwę, zwrócił uwagę troskliwych urzędników więziennych. Niektórzy z nich powiedzieli: "Traktaty Światła w zaledwie piętnaście tygodni zmieniły na lepsze ludzi skazanych na piętnaście lat więzienia". Po uczynieniu takiego wyznania wobec autora Przewodnika, autor powiedział: "Człowiek, który czyta Traktaty Światła, składające się ze stu trzydziestu ksiąg, orazPrzewodnik,będący jedną z ich niewielkich części - nawet jeśli nie jest w stanie przeczytać ich w całości - z pewnością skorzysta z piętnastu

— 147 —

lat więzienia do tego stopnia, jak gdyby studiował w medresie. Ci ludzie zmienią się na lepsze i będą żałowali swych złych uczynków".

Zatem, choć owe słowa są potwierdzone przez tych, którzy mnie uwięzili, czyż jest możliwe, by takie pragnienie i taka zachęta stanowiły zbrodnię?

Trzecie: "To dzieło wspiera zasłanianie ciała przez kobiety i ćwiczenie się w religii", co jest uważane za zbrodnię.

Jeśli o to chodzi, raporty sądów w Eskisehir, Denizli i Afyon, a także orzeczenie wydane przez sąd w Afyon, stwierdziły, iż piętnaście lat temu sąd w Eskisehir oskarżył mnie o to, że wspieram zasłanianie ciała przez kobiety. Zarówno temu sądowi, jak i Sądowi Apelacyjnemu, dałem następującą odpowiedź:

Jeśli na obliczu ziemi istnieje sprawiedliwość, odrzuci ona i unieważni tę nieuczciwą decyzję, ponieważ decyzja ta skazuje człowieka, który napisał komentarz do Koranu (ar.tafsir)zgodny z wiarą naszych przodków trzynastu stuleci, ze zgodnością i potwierdzeniem trzystu pięćdziesięciu tysięcy tafsirów, (a owa zasada - uz. red. pol.) była uświęconą i prawdziwą, niebiańską zasadą w życiu społecznym trzystu pięćdziesięciu milionów muzułmanów każdego stulecia przez ostatnie tysiąc trzysta lat.

Jak Traktaty Światła udowadniają, że w nakazie wersetu koranicznego dotyczącym zasłaniania ciała zawarta jest wielka litość wobec kobiet, która ratuje je przed poniżeniem, tak jest to udowodnione w moim artykule opublikowanym w 115 numerze magazynu "Sebilurresad", a zatytułowanym Do moich sióstr spośród ludzi wiary.

Czwarte: Raport argumentuje, że "zapewnianie osobistego wpływu (na innych - uz. red. pol.)" stanowi czynnik przestępczy. Ukazanym powodem takiego zarzutu są wyrażenia w rodzaju: "mówię w imieniu zbiorowej osobowości duchowej Traktatów Światła"; "memu sercu oznajmiono, że..."; "przyszło mi na myśl, że..."; "memu sercu przyszło na myśl, że...", a także: "Traktaty Światła dostarczają połączonych korzyści szkół naukowych (tur. maktap), szkół religijnych (tj. medres) i szkół duchowych (tur. tekke)". Komisja rzeczoznawców uznała to zdanie za podlegające oskarżeniu.

W odpowiedzi mówimy: Ten człowiek, który znajduje się u drzwi grobu i przekroczył już wiek osiemdziesięciu lat, przez czterdzieści lat przywykł do pustelnictwa; przez dwadzieścia osiem lat żył w odosobnieniu, w więzieniach i na zesłaniu; całkowicie odwrócił się plecami do

— 148 —

świata, a przez trzydzieści pięć lat nie przeczytał żadnej gazety ani też nie słuchał, co piszą w gazetach. Nigdy w życiu nie przyjął podarunku bez dania czegoś w zamian; nigdy nie przyjął czegokolwiek od najbliższych krewnych, nawet od rodzonego brata, bez dania czegoś w zamian. Uczynił swoją życiową zasadą, aby nie spotykać się z nikim, chyba że jest to konieczne, by mógł uniknąć szacunku i uwagi społeczeństwa. Odrzucił daleko od siebie pochwały wszystkich przyjaciół i przypisał je albo grupie uczniów Światła (tur. Nurcular), albo też zbiorowej osobowości duchowej Traktatów Światła. Powiedział: «Nie jestem tego godzien i nie mam do tego prawa. Zgniłem i zniknąłem jak ziarno, lecz Traktaty Światła są komentarzem (ar.tafsir)Wszechmądrego Koranu i jego znaczeniem».

Jak każdy, używam wyrażeń w rodzaju "przyszło mi na myśl, że...", "przyszło mi do głowy, że..." czy też "memu umysłowi oznajmiono, że...". Moją intencją w używaniu ich jest chęć powiedzenia, że to (co chcę wyrazić - uz. red. pol.) nie jest wynikiem mojej zdolności, mojej inteligencji, lecz raczej są to znaczenia (tur. sunuhat) oznajmione sercu poprzez inspirację. Tak również mawiają ludzie. Nawet jeśli niedouczona komisja wątpliwych rzeczoznawców interpretuje to jako inspirację (ar. ilham), to ludzie nauki i wiedzy są jednogłośnie zgodni co do tego, że inspirację oraz sunuhat można znaleźć w każdej rzeczy, od zwierząt, przez aniołów, aż do istot ludzkich. Kto argumentuje, że jest to zbrodnia, będzie musiał zaprzeczyć nauce i wiedzy.

Piąte: "Autor żywi przekonanie co do tego, że poprzez odpowiedzi, jakich udziela tym, którzy szukają pomocy u Traktatów Światła, może ocalić pokolenie, które stoi wobec groźby bycia urzeczonym przez uwodzicielskie zepsucie".

Również to zdanie komisja rzeczoznawców uznała za przestępstwo podlegające oskarżeniu. By tak rzec, jestem przekonany przez prawdę, którą zaświadczyło sto tysięcy świadków, która ukazała się jako wyraźna i jasna; każdy, ktokolwiek jest uważnym, zrozumie, jak bezsensownym jest uważanie tego za przestępstwo podlegające oskarżeniu.

Szóste: "Niech usłyszą to politycy, społecznicy i moraliści!"; to zdanie zostało przytoczone jako przestępstwo.

Tymczasem zostało to powiedziane, aby zachęcić polityków i moralistów do docenienia owej krótkiej i łatwej metody odkrytej przez autora dla ocalenia młodzieży od zagrożeń, jakim stawia ona czoła. Oto dlaczego powiedział on: "Niech to usłyszą". Każdy, ktokolwiek twierdzi,

— 149 —

iż stanowi to przestępstwo, powinien zostać uznany za popełniającego przestępstwo przeciwko ludzkości.

Siódme: "Autor informuje, iż istnieje heretycka zbiorowa osobowość duchowa, która podsyca zepsucie i naucza go. Mówi, że owa osobowość duchowa ukazała się jego wyobraźni, lecz nie ujawnia on jej tożsamości".

Komisja rzeczoznawców przytacza to twierdzenie jako przestępstwo podlegające oskarżeniu. Czyż szatani spośród dżinnów i istot ludzkich kiedykolwiek pozostawali bezczynni? Tym, czego nie uznaje owa niedouczona komisja rzeczoznawców, którzy dlatego też bezsensownie nas atakują, jest fakt, że szatani stale czynią zło i sprawiają, by inni je czynili. Jako że autor określił tę osobowość jako duchową, jako że nie nazwał jej po imieniu, jakież prawo na świecie wysłałoby kogoś przed sąd za znieważenie bezcielesnej postaci, to jest Szatana? Słów każdego, ktokolwiek by tak uczynił, nie powinno się traktować poważnie, ponieważ są one delirycznym nonsensem.

Ósme: "Autor wielokrotnie i uparcie twierdzi, że opiera się o zasady Traktatów Światła, które wypływają, pochodzą i wyłaniają się bezpośrednio z duchowego cudu Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, a zatem przypisuje swoją propagandę świadectwom i naukom religijnym", co jest przedstawiane jako przestępstwo.

Wszyscy czytelnicy Traktatów Światła, a szczególnie sławni uczeni Egiptu, Damaszku, Bagdadu i Pakistanu, jak również uczeni Ministerstwa Spraw Religijnych, potwierdzają, że "Traktaty Światła są bezpośrednim i prawdziwym komentarzem (ar. tafsir) do Koranu, należą do Koranu i są blaskami Koranu". Ci, którzy mimo takich potwierdzeń postrzegają powyższe stwierdzenie za przestępstwo podlegające oskarżeniu, z pewnością będą pociągnięci do odpowiedzialności przed Najwyższym Trybunałem Dnia Sądu.

حَسْبُنَا اللّٰهُ وَنِعْمَ الْوَك۪يلُ

[36]

Cierpiący z powodu choroby
Said Nursi
— 150 —
Sprzeciwy przedstawione w odpowiedzi na raport komisji rzeczoznawców
wysłuchane podczas procesu w sprawie Przewodnika dla młodzieży.
Sąd w Stambule, rok 1952
Do Pierwszego Sądu Karnego!

Przejrzeliśmy raport przygotowany przez komisję rzeczoznawców, którzy zbadali naturę dzieła napisanego przez Bediuzzamana Saida Nursiego, wezwanego tutaj w sprawie opublikowania i rozpowszechniania Przewodnika dla młodzieży. Ujrzeliśmy, że ich analiza przeinacza fakty i jest napisana z punktu widzenia tych, którzy są bezbożni i wrodzy islamowi.

Uznajemy, że Traktaty Światła, które składają się ze stu trzydziestu części, a których niewielką częścią jest Przewodnik dla młodzieży, są skarbcem wiary (ar. iman), wiedzy i cnoty. Możemy udowodnić, że ten naród całą swą duszą jest związany ze wzniosłymi prawdami Traktatów Światła, będących skarbcem dzieł, które są przewodnikami dla ludzi tego narodu w życiu materialnym i duchowym. Oto dlaczego odrzucamy oskarżenia wysunięte przez komisję rzeczoznawców wobec Przewodnika i z całej siły ciśniemy ich raportem w ich brak doświadczenia, zaś sędziom tego sądu przedstawiamy, co następuje:

Ten raport komisji rzeczoznawców jest przykładem konspiracji całkowicie wrogiej wobec życia, historii, zwyczajów i uświęconych kwestii, jakie ten kraj i ten naród mają za drogie; ma on w pogardzie obowiązujące prawa, znieważa rząd, a poprzez oczernianie tysiącletniej historii tego narodu znieważa wszystkich jego przodków; atakuje on duchowe życie dwudziestu milionów naszych braci, jacy żyją w tym kraju. Niemożliwe, żeby sąd w jakikolwiek sposób dał mu wiarę.

Pytamy tych, którzy złożyli swe podpisy pod tym świadectwem konspiracji i którzy sami nazywają się rzeczoznawcami: Czy istnieje naród bez religii? Czy ten naród żyje w postaci nędznika, który - niech Bóg uchroni! - został pozbawiony wiary (ar. iman) i religii na setki lat? Czy przodkowie tego narodu, którzy wyzłocili jego olśniewającą historię, spędzili całe życie na drodze niewiary szerzącej rozpustę i zbłądzenie?

— 151 —

Nasi przodkowie pozostawili nam olśniewającą historię; rozpoczęli oni nową epokę w dziejach tego świata, zdobywając Konstantynopol; rozprzestrzenili światło zbawienia, wiedzy i cnoty, niosąc sztandar Koranu na wschód i na zachód; nauczyli Europę, czym jest prawdziwa cywilizacja; oświecili ludzkość światłem cywilizacji islamu. Nasza historia jest pełna bohaterstwa Yildirimów, Fatihów, Selimów i Sulejmanów, którzy stworzyli ten naród. Raport całkowicie temu zaprzecza, jak gdyby ten naród wygasł duchowo i nie miał pojęcia o swojej religii. Czy kłamstwem jest, że ci przywódcy są częścią naszej przeszłości? Czy historia pomyliła się, kiedy odnotowała, że ten naród szerzył islam? Czy ci bohaterscy dowódcy są częścią przeszłości innego narodu? Czyż nie jest prawdą, że Turcy jako bohaterowie islamu dzierżyli sztandar Koranu ponad innymi narodami jako przynoszącą im zaszczyt koronę?

A może jest kłamstwem twierdzenie, że dzięki nauce, jaką otrzymał od islamu, ten naród przyozdobił swoje kobiety i dziewczęta cnotami moralnymi Koranu, ochronił ich godność i honor, i ustrzegł je przed niewłaściwym traktowaniem, jak gdyby były bezwartościowe? Czyż jest w ogóle możliwe, że nasi przodkowie, którzy stali się sławni jako tureccy wojownicy islamu i z których jesteśmy dumni, a także nasze matki, które osiągnęły zenit godności i honoru, nigdy nie byli rzeczywiście posłuszni nakazom Koranu, a miast stroić się w prawdziwe piękno moralności Koranu i pozostawać w kręgu nauki islamu, ukazywali swoje obnażone ciała? Czy jest to możliwe?

Wzywamy ludzi uczciwości, ludzi obecnego pokolenia, dumnych ze swej historii i z kwestii, które mają oni za święte, a także ich bohaterskich przodków! Przybądźcie i spójrzcie! W imię waszego islamu, który dał życie waszemu życiu i waszym duszom; w imię waszego Koranu, który rozświetlał wszechświat przez czternaście stuleci, który poprzez swe uświęcone i niebiańskie zasady oświecał waszych przodków przez ponad tysiąc lat i stał się waszym przewodnikiem do wiecznej szczęśliwości; w imię setek i milionów waszych przodków, którzy byli posłuszni zasadzie Koranu; w imię waszych matek, babek i sióstr, które zostały oświecone światłem islamskiej nauki i edukacji na drodze zachowywania ich pięknej moralności i dostojeństwa, które ukazały prawdziwe znaczenie i piękno kobiecości poprzez swoje postępowanie, strój i życie - wyraźcie waszą pogardę i potępienie, odrzućcie twierdzenia tych, którzy przygotowali zdradziecki raport znieważający waszą historię i wasz islam, oszczerców, którzy cisnęli wam w twarz swoje szyderstwo i obmowę!

— 152 —

Oto ci oszczercy, biorący na cel z górą osiemdziesięcioletniego człowieka, który jest jednym z waszych wojowników islamu; który cierpi ciężkie choroby z powodu trucizny, jaką mu podano; który spędził całe życie w więzieniu z powodu jego służby religii. Aby skonfiskować jego dzieło zatytułowane Przewodnik dla młodzieży, które porusza kwestię ochrony młodych ludzi przed niemoralnością i występkiem - a tę troskę dzielą z nim intelektualiści, literaci, uczeni i nauczyciele, jak również ci, którzy namiętnie miłują swój kraj, co umożliwia im, aby stali się pożytecznymi członkami społeczeństwa, aby służyli interesom tego narodu i jego szczęściu - które jest najbardziej potężną siłą wspierającą sprawiedliwość, porządek i bezpieczeństwo publiczne, ci oszczercy, aby go skazać, mówią, co następuje:

"Bediuzzaman popiera zasłanianie ciała przez kobiety. Przedstawia kobiety ubierające się tak, że pozostają półnagie, jako żołnierzy armii dowodzonej przez Szatana i uważa, że w dzisiejszym życiu społecznym grzechem dla kobiety jest strój odsłaniający jej nogi. Bediuzzaman postrzega ubiór półnagich kobiet jako przeszkodę dla małżeństwa, która otwiera drogę do prostytucji. Ponadto, ponownie wedle Bediuzzamana, tym, co upiększa kobietę, będąc jej prawdziwym i trwałym pięknem, są raczej jej ozdoby cnót koranicznych zyskanych w kręgu nauki muzułmańskiej, nie zaś błyskotki i odsłanianie ciała, jakie proponuje kobietom społeczeństwo. Bediuzzaman popiera edukację religijną. Opierając się na źródle jego nauk religijnych, do którego odnosi się, nazywając je Traktatami Światła, twierdzi, że więźniowie (studiujący owe nauki - uz. red. pol.) zmienili się na lepsze w ciągu piętnastu tygodni - co ukazuje on poprzez zeznania sędziów, strażników i nadzorców więziennych, którzy poświadczają ten fakt. Autor żywi przekonanie, wedle którego młodzi ludzie stojący wobec niebezpieczeństwa bycia urzeczonymi przez uwodzicielskie zepsucie, mogą zostać ocaleni poprzez lekcje wiary (ar. iman) pochodzące od Światła. Jest zatem - jako wyznający takie idee - winnym popełnienia przestępstwa i zgodnie z prawem musi zostać skazany przez sąd". Oto, co twierdzą.

Teraz ci ludzie mają należeć do komisji rzeczoznawców złożonej z profesorów i wykładowców prawa, którzy uczą młodych ludzi tego kraju w temacie sprawiedliwości, praw i wolności.

Zatem zwracam się do sędziów, którzy jako przedstawiciele prawdziwej sprawiedliwości utrzymują zwyczajowe prawo i honor narodu! Jeśli lekcje wiary (ar. iman) i nauki moralne Przewodnika dla młodzieży są uważane za kwestię stanowiącą zbrodnię, jak argumentuje raport komisji

— 153 —

rzeczoznawców; jeśli autor ma być odpowiedzialnym za wykonywanie tej wspaniałej służby, oznacza to, że musicie zgodzić się z obmową i szyderstwem, z ciosami, jakie oskarżyciele poprzez swe wywrotowe twierdzenia zadali wcześniej opisanemu narodowi, jego tysiącletniej historii i tradycji; jego kodeksowi cywilnemu i zwyczajowemu prawu; jego uświęconej religii i uświęconym prawdom islamu, które były przyczyną dumy tego narodu; jego uświęconym lekcjom Koranu; jego szlachetnym przodkom, którzy podtrzymywali cywilizację islamu, ciesząc się doskonałą chwałą na całym świecie, a także ich dostojeństwu, prawom i duszom. Jedynie poprzez zaakceptowanie i przyjęcie tych wielkich duchowych zbrodni przestępstwo przypisywane (Bediuzzamanowi - uz. red. pol.) przez tę komisję rzekomych rzeczoznawców może być uznane za zbrodnię. Jedynie wtedy autor może zostać skazany, a jego uczniowie, którzy opublikowali Przewodnik, postawieni przed sądem. W przeciwnym razie taki wyrok i taki proces będą niemożliwymi w oparciu o prawa sprawiedliwości, wolności myśli i wolności sumienia. Będzie to również niezgodne z demokratycznymi prawami "wolności myśli i sumienia", jakie rząd Republiki stosuje w ich najszerszym znaczeniu.

Jeśli oskarżenie mówi, że rozpowszechnianie Przewodnika dla młodzieży, który dostarcza nauk religijnych, jest sprzeczne z sekularyzmem, zatem co oznacza sekularyzm? Pytamy: Czy sekularyzm oznacza wrogość wobec islamu? Czy sekularyzm oznacza, że nie wolno wyznawać żadnej religii? Czy sekularyzm przyznaje wolność atakowania religii tym, którzy przyjęli ateizm za swoją religię? Czy sekularyzm wprowadza despotyczną zasadę, wedle której każdemu, kto tylko dzieli się prawdami religii i rozprzestrzenia lekcje wiary (ar. iman), należy zamknąć usta i związać ręce?

Jeśli sekularyzm jest wolnością sumienia i myśli, czyż jest możliwe zezwolenie ateistom i wrogom religii na podejmowanie wszelkiego rodzaju ataków i szturmów przeciwko islamowi; zezwolenie im na to, by szerzyli idee anarchii w oparciu o pretekst wolności sumienia; czyż jest możliwe uznanie lekcji religijnej danej przez muzułmańskiego uczonego - który, bazując na zasadzie wolności myśli, działa zgodnie z tysiącletnimi zwyczajami i prawami tego narodu, dokłada starań dla ochrony godności i honoru na drodze szczęścia tego narodu - za przestępstwo podlegające zarzutom, ukazywanie jej jako sprzecznej z sekularyzmem i twierdzenie, że stara się on obalić system rządów, sprawiając, że rząd będzie przestrzegał zasad wiary i religii? Uważamy za nieprawdopodobne, aby taka niemożliwość miała stać się możliwą i wierzymy bez wątpienia, że nie zezwoli na to prawo sprawiedliwości.

— 154 —

Zaprawdę,Przewodnik dla młodzieży,będąc niewielką częścią składających się ze stu trzydziestu części Traktatów Światła, które zostały już całkowicie uniewinnione i zwrócone ich prawowitym właścicielom przez poprzednie sądy, jest jednym z najważniejszych środków służących osiągnięciu szczęścia w tym kraju i tym narodzie. My, jako setki uczniów Światła, którzy ukazali sądom, że poprzez czytanie owych dzieł i odbieranie ich lekcji zostali ocaleni od niebezpieczeństw występku i zbłądzenia; jako tysiące młodych tureckich ludzi, który udowodnili swym życiem i służbą, jak stali się pożytecznymi obywatelami kraju i członkami narodu - całkowicie odrzucamy te bezpodstawne oskarżenia i ciskamy je w twarze oszczerców.

Jakie to smutne, że dzieło, które służyło utrzymywaniu porządku i bezpieczeństwa publicznego oraz ochronie moralności, a także przyniosło tysiące korzyści sądownictwu i policji, obecnie stoi przed sądem jako winne popełnienia zbrodni całkowicie sprzecznej z jego zamysłem i zrobiono z niego dzieło szkodliwe. Pozostawiamy uczciwości tych, którzy są uczciwi, konfrontację uczciwości z tak oczywistą sprzecznością. Obecnie w odpowiedzi na wysunięte przeciwko naszemu Nauczycielowi oskarżenie, które twierdzi, że wykorzystuje on religię jako narzędzie polityki, powiemy: Ta komisja rzeczoznawców wykorzystuje sądownictwo jako narzędzie ateizmu.

Jednym z innych zarzutów tej komisji jest fakt, że autor przemawia w imieniu zbiorowej osobowości duchowej Traktatów Światła, a poprzez dobieranie takich wyrażeń, jak: "zostało to oznajmione mojemu sercu" czy też "ważna kwestia oznajmiona memu sercu w Noc Przeznaczenia (ar. Lajlat al-Qadr)", twierdzi się, że stara się on zabezpieczyć wpływ swojej osoby na innych.

Wobec tak bezpodstawnego i bezsensownego oskarżenia człowiek nie ma innego wyjścia, jak tylko orzec, iż ci ludzie, którzy nazywają samych siebie rzeczoznawcami, są tak dalecy od bycia nimi, że ukazywana przez nich ignorancja zdumiewa każdego. Gdyby tylko uważnie i uczciwie zbadali ten aspekt, być może mogliby ocalić samych siebie od upadku w takie doły ignorancji. W odpowiedzi na to bezpodstawne oskarżenie, mówimy przede wszystkim:

Wszystkie części Traktatów Światła i wchodzące w ich skład listy, a także życie naszego Nauczyciela, są rozstrzygającymi dowodami tego, że ów szacowny człowiek dołożył wszelkich starań w służbie na rzecz Prawdy (ar. Al-Haqq) i wykonywanej jedynie przez wzgląd na Prawdę. Ta komisja rzekomych rzeczoznawców odeszła bardzo daleko

— 155 —

(od Prawdy - uz. red. pol.), aby przypisać mu pewne podlegające zarzutom przestępstwa po przeczytaniu jedynie niewielkiej części zbioru Światła, a dochodząc do takiego oskarżenia jej członkowie prawdziwie ukazali swą zajadłość w bezbożności. Tymczasem ów szacowny człowiek, objaśniając lekcje Traktatów Światła, mówi: Naszą najważniejszą lekcją są słabość (ar. 'ajz), ubóstwo (ar. faqr), litość i rozmyślania (ar. tafakkur).

Zaprawdę, ten szacowny człowiek wykonał wspaniałą i wszechstronną służbę oraz z cierpliwością i wytrwałością zniósł najbardziej bezlitosne męczarnie. Nie zaprzestając swej duchowej walki, rozbił nieugięte ataki niewiary i zbłądzenia, a także oparte o niewiarę metody materialistów i naturalistów, poprzez prawdy Światła, które otrzymał od Wszechmądrego Koranu. Wraz z setkami tysięcy jego żarliwych uczniów, którzy są mu wdzięczni za jego lekcje wiary (ar. iman), rozprzestrzeniał setki tysięcy kopii owych stu trzydziestu traktatów, aż dotarły one do każdego miejsca. Poprzez najbardziej rozstrzygające dowody i argumenty ukazał on prawdy wiary - które uniemożliwiły ataki ateizmu, a w szczególności komunizmu, na ten kraj - i rozbił ułomną metodę niewiary i zbłądzenia poprzez świadectwa wiary w Boga i Bożej jedności Jedynego (ar. tałhid). Obecnie Traktaty Światła dotarły do ważnych centrów świata islamu jako dzieła spotykające się z wielkim uznaniem. W zeszłym roku pakistański minister, który przybył z wizytą do Turcji, na spotkaniu z czterdziestoma czy pięćdziesięcioma studentami uniwersytetów powiedział:

"Moi bracia, przeszukiwałem świat islamu, a to, czego poszukiwałem, znalazłem w Turcji. Bediuzzaman nie należy tylko do was; należy do całego świata islamu. Wkrótce zrozumie go cały świat islamu. Dbajcie o Traktaty Światła. Opublikuję je dla dziewięćdziesięciu milionów muzułmanów. Niepokoiło mnie wiele rzeczy odnośnie do świata islamu i miałem nadzieję, że zapytam o nie Nauczyciela. Po tym jak słuchałem go jedynie przez godzinę podczas mojej wizyty (u niego - uz. red. pol.), wszelkie moje zmartwienia odeszły, a na wszystkie pytania otrzymałem odpowiedź. Teraz wracam do Pakistanu z nową nadzieją i z dobrymi nowinami o przyszłości muzułmańskiego świata. Studiowałem historię Turków i islamu. Zaiste, (z Turcji - uz. red. pol.) pochodziło wielu wojowników, wielu bohaterów islamu i patriotów. Wszyscy służyli narodowi i krajowi z wielkim poświęceniem i bohaterstwem, jednakże w zamian wszyscy zostali uhonorowani tak jak na to zasługiwali. Każdy z nich odebrał swego rodzaju nagrodę, jednakże Bediuzzaman, po tym jak przez ostatnie dwadzieścia lat cierpiał niemożliwe do opisania niesprawiedliwość i tortury przez wzgląd na szczęście tego narodu na tym świecie i w życiu ostatecznym, po tym jak poprzez spisywanie

— 156 —

i rozpowszechnianie tych ksiąg uniemożliwił szerzenie się prądów ateizmu wewnątrz narodu, dziś nie ma nawet lampy w domu, w którym mieszka. W taki sposób wyrzekł się on wszystkiego i poświęcił się wyłącznie dokładaniu starań na rzecz religii. Zaiste, wkrótce świat islamu pozna tego szacownego człowieka i jego dzieła".

Oto wyrazy uznania uczonego i intelektualisty takiego jak Ali Akbar Szach.

Teraz niektórzy spośród Demokratów w parlamencie mówią: «Uczniowie Światła, którzy czytają Traktaty Światła, uczą się ich lekcji i rozpowszechniają je, stali się poprzez tę służbę barierą uniemożliwiającą szerzenie komunizmu w tym kraju. Jako że nasz rząd sprzeciwia się komunizmowi, zatem jest wdzięczny uczniom Światła (tur. Nurcular) za pełnienie tej służby». Po otrzymaniu wyrazów uznania nawet od członków parlamentu można powiedzieć, że każda część Traktatów Światła, z tysiącami słów i zdań w każdej ich kopii, zaświadcza dwudziestopięcioletnią działalność Nauczyciela i ukazuje wielkie korzyści, jakie zapewniają publikacje Światła.

Tak, ten szacowny człowiek, który przyjął lekcję słabości i bezsilności jako swoją metodę, który nauczał jej swych uczniów, jest zaprawdę najbardziej godnym tego, by stał się odbiorcą najwyższych poziomów pochwały, uznania, szacunku i miłości zarówno swoich uczniów, jak i ludzi wiary (ar. ahl al-iman), a także ma wszelkie prawo do tego, aby je otrzymać. Jednak wielokrotnie unikał szczerego szacunku i pochwał tych, którzy przybywali, aby go odwiedzić, a także tych, którzy po przeczytaniu ksiąg Traktatów Światła byli zdumieni i uznali je za wyższe od innych ksiąg wiedzy i dowodów tej epoki. Uparcie mówił on w swoich listach:

«Ja również jestem waszym przyjacielem w otrzymywaniu lekcji Koranu. Te uświęcone prawdy zostały mi zesłane przede wszystkim dlatego, że jestem najbardziej potrzebujący i ubogi. Nie posiadam żadnych rang, nie miłuję samego siebie i nie darzę uznaniem tych, którzy mnie miłują. Moi bracia, nie dzielę się z wami mymi wieloma ukrytymi błędami, abyście całkowicie nie odwrócili się ode mnie». Poświęcił swoje życie jego jedynemu celowi, to jest służbie rozpowszechniania prawd wiary (ar. iman) i przez wzgląd na tę służbę poświęcił wszelkie korzyści tego świata.

Tak szacowny człowiek, którego życie - całe bez wyjątku - zaświadcza owo wyrzeczenie się i tę prawdę, stał się celem oskarżeń wysuniętych przez komisję rzeczoznawców w sposób, jakiego nie mógłby wyobrazić sobie nawet człowiek nieuczciwy. Zaprawdę, całkowicie przeoczyli oni

— 157 —

ważną prawdę, objaśnioną w Przewodniku pod tytułem Ważna kwestia, co do której zostałem napomniany w Noc Przeznaczenia; wyrwali słowo "napomnienie" z kontekstu i zinterpretowali je jako dowód starań o zachowanie osobistego wpływu na innych. Zaprawdę, słowo "napomnienie" ma tak szerokie znaczenie w wyrażaniu owych wzniosłych prawd, że sprawia, iż przeczytanie tych prawd staje się koniecznym. Ponieważ krańcowa tyrania i despotyzm ostatniej wojny światowej; jej bezlitosne zniszczenie; fakt, że setki niewinnych wypędzano i doprowadzano do ruiny z powodu jednego wroga; wielka rozpacz pokonanych; straszliwa trwoga zwycięzców oraz ich upiorne wyrzuty sumienia wynikające z faktu, iż nie mogli oni zachować swej supremacji ani naprawić wyrządzonego zniszczenia; całkowite przemijanie i efemeryczność życia tego świata; fakt, że zwodnicza i narkotyczna natura kaprysów cywilizacji stała się widoczna dla wszystkich, zaś wzniosłe zdolności umiejscowione w ludzkiej naturze zostały zranione w powszechny i straszny sposób, a powstało i zbudziło się wrodzone człowiekowi umiłowanie i pragnienie nieśmiertelności, zaś niedbalstwo, zbłądzenie i głucha, pozbawiona życia natura zostały ścięte diamentowym mieczem Koranu, przy czym stało się widoczne krańcowo szpetne i okrutne oblicze światowej polityki, będące najbardziej obszerną, duszącą i zwodniczą zasłoną dla niedbalstwa i zbłądzenia - to wszystko sprawiło, że z całą pewnością i bez cienia wątpliwości, jako że życie tego świata - będące metaforycznym umiłowanym rodzaju ludzkiego - jest szpetne i przemijające, prawdziwa natura człowieka będzie poszukiwać ze wszystkich sił życia wiecznego, które prawdziwie miłuje i za którym tęskni, jak jest to już widoczne poprzez znaki, które ukazały się na Północy, na Zachodzie i w Ameryce.

«Zaiste, jeśli tylko ludzkość nie straciła w zupełności rozumu, jeśli nie spadnie na nią materialny i duchowy Dzień Zguby, wówczas - jak sławni mówcy w Szwecji, Norwegii, Finlandii i Anglii, pracujący nad tym, by te kraje przyjęły Koran; jak ważna i pobożna społeczność w Ameryce, poszukująca prawdziwej religii - kontynenty i rządy całego świata będą poszukiwały Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, a po docenieniu jego prawd przyjmą go całym swym jestestwem. Przez wzgląd na tę prawdę z całą pewnością nie istnieje nic, co w jakikolwiek sposób byłoby równe Koranowi lub mogłoby się z nim równać; nie istnieje nic, co kiedykolwiek mogłoby zająć miejsce owego największego z cudów».

Szanowni Panowie Sędziowie! Przedstawiamy waszemu sądowi jedynie ostatnie zdania owego ważnego fragmentu jako jego próbkę.

— 158 —

Czyż może być podlegającym oskarżeniu przestępstwem użycie słowa "napomnienie" w tytule takiego fragmentu? Czyż ten fragment brzmi, jakby został napisany dla zabezpieczenia osobistego wpływu na innych? Czy też, wyjaśniając, jak ludzkość zaczęła poszukiwać prawd Koranu, informuje on o tym - i udowadnia to - że Koran będzie w przyszłości władał ludzkością? Pozostawiamy decyzję waszemu wzniosłemu osądowi.

Tak, autor Traktatów Światła dzieli się tymi napomnieniami, które otrzymał od lekcji Koranu jako czystą prawdę, aby mogły one ukazać prawdziwość tych lekcji oraz kwestii, jakie autor objaśnia i udowadnia. Zaiste, każdy, kto uważnie studiuje owe kwestie, może ujrzeć, że są one czystą prawdą. Ludzie mogą ujrzeć, jak owa lekcja wlewa się do serc i umysłów przyszłych pokoleń jako cud, jako ocean wiary (ar. iman), jako skarbiec jedności Jedynego (ar. tałhid), jako ocean mądrości; mogą ujrzeć, jak będzie żyć w doskonałej świetności, ciesząc się uznaniem. Mogą odczuć, że zgodnie z jego chwalebną tysiącletnią historią naród turecki jeszcze raz przyjmie prawdy wiary i będzie żył zgodnie z bohaterską rolą, jaką ukazał światu poprzez swoich przodków, aby jeszcze raz duchowo władać ziemiami przyszłości jako chorąży Koranu.

Aby zrozumieć owe wzniosłe i znaczące prawdy, należy cofnąć się do kazania (ar. chutba), jakie Bediuzzaman wygłosił czterdzieści lat temu, w 1327 roku, w Damaszku, w Meczecie 'Umajjadów, wobec zgromadzenia dziesięciu tysięcy wiernych, wśród których obecna była setka uczonych. Ów szacowny człowiek, który łaskawie przetłumaczył to dzieło (na turecki - uz. red. pol.), od tamtej pory oznajmiał dobrą nowinę o tym, że mimo nędznego jenieckiego stanu świata islamu, mimo faktu, że zło cywilizacji przeważa nad jej dobrem, dzięki sile islamu dobro cywilizacji zwycięży i zostanie ustanowiona władza słońca islamu wschodzącego nad narodami i kontynentami; to objaśnia i to udowadnia.

Jest jasnym, że ci ludzie, którzy nazywają samych siebie komisją rzeczoznawców, nie byli w stanie przeniknąć do prawdy zawartej w zdaniu: "Kwestia oznajmiona memu sercu..." i błędnie je zinterpretowali. Prawdy kazania z Damaszku, które wskazują na przyszłość islamu od roku 1327 aż do 1371, ukazują prawdę i rozległe znaczenie słowa "napomnienie" - które komisja rzeczoznawców błędnie zrozumiała lub błędnie zinterpretowała - i przedstawiają wzniosłą prawdę. Jako świadectwo przedstawiamy sądowi tłumaczenie dzieła Kazanie z Damaszku. Na razie przytoczymy kilka zdań wyrażonych w zakończeniu, po tym jak w kazaniu udowodniono jego argumenty:

— 159 —

"Tak, oto co mówię, opierając się na lekcji, jaką otrzymałem: O,korromadzenie muzułmanów! Daję wam dobrą nowinę o pierwszych znakach prawdziwego brzasku szczęśliwości Arabów, który nadejdzie jako efekt doczesnego szczęścia muzułmanów (szczególnie szczęścia Osmanów), przede wszystkim poprzez wzrost islamu. Rzucając wyzwanie beznadziei, z pełnym przekonaniem, aby usłyszał mnie cały świat, powiem, że przyszłością jest islam i tylko islam, a islam jest prawdami Koranu i wiary, które zapanują nad każdą rzeczą. Musimy zatem podporządkować się Bożemu zarządzeniu (ar. qadr)\i naszemu obecnemu losowi; do nas należy olśniewająca przyszłość, a do Europejczyków niepewna przeszłość.

Jeśli będziemy w stanie ukazać doskonałość moralności islamu oraz prawdy wiary w naszych działaniach, wyznawcy innych religii z pewnością tłumnie będą przyjmować islam. Zaprawdę, islam przyjmą nawet niektóre kontynenty i kraje na obliczu świata (...).

O, moi bracia w tym Meczecie 'Umajjadów, i o wy, którzy znajdujecie się w wielkim meczecie świata islamu! Wy również powinniście wyciągnąć lekcję ze straszliwych wydarzeń minionych czterdziestu pięciu lat. Oprzytomnijcie całkowicie, o wy, którzy jesteście myślicielami, którzy posiadacie wiedzę i uważacie się za oświeconych!

W skrócie: My, muzułmanie, którzy jesteśmy uczniami Koranu, postępujemy za dowodami. Obejmujemy prawdy wiary inteligencją, umysłem i sercem. W przeciwieństwie do niektórych wyznawców innych religii, nie wyrzekamy się dowodu na rzecz naśladowania duchownych. Zatem w przyszłości, kiedy będą panować wiedza i nauka, to Koran, który opiera się na racjonalnych dowodach i został ugruntowany w umysłach, będzie królował nad każdą rzeczą (...).

Tak, jeśli nie teraz, to trzydzieści do czterdziestu lat później wyposażona w cnoty nauki, prawdziwej wiedzy i cywilizacji skłonność do poszukiwania prawdy, uczciwości i umiłowania człowieczeństwa zostanie wysłana, wyposażona w owe trzy siły, na osiem frontów walki z owymi ośmioma szwadronami wroga. Już teraz sprawiła, że nieprzyjaciele się wycofują, a in sza'a-llah całkowicie rozbije ich w ciągu pół stulecia (...).

Zatem opierając się na fakcie, że pola umysłu Ameryki i Europy wydały plan w postaci genialnych dociekliwych uczonych, takich jak Mr. Carlyle i Bismarck, z całkowitą pewnością mówię, że Europa i Ameryka

— 160 —

są w ciąży, z której narodzi się islam, a pewnego dnia dadzą życie państwu muzułmańskiemu, i pewnego dnia dadzą życie państwu zorganizowanemu na wzór europejski.

Ponadto zaczęły unosić się zasłony, które przesłaniają słońce islamu, powstrzymują jego wschód i przeszkadzają mu w oświeceniu całej ludzkości. Ci, którzy powstrzymywali islam, zaczęli się wycofywać. Znaki świtu ukazały się czterdzieści do pięćdziesięciu lat temu. Prawdziwy brzask zaświta w roku siedemdziesiątym pierwszym (1371 hidżry, tj. 1951 - uz. red. tur.). Jeśli okaże się on fałszywym brzaskiem, wówczas prawdziwy świt wzejdzie w ciągu trzydziestu do czterdziestu lat.

O, moi bracia, którzy jesteście tutaj, w Meczecie 'Umajjadów, i o wy, którzy pół wieku później znajdujecie się w meczecie świata islamu! Czyż owe punkty wprowadzenia, jakie wymieniłem od początku do tej pory, nie wskazują na fakt, że jedynie do islamu będzie należało duchowe panowanie nad ziemiami przyszłości; że to islam skieruje ludzkość ku szczęściu na tym świecie i w życiu ostatecznym wraz z religią prawdziwych naśladowców Jezusa, która pozbędzie się zabobonów i zepsutych wierzeń, podąży za Koranem i zjednoczy się z islamem?"

Szanowni Panowie Sędziowie! Najbardziej rozstrzygającą legalną odpowiedzią na wszystkie oszczerstwa i oskarżenia wysunięte przeciwko autorowi Traktatów Światła jest fakt, że po przeprowadzeniu swych dochodzeń trzy różne sądy i trzy komisje rzeczoznawców uniewinniły i zwróciły owe księgi.

Ponadto pomimo pełnego dochodzenia, jakie objęło całość stu trzydziestu ksiąg (Nauczyciela - uz. red. pol.) i jego listów, a jakiemu został on poddany przez działających przeciwko niemu tyranów, apostatów i hipokrytów (ar. munafiqun); pomimo faktu, że wydano tajny rozkaz zamordowania go, jego wrogowie nie byli w stanie znaleźć najmniejszej wskazówki tego, że wykorzystał on religię jako narzędzie polityki, co jasno dowodzi, iż tego nie uczynił. Jako uczniowie Światła i bliscy towarzysze jego życia byliśmy zdumieni jego nadzwyczajną postawą, którą postrzegamy jako dowód jego prawdziwej szczerości intencji (ar. ichlas) w kręgu Traktatów Światła.

Przez wzgląd na to mamy nadzieję, że wasze sprawiedliwe i uczciwe orzeczenie odrzuci spiski owych despotycznych wrogów, jakie uknuto dla obalenia jego twierdzeń poprzez oszczerstwa z powodu pożytecznej

— 161 —

służby, jaką wykonał on na rzecz tego kraju i tego narodu, a także odrzuci wszelkie fałszywe oskarżenia, aby cisnąć je w twarze oszczerców.

Z wyrazami szacunku,

Yasar, Osman Toprak, Ahmed, Osman, Ceylan,
Sukru, Bayram, Sungur, Husnu
spośród uczniów Światła z Eskisehir
Do Komisji Lekarskiej

Piętnaście lat temu przybyło do mnie kilku młodych uczniów, prosząc o ochronę ich życia na tym świecie i w świecie, który nadejdzie - do czego odniosłem się na początku Przewodnika. Zatem udzieliłem im owej lekcji z Przewodnika przez wzgląd na Boga.

Ten traktat - z wyjątkiem jednego lub dwóch Dopisków do niego - był przez dwa lata przetrzymywany celem dochodzenia przez władze Isparty, sąd w Denizli, Sąd Karny w Ankarze i Sąd Apelacyjny, a ostatecznie orzeczono uniewinnienie; cały zbiór Traktatów Światła, w tym również Przewodnik, został uwolniony i zwrócony.

Później, kiedy kopię (Przewodnika dla młodzieży - uz. red. pol.) otrzymał naczelnik policji z Ankary, zgłoszono sprzeciw wobec jednego użytego w tym traktacie słowa, którego prawda została później zrozumiana, kiedy odczytano je we właściwym kontekście, stosownie do ostatnich zdań. Raz jeszcze, kiedy prawda została zrozumiana, nie podjęto żadnych działań dla uniemożliwienia rozpowszechniania Przewodnika.

Choć w obiegu pozostawały tysiące kopii, nigdzie nie wyrządziły one żadnej szkody ani też nie spotkały się ze sprzeciwem. Zaprawdę, kiedy kilka ksiąg - w tym Przewodnik - zostało skonfiskowanych w Mersin w dystrykcie Tars, wszystkie zostały wysłane do Ankary celem dochodzenia. Władze prowincji nakazały, aby owe księgi zostały zwolnione, czemu towarzyszył oficjalny zapis potwierdzający ich wolność. Również kiedy Przewodnik został opublikowany w Stambule, choć został wysłany do pięciu lub sześciu ministerstw, które przetrzymywały jego kopie przez pięć lub sześć miesięcy, nie wysunięto przeciwko niemu żadnych sprzeciwów natury prawnej. To wszystko udowadnia znaczenie Przewodnika, jak również legalność jego opublikowania.

— 162 —

Później, mimo nieszkodliwości (tego dzieła - uz. red. pol.) oraz korzyści, jaką przyniosło ono tysiącom młodych ludzi w Ankarze i innych prowincjach odnośnie do kraju, narodu i moralności, jedno lub dwa słowa, które w żaden sposób nie stanowią przestępstwa, zostały wyjęte z kontekstu i błędnie zinterpretowane. Na przykład tytuł książki, Przewodnik dla młodzieży, uznano za przestępstwo podlegające oskarżeniu.

Ponadto bezradny autor tego dzieła nie odegrał żadnej roli w jego opublikowaniu; leżał w łożu boleści, kiedy to dzieło zostało wydrukowane przez pewnych młodych uczniów. Wydrukowanie go uznano za przestępstwo; stwierdzono, że dokonane ono zostało dla zachowania osobistego wpływu na innych, a miast wezwać przed sąd wydawców, siłą doprowadzono autora do Sądu Karnego. Zaprawdę, ta księga została napisana piętnaście lat temu, była już uniewinniona przez sądy i objęta powszechną amnestią, co oznacza jedynie, że takie nękanie jej autora jest całkowicie bezprawne, jest wynikiem urazy lub zawiści. Mówię na to:

Takie upieranie się przy doprowadzeniu mnie do sądu siłą, w czasie kiedy jestem ciężko chory, nie tylko jest bezprawne na dziesięć względów, lecz również, jak mniemam, jest atakiem przedsięwziętym przeciwko mnie w imię anarchii i ateizmu, w rezultacie wielkiej korzyści, jaką Przewodnik przyniósł temu krajowi, narodowi, a także porządkowi i bezpieczeństwu publicznemu. Poprzez złą wolę i w imię bezprawia moi wrogowie obecnie chcą siłą sprowadzić mnie do Stambułu w imieniu prawa. Jednakże z powodu mej starości jestem bardzo słaby, zaś z powodu otrucia mnie krańcowo ciężko chory, co jest świadectwem wystarczającym do tego, aby przedstawić medyczne i naukowe usprawiedliwienie mej nieobecności (przed sądem - uz. red. pol.). Choć cztery razy przedstawiałem raporty o skutkach (mej choroby - uz. red. pol.), wciąż zmusza się mnie do tego, abym stanął przed sądem. To głęboko rani moją duszę, a obecnie przemawianie przed sądem lub wobec władz przekracza moje możliwości. Nawet gdybym tak uczynił, nie miałbym innego wyjścia, jak tylko cisnąć twierdzenia tych, którzy pracują, aby zaszkodzić porządkowi i bezpieczeństwu publicznemu w tym kraju i tym narodzie, którzy bezprawnie wytaczają mi proces, prosto w ich twarze. Nie jestem w stanie znosić takiego okrucieństwa ani chwili dłużej, co jest kolejnym rodzajem ciężkiej choroby, na którą cierpię.

Ta duchowa choroba niesie ze sobą ryzyko wyrządzenia szkody temu krajowi. Obecnie proszę, aby Komisja Lekarska rozważyła dobrze znany fakt, że moi potajemni wrogowie wielokrotnie próbowali zamordować mnie, podając mi truciznę - a to może zostać poświadczone przez tych,

— 163 —

którzy dobrze mnie znają, którzy są ze mną blisko związani i którzy mi służą. Mam trudności nawet z przełykaniem jedzenia.

Zaprawdę, nie mogę rozmawiać z mymi pomocnikami dłużej niż przez pięć minut. Ponadto dręczy mnie silny ból głowy oraz uporczywe, przenikliwe zimno, które sprawia, że boli mnie i łzawi jedno oko.

Cierpię z powodu chronicznego lumbago oraz przenikliwego bólu. Ponadto, jako że byłem przetrzymywany na zesłaniu przez dwadzieścia osiem lat, nie przyjmowałem niczyjej pomocy i żyłem w ubóstwie, jestem bardzo słaby fizycznie. Zaprawdę, ledwie mogę wejść na schody.

Z powodu zmęczenia nie mogę mówić dłużej niż pięć minut, chyba że jest to absolutnie konieczne. Byłem w stanie znieść wcześniejsze sprawy sądowe przez wzgląd zarówno na Traktaty Światła, jak i na uczniów Traktatów Światła; właśnie dlatego ujawniłem całą prawdę i do pewnego stopnia byłem w stanie znieść niesprawiedliwość moich wrogów bez ciśnięcia jej w ich twarze.

Przetrwałem wszelkie rodzaje męczarni i tortur, aby niewinni nie doznali szkody, a porządek publiczny nie został zakłócony. Jednak obecnie świat islamu przyjął Traktaty Światła, a uczniowie Światła nie potrzebują już mojej łagodności i wyrozumiałości wobec moich wrogów ani mego milczenia wobec ich niesprawiedliwości. Oto dlaczego, jeśli zostanę naprawdę sprowokowany, poza granicami mojej siły i woli będzie powstrzymanie się od wypowiedzenia nagiej prawdy w twarze tych, którzy ułatwiają krzywdę i mękę, zadawane mi przez mych ukrytych wrogów.

Cicho... Na razie się tym nie zajmuję.

Komisja Lekarska jest świadoma mego fizycznego i duchowego stanu zdrowia, stanu mych nerwów i serca, mojego bólu głowy, symptomów zimna, lumbago, cierpienia i mej niezdolności do tego, by przemawiać w sądzie. Skoro tak, skoro w sądzie są obecni moi prawni przedstawiciele oraz ci, którzy wydrukowali księgę, proszę o to, by Komisja Lekarska przedstawiła raport, że jestem do tego niezdolny, a moja choroba stanowi zagrożenie (dla życia - uz. red. pol.), a zatem moje oświadczenie może zostać przyjęte pod moją nieobecność.

Said Nursi
Emirdag
— 164 —

Mój drogi, błogosławiony i litościwy Nauczycielu!

Przedstawiam ci ten list wraz z mym towarzyszem podróży na pielgrzymkę (ar. hadżdż), Hadżim Sabrim z Karakocan, który jest wypełniony Światłem.

Po pierwsze: Z szacunkiem całuję twoje błogosławione dłonie i proszę o to, abyś zechciał włączyć twego słabego i ułomnego brata i ucznia do swych błogosławionych i przyjmowanych przez Boga suplikacji (ar. du'a).

Po drugie: Z szacunkiem proszę o to, abyś włączył do nich również Hadżiego Sabriego i innych nowych ludzi, którzy nawiązali więź (ze Światłem - uz. red. pol.).

Po trzecie: Mój brat Husrev wysłał listy napisane przez ciebie i przez innych naszych braci wedle twoich wskazówek. Li-llahi l-hamd, wciąż się rozwijamy.

Po czwarte: Dałem braciom księgi wysłane przez mego brata Husreva i brata Ceylana oraz wysłałem im pieniądze. Poprosiłem o to, aby z Urfy wysłano więcej egzemplarzy. In sza'a-llah, kiedy nadejdą, rozdam je uczniom. Zbiór tych dzieł został zakupiony przez Hadżiego Sabriego.

Po piąte: Prosimy łaskę Boga o to, aby dobre nowiny ukazane przez przemówienie prezydenta urzeczywistniły się.

Po szóste: Li-llahi l-hamd, nasze zaangażowanie w rozpowszechnianie Światła i jego podboje trwa, jak zostało to zarządzone przez naszego Najbardziej Litościwego (ar. Ar-Rahim) i Najbardziej Szczodrego (ar. Al-Karim) Pana (ar. Ar-Rabb). Nauczanie Światła trwa każdej nocy w świetlistej społeczności, w której gromadzimy się w moim skromnym mieszkaniu.

Kiedy byłem w Malatyi, uczestniczyłem w dyskusji z tymi, którzy złączyli się (ze Światłem - uz. red. pol.), na temat naszej działalności. Stronnicy (czasopisma - uz. red. pol.) "Buyuk Dogu" zaproponowali, abym dołączył do ich grupy, na co odpowiedziałem pytaniem: "Czy podążanie za 'Buyuk Dogu' jest inicjatywą polityczną?". Kiedy odpowiedzieli twierdząco, powiedziałem im: "Mogę rozwiązać stojące przed wami wyzwania w kwestiach wiary (ar. iman) i Koranu oraz objaśnić owe punkty z pomocą Traktatów Światła. Moja metoda polega na pracy w kręgu Traktatów Światła bez udziału mej woli i świadomości. Podzielam wasze poglądy w kwestiach wiary i Koranu, lecz nie mogę zaangażować się w politykę". Jednakże w owej grupie są ludzie związani ze Światłem, ja zaś poprosiłem o to, aby wspierali się wzajemnie, kontynuowali czytanie

— 165 —

ksiąg, pytali o kwestie, których nie rozumieją, a także zachęcali do uczenia się Koranu. W moich listach pokornie zachęcam ich do nabycia kopii ksiąg z Malatyi, Urfy i Antep, oraz do umacniania ich więzi ze Światłem. Takie na razie były moje działania dla Światła.

Ofiarowuję Wszechmocnemu Bogu niekończące się wychwalania Go i podziękowania za to, że przy mych licznych błędach uznał mnie za godnego tego, bym w ten sposób pracował w służbie Koranu i wiary (ar. iman). Zaiste, mam nadzieję na to, że dzięki błogosławieństwom suplikacji (ar. du'a) czynionych przez mego litościwego Nauczyciela, zawsze pozostanę słabym członkiem grupy Światła, a w ten sposób będę spośród tych, którzy zgromadzą się, stojąc na podwyższeniu Ahmada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i pod jego sztandarem.

Jeszcze raz z szacunkiem całuję twoje dłonie i przesyłam moje pozdrowienie pokoju wraz z modlitwą (ar. du'a) i wyrazami szacunku wszystkim braciom związanym ze Światłem. Rozciągam moje wyrazy szacunku na wszystkich przyjaciół, którzy są ci bliscy fizycznie i duchowo. Moją stałą prośbą w modlitwie do naszego Pana (ar. Ar-Rabb), Który jest Najbardziej Miłosiernym z miłosiernych (ar. Arhamar Rahimin), jest to, aby był On na wieki rad z mego szanownego i litościwego Nauczyciela, i aby zesłał mu sukces w dążeniu do wszystkich jego celów.

اَلْبَاقِى اَلْحُبُّ فِى اللّٰهِ
Szczerze ci oddany
Hulusi

Mój umiłowany, litościwy, szanowny Nauczycielu, Effendi!

Po pierwsze: Winszując ci całym mym jestestwem błogosławionych dziesięciu dni (ar. lajal'i aszara) i uświęconego Święta (ar. 'Id), przesyłam wyrazy szacunku i całuję twoje dłonie, z których bije Światło, a także proszę, abyś wybaczył mi moje błędy.

Po drugie: Jako twój grzeszny, prosty, słaby, ułomny, niegodny, nędzny i leniwy uczeń składam niekończące się dzięki Wszechmocnemu i Najbardziej Miłosiernemu z miłosiernych (ar. Arhamar Rahimin) za to, że jestem odbiorcą uświęconych prawd wiary (ar. iman) Traktatów Światła i Koranu, a także za materialne i duchowe nauki naszego umiłowanego Nauczyciela. Chwała niech będzie Bogu, oto dar od mego Pana!

— 166 —

Mój umiłowany Nauczycielu! Nie jestem w stanie wyrazić mej wdzięczności memu Miłosiernemu Panu (ar. Ar-Rabb) za to, że wciąż sprawia On, że odczuwamy efekty twej duchowej nauki. Oto, czym podzielę się z tobą, aby wyrazić podziękowania za to błogosławieństwo:

Nie czuję się zawiedziony z powodu mej choroby, ponieważ - li-llahi l-hamd - mój stan prawdziwie dopomógł mi w otrzymaniu poprzez czyn i doznanie lekcji Traktatów Światła, które są światłem moich oczu, radością mej duszy i pokarmem mego serca.

W czasie, kiedy cierpiałem z powodu tak ciężkich fizycznych i duchowych chorób, dzięki traktatom takim, jak:

Traktat dla ludzi starszych - który skropił moją duszę i serce tysiącem świateł jedności Jedynego (ar. tałhid) i lśnień pocieszenia, zawartych w każdej z jego Nadziei;

Podarunek dla chorych - który zawiera niezliczone duchowe lekarstwa w każdym Lekarstwie;

List Dwudziesty - który ukazuje talizman słów jedności Jedynego (ar. tałhid) w cudowny i niezrównany sposób, a z każdego jego zdania wypływa światło jedności Jedynego;

List Dwudziesty Czwarty - który rozwiązuje najostatniejsze, najtrudniejsze, najgłębsze i najbardziej znaczące tajemnice odnoszące się do prawd wiary (ar. iman) w sposób, jaki zadziwił filozofów, a nawet zdumiał uczonych islamu;

Słowo Siedemnaste - które jest uświęconą odtrutką na wszystkie duchowe choroby serca; wszystkie owe traktaty przybyły mi na pomoc w całkowicie niezwykły sposób i rozpoczęły leczenie mojej choroby.

Dało mi to przekonanie równe pewności co do tego, że było tak, jak gdyby Boże miłosierdzie sprawiło, że cierpiałem z powodu tej choroby, abyśmy zarówno ja sam, jak i ci, którzy odwiedzali mnie z powodu mojego stanu, mogli skorzystać z lekcji Traktatów Światła.

Tak, jest tak, jak gdyby nasz umiłowany i litościwy Nauczyciel ułożył Traktat dla ludzi starszych dla młodzieży, zaś Podarunek dla chorych dla ludzi w dobrym stanie zdrowia.

Po trzecie: Przesyłam moje pozdrowienie pokoju każdemu z naszych tamtejszych drogich braci, jak również tym, którzy pozostają w wartościowej służbie naszego umiłowanego Nauczyciela, i składam

— 167 —

świąteczne życzenia każdemu z nich. Całuję dłonie naszego umiłowanego Nauczyciela i oczy naszych braci.

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Twój grzeszny i chory uczeń
Mehmed Feyzi
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Otrzymałem długi list napisany w nowym alfabecie przez anonimowego człowieka. Wyraża on wątpliwości dotyczące trzech punktów i przedstawia swoje błędne interpretacje jako pewnego rodzaju sprzeciw, jak gdyby chciał, abyśmy mieli się na baczności. Jednak jako że nasze podejście zakłada, by nie wdawać się w spór ani dyskusję, a także ponieważ jesteśmy radzi z tych, którzy prawdziwie ukazują nasze błędy, chciałem sprostować błędy owego anonimowego człowieka poprzez ukazanie prawdy ukrytej za tymi trzema zasadami.

Zasada pierwsza

Pewne wersety, które były nauczycielem i początkiem Traktatów Światła, a także przez bardzo długi czas były regularnym wspominaniem Boga (ar. łird) przez Saida, zostały na prośbę pewnych uczniów spisane jako Hizb al-Qur'an, a później opublikowane. Ani uczeni z komisji rzeczoznawców powołanych przez cztery czy pięć sądów, ani nawet uczeni z Ministerstwa Spraw Religijnych czy z Komisji Nadzoru Wydawnictw Religijnych, podlegającej Urzędowi ds. Fatł w Stambule; żaden uczony z żadnej komisji rzeczoznawców nigdy nie wysunął sprzeciwu wobec tego dzieła, lecz raczej wyrażali uznanie i chwalili je, ponieważ, przede wszystkim, koraniczny hizb towarzyszy Proroka i Szlachetnego 'Usamy (niech Bóg będzie z niego rad) został włączony do wydrukowanej edycji Madżmu'at al-Ahzab i przeznaczony do tego, aby jego część była czytana każdego dnia; ponadto w tej samej księdze i w tym samym tomie Madżmu'at al-Ahzab znajduje się koraniczny hizb Imama Al-Ghazalego (niech Bóg będzie z niego rad); istnieje także wiele innych (podobnych dzieł - uz. red. pol.) pochodzących

— 168 —

od ludzi świętości (ar. ahl al-łalaja), którzy zebrali własne hizby z wersetów i sur, pokrewne z ich własnym podejściem.

Dziesięć lat temu nieżyjący już Hafiz Ali, który odszedł jako męczennik, a także inni spośród wojowników Światła, wystąpili (z prośbą o to - uz. red. pol.), aby zebrać moje własne inwokacje częstego wspominania Boga (ar. łird), a także doniosłe sury i wersety, które były nauczycielami Traktatów Światła i dały im początek. Zatem wysłałem je do nich, zaś oni ostatecznie wydrukowali je, ponieważ nie każdy i nie zawsze może znaleźć czas na to, by przeczytać cały Koran. Zatem z myślą o tym, aby ludzie mogli korzystać z niego w każdym czasie, ten koraniczny hizb zawiera wersety i sury, których recytowanie wydaje wielką nagrodę.

Zaprawdę, jednym z cudów Wszechmądrego Koranu jest fakt, że pionierzy spośród ludzi prawdy i doskonałości, którzy mają własne metody, znajdują w Koranie Koran będący ich nauczycielem - jako ich własny hizb,\pokrewny z ich własnym podejściem. Jest tak, jak gdyby w jednym Koranie znajdowały się tysiące Koranów.

Tajemnica owego cudu jest następująca:

Powiązania między wersetami i słowami Wszechmądrego Koranu nie ograniczają się do wersetów i słów, które sąsiadują ze sobą. Słowa i wersety są raczej powiązane z miriadami wersetów, słów i liter, i na nie wskazują. Do pewnego stopnia zostało to ukazane w świetlistym komentarzu (ar. tafsir) Iszarat al-I'dżaz. Oznacza to, że Koran nie przypomina innych form wypowiedzi. Każdy werset posiada oko i oblicze, które wskazuje na tysiące innych wersetów. Pod tą cechą Koranu ukryte jest wiele prawd. W owym powszechnym Koranie każda grupa spośród ludzi tariki i ludzi prawdy może znaleźć hizb zgodny z ich metodami.

Zatem tego właśnie rodzaju jest Hizb al-Qur'an Traktatów Światła. Jako że tak było, nieżyjący już Hafiz Ali, który był spośród świętych (ar. ałlija), prawdziwie chciał, aby został on szybko wydrukowany. Po tym jak cały Koran, który spisaliśmy, ukazał pewnego rodzaju cud tałafuq, co było odkryciem (ar. kaszf) Traktatów Światła, postanowiono wydrukować i opublikować ów hizb jako wstęp, aby można było oznajmić dobrą nowinę, zaś później wydrukować (cały - uz. red. pol.) Koran. Tak, przez minione piętnaście lat pracowaliśmy nad tym, by wydrukować naszą kopię Koranu, która na razie została spisana przez Husreva, jest zachwycająca i cudowna w kategoriach ukazywania przykładów tałafuq. Jako że suma wymagana na pokrycie kosztów druku fotograficznego wzrosła do dwudziestu pięciu tysięcy papierowych lir, jako że większość uczniów Światła (tur. Nurcular) była uboga, postanowiono, że nasz Hizb

— 169 —

al-Qur'an będzie wydrukowany jako pierwszy, jako wstęp do naszego cudownie spisanego Koranu i jako jego herold.

Ten cudowny Koran został sprawdzony przez Ministerstwo Spraw Religijnych, które wielce go szanowało, a także przez Komisję Nadzoru Wydawnictw Religijnych Urzędu ds. Fatł w Stambule, która wyraziła swoje uznanie, a po sprawdzeniu kopii zwróciła ją do nas wraz ze swym zatwierdzeniem (do druku - uz. red. pol.). In sza'a-llah, w bliskiej przyszłości nasz Koran zostanie wydrukowany i rozprzestrzeni się po całym świecie islamu jako podarunek Światła.

Druga kwestia, co do której ów anonimowy człowiek zgłosił wątpliwości

Obraziłem wielu uczniów Światła (tur. Nurcular), którzy - w swej korzystnej opinii na mój temat posuwając się po stokroć dalej niż rzeczywiście na to zasługuję - przyjęli godne pochwały cechy za pochodzące ode mnie samego, co odrzucałem sto razy. Jednakże politycy uznali, że służba Traktatów Światła, służących wyłącznie wierze (ar. iman), oraz ich metoda, dotycząca wyłącznie ich samych przez wzgląd na życie ostateczne, nie są zgodne z obecną ideą "osiągania cywilizacji". Oto dlaczego przez dwadzieścia osiem lat poddawali mnie karom więzienia, przesłuchaniom sądowym, nadzorowi i bezpodstawnym oskarżeniom, a także nakładali na mnie bezprecedensowe trudności, aby przeszkodzić w rozpowszechnianiu Traktatów Światła poprzez odstraszenie uczniów Światła (tur. Nurcular) i zdyskredytowanie mnie. Jako człowiek na pół piśmienny, będący celem takich oszczerstw, odrzuciłem szacunek i pochwały uczniów Światła, zaś aby zupełnie ich nie odstraszyć, powiedziałem, iż powinni skierować je bezpośrednio ku Światłu.

Cnoty, które widzicie, nie są moje, lecz należą do Traktatów Światła, które są komentarzem (ar. tafsir) prawdy Wszechmądrego Koranu. Jak w każdym stuleciu byli odnowiciele służący religii i wierze (ar. iman), tak w tej osobliwej epoce komitetów i ataków zbłądzenia jako zbiorowej osobowości duchowej koniecznym jest, aby taki odnowiciel (ar. mudżaddid) był zbiorową osobowością duchową. Nie będzie on przypominał odnowicieli przeszłości. Niezależnie od tego, jak wspaniałą byłby osobistością, stanąłby wobec możliwości bycia pokonanym przez zbiorową osobowość duchową. Jako że pod tym względem jest bardzo prawdopodobne, że Traktaty Światła będą swego rodzaju odnowicielem, nie mam prawa do tego - niech Bóg uchroni! - by twierdzić, że owe cechy należą do mnie. Jak wielokrotnie pisałem, można uważać, że moje życie jest pewnego rodzaju ziarnem Traktatów Światła, a to dzięki Bożemu

— 170 —

aktowi stworzenia, dzięki światłom Koranu i łaskom Wszechmocnego Boga, to ziarno stało się okrytym liśćmi, uginającym się od owoców, wartościowym drzewem Traktatów Światła. Byłem ziarnem, które zgniło. Cała wartość i wszelka cnota należą się znaczeniu Wszechmądrego Koranu i jego prawdziwemu komentarzowi (ar. tafsir), Traktatom Światła.

Trzecia wątpliwość wysunięta przez owego anonimowego człowieka

Jak zostało to opublikowane w gazetach "Buyuk Cihad" i "Sebilurresad", już oznajmiłem, że nie mówiąc o wykorzystywaniu religii, służby wierze i Traktatów Światła jako narzędzia polityki tego świata, nie zezwoliłem nawet na wykorzystanie ich dla zyskania duchowych doskonałości i wzniosłych rang. Tak samo zostałem zmuszony do tego, aby nie wykorzystywać ich dla osiągnięcia szczęścia w życiu ostatecznym i bycia ocalonym od Piekła, i nie wykorzystałem ich dla niczego innego prócz jedynego zamysłu (spełnienia - uz. red. pol.) Bożego rozkazu i dla przyjęcia Traktatów przez Boga. Z tego powodu byłem zobowiązany do zachowania prawdziwej tajemnicy szczerości intencji (ar. ichlas), która jest prawdziwym źródłem siły Światła. Bym mógł osiągnąć choćby jotę uświęconego poświęcenia Najwierniejszego (ar. Siddiq al-Akbar), który powiedział: "Proszę Boga o to, aby powiększył moje ciało w Piekle do tego stopnia, by inni wierzący (ar. mu'minun) nie mogli zstąpić do Piekła, by moje ciało cierpiało za nich", stwierdziłem, że ja również godzę się na zesłanie do Piekła, by tylko kilku ludzi mogło zostać ocalonych od Ognia Piekielnego poprzez wiarę (ar. iman). Tak czy inaczej, aktów czci nie wykonuje się dlatego, aby wejść do Raju lub zostać zbawionym od Piekła - to uczyni je ułomnymi. Raczej są one wykonywane dla przyjęcia ich przez Boga i na rozkaz Boga.

Wracając do kwestii naszego Hizb al-Qur'an

Szlachetny 'Usama (niech Bóg będzie z niego rad), który był wielkim dowódcą wojsk Szlachetnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), przygotował dla siebie celem recytowania go hizb, jaki ułożył z różnych sur wybranych z całego Koranu; jednego dnia recytował werset mówiący o wychwalaniu (ar. hamd) Boga; innego dnia werset mówiący o poszukiwaniu przebaczenia (ar. istighfar); innego dnia werset mówiący o głoszeniu doskonałości (ar. tasbih) Boga; innego dnia mówiący o poleganiu na Bogu (ar. tałakkul); innego dnia mówiący o wyrażeniu "pokój" (ar. salam); innego dnia mówiący o jedności Jedynego (ar. tałhid) i odnoszący się do frazy: Nie ma Boga, jak tylko On! (ar. la ilaha illa Huła), innego dnia mówiący o słowie "Pan" (ar. Ar-Rabb). Zatem takie hizby powstawały za zezwoleniem Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).

— 171 —

Ponadto, ponieważ nasz koraniczny hizb zestawił wersety odnoszące się do prawd wiary (ar. iman), szczególnie te z początków sur, zaczyna się on od słów: W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego! (ar. Bismillahi Rahmani Rahim). Ten hizb zwiększa entuzjazm człowieka dla tego, by przeczytać cały Koran, nie zmniejsza go. Ponadto, jako że ów hizb ułatwia przeczytanie wersetów odnoszących się do wiary (ar. iman), których przeczytanie zajęłoby dwadzieścia dni, i zbiera je, aby zostały one przeczytane w dzień lub dwa, uczyniłem mym stałym wspominaniem Boga (ar. łird) recytowanie wersetów mówiących o wierze, w których zawarte są podstawowe zasady Traktatów Światła, wraz z wybranymi wersetami z początku każdej sury. Później ów łird przyjął postać hizbu.

Ów anonimowy człowiek przyjrzał się mojej postawie obronnej, mającej na celu uchronienie godności religii przed małymi Faraonami, i zinterpretował ją jako egoizm. Wyobraził sobie, iż moje działanie, które niezupełnie rozbija korzystną opinię uczniów Światła na mój temat, jest samolubstwem, i uznał moje objaśnienia -د؟órych byłem zmuszony udzielić z intencją tego, aby uczniowie ufali mym wyjaśnieniom dotyczącym prawd wiary (ar. iman) - blisko tysiąca znaków i wskazówek, poczynionych przez ludzi świętości (ar. ahl al-łalaja) i niektóre wersety - o których prawdziwości jestem całkowicie przekonany - za swego rodzaju egocentryzm.

Tak, w epoce, w której ego takich ludzi atakujących wiarę (ar. iman) i Traktaty Światła w imię ateizmu osiągnęło poziom Faraona, ukazywanie skromności i pokory, kiedy zajmujemy pozycje obronne, jest popełnianiem wielkiej zbrodni i zdrady. Taka skromność będzie uważana za hańbiące postępowanie i poniżenie. Jak w ogóle mogłoby być uważane za egocentryzm okazywanie wobec wrogów bohaterskiej wytrwałości i siły wiary dla ocalenia honoru religii i godności wiedzy? Czyż mogło ono kiedykolwiek być umiłowaniem sławy lub egoizmem, jak wyobraża to sobie ów człowiek?

Ponadto jeśli chodzi o tych, którzy potrzebują Traktatów Światła i poszukują Światła, aby wzmocnić i ocalić swą wiarę (ar. iman), trzech lub czterech na dziesięciu spośród nich czyni tak dzięki rozstrzygającym dowodom Światła, nie zwracając uwagi na moją osobę, podczas gdy pięciu lub sześciu spogląda na moją osobę, ponieważ są oni niezdolni do tego, aby w pełni docenić owe dowody Traktatów. Jak ma być egoizmem to, że zaciągnąłem zasłonę nad mymi ukrytymi błędami, kiedy nie miałem innego wyjścia, jak tylko chronić korzystne myśli takich ludzi na mój temat, aby nie zostały one roztrzaskane poprzez myśl: "Zastanawiam się, czy ten człowiek nie zwiódł nas, czy mówi prawdę"? Zgodnie z tajemnicą wersetu:

— 172 —
وَمَٓا اُبَرِّئُ نَفْس۪ى اِنَّ النَّفْسَ لَاَمَّارَةٌ بِالسُّٓوءِ اِلَّا مَارَحِمَ رَبّ۪ى

Ja wcale nie uniewinniam mojej duszy, dusza bowiem pobudza do złego, jeśli tylko nie zmiłuje się mój Pan

nie ufam mojej nakazującej zło duszy (ar. nafs), a żadna dusza nie jest bez grzechu. Jednak teraz, w czasie, gdy ateistyczne komitety podejmują swe ataki i wyładowują swą wściekłość, siejąc spustoszenie niczym smoki lub ifryty, wskazywanie moich pomniejszych błędów, kiedy bronię się, odpierając ich ataki, jest tym samym, co wspieranie atakujących w ich wysiłkach. Jest to pozbawianie owych pięciu lub sześciu z dziesięciu potrzebujących lekarstw Światła.

Z tego powodu, polegając nie na własnej sile czy cnotach, lecz na prawdach Koranu i na sile komentarza (ar. tafsir) jego prawd wiary (ar. iman), oznajmiam światu: Nawet jeśli wszyscy ci, którzy odrzucili religię, połączą się, wyzwę ich, rzucając im rękawicę. Nie skłonię przed nimi głowy i nie umniejszę godności wiedzy. Jeśli jest to egoizm, nie ma to dla mnie żadnego znaczenia; zresztą nie może to być egoizm. Jest to siła i stałość wiary.

Jak w kategoriach stworzenia odrzuciłem naturę - a zostało to rozstrzygająco udowodnione w Traktatach Światła - tak w ten sam sposób zaprzeczam zasadzie siły, która wiedzie ludzkość do egoizmu, przekształcając ludzi w Faraonów. Jedynie poprzez suplikację (ar. du'a) czynem pomniejsze działanie nabyte (ar. kasb) ludzkości, jakim jest szczera potrzeba, może przyjąć postać przyjętej przez Boga modlitwy. Wówczas Wszechmocny Bóg przyjmie owe błagania i ześle cuda, których potrzebuje ludzkość, poprzez to, co nazywa się odkryciami (ar. kaszf), jak zostało to ukazane poprzez jasne dowody uczonych w nauce religii (ar. usul ad-din), a także w dyskusji na temat Bożego zarządzenia (ar. qadr) i pomniejszej wolnej woli. W ten sam sposób, dzięki światłu Koranu i dowodom Traktatów Światła osiągnąłem jasne przekonanie równe pewności naocznego świadectwa (ar. 'ajn al-jaqin) co do tego, że ego i siła moje, a następnie innych, są jedynie zasłoną dla aktu stworzenia, łaski i pomocy Boga. Oto dlaczego oznajmiam Światłu i moim przyjaciołom:

Byłem ziarnem, które zgniło, lecz w rezultacie mej wrodzonej bezsilności i potrzeby, mych szczerych próśb i suplikacji (ar. du'a) poprzez

— 173 —

czyn, Wszechmocny i Najbardziej Miłosierny z miłosiernych (ar. Arhamar Rahimin) stworzył z tego ziarna Traktaty Światła i zesłał je. Wszelkie pochwalne fragmenty listów Światła należą się temu świetlistemu drzewu. Mój udział w żaden sposób nie może być usprawiedliwieniem dla dumy; jest nim tylko i wyłącznie składanie podziękowań Bogu. Wypowiadam zatem słowa: "A cała wdzięczność, wszelkie podziękowania i chwała należą się tylko Bogu" (ar. asz-szukru li-llah, al-hamdu li-llah) wielkie jak wszechświat.

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Said Nursi
— 174 —
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ اَبَدًا دَٓائِمًا

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Po wielu znakach i pewnych wydarzeniach, obecnie jest jasno ustalonym, że wrogowie Światła i uczniów Światła zawiązali spiski mające na celu znalezienie słabości pośród wybranych uczniów Światła, którą mogliby wykorzystać do tego, aby ci uczniowie wycofali się ze służby Światłu i aby osłabić więź łączącą ich ze Światłem. Podzielimy się z wami jednym lub dwoma przykładami jako ostrzeżeniem.

Przykład pierwszy: Aby skierować ku innym sprawom uwagę i myśli kilku spośród naszych wybranych braci głęboko związanych ze Światłem, lub też aby zająć ich przyjemnym i duchowym podejściem, a osłabić ich zaangażowanie w służbę wiary (ar. iman), pewni ludzie sprawili, iż ci bracia zaangażowali się w sprawy określane jako spirytyzm, określany także jako komunikowanie się ze zmarłymi, który dotyczy komunikowania się z dżinnami, a polega na twierdzeniu, że istnieje rodzaj takiej komunikacji z pewnymi wielkimi świętymi (ar. ałlija) lub nawet prorokami - poprzez ludzi wcześniej znanych jako wróżbici, a obecnie nazywanych mediami.

Jednakże, jako że ta kwestia ma początki w filozofii oraz na Zachodzie, może ona przyczynić wielkiej szkody ludziom wiary (ar. ahl al-iman) i stać się źródłem wykorzystania ich; z jedną zawartą w niej prawdą łączy się dziesięć kłamstw. Jako że (w owej kwestii - uz. red. pol.) nie istnieją podstawy lub kryteria umożliwiające rozróżnienie między prawdą a fałszem, daje ona początek możliwości tego, aby złe duchy i dżinny wspomagające Szatana wyrządziły szkodę zarówno sercu zaangażowanego w te praktyki człowieka, jak i islamowi, ponieważ w imię spirytyzmu mogą być przekazywane raporty sprzeczne z prawdą islamu i ogólnymi podstawami wiary (ar. aqida). Mogą istnieć złe duchy przedstawiające się jako dobre, które nawet nazwą same siebie wielkimi świętymi (ar. ałlija), wyrządzając szkodę podstawom islamu poprzez słowa sprzeczne z tymi podstawowymi zasadami, a w ten sposób przekręcając prawdę i zwodząc naiwnych ludzi.

Na przykład mały odłamek szkła może odbijać słońce wraz z jego światłem, żarem i kształtem. Gdyby jednak drobne odbicie światła w tym małym zwierciadle przemówiło i powiedziało: "Moje światło obejmuje cały świat, mój żar utrzymuje ciepło każdej rzeczy, a ja jestem milion razy większe od Ziemi", sami zrozumiecie, jak bardzo byłoby to sprzeczne z prawdą.

— 175 —

Jak w tym przykładzie, choć prorok zajmuje stację swej prawdziwej rangi podobną słońcu, blask jej przejawu w zdolności spirytualisty czy medium - które jest jak ten odłamek szkła - nie ma prawa do tego, by przemawiać w imię prawdy. Jeśli przemawia, będzie to sprzecznością po stokroć. Tego pomniejszego blasku odbijanego przez spirytualistów i media w żaden sposób nie można porównywać do uświęconej natury duchowego słońca, które jest odbiorcą objawienia (ar. łahi), ponieważ odłamek szkła na poziomie najniższego z niskich (ar. asfali safilin) nie może uczynić samego siebie prawdą duchowego słońca z poziomu najwyższego z wysokich (ar. alaji illijjin). Aby zbliżyć się do jego stacji (ar. maqam), należy wznieść się poprzez duchową podróż, jak Dżalal ad-Din as-Sujuti i niektórzy inni święci (ar. ałlija), a wówczas ukazać konwersację z owym duchowym słońcem. Jednakże, jak udowodniły to Traktaty Światła, takie wniebowstąpienie, które jest konwersacją ze świętością (ar. łalaja) Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), zachodzi stosownie do poziomu i zdolności danego człowieka.

Jak prawda proroctwa (ar. nubułła) jest wyższa od świętości (ar. łalaja), tak w tym samym stopniu konwersacja i komunikacja, która ukazuje się poprzez spirytyzm lub też przez rozwój duchowy, w żaden sposób nie może osiągnąć poziomu prawdziwej komunikacji z Prorokiem (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i nigdy nie może być podstawą nowych orzeczeń odnośnie do nakazów i zakazów szariatu.

Zaiste, działanie przywoływania duchów, które ma swe źródło nie w religii, lecz na wyniosłym poziomie filozofii, jest ponadto sprzeczne z prawdą i należy do złych obyczajów, ponieważ przyzywanie tych, którzy zajmują uświęcone stacje na poziomie najwyższego z wysokich (ar. alaji illijjin), aby zstąpili na poziom najniższego z niskich (ar. asfali safilin), na stoliki i plansze będące miejscem kłamstw, jest całkowitą zdradą i brakiem szacunku, jest jak wzywanie sułtana, aby zstąpił do nędznej chaty. Czystą prawdą, (właściwym - uz. red. pol.) postępowaniem, szacunkiem i korzyścią jest droga, na której można wznieść się poprzez duchową podróż - podobną podróżom Dżalal ad-Dina as-Sujutiego, Dżalal ad-Dina ar-Rumiego i Imama Al-Ghazalego - zbliżyć się do tych błogosławionych ludzi i osiągnąć korzyść.

W prawdziwych snach (ar.ruja'i sadiqa)złe duchy i Szatan nie mogą przybrać wyglądu Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Jednakże przy wzywaniu duchów jest możliwym, by złe duchy przybierały imię Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i mówiły rzeczy sprzeczne ze znamienitą sunną i nakazami szariatu.

— 176 —

Jeśli taka rozmowa toczy się wbrew orzeczeniom szariatu i znamienitej sunny, jest to jasny dowód faktu, że nie pochodzi ona od dobrych duchów ani od dżinnów, które są wierzącymi (ar. mu'minun) lub muzułmanami (ar. muslimun), lecz od złych duchów, które w taki sposób naśladują te dobre.

Po drugie: Uczniowie Światła nie potrzebują otrzymywania lekcji w takich kwestiach. Traktaty Światła objaśniają prawdę dotyczącą rzeczy i sprawiają, że inne objaśnienia nie są potrzebne. Traktaty Światła wystarczą ich uczniom. Niemniej jednak, koniecznością dla tych, którzy nie są uczniami Światła, jest unikanie przysłuchiwania się takim rozmowom i naukom, które są sprzeczne z nakazami i zakazami szariatu i znamienitej sunny. W przeciwnym razie będzie to wielki błąd.

Napomnienie: Surowa krytyka wyrażona w tym liście wobec komunikowania się z duchami jest skierowana przeciwko metodzie, która wyłoniła się z Zachodu, z nauki i filozofii, z hipnozy i spirytyzmu, które przybrały duchowe przebranie. Nie jest ona poczyniona przeciwko sufizmowi bardzo nielicznych sufich, który ma swe początki w islamie, w tasałłuf i wśród ludzi tariki, a do pewnego stopnia przypomina rozmowyz duchami, które w pewnym sensie wykorzystują niekompetentnych ludzi wkraczających do kręgu sufich. Choć takie rozmowy również do pewnego stopnia wyrządzają szkodę innym, w żaden sposób nie są zwodnicze jak te wymienione wcześniej i w żaden sposób ich intencją nie jest wyrządzenie szkody islamowi. Jeśli chodzi o metodę, która przybyła z Zachodu, nie tylko jest ona sprzeczna z tariką i z islamem, lecz również próbuje poniżyć metodę owych sufich. Ci spośród ludzi tasałłuf, którzy są słabi i niezupełnie przestrzegają zasad sunny, powinni strzec się i unikać jakiegokolwiek upodabniania się do tamtych.

Said Nursi
— 177 —
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Do Naczelnego Sędziego

Proszę, aby wysłuchał Pan mego zwięzłego oświadczenia w temacie mego długiego i pełnego przygód życia człowieka prześladowanego. Byłem ofiarą niewyobrażalnych zdrad, tortur, nadzoru i kar więzienia, co trwało dwadzieścia osiem lat. Podstawą wszystkich tych oskarżeń i spekulacji jest kilka punktów.

Po pierwsze: Podstawowym zarzutem wobec mnie jest to, że jestem uważany za przeciwnika ustroju.

Dobrze wiadomo, że każdy rząd na świecie ma swoich przeciwników. Dopóki tylko publiczny porządek i bezpieczeństwo nie doznają szkody, nikogo nie można obwiniać za poglądy i metody, które zostały przyjęte przez jego serce i sumienie. Jest to w oczywisty sposób dozwolone.

Brytyjczycy, którzy są fanatykami religijnymi, a ich rządy są tyranią, przez sto lat władali ponad stu milionami muzułmanów. Choć muzułmanie nigdy nie uznali bezbożnego reżimu Brytyjczyków i odrzucili go poprzez Koran, brytyjskie sądy aż do dzisiaj nie wtrącają się do ich spraw.

Od dawien dawna chrześcijanie i żydzi w tym kraju oraz ci, którzy pozostają pod władzą wszelkich rządów muzułmańskich, sprzeciwiają się naszej religii i jej uświęconemu porządkowi. Choć są jej przeciwni i występują przeciwko niej, to rządy muzułmańskie nigdy nie wtrącały się do ich spraw w imieniu prawa.

Podczas swego panowania szlachetny Omar (niech Bóg będzie z niego rad) został pozwany przed sąd przez prostego chrześcijanina. Choć ów chrześcijanin sprzeciwiał się błogosławionemu ustrojowi, religii i prawom rządu muzułmańskiego, te osobiste sprawy nigdy nie zostały wzięte przez sąd pod uwagę. Ten fakt jasno ukazuje, że instytucje sprawiedliwości nie powinny znajdować się pod wpływem jakichkolwiek prądów i nie mogą być w jakikolwiek sposób stronnicze. Fundamentalna zasada wolności religii i wolności sumienia przeważa i dominuje na Wschodzie i na Zachodzie, we wszystkich instytucjach sprawiedliwości na świecie, które nie są instytucjami komunistów.

Wierząc w ową fundamentalną zasadę wolności religii i wolności sumienia, polegając na setce wersetów Koranu, pytam: Jeśli wyraziłem

— 178 —

swój sprzeciw wobec tej części cywilizacji, która jest zepsuta, wobec absolutnego despotyzmu, który szerzy się pod płaszczykiem wolności, wobec najcięższych prześladowań nakładanych na religię i ludzi pobożnych pod maską sekularyzmu, czyż sprawia to, że przekraczam granice prawa, czy też czyni to ów sprzeciw prawdziwą i szczerą obroną konstytucji?

Sprzeciwianie się niesprawiedliwości, prześladowaniom i bezprawiu nigdy nie było uważane za zbrodnię przez jakikolwiek rząd. Zaprawdę, ów sprzeciw zawsze był legalnym narzędziem, zapewniającym równowagę sprawiedliwości.

Po drugie: Drugim zarzutem, jaki ma na celu usprawiedliwienie tyranii i przyczynionych mi cierpień, jest naruszanie bezpieczeństwa i porządku publicznego. (...).

Po długich i szczegółowych dochodzeniach sześć sądów z sześciu prowincji, w których byłem prześladowany i do których mnie zsyłano, nie odnotowało żadnego wydarzenia, które można by było uważać za zakłócenie porządku i bezpieczeństwa publicznego. Ten fakt udowadnia, że uczniowie studiujący w szkole wiedzy Światła pracują nad swymi sercami, osadzają w głowach i sercach straż, która utrzymuje publiczny porządek i bezpieczeństwo. Potwierdzili to uczciwi policjanci trzech prowincji.

Po trzecie: Ukazuje się mnie jako zbrodniarza, twierdząc, że chcę wykorzystać religię jako narzędzie polityki. Szczegółowo objaśniłem owe prawdy w mym artykule Prawda przemawia (tur. Hakikat Konusuyor), opublikowanym w 116 numerze pisma "Sebilurresad". Jego streszczenie jest następujące:

Wasze twierdzenie dotyczy człowieka, którego życie może zaświadczyć o tym, iż poświęcił on swój świat - a jeśli będzie to potrzebne, poświęci również życie, a nawet życie ostateczne; który na ostatnie trzydzieści pięć lat wyrzekł się polityki. Podczas szczegółowych dochodzeń prowadzonych przez liczne sądy nie znaleziono żadnego świadectwa jakiejkolwiek jego działalności politycznej. Ten człowiek ma ponad osiemdziesiąt lat i stoi bardzo blisko drzwi grobu, nie mając żadnego doczesnego, materialnego majątku, nie przywiązując do tych spraw jakiejkolwiek wartości. Twierdzenie, że "używa on religii jako narzędzia polityki" jest popełnieniem nieskończenie wielkiej niesprawiedliwości, jest bezlitosnym postępowaniem.

Jako uczniów szkoły wiedzy Światła, Wszechmądry Koran nauczył nas następującej lekcji prawdy: Jeśli w budynku lub na statku znajduje się jeden niewinny człowiek i dziesięciu przestępców, sprawiedliwość

— 179 —

Koranu zabrania zniszczenia owego budynku czy statku, aby nie wyrządzić szkody prawom tego jednego niewinnego człowieka. Jeśli tak, czyż można kiedykolwiek usprawiedliwić zniszczenie budynku lub statku z dziesięcioma niewinnymi ludźmi i jednym zbrodniarzem? Czyż nie byłoby największym prześladowaniem, największą niesprawiedliwością i największą zdradą, gdyby ów budynek lub statek został zniszczony? Jako że Boża sprawiedliwość i prawda Koranu surowo zabraniają nam zakłócania porządku publicznego i narażania życia dziewięćdziesięciu niewinnych ludzi z powodu dziesięciu przestępców, stosowaliśmy ową lekcję Koranu ze wszystkich sił i zachowywaliśmy porządek publiczny, ponieważ jest to obowiązkiem religijnym.

Nie ma wątpliwości co do tego, że nasi dawni potajemni wrogowie, którzy wysuwali przeciwko nam te fałszywe zarzuty, albo celowo uczynili z polityki narzędzie ateizmu, albo też świadomie lub nieświadomie pracowali nad zaszczepieniem w naszej ojczyźnie swych zepsutych ideologii. Jest jasnym, że tymi, którzy naruszają prawo i porządek oraz bezpieczeństwo publiczne narodu, nie jesteśmy my, lecz oni sami.

Prawdziwy muzułmanin i szczerze wierzący człowiek nigdy nie poprze anarchii i buntu. Religia stanowczo zakazuje buntu i anarchii, ponieważ anarchia nie uznaje czyichkolwiek praw. Sprawia ona, że ludzkie cechy i wytwory cywilizacji stają się cechami i wytworami dzikich bestii. Wszechmądry Koran wskazuje na to, że ów komitet polityczny będzie Gogiem i Magogiem kresu czasu (ar. achirzaman;...).

Said Nursi
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ اَبَدًا دَائِمًا
W Jego Imię, niech będzie Mu chwała!
Pokój, miłosierdzie Boga i Jego błogosławieństwo niechaj będą z wami zawsze i na wieki.

Drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Nasz cudowny i wyzłacany Koran został w tej epoce spisany w sposób widoczny dla oka oraz ujawniony, aby ukazać pewnego rodzaju cud w hafcie jego słów. Choć najpierw wysłaliśmy go do Niemiec,

— 180 —

a później do Stambułu, co było częścią naszych starań o to, by został on wydrukowany, musieliśmy wstrzymać się (z wydrukowaniem go - uz. red. pol.), ponieważ koszt druku w trzech kolorach był zbyt wysoki. Obecnie wysłaliśmy próbny dżuz do Włoch, gdzie, jak się wydaje, technologia druku jest dobrze rozwinięta. Ponadto poczyniliśmy dalsze starania o to, by wydrukować go w Stambule, jeśli będzie to możliwe. Na razie te same przykłady tałafuq zostaną ukazane przy zastosowaniu druku jednokolorowego, a druk rozpocznie się gdzie indziej. In sza'a-llah, niedługo będziemy mieli ów Koran wydrukowany w trzech kolorach i na pozłacanych kartach, przez drukarzy z Egiptu, Niemiec bądź Włoch.

Po drugie: Pracujemy również nad tym, aby - in sza'a-llah - powielić komentarz (ar. tafsir) spisany w języku arabskim, to jest Świetlisty poemat Masnałi, który jest zbiorem wielkim jak zbiór Zulfikar i wart jest tego, aby spisać go złotymi literami. Te wspaniałe dzieła spisane czterdzieści lat temu są wielce znaczące i nadzwyczaj ważne, ułożone są z taką elokwencją, że każda z ich kwestii godna jest tego, by sama stała się osobnym traktatem, a także zyskały one uznanie i pochwały prawdziwych, sławnych i wielkich uczonych i szejków naszych czasów. Odnośnie do tylko jednego z tych traktatów powiedzieli oni: "To nie jest kropla, lecz ocean", a także wyrazili swe zdumienie i uznanie dla jego wielkiej głębi, której nie byli w stanie w pełni uchwycić.

Przedstawiamy wam jako dobrą nowinę te dwa znaczące osiągnięcia Traktatów Światła oraz prosimy o wasze suplikacje (ar. du'a) w intencji tego, aby udało się je sfinalizować. Przesyłając wiele pozdrowień pokoju wszystkim w ogólności, życzymy wam, abyście odnieśli sukces.

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Wasi bracia
Ceylan i Zubeyir
— 181 —
Ten list został opublikowany w gazecie "Buyuk Cihad", a następnie rozpowszechniony w Samsun. Został on wykorzystany przez oszczerców do postawienia nas przed sądem w Samsun. Proces zakończył się uniewinnieniem.

Do zbawiciela świata islamu, umiłowanego przez ludzi wiary (ar. ahl al-iman), interpretatora Traktatów Światła, szanownego Bediuzzamana Saida Nursiego!

W tym czasie, dzięki mediacji pobożnych Demokratów, sąd w Afyon uwolnił Traktaty Światła i zwrócił wszystkie wchodzące w ich skład księgi i listy, nie znajdując w nich niczego, co stanowiłoby przestępstwo. Było to jasne ukazanie i olśniewający dowód twego prawdomównego twierdzenia, które mówi: «Traktaty Światła nie należą do mnie, lecz są one własnością Koranu i pochodzą od blasku Koranu. Żadna siła nie może wyrwać ich z łona Anatolii. Traktaty Światła są związane z Koranem, a Koran związany jest z Wielkim Tronem Boga (ar. 'Arsz al-A'zam). Któż ośmieli się wyciągnąć rękę, aby przerwać tę więź i ruszyć je z miejsca?» Przyjmując to za olśniewający dowód faktu, iż twoja służba jest służbą Bogu i Koranowi, witamy to uniewinnienie jako początek szczęśliwej przyszłości świata islamu, a zwłaszcza muzułmańskiego narodu. Mając to na uwadze, wyrażamy naszą nieskończoną wdzięczność oraz powinszowania dla naszego umiłowanego Nauczyciela, który oczekiwał tego zwycięstwa całym swym jestestwem, który został wyznaczony głową rodziny Światła i kapitanem na oceanach prawdy, który został mianowany zbawicielem ludzkości, toczącej swą walkę w mrokach niewiary. Następnie rozciągamy naszą wdzięczność na uczciwych sędziów i pobożnych Demokratów, którzy obrali ludzi wiary (ar. ahl al-iman) za swych przyjaciół i zyskali ich poparcie.

Prawdy Koranu, na rzecz rozwoju których pracujesz i dla których poświęciłeś swe życie, przynoszą szczęście sercom ludzi wiary w całym tym kraju i pośród całego tego narodu. Ich nadzwyczajny wzrost dowodzi z jasnością równą jasności słońca wzniosłości i blasku świętości twego obowiązku i służby, którą pomyślnie wypełniłeś.

Twoja cierpliwość i wytrwałość ukazywane przez te dwadzieścia pięć do trzydziestu lat na przekór wszelkim przeszkodom i trudnościom, twoja znakomita służba i walka, prowadzone przez rozpowszechnianie Traktatów Światła, które zostały oznajmione twemu sercu przez Koran, stały się

— 182 —

wzorem, za którym będą podążały przyszłe pokolenia oraz mudżtahidowie islamu. Promienie Światła, które są niewyczerpanym słońcem światła Koranu i jego wiecznymi błyskami, rozproszyły ciemności ignorancji i zbłądzenia oraz rozświetliły serca milionów wiernych, czyniąc ich wdzięcznymi. Ten naród i jego ludzie, nasza historia i ta ziemia nigdy nie zapomną twojej służby i poświęcenia. Nawet po tym, jak przeniesiesz się do wiecznego królestwa, twoja służba stanie się ziarnem, z którego wykiełkuje wielkie drzewo, rozpościerając wszędzie swe gałęzie. Wielkie zgromadzenia zebrane wokół owego drzewa Światła i wiecznych promieni bijących z Traktatów Światła, w olśniewający sposób rozwiną twą służbę.

Przez wzgląd na twój obowiązek interpretatora Traktatów Światła oraz odnośnie do twej służby wierze, lśniącej na horyzontach islamu, jesteś przywó dcą prowadzenia drogą prostą w tym stuleciu.

Drogi heroldzie szlachetnego Koranu w czternastym stuleciu Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie); wspaniały wojowniku, który walczysz z ciemnością tej niszczycielskiej epoki poprzez Światło Koranu; nasz szanowny, bohaterski i umiłowany Nauczycielu, który piórami setek i tysięcy twoich uczniów oraz krążących wszędzie setek tysięcy kopii Traktatów Światła wzniosłeś koraniczną barierę przeciwko ateizmowi i całkowitej niewierze!

Twoja uświęcona służba, która przyniosła miłosierdzie i szczęście światu, która dała pokój i pocieszenie ludzkości, wskazuje na wiadomości i dowody wzrastania ludzi wiary. Teraz jesteśmy w stanie ujrzeć jej znaki i gratulujemy ci całym naszym jestestwem z okazji święta ustanowienia panowania islamu nad wielkimi kontynentami. Prosimy Boga o to, by obdarował cię długim życiem, i w najwyższym szacunku całujemy twoje dłonie.

Uczniowie Światła
z Uniwersytetu w Ankarze
— 183 —
Napomnienie w temacie naszego życia społecznego jakie zostało oznajmione memu sercu

Obecnie w tym kraju istnieją cztery partie: Partia Ludowa, Demokraci, Partia Narodowa i Partia Jedności Muzułmańskiej.

Jeśli chodzi o Partię Jedności Muzułmańskiej, może ona przyjąć rolę przywódczą pod warunkiem, że sześćdziesiąt do siedemdziesięciu procent (mieszkańców Turcji - uz. red. pol.) będzie ludźmi pobożnymi. Zamiast wykorzystywać religię jako narzędzie polityki, może ona dokładać starań, aby wykorzystać politykę jako narzędzie religii. Jednak jako że przez bardzo długi czas brakowało wychowania muzułmańskiego, zaś partia została zmuszona do tego, aby wykorzystywać religię jako narzędzie przeciwko zbrodniom polityków dnia dzisiejszego, na razie jest koniecznym, aby ta partia nie podejmowała roli przywódczej.

Jeśli chodzi o Partię Ludową, wykorzystywała ona prawo jako zasłonę dla wypłacania niektórym urzędnikom nadzwyczaj wysokich i przyjemnych dla nich łapówek. Z tego powodu mimo jej zbrodni popełnionych przez dwadzieścia osiem lat, mimo zbrodni innych, mimo dodatkowej wagi błędów popełnionych przez masonów z Partii Jedności i Postępu, które "podpaliły" tę partię, ludzie ci pozostali niepokonani przez Demokratów, ponieważ brak oddawania czci Bogu wzmacnia egoizm, co zwiększa liczbę młodych Nimrodów. Choć urzędnicy powinni przyjmować stanowisko sług społeczeństwa, w tej epoce egoizmu, poprzez wpajanie poczucia bycia władcą, panem i swego rodzaju Nimrodem, pewnym urzędnikom ofiarowano dające miłą im władzę stanowisko jako łapówkę, która sprawia zadowolenie duszy (ar. nafs). Poprzez wszystkie ich dziwaczne zbrodnie, dzięki publikacjom gazet, które ich nie popierają, poprzez traktowanie, jakiemu byłem poddawany, ujrzałem i odczułem to, iż ci ludzie duchowo przeważyli nad Demokratami.

Jednakże błogosławiony hadis

سَيِّدُ الْقَوْمِ خَادِمُهُمْ

Władcą narodu jest ten, który mu służy który jest fundamentalnym prawem islamu, nakazuje, aby służba publiczna i przywództwo nie były wodzostwem, lecz służeniem narodowi. Obrońcy demokracji i wolności sumienia mogą polegać na tym fundamentalnym prawie islamu, ponieważ jeśli siła nie opiera się na prawie, przejdzie w ręce jednostek, a despotyzm stanie się całkowicie stronniczy.

— 184 —

Jeśli chodzi o Partię Narodową, jeśli uzna ona, że jej narodem jest narodowość islamu - a jest to zasada muzułmańskiej jedności, z którą stopił się (w jedno - uz. red. pol.) turkizm, sprawi to, że co do znaczenia stanie ona w jednym szeregu z Demokratami i będzie zmuszona do tego, aby sprzymierzyć się z pobożnymi Demokratami. Idea rasizmu i nacjonalizmu klanowego, którą uważamy za zagraniczną chorobę, została wstrzyknięta nam przez Europę, aby podzielić świat islamu. Jednakże pomimo wielu jej niebezpieczeństw i zagrożeń przyjemny i ponętny stan umysłu, wpojony przez tę chorobę i ten sposób myślenia, doprowadził każdy naród do ukazania tendencji ku temu, aby do pewnego stopnia przyjąć tę ideę.

Teraz, wraz z osłabieniem muzułmańskiego wychowania, a wzrostem edukacji w duchu cywilizacji, gdyby ta partia osiągnęła siłę, zyskując większość, siedemdziesiąt procent (ludności tego kraju - uz. red. pol.) - który zamieszkuje mieszanka różnych narodowości, zaś rodowici Turcy stanowią jedynie trzydzieści procent - będzie zmuszone do tego, aby zwrócić się przeciwko Turkom i rządom islamu.

Jednym z fundamentalnych praw islamu jest werset:
وَ لَا تَزِرُ وَازِرَةٌ وِزْرَ اُخْرٰى

I nie poniesie (dusza) niosąca ciężar ciężaru drugiej [37]

który oznacza, że człowiek nie może być odpowiedzialny ani pociągnięty do odpowiedzialności za grzechy innego. Tymczasem żyłka rasizmu może sprawić, że człowiek usprawiedliwi zabójstwo niewinnego brata czy siostry, krewnego lub nawet członka tego samego klanu, z powodu zbrodni jednostki. Wówczas nie tylko zawiedzie sprawiedliwość, lecz również zostanie otwarta droga wiodąca do krańcowej tyranii, ponieważ fundamentalne prawo islamu mówi: "Praw niewinnego człowieka nie można poświęcić przez wzgląd na zniszczenie setki zbrodniarzy". Jest to nadzwyczaj ważna kwestia dla kraju, która stanowi wielkie zagrożenie dla rządów islamu.

Skoro taka jest prawda, mówię do tych Demokratów, którzy są pobożni i szanują islam: w odpowiedzi na potężne, zadowalające i powabne punkty wsparcia tych dwóch partii, nie macie innego wyjścia, jak tylko uczynić waszym punktem wsparcia prawdy islamu - a ten punkt wsparcia jest znacznie bardziej atrakcyjny zarówno materialnie, jak i duchowo. W przeciwnym razie będę zatroskany o to, że jak wcześniejsze niesprawiedliwości przypisano dawnej partii

— 185 —

(rządzącej - uz. red. pol.), tak w ten sam sposób wam przypiszą nie-sprawiedliwości, jakich nie popełniliście, a jeśli Partia Ludowa przeciągnie na swoją stronę nacjonalistów, jest bardzo prawdopodobne, że odniosą oni całkowite zwycięstwo.

Przypis: Osobiście myślę, że rozwiązanie uwalniające Demokratów od odpowiedzialności za sprawę wspólnoty Tijani[38], która była wynikiem stronniczych praw, nadużyć i prowokacji poprzedniego rządu, jest następujące:

Jak Demokraci zyskali dziesięciokrotną siłę, zezwalając na wykonywanie azanu Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), przywracając meczet Aya Sophia do jego uświęconego stanu, który wcześniej trwał przez pięćset lat, a także oficjalnie ogłaszając wolność Traktatów Światła, które wciąż wywierają pozytywny wpływ na islam i zyskały łaskawą uwagę ludzi tego kraju, a żaden sąd przez dwadzieścia osiem lat nie mógł znaleźć w nich czegokolwiek szkodliwego, zaś pięć różnych sądów orzekło o ich uniewinnieniu, tak wierzę w to, że jedynie wtedy zyskają szacunek świata islamu i unikną odpowiedzialności za prześladowania i błędy innych.

Przez wzgląd na pobożnych Demokratów, szczególnie takich jak Adnan Menderes, przez godzinę lub dwie spoglądałem na politykę, której wyrzekłem się na trzydzieści pięć lat.

Said Nursi
uczniowie Traktatów Światła,
którzy jasno zaświadczyli tę prawdę i potwierdzają ją
Mehmed Caliskan, Mustafa Acet, Hamza, Sadik, Halim, Rasid,
Ahmed Husrev, Sungur, Tahiri, Nuri i inni

Przypis: Nasz Nauczyciel mówi:

Ta społeczna i polityczna kwestia była zwięzłym napomnieniem, które przyszło na myśl memu sercu. Jeśli znajdują się w niej jakiekolwiek słowa niepotrzebne lub szkodliwe, możecie je poprawić. Pod warunkiem, że nie odniesie to skutku odwrotnego (do zamierzonego - uz. red. pol.), możecie wysłać ją do centrów, jakie uznacie za stosowne.

— 186 —
Podczas procesu przed sądem w Stambule Nauczyciel Bediuzzaman przedstawił poniższą mowę obrończą, która wcześniej została opublikowana w gazecie "Buyuk Cihad" w Samsun. Sąd uniewinnił go od wszystkich zarzutów.

Podczas tego świętego miesiąca ramadan nasi potajemni wrogowie jeszcze raz zwrócili sąd przeciwko mnie, zaś cała sprawa odnosi się do ukrytego komitetu komunistów.

Kiedy samotnie siedziałem na wiejskim pagórku, podeszli do mnie sierżant oraz trzej uzbrojeni w karabiny żandarmi. Powiedzieli: "Nie nosisz kapelusza!" i siłą zabrali mnie na posterunek policji. Oto, co mam do powiedzenia sędziom, których celem jest zaprowadzenie sprawiedliwości:

Człowiekiem, który powinien zostać oskarżony, jest ten, który pięć razy dopuścił się bezprawia, używając imienia prawa dla złamania praw islamu. Z powodu dziwacznego bezprawia i osobliwych wymówek dręczono moje sumienie przez dwa lata. Z pewnością (winni tego ludzie - uz. red. pol.) powinni zostać odpowiednio ukarani przez Sąd Najwyższy życia ostatecznego. Zaiste, jaki system prawny na świecie mógłby kiedykolwiek zezwolić na oskarżenie człowieka, który przez trzydzieści pięć lat wiódł życie odludka, i nigdy nie przechadzał się po miastach czy targowiskach, na powiedzenie mu: "Nie nosisz europejskiego kapelusza!"?

Przez dwadzieścia osiem lat pięć prowincji, pięć sądów ani policja tych pięciu różnych prowincji nie wtrącały się do spraw nakrycia głowy tego człowieka. Szczególnie wtedy, gdy nosił je przed sprawiedliwym sądem w Stambule, wobec ponad setki przyglądających mu się policjantów, gdy miał je na głowie w każdym miejscu, do którego udawał się przez ostatnie dwa miesiące - nie naprzykrzali mu się żadni policjanci. Ponadto choć Sąd Apelacyjny postanowił uchylić zakaz noszenia beretów; choć istnieją wyjątki dotyczące kobiet i tych, którzy nie noszą nakrycia głowy; choć wszyscy żołnierze i wykonujący swe obowiązki urzędnicy służb publicznych są zwolnieni z obowiązku noszenia kapelusza, ponieważ nie przynosi ono żadnych korzyści - narzucacie ów oficjalny strój człowiekowi, który nie jest odpowiedzialnym za coś urzędnikiem, a równocześnie zwalniacie innych z obowiązku noszenia owego stroju. Oto człowiek, który jest pustelnikiem i nie spotyka się z innymi ludźmi; który, aby uniknąć zajmowania swej duszy bezprawnymi i szpetnymi sprawami, aby uniknąć przypominania sobie o świecie, nie spotkał się podczas miesiąca

— 187 —

ramadan nawet ze swym najbliższym przyjacielem; który, choć jest ciężko chory, nie przyjmuje lekarstw ani nie wzywa lekarza, aby uniknąć zajmowania swego serca i duszy sprawami swego ciała. Zmuszanie tego człowieka do noszenia kapelusza, zakładanie mu go siłą, aby wyglądał jak chrześcijański ksiądz, grożenie mu za pomocą prawa - to wszystko napełniłoby odrazą każdego człowieka o choćby najmniejszym sumieniu.

Na przykład człowiek, który zmusił go do noszenia kapelusza, powiedział: "Ja tylko wykonuję rozkazy". Jak człowiek może wymuszać egzekwowanie stronniczego prawa, aby inny mógł twierdzić, że tylko wykonuje rozkazy? Jak pewien werset Wszechmądrego Koranu zakazuje upodabniania się do chrześcijan i żydów, tak werset:

يَٓا اَيُّهَا الَّذ۪ينَ اٰمَنُٓوا اَط۪يعُوا اللّٰهَ وَ اَط۪يعُوا الرَّسُولَ وَ اُ۬ولِى الْاَمْرِ مِنْكُمْ

[39]

nakazuje posłuszeństwo przywódcom sprawującym władzę. Jeśli tylko owo posłuszeństwo nie jest sprzeczne z posłuszeństwem Bogu i Jego Prorokowi (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), można powiedzieć, że ktoś jest zmuszony do działania wedle rozkazów.

Jednak odnośnie do tej kwestii, prawa tradycji muzułmańskiej nakazują litościwe traktowanie ludzi chorych i unikanie wyrządzania im krzywdy, a także unikania tego, by jakakolwiek krzywda spotkała tych, którzy przez wzgląd na Boga służą Koranowi i wiedzy w temacie wiary. Bezprawnym nie na dziesięć, lecz na sto sposobów jest zmuszanie samotnego człowieka, który wyrzekł się tego świata, do noszenia kapelusza, jaki noszą cudzoziemscy duchowni. Jest to zniewagą dla praw tradycji muzułmańskiej; jest złamaniem owych uświęconych praw przez wzgląd na stronnicze rozkazy.

Z takim traktowaniem spotkał się człowiek stojący w drzwiach grobu, schorowany, stary, samotny, biedny, będący pustelnikiem, który trzydzieści pięć lat temu wyrzekł się świata jedynie dlatego, by uniknąć postępowania sprzecznego z sunną Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że jest to zakonspirowana próba działania na szkodę interesów tego narodu, islamu i religii, podejmowana pod płaszczykiem komunizmu i przez wzgląd na anarchię. Ponadto jest to konspiracja przeciwko tym, którzy pragną służyć islamowi i narodowi, a także przeciwko pobożnym członkom parlamentu i Demokratom, którzy pracują, aby przeciwstawić się zniszczeniu szerzonemu przez cudzoziemców. Niech pobożni parlamentarzyści mają się na baczności! Nie powinni oni opuszczać mnie, bym samotnie bronił się przed owymi konspiratorami.

— 188 —

Przypis: Oto człowiek, który nie powstał przed rosyjskim głównodowodzącym, choć ten celowo przeszedł przed nim trzy razy; który nie zniżył się do oddania mu honorów, aby zachować honor islamu, i nie ugiął się przed groźbą egzekucji. Odpowiedział brytyjskiemu dowódcy sił okupacyjnych, a pośrednio również tym, którzy wydali korzystne dla okupantów orzeczenia, oznajmiając: "Pluńcie w twarze tych bezwstydnych tyranów!" i rozpowszechniając swoją wypowiedź przez artykuły w prasie. Nie zwracając uwagi na gniew Mustafy Kemala, w obecności pięćdziesięciu parlamentarzystów odpowiedział im słowami: "Ten, kto nie odprawia modlitwy, jest zdrajcą", zaś na pytania zadane przez Sąd Wojenny odpowiedział: "Jestem gotów, by poświęcić moją duszę dla jednej kwestii prawa szariatu". Jest on starym strażnikiem islamu, który na dwadzieścia osiem lat wybrał odosobnienie, aby nie upodabniać się do niewiernych. Owemu strażnikowi prawd Koranu bez żadnego zamysłu, bez żadnej korzyści i bez żadnego prawa powiedziano: "Chcemy, byś wyglądał jak żydowski rabin lub chrześcijański ksiądz, noś więc taki kapelusz, jak oni. Domagamy się, abyś sprzeciwił się jednogłośnej opinii uczonych (ar. idżma), w przeciwnym razie ukarzemy cię". Z pewnością taki człowiek, który poświęcił wszystko dla prawd Koranu, zaiste poświęci dla nich również więzienie, jakim jest ten świat, nie dbając o wszelkie kary i tortury. Nawet gdyby go ćwiartowano, nawet gdyby został wtrącony do Piekła - jak zaświadcza to jego biografia - choćby miał setkę dusz, z pewnością poświęci je wszystkie.

Jakaż jest mądrość owego gotowego do poświęceń człowieka, trwającego wobec krańcowej tyranii potajemnych wrogów tego kraju i religii podobnej tyranii Faraona, kiedy ma on tak wielką siłę duchową? Dlaczego nie używa on siły fizycznej i nie odpowiada poprzez destrukcję?

Oznajmiam wam i wszystkim uczciwym ludziom, że aby dziewięćdziesiąt procent niewinnych nie doznało szkody z powodu dziesięciu procent bezbożnych, Wszechmądry Koran udzielił temu człowiekowi lekcji zachowywania porządku i bezpieczeństwa publicznego, a także umieszczenia w każdym sercu - dzięki lekcjom Światła - strażnika porządku

— 189 —

i bezpieczeństwa. W przeciwnym razie mógłbym zemścić się na moich wrogach dwudziestu ośmiu lat w ciągu jednego dnia.

Oto dlaczego, przez wzgląd na ochronę praw niewinnych i na drodze zachowania porządku i bezpieczeństwa publicznego, ten człowiek nie broni swych osobistych praw przed zniewagami, jakimi obrzuca się jego honor oraz uczciwość, i mówi: "Poświęcę nie tylko moje życie doczesne, lecz również, jeśli będzie trzeba, moje życie ostateczne, przez wzgląd na ludzi islamu".

Said Nursi
Tłumaczenie artykułu napisanego po arabsku przez Isę Abdulqadira, jaki wydrukowano w Bagdadzie, w gazecie "Eddifa"

Wychodząca w Bagdadzie gazeta "Eddifa" pisze o uczniach Światła, co następuje:

Czy uczniowie Światła są w jakikolwiek sposób związani z Bractwem Muzułmańskim (ar. Ichłan al-Muslimin)? Czy istnieją między nimi jakieś powiązania? Jakie są różnice między nimi? Czy uczniowie Światła w Turcji są tym samym, co Bractwo Muzułmańskie, działające na rzecz jedności islamu w Egipcie i w świecie arabskim? Czy są oni częścią Bractwa Muzułmańskiego? Moja odpowiedź na te pytania jest następująca:

Celem uczniów Światła oraz Bractwa Muzułmańskiego jest służba szczęściu muzułmanów na tym świecie i w życiu ostatecznym poprzez prawdy Koranu, wiary i jedności muzułmańskiej. Jednakże uczniowie Światła różnią się od Bractwa Muzułmańskiego na pięć lub sześć sposobów.

Różnica Pierwsza: Uczniowie Światła nie angażują się w politykę, lecz uciekają od niej. Gdyby kiedykolwiek musieli zaangażować się w politykę, uczynią ją narzędziem islamu, aby zademonstrować świętość religii tym, którzy czynią politykę narzędziem ateizmu. Nie są oni żadnego rodzaju stowarzyszeniem politycznym.

Jeśli chodzi o Bractwo Muzułmańskie, to z powodu warunków panujących w ich kraju i pośród ich narodu, jego członkowie zajmują się polityką przez wzgląd na religię i są stowarzyszeniem politycznym.

— 190 —

Różnica Druga: Uczniowie Światła nie gromadzą się wokół swojego Nauczyciela i nigdy tego nie potrzebowali. Nie czują się zmuszeni do spotykania się z Nauczycielem, aby otrzymywać lekcje, lecz raczej cały kraj jest dla nich jak szkoła. Księgi Traktatów Światła, jakie mają oni w posiadaniu, dają im lekcje w zastępstwie ich Nauczyciela, a każdy traktat przybiera postać Saida.

Ponadto za darmo sporządzają oni odręczne kopie dzieł Nauczyciela, tak wiele, jak tylko mogą, a czynią to za darmo. Nie oczekując niczego w zamian, przekazują owe kopie potrzebującym, aby ci mogli czytać Traktaty Światła i słuchać ich. W ten sposób cały kraj staje się medresą.

Jeśli chodzi o Bractwo Muzułmańskie, to jego członkowie odwiedzają swe centra i gromadzą się w nich, aby otrzymywać lekcje od swych kaznodziei i przywódców. W głównym oddziale Bractwa spotykają się ze swym wielkim mistrzem i z ludźmi, którzy są jego zastępcami i spadkobiercami, i od nich pobierają nauki. Płacą również w swych ośrodkach za gazety i czasopisma, z których się uczą.

Różnica Trzecia: Jak uczniowie medresy i studenci uniwersytetu otrzymują swe lekcje, tak dokładnie w ten sam sposób uczniowie Światła otrzymują swe lekcje poprzez korespondencję o charakterze naukowym. Wielka prowincja staje się medresą. Nawet jeśli uczniowie nie widzą lub nie znają jeden drugiego, udzielają sobie nawzajem lekcji i wspólnie się uczą.

Jeśli chodzi o Bractwo Muzułmańskie, to z powodu warunków, z jakimi jego członkowie spotykają się w ich krajach, publikują oni czasopisma oraz książki i rozprowadzają je po całym świecie, a ludzie zapoznają się z nimi i otrzymują lekcje.

Różnica Czwarta: Obecnie uczniowie Światła dotarli do większości krajów muzułmańskich i jest ich w tych krajach wielu. Jednakże ich rozprzestrzenianie się po całym świecie nie wymaga zezwolenia różnych rządów, aby mogli oni gromadzić się i pracować. Jako że ich metoda nie jest metodą polityczną i nie dotyczy żadnego porządku społecznego, nie uważają, aby byli zobowiązani do tego, by prosić rząd o pozwolenie.

Jeśli chodzi o Bractwo Muzułmańskie, to ponieważ jego członkowie potrzebują powiązań z polityką, tworzą stowarzyszenia oraz otwierają swoje oddziały, muszą uzyskać pozwolenie i aprobatę rządu dla

— 191 —

działalności tych miejsc. Nie pozostają nieznani, jak jest to w przypadku uczniów Światła. W rezultacie owej zasady mają oni wiele biur i oddziałów w Egipcie, Syrii, Libanie, Palestynie, Jordanii, Sudanie, w regionie Maghrebu i w Bagdadzie.

Różnica Piąta: Uczniowie Światła są ludźmi z różnych klas społecznych. Wśród uczniów Światła można znaleźć przedstawicieli wielu grup, od dzieci w wieku siedmiu czy ośmiu lat, które chodzą do meczetu i uczą się, jak czytać Koran, aż do osiemdziesięcioletnich starców i staruszek; od wieśniaka i tragarza aż do ministra w rządzie; od szeregowca do wielkiego dowódcy. Cel wszystkich owych rozmaitych grup uczniów Światła jest ten sam, a jest nim otrzymywanie przewodnictwa od Szlachetnego Koranu i osiąganie Światła dzięki prawdom wiary. Wszystkie ich wysiłki służą szerzeniu wiedzy, mądrości i prawd wiary. Każdy wie, że nie zaangażowali się oni w nic innego. Przez minione dwadzieścia osiem lat straszliwe sądy ani przebiegli, zawistni wrogowie nie znaleźli żadnego innego ich celu, pod pozorem którego mogliby uwięzić ich lub sprawić, że rozproszyliby się i porzucili tę uświęconą służbę. Nic nie skłania uczniów Światła do tego, by poszukiwali klientów czy stronników. Mówią oni: "Naszym obowiązkiem jest służba; nie poszukujemy tych, którzy będą nas wspierać. To ludzie powinni nas poszukiwać, a wtedy nas znajdą". Nie przywiązują oni żadnego znaczenia do liczebności i przedkładają jedną osobę ze szczerością intencji (ar. ichlas) ponad setkę ludzi bez niej.

Jeśli chodzi o Bractwo Muzułmańskie, to jego członkowie, jak uczniowie Światła, również starają się zachęcać ludzi i prowadzić ich ku poznaniu islamu i prawd wiary. Jednakże z powodu warunków wymagających tego, by byli oni związani ze swym krajem, narodem i polityką, przywiązują znaczenie do liczebności i poszukują stronników.

Różnica Szósta: Prawdziwi, szczerzy uczniowie Światła nie przywiązują znaczenia do korzyści materialnych, praktykują najwyższą oszczędność i zadowolenie z tego, co posiadają, a choć niektórzy z nich żyją w biedzie, okazują cierpliwość i powstrzymują się od przyjmowania ludzkiej łaski. W ten sposób służą oni Koranowi z prawdziwą szczerością intencji (ar. ichlas) i samopoświęceniem. Pod pewnym względem wyrzekają się korzyści płynących z życia społecznego, aby uniknąć klęski wobec silnych ataków ludzi zbłądzenia, których jest wielu; aby zapobiec wszelkim wątpliwościom dotyczących prawdy i szczerości intencji ludzi potrzebujących; aby zapewnić, że ich uświęcona służba nie służy jakiemukolwiek celowi prócz zadowolenia Boga.

— 192 —

Jeśli chodzi o Bractwo Muzułmańskie, choć jego cele są co do swej natury takie same, to z powodu rozmaitych okoliczności i wielu innych powodów jego członkowie nie są w stanie wyrzec się świata, jak czynią to uczniowie Światła. Nie czują się oni zmuszeni do praktykowania największego poświęcenia.

Isa Abdulqadir
Oto, co mówi Isa Abdulqadir, który jest dziennikarzem ważnej, poświęconej polityce, ukazującej się w Bagdadzie gazety "Eddifa":

Czytelnicy gazety "Eddifa" pytają mnie o przewodnika (ar. murszid) uczniów Światła, Bediuzzamana Saida Nursiego. Mówią: "Dostarcz nam informacje o uczniach Światła z Turcji i o ich Nauczycielu, Saidzie Nursim".

Oto, co pokrótce o nich powiem: Nauczyciel, Światło i uczniowie Światła mają pewne prawa do Arabów. Z tego powodu Arabowie powinni poważnie przedyskutować ich temat, ponieważ Arabowie, którzy stanowią esencję islamu, zaczynają czerpać wielkie korzyści z Traktatów Światła.

Poprzez Traktaty uczniowie Światła wznieśli mocny mur przeciwko rozprzestrzenianiu się komunizmu zarówno w Turcji, jak i w krajach arabskich (...).

Traktaty Światła szybko rozprzestrzeniają się nie tylko w Turcji i krajach muzułmańskich; żarliwie poszukują ich również ludzie w cudzoziemskich krajach. Ponadto nic nie może zniszczyć entuzjazmu uczniów Światła. Zatem wspaniała służba Traktatów Światła i ich uczniów na rzecz Koranu jest również zasługą rządu Demokratów. Każdy ruch muzułmański w błogosławionym świecie islamu powitał rządy Demokratów z uznaniem i podziwem. Cała populacja muzułmanów w Iraku, niezależnie od tego, czy są oni Arabami, Kurdami, Turkami czy Persami, przyjmuje ową służbę dla islamu i uświęconą walkę z rosnącym uczuciem ulgi. Obecnie ludzie uważają, że z pomocą swych tureckich braci będą w stanie oprzeć się negatywnym efektom cywilizacji Zachodu.

Isa Abdulqadir
— 193 —
List napisany przez Nauczycielado premiera Adnana Mendersaktóry przyjął i docenił wielkie usługi, jakie Traktaty Światła oddały temu krajowi, temu narodowi oraz islamowi
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Choć jestem bardzo chory i nic nie łączy mnie z polityką, chciałbym porozmawiać z takim bohaterem islamu, jakim jest Adnan Menderes. Jako że mój stan nie pozwala na takie spotkanie, kreślę na papierze poniższe słowa, aby mogły one przemówić w moim imieniu.

Zwięźle ujmuję w słowa kilka zasad dla pobożnego człowieka, jakim jest Adnan Menderes, bohater islamu:

Po pierwsze, jedną z wielu podstawowych zasad islamu jest zasada następująca:

Ustanowioną prawdą wersetu:

وَ لَا تَزِرُ وَازِرَةٌ وِزْرَ اُخْرٰى

[40]

jest to, że nikt, ani krewny, ani przyjaciel, nie może być odpowiedzialny za zbrodnię innego człowieka. Tymczasem obecnie, poprzez stronniczość, politycy spoglądają przychylnie na przyczynianie szkody dziewięciu niewinnym z powodu jednego przestępcy. Przez wzgląd na zbrodnię jednego przestępcy lżą i znieważają jego zwolenników, a nawet jego krewnych. Sprawia to, że jedno przestępstwo staje się setką zbrodni, jak również zaszczepia straszliwą niechęć i wrogość, skutkiem tego wywołując podobną niechęć i urazę jako odpłatę. Jest to trucizna, która całkowicie niszczy życie społeczne, a wrogom z zagranicy dostarcza doskonałą sposobność do tego, aby wtrącali się do naszych spraw. Jest zrozumiałym, że wydarzenia i kryzys w Iranie i Egipcie nastąpiły w wyniku owej zasady. Jednakże sytuacja ludzi z tych krajów jest inna niż tutaj. W porównaniu do nich to, czego doznaliśmy, jest zupełnie nieznaczne, być może to nawet tylko jeden procent ich kryzysu. Gdybyśmy - niech Bóg nas przed tym uchroni! - byli w tej samej sytuacji, byłoby to przerażające.

Jedyne wyjście z tego niebezpieczeństwa tkwi w ustanowieniu braterstwa muzułmańskiego i narodowości islamu kamieniem węgielnym owej siły, w ograniczeniu zbrodni przestępcy wyłącznie do niego samego, aby niewinni ludzie byli chronieni.

— 194 —

Ponadto z owej podstawowej zasady wynika kamień węgielny bezpieczeństwa i porządku publicznego. Jeśli na przykład w budynku lub na okręcie jest jeden niewinny człowiek i dziesięciu zbrodniarzy, to zgodnie z podstawową zasadą prawdziwych sprawiedliwości, bezpieczeństwa i porządku, aby uratować owego jednego niewinnego i nie narażać go na niebezpieczeństwo, owo mieszkanie czy też okręt nie mogą zostać zniszczone, dopóki ów niewinny człowiek nie będzie bezpieczny.

Zatem zgodnie z ową podstawową zasadą Koranu zakłócanie porządku publicznego oraz bezpieczeństwa wewnętrznego i narażanie dziewięćdziesięciu niewinnych na niebezpieczeństwo z powodu dziesięciu przestępców, ściągnie (na tych, którzy tak postępują - uz. red. pol.) gniew Boga.

Jako że w tej niebezpiecznej epoce Wszechmocny Bóg otworzył dla pobożnych ludzi drogę dla dojścia do władzy, te czasy ostrzegają nas, że jest koniecznym, aby tacy ludzie używali owej zasady Koranu jako punktu oparcia i aby osłaniali się nią jak tarczą przed tymi, którzy żywią wobec nich niechęć i urazę.

Drugą zasadniczą zasadą islamu jest hadis:

سَيِّدُ الْقَوْمِ خَادِمُهُمْ

Władcą narodu jest ten, który mu służy

Prawdą jest, że ten, kto zajmuje stanowisko w rządzie, jest urzędnikiem państwowym; takie stanowisko nie może być narzędziem siły dla autorytetu ani dla ego.

W tej epoce brak muzułmańskiej moralności oraz słabość w odprawianiu aktów czci wzmocniły egoizm i samolubstwo. Sprawiły, że ci, którzy zajmują stanowiska w rządzie, odwrócili się od służby ogółowi, zaś owe stanowiska stały się dla nich rangami arogancji, która wydaje prześladowania i despotyzm. Zatem - jak w przypadku odmawiania modlitwy bez oczyszczenia się lub odprawiania modlitwy bez zwrócenia się w kierunku qibla [41] - duch sprawiedliwości jest zrujnowany, a prawa ogółu - zniszczone. Prawa sługi (ar. 'abd) nie mogą być uważane za równe prawom Boga. Roszczenie sobie takich praw stałoby się narzędziem niesprawiedliwości, jakiej dopuści się dusza (ar. nafs).

Teraz, kiedy Adnan Menderes powiedział: "Spełnimy to, czego wymaga islam", jest wysoce prawdopodobne, że zostaniemy zaatakowani przez dwa straszliwe prądy. Działając sprzecznie z dwoma wyżej wspomnianymi podstawowymi zasadami, owe dwa prądy wprowadzą masy w błąd,

— 195 —

wręczając im wielkie łapówki i przygotowując grunt dla wtrącania się mocarstw zagranicznych w nasze sprawy.

Pierwszy z owych ataków: Działając sprzecznie z pierwszą podstawową zasadą, morduje się czterdziestu niewinnych i pali się całą wieś z powodu jednego zbrodniarza. Ten poziom absolutnej tyranii atakuje wolność religijną, przekupując ludzi tym, czego pragnie każda dusza, ofiarowując im wyimaginowaną władzę na wysokich stanowiskach w służbie publicznej.

Atak drugi to wyrzekanie się uświęconej narodowości islamu i - podobnie jak w przypadku pierwszego ataku - deptanie praw setki niewinnych z powodu jednego zbrodniarza, które pozornie jest skłonnością do nacjonalizmu, lecz w rzeczywistości jest rasizmem. Działa to na zgubę liberalnych i pobożnych Demokratów, a także na zgubę siedemdziesięciu procent ludzi w całym tym kraju, którzy należą do innych grup etnicznych. Jest to działanie przeciwko rządowi, przeciwko bezradnym Turkom, przeciwko linii politycznej, jaką wyznają Demokraci. W ten sposób przekupuje się ludzi będących egoistycznymi próżniakami, dostarczając im rasistowskiej solidarności, która sprawia przyjemność duszy (ar. nafs). Z powodu owego stanu pijaństwa stają się oni niezdolni do odczucia przyjemności braterstwa po tysiąckroć ważniejszego od owej korzystnej przyjemności i nie mogą należycie ocenić niebezpieczeństwa, które sprawia, że bracia stają się wrogami.

Na przykład miast otrzymania korzyści duchowego wsparcia, jakie daje suplikacja (ar. du'a) wypowiadania każdego dnia przez czterysta

اَللّٰهُمَّ اغْفِرْ لِلْمُؤْمِن۪ينَ وَ الْمُؤْمِنَاتِ

O, Boże! Zmiłuj się nad wierzącymi mężczyznami i wierzącymi kobietami

rasizm sprawia, że dla pomniejszej korzyści ludzie przedkładają czterystu niedbałych półgłówków ponad czterysta milionów uświęconych braterstwem muzułmanów. Owa groźba jest wielkim zagrożeniem dla tego kraju, dla tego rządu, dla pobożnych Demokratów i dla Turków. Ci, którzy tak postępują, nie są prawdziwymi Turkami. Szlachetni Turcy będą unikali popełnienia takiego błędu.

Poprzez działania owych dwóch grup jest oczywiste, że wykorzystają one wszystko, co tylko leży w ich mocy, aby obalić rząd pobożnych Demokratów lub zmusić go do ustąpienia. Walka z owym obcym zniszczeniem i z tymi dwoma potężnymi przeciwnikami oznacza zaufanie niezachwianej mocy prawd Koranu, z którym czterdziestu towarzyszy

— 196 —

Proroka wyruszyło na pole bitwy przeciw czterdziestu narodom i odnieśli oni zwycięstwo; który w każdym stuleciu przez tysiąc czterysta lat miał trzysta milionów uczniów - wraz z odwołaniem się do owych prawd, aby źródłem wsparcia dla wiernych stało się wieczne szczęście na tym świecie i w życiu ostatecznym. Mocne przylgnięcie do owych prawd jest najbardziej konieczne i wymagane, jest jedynym wyjściem w walce z waszymi wyżej wymienionymi wrogami, z waszymi wrogami tutaj i za granicą. W przeciwnym razie ci nieuczciwi wrogowie, zarówno tutejsi, jak i z zagranicy, wyolbrzymią jedno wasze przestępstwo do tysiąca, dodadzą je do tysiąca zbrodni waszych poprzedników i złożą je wszystkie na waszą głowę, jak uczynili to innym. Spowoduje to nieodwracalne niebezpieczeństwo dla was samych, dla tego kraju i tego narodu.

W zamian za przyjęcie wyżej wspomnianej prawdy moi przyjaciele spośród uczniów Światła i ja sam będziemy prosić Wszechmocnego Boga o to, by obdarował was sukcesem w waszej życzliwej islamowi służbie i by ochronił was od wyżej wspomnianych niebezpieczeństw.

Po trzecie, w podstawowej zasadzie islamu dotyczącej życia społecznego zawarta jest prawda trzeciego hadisu:

اَلْمُؤْمِنُ لِلْمُؤْمِنِ كَالْبُنْيَانِ الْمَرْصُوصِ يَشُدُّ بَعْضُهُ بَعْضًا

Wszyscy wierni są niczym solidnie stojący budynek, w którym każda ściana wspiera drugą

Ową prawdą jest zapominanie o wewnętrznych animozjach i całkowita solidarność wobec ataków wrogów zewnętrznych.

Zaprawdę, nawet najbardziej koczownicze grupy Beduinów zdały sobie sprawę z korzyści owej podstawowej zasady, wedle której wobec zewnętrznego zagrożenia dwie grupy, choć ludzie z jednej z nich zabijali ojców i braci drugiej, są w stanie odłożyć na bok swe wewnętrzne animozje i okazać wzajemne wsparcie, dopóki wróg nie zostanie wypędzony. Mówimy, że nieszczęściem po tysiąckroć większym jest fakt, że w obecnej sytuacji stronniczość wynikająca z egoizmu, zarozumialstwa, dumy i bezlitosnej polityki popchnie człowieka do tego, że będzie błogosławił popierającego go diabła, a sprawi, że będzie on przeklinał anioła popierającego stronę przeciwną.

Zaprawdę, byłem świadkiem tego, jak prawy uczony obmawiał innego wielkiego i prawego uczonego, który sprzeciwiał się jego poglądom politycznym, posuwając się aż do zarzucenia mu niewiary. Następnie namiętnie wychwalał ateistę sprzeciwiającego się islamowi, ponieważ

— 197 —

tamten akceptował i popierał jego poglądy. Zatem na ostatnie trzydzieści pięć lat wyrzekłem się polityki, jak gdybym uciekał przed Szatanem.

Teraz zobaczyliśmy, że jeśli ktoś popełnia poważny i bezprawny czyn przeciwko miesiącowi ramadan, przeciwko symbolom islamu, przeciwko temu pobożnemu narodowi, to strona przeciwna właściwie jest z tego zadowolona. Tymczasem jak przyzwolenie na niewiarę jest niewiarą, tak samo przyzwolenie na zbłądzenie, grzech czy prześladowania jest tym samym, co popełnienie grzechu, prześladowanie czy zbłądzenie.

W tajemnicy owego dziwnego stanu ujrzałem, że poprzez próby usprawiedliwiania ich bezeceństw w oczach społeczeństwa ludzie ukazują - lub próbują ukazać - swych wrogów jako będących dalece bardziej bezbożnymi i bezecnymi niż oni sami.

Jako że rezultaty tego rodzaju straszliwej niesprawiedliwości są w poważnym stopniu niebezpieczne, to jest ona całkowicie destrukcyjna dla moralności społecznej i może być uważana za próbę zabójstwa tego kraju, tego narodu oraz suwerenności islamu.

Zamierzałem napisać więcej, jednak poprzestaję na przedstawieniu pobożnym liberałom owych trzech podstawowych punktów.

Said Nursi

Przedstawiamy notatkę dotyczącą wcześniej wspomnianej kwestii odnośnej do pewnej prawdy życia społecznego. Została ona spisana z intencją wysłania jej do Adnana Menderesa.

Osobiście myślę, że rozwiązanie uwalniające Demokratów od odpowiedzialności za sprawę wspólnoty Tijani, która była wynikiem stronniczych praw, nadużyć i prowokacji poprzedniego rządu, jest następujące:

Jak Demokraci zyskali dziesięciokrotną siłę, zezwalając na wykonywanie azanu Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), przywracając meczet Aya Sophia do jego uświęconego stanu, który wcześniej trwał przez pięćset lat, a także oficjalnie ogłaszając wolność Traktatów Światła, które wciąż wywierają pozytywny wpływ na islam i zyskały łaskawą uwagę ludzi tego kraju, a żaden sąd przez dwadzieścia osiem lat nie mógł znaleźć w nich czegokolwiek

— 198 —

szkodliwego, zaś pięć różnych sądów orzekło o ich uniewinnieniu, tak wierzę w to, że jedynie wtedy zyskają szacunek świata islamu i unikną odpowiedzialności za prześladowania i błędy innych.

Przez wzgląd na pobożnych Demokratów, szczególnie takich jak Adnan Menderes, przez godzinę lub dwie spoglądałem na politykę, której wyrzekłem się na trzydzieści pięć lat.

Said Nursi
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Otrzymałem wezwania z sądu w Samsun. Śledczy i oskarżenie wzywają mnie, abym stanął przed sądem z powodu mojej skargi, która została opublikowana i rozpowszechniona przez (gazetę - uz. red. tur.) "Buyuk Cihad". Odczytano mi te wezwania, a ja ujrzałem w nich jedynie cztery punkty warte tego, aby się do nich odnieść.

Punkt pierwszy: Główny wydawca "Buyuk Cihad" widocznie powiedział oskarżycielowi w sądzie: "Said Nursi wysłał mi ten artykuł, a ja opublikowałem go".

Prawda w tej kwestii jest następująca: Kiedy byłem ciężko chory, moi bracia z Emirdag przybyli, aby się ze mną zobaczyć, i rozmawialiśmy o despotycznym wydarzeniu, jakiego doświadczyłem w Emirdag. Będąc zarówno chorym, jak i rozdrażnionym, powiedziałem kilka rzeczy będących skargą wobec Ankary. Mój pomocnik spisał je jako list, który został wysłany - za zgodą uczniów Światła - do jednego lub dwóch uczniów Światła z Ankary dla przedstawienia go niektórym spośród pobożnych członków parlamentu, aby nie naprzykrzano mi się, kiedy byłem chory. Ostatecznie został on wysłany i zobaczyli go niektórzy spośród członków parlamentu. Wygląda na to, że jeden z parlamentarzystów, który pozostaje nam nieznany, docenił to, co przeczytał, i wysłał ów list do wydawcy "Buyuk Cihad". Przyrzekam, że do dziś nie wiem, kto wysłał ten list. Przysłano nam ten artykuł już po tym jak został on opublikowany. Został mi odczytany, jako że nie znam nowego alfabetu. Byłem z niego zadowolony i pragnąłem, aby Bóg był rad z tych, którzy go opublikowali. Choć wyrzekłem się polityki na ostatnie trzydzieści pięć lat, byłem

— 199 —

z niego zadowolony w imię religii i czułem się wdzięczny tym, którzy służą religii, jak gazeta "Buyuk Cihad", jej właściciele i dziennikarze. Zawsze przysyłano mi tę błogosławioną gazetę za darmo, bez mojej wiedzy.

Punkt drugi, który dotyczy wzywania mnie przed Sąd Karny w Samsun: Pozwólcie mi wyjaśnić w tej kwestii, że choć bardzo chciałbym odwiedzić i ujrzeć mych błogosławionych przyjaciół w życiu ostatecznym z tamtych okolic, z kręgu "Buyuk Cihad" i uczniów Światła, stałem się tak słaby - o czym mówiły raporty lekarzy - że przez minione półtora roku, choć byłem wzywany, nie byłem w stanie poświęcić nawet pięciu minut na rozwiązanie tej kwestii w sądzie, który ją zapoczątkował. Oskarżenie i sędzia śledczy byli zmuszeni do tego, by odwiedzić mnie celem przesłuchania. Przynieśli z sobą wydanie "Buyuk Cihad", które stało się podstawą procesu, a pewne słowa gazety zmieszano z moimi słowami. Odpowiedziałem na ich pytania i udzieliłem wyjaśnień. Jeśli przyjąć, że Sąd Karny rozdmucha tę kwestię, powinien on zezwolić na to, by moje przesłuchanie odbyło się w Eskisehir, abym mógł stawić się osobiście, (a mówię to - uz. red. pol.) w oparciu o raport komisji lekarskiej, który poświadcza, iż nie jestem zdolny do tego, aby udać się gdziekolwiek na dwa miesiące. W przeciwnym razie moja obecność (w sądzie - uz. red. pol.) nie będzie możliwa.

Punkt trzeci: Oskarżyciel i sędziowie śledczy w oparciu o Artykuł 163 Kodeksu Karnego wysunęli stwierdzenie, że Said Nursi wykorzystuje religię jako narzędzie polityki oraz jako szkodliwą propagandę, zakłócającą porządek i bezpieczeństwo publiczne. Prawda w tej kwestii w ciągu minionych dwudziestu dziewięciu lat została udowodniona przed pięcioma lub sześcioma sądami, a także przez policję pięciu lub sześciu prowincji wraz ze stu trzydziestoma trzema moimi księgami i tysiącami listów. Świadectwo tego, że jedynie poprzez prowokacje ateistycznych komitetów oraz poprzez wprowadzanie w błąd pewnych naiwnych urzędników dopatrzono się dwóch podlegających oskarżeniu przestępstw, jest następujące:

Po badaniu wszystkich moich listów i ksiąg przez dwa lata, Sądy Karne w Denizli i w Ankarze, a także Sąd Apelacyjny, jednogłośnie orzekły oddalenie wszystkich zarzutów przeciwko mnie i postanowiły zwrócić wszystkie moje księgi. Jedynie jeden sąd spośród sądów pięciu lub sześciu prowincji chciał wymierzyć mi łagodny wyrok pod pretekstem tego, że napisałem komentarz (ar. tafsir) do wersetu mówiącego o zasłanianiu ciała przez kobiety. Po mojej rozstrzygającej i potężnej mowie obrończej (sędziowie - uz. red. pol.) musieli odstąpić od wydania orzeczenia w oparciu o tzw. głos sumienia[42]. Oznacza to, że nie znaleziono niczego,

— 200 —

o co mogliby nas oskarżyć. W tym miejscu załączam petycję, jaką wysłałem do Naczelnego Sędziego sądu w Afyon jako szczegółowe wyjaśnienie tego punktu.

W skrócie: Ta sama śpiewka została powtórzona w pięciu lub sześciu sądach, które ostatecznie nie doszukały się żadnego przestępstwa podlegającego oskarżeniu. Obecnie tę samą śpiewkę powtarzają oskarżyciel i sędzia śledczy z Samsun: "Szerzy on propagandę dla zachowania wpływu na innych i wykorzystuje religię jako jej narzędzie". Odsyłam ich do mej liczącej czterysta stron mowy obrończej, która została sporządzona w mym imieniu w pięciu oddzielnych sądach, a której nie udało się obalić. Zamiast sprawiać, bym zabrał głos, powinni oni przyjrzeć się tej mowie.

Said Nursi
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

W Jego Imię, niech będzie Mu chwała!

W odpowiedzi na wezwania, które przyszły z Samsun, przedstawiam moją zwięzłą odpowiedź składowi sędziowskiemu.

Po pierwsze: To nie ja wysłałem mój artykuł; wiedzą to wszyscy moi tutejsi przyjaciele.

Po drugie: Z powodu mej ciężkiej choroby, spowodowanej przez próby zabójstwa dokonane przez mych potajemnych wrogów, którzy mnie otruli, jedynie raz na dziesięć razy byłem w stanie przejść się do pobliskiego meczetu. Zgodnie z prawem proszę o to, by przesłuchanie mające się odbyć w sądzie w Samsun zostało przeniesione do pobliskiego Eskisehir.

— 201 —
Znaczące wydarzenie, petycja i skarga

Otrzymaliśmy egzemplarz ważnej gazety "As-Siddiq" wydawanej w Pakistanie. Odnotowaliśmy fakt, że blisko połowę pięćdziesięciostronicowego numeru stanowią fragmenty Traktatów Światła. Szczególnie na stronach początkowych ujrzeliśmy podkreślenie uznania Stacji Drugiej Listu Dwudziestego Drugiego oraz jej znaczenia dla świata islamu, a także wezwanie do działania poprzez werset:

اِنَّمَا الْمُؤْمِنُونَ اِخْوَةٌ

[43]

Obecnie istnieją dwa powody, dla których turecki oryginał tłumaczenia owej księgi na arabski powinien rozprzestrzenić się wśród społeczeństwa, a także dla poinformowania przywódców owego muzułmańskiego rządu i członków parlamentu - jak stało się rok temu.

Po pierwsze: Setki znaków i wskazówek ukazanych w Pieczęci zatwierdzającej to, co niewidzialne spośród Traktatów Światła, które później zostały potwierdzone poprzez wiele wydarzeń, ustaliły, że:

Traktaty Światła doskonale służyły jako koraniczna bariera przeciwko szturmowi duchowego zniszczenia, anarchii, bolszewizmu, naturalizmu, materializmu, wątpliwości, podejrzeń i całkowitej niewiary, a także stały się narzędziem chroniącym ten kraj pośród niebezpiecznych burz, mających miejsce na świecie. Jest jasnym, że stały się przyjętą przez Boga jałmużną nadobowiązkową (ar. sadaqa),\odpychającą nieszczęście drugiej wojny światowej i nieszczęścia (nadchodzące z - uz. red. pol.) innych krajów, uniemożliwiając im wkroczenie do tego kraju i działając jako duchowe okopy. Jest to twierdzenie, jakie musieli potwierdzić nawet najbardziej uparci z filozofów, którzy spojrzeli na Traktaty Światła.

Wraz z ich pięcioma setkami tysięcy uczniów oraz sześcioma setkami tysięcy kopii Traktaty Światła ze swymi lekcjami wiary umieszczają w każdym sercu strażnika zakazującego zła, który utrzymuje porządek i bezpieczeństwo publiczne; pracują na rzecz wprowadzenia w życie fundamentalnego prawa Koranu:

وَ لَا تَزِرُ وَازِرَةٌ وِزْرَ اُخْرٰى

[44]

wedle którego żaden człowiek nie może być odpowiedzialnym za grzechy innego, a także nigdy nie wyrządziły żadnej szkody komukolwiek spośród milionów czytających je ludzi, zatem udowadniają, iż są cudem

— 202 —

Koranu i służą odsunięciu nieszczęść zagrażających temu krajowi i temu narodowi. Przez ostatnie dwadzieścia pięć lat pięć większych sądów w pięciu prowincjach - które działały w oparciu o kłamstwa tajnych komitetów, pracujących na rzecz zepsucia i anarchii oraz starających się o zwrócenie sądownictwa przeciwko nam - uniewinniło Traktaty Światła i wszystkie ich księgi po zbadaniu i skontrolowaniu wszystkich ich części, nie znajdując żadnego przestępstwa, jakie mogłyby nam zarzucić. Obecnie, choć dwadzieścia placówek sądownictwa z dwudziestu miejsc poczyniło dalsze dochodzenia i uznało, że (w Traktatach Światła - uz. red. pol.) nie można znaleźć jakiegokolwiek przestępstwa podlegającego zarzutom; pomimo dwukrotnie podjętej przez sąd w Afyon decyzji o zwrocie ksiąg; choć obecnie istnieją wszelkie prawne i legalne usprawiedliwienia dla zwrotu Traktatów i swobodnego dopuszczenia ich do obiegu - poprzez kłamstwa, podstępy i wymówki tajnych komitetów, czynione przez minione pięć lat, przez te pięć lat opóźniano zwrot owych błogosławionych traktatów ich właścicielom.

Tymczasem główne urzędy policji oraz urzędnicy służb bezpieczeństwa ustalili już, że żadne szkodliwe wydarzenie nie zostało spowodowane ani przez setki tysięcy uczniów Światła, ani przez setki tysięcy kopii Traktatów Światła. Ukazuje to, że jak przyjmowana przez Boga jałmużna nadobowiązkowa (ar. sadaqa), tak Traktaty Światła służą jako kamień węgielny porządku i bezpieczeństwa publicznego. Zawarte w nich prawdy Koranu ukazały już, że służą obronie tego kraju przed materialnymi i duchowymi zagrożeniami.

Zupełnie niedawno Nauczyciel był dwukrotnie wzywany przed sąd w Stambule, gdzie udał się, będąc chorym i słabym, aby stanąć przed sądem w sprawie Przewodnika dla młodzieży - który jest ważną częścią Traktatów Światła i dopomógł w wyćwiczeniu tysięcy młodych ludzi z pożytkiem dla kraju, narodu i bezpieczeństwa publicznego. Tłum ludzi, którzy przybyli, aby okazać mu wsparcie i wysłuchać streszczenia (wyroku - uz. red. pol.), został rozpędzony przez stu dwudziestu oficerów policji. Sąd orzekł uniewinnienie zarówno autora, jak i wydawcy. Zaprawdę, choć Sądy Karne w Denizli i Ankarze podjęły decyzję o uniewinnieniu i zwolnieniu naszych ksiąg w ciągu pięciu miesięcy, nasze kopie Przewodnika dla młodzieży, które powinny zostać zwolnione w ciągu pięciu dni, wciąż są przetrzymywane, choć minęło już ponad pięć miesięcy. Teraz sąd w Afyon opóźnił zwrot naszych ksiąg o pięć lat. Owe księgi, stanowiące osobistą własność i nabyte za fundusze człowieka, który przysłużył się wierze (ar. iman), religii i porządkowi

— 203 —

publicznemu w regionie Diyarbekir i w prowincjach wschodnich tak bardzo, jak setka kaznodziejów, zostały skonfiskowane, aby zatrzymać ich służbę przynoszącą korzyść krajowi i narodowi - pomimo wszystkich decyzji uniewinnienia podjętych przez pięć większych sądów. Można powiedzieć, że skoro tak przyjmowana przez Boga jałmużna nad obowiązkowa (ar. sadaqa), która służy odpieraniu nieszczęść, była w ten sposób przetrzymywana w ukryciu, zatem otworzyło to drogę dla nawiedzenia (kraju - uz. red. pol.) przez nieszczęście, którego koszt wyniósł półtora miliarda lir.

Gdyby Przewodnik dla młodzieży, który został zwolniony przez pięć sądów, a także (przez sąd - uz. red. pol.) w Stambule, był rozpowszechniany, muzułmańska młodzież, która zbudziłaby się lub mogłaby zostać zbudzona przez jego lekcje, pracowałaby na rzecz ocalenia tego kraju przed cierpieniem i stratą półtora miliarda lir, nie dając wolnej drogi spiskom rewolucjonistów. Ci młodzi ludzie odparliby skazę owego nieszczęścia, a do straty półtora miliarda lir nigdy by nie doszło.

Tak, kiedy nasz Nauczyciel podczas wielkiej wojny był przetrzymywany w rosyjskiej niewoli, przyznał, że duchowa niszczycielska siła powodująca zepsucie młodzieży będzie starała się o to, aby wkroczyć do tego kraju. Zatrwożony tym, spisał wiele dzieł podobnych temu Przewodnikowi dla młodzieży, by stały się one tarczą chroniącą ze wszystkich sił przed owym duchowym zniszczeniem. Publikował lekcje Wszechmądrego Koranu. li-llahi l-hamd za to, że przysłużył się ocaleniu wielu młodych ludzi. Teraz, kiedy ludzie polityki pragną spokoju społeczeństwa i jedności narodu, powinni oni szybko rozważyć zezwolenie na publikację traktatu, który został wydrukowany przez pakistańską gazetę "As-Siddiq" z powodu jego znaczenia.

— 204 —
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Zgodnie z tajemnicą wersetu:

وَ لَا تَزِرُ وَازِرَةٌ وِزْرَ اُخْرٰى

I nie poniesie (dusza) niosąca ciężar ciężaru drugiej który jest fundamentalnym prawem Wszechmądrego Koranu, żaden człowiek, nawet spośród rodzeństwa, nie może być odpowiedzialny za błąd popełniony przez innego człowieka. Zatem, nawet gdyby popełniono błąd zgodnie z poglądami tych, którzy uparcie pozostają nierozsądni, jakież prawo na ziemi kiedykolwiek uznałoby sto tysięcy stron stu trzydziestu ksiąg za zasługujące na to, by zostały oskarżone? Zaprawdę, przez trzydzieści lat pięć sądów uniewinniło te same księgi, a w rezultacie wydarzeń w Malatyi swój niepokój okazało kolejne dwadzieścia sądów. Owe dwadzieścia sądów doszło do wniosku, że nie mogą znaleźć (w Traktatach - uz. red. pol.) ani jednego przestępstwa podlegającego zarzutom, a choć sześćset tysięcy kopii Światła rozprzestrzeniło się w kraju i za granicą, nie wyrządziły one szkody nawet jednej duszy. Na jednej z wiodących uczelni Europy czytają je nawet chrześcijanie - w miejscach, które zostały wyznaczone na centra nauki Światła. Obecnie Traktaty rozprzestrzeniły się na świat islamu i również zyskały uznanie. Zaprawdę, pakistańska gazeta "As-Siddiq" opublikowała pewien traktat spośród Traktatów Światła i przesłała go do Ministerstwa Spraw Religijnych. Przy wszystkich owych prawdach fakt, że Traktatom Światła nie sprzeciwił się żaden uczony, choć dotarły one tak daleko, ukazuje, że jednym z prawdziwych obowiązków Ministerstwa Spraw Religijnych jest ochrona Światła.

Jak niegdyś urząd Wielkiego Muftiego (ar. Szajch al-Islam), tak Ministerstwo Spraw Religijnych nie tylko spogląda na nauczanie muzułmańskie w Turcji, lecz również troszczy się o świat islamu w ogólności, reprezentuje go i jest z nim związane, w zastępstwie niegdysiejszego urzędu Wielkiego Muftiego. Jest konieczne, szczególnie w tej epoce, aby świat islamu miał dobre zdanie o Ministerstwie Spraw Religijnych i nie odniósł niekorzystnego wrażenia (odnośnie do działalności Ministerstwa - uz. red. pol.). Ponadto Traktaty Światła, które zyskały uznanie wszystkich zakątków świata islamu, a nawet Europy, stały się narzędziem zapobiegającym niekorzystnym opiniom w temacie owego błogosławionego ciała (jakie mogłyby zostać wysunięte - uz. red. pol.)

— 205 —

przez muzułmańskie rządy tych państw, które nie są sojusznikami Turcji, a zatem Traktaty wspierają honor Ministerstwa Spraw Religijnych oraz ukazują, jak kluczową sprawą i jaką koniecznością jest to, aby były one rozprzestrzeniane po całym świecie islamu jako dzieło tego Ministerstwa. Oto coś, co powinna starannie rozważyć komisja rzeczoznawców. Oto dlaczego wiodący członkowie Ministerstwa Spraw Religijnych i jego hodżowie powinni związać się z Traktatami Światła po stokroć bardziej niż bezradny Said Nursi i uczniowie Światła, aby Traktaty Światła mogły być bronione i strzeżone przed atakami ateistów. Koniecznym jest uciszenie tych spiskowców, którzy uniemożliwiają rozprzestrzenianie Traktatów, choć wiele razy zostały one uniewinnione.

Said Nursi
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ

W Ankarze widocznie znaleziono wymówkę w temacie Laski Mojżesza (tur. Asay-i Musa) oraz Przewodnika dla młodzieży i doszło do skonfiskowania wszystkich kopii Traktatów Światła, będących w posiadaniu jednego z naszych braci. Po tym jak nasz brat okazał decyzję Sądu Karnego mówiącą o uniewinnieniu Laski Mojżesza (tur. Asay-i Musa) postanowiono, że nie zostanie ona skonfiskowana. Kiedy znaleziono i zebrano około dziesięciu kopii Przewodnika dla młodzieży, (dokonujący rewizji - uz. red. pol.), nie zdając sobie z tego sprawy, położyli na nich inne księgi, a odchodząc, nie mogli dostrzec kopii Przewodnika dla młodzieży, niezależnie od tego, jak bardzo by ich nie szukali. W ten sposób Przewodnik dla młodzieży ochronił sam siebie poprzez własny cud (tur. keramat). Choć skonfiskowano po jednym egzemplarzu każdego tytułu, później postanowiono zwrócić owe księgi, z wyjątkiem Laski Mojżesza (tur. Asay-i Musa) i Przewodnika dla młodzieży.

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Said Nursi
— 206 —
Do Rady Ministrów i Tevfika Ileriego [45]

Informujemy Panów o tym, że przedstawiliśmy Panów wartościową służbę dotyczącą Uniwersytetu Wschodniego naszemu Nauczycielowi. Oto, co odpowiedział:

Gdybym nie był chory, również udałbym się w tej sprawie na wschód (Turcji - uz. red. pol.). Całym mym jestestwem winszuję ministrowi edukacji. Przez pięćdziesiąt pięć lat pracowałem na rzecz założenia tego Uniwersytetu Wschodniego pod nazwą Medresetu'z-Zehra, a jeszcze przed Deklaracją Wolności udałem się do Stambułu, aby wybudowane zostały trzy uczelnie - jedna w Van, jedna w Diyarbekir, a inna w Bitlis - lub przynajmniej jedna w Van. Po Deklaracji Wolności sprawa została odłożona.

Później podróżowałem do Kosowa w ramach wizyty Sułtana Resada w Rumelii za czasów Unionistów[46]. W owym czasie została wdrożona inicjatywa zbudowania tam wielkiego uniwersytetu islamskiego. Powiedziałem zarówno Unionistom, jak i Sułtanowi Resadowi: "Wschód bardziej potrzebuje takiego uniwersytetu i jest podobny centrum świata islamu", a oni zaangażowali się w tę sprawę, jednakże wybuchła wojna bałkańska i teren przeznaczony pod budowę uniwersytetu znalazł się pod okupacją[47]. Poczyniłem zatem sugestię: "Powinniście przeznaczyć te dwadzieścia tysięcy lir w złocie na Uniwersytet Wschodni", co też zaakceptowano.

Zatem z tysiącem lir udałem się do Van i zacząłem kłaść fundamenty budowli nad jeziorem Van, w miejscowości Edremit. Wkrótce wybuchła Wielka Wojna i projekt ponownie został odłożony.

Po ucieczce z niewoli podczas wojny przybyłem do Stambułu. Wezwano mnie do Ankary w uznaniu mych zasług dla Ruchu Narodowego. Udałem się tam i powiedziałem: "Dążyłem do (wybudowania - uz. red. pol.) tego uniwersytetu przez całe życie. Sułtan Resad i Unioniści przeznaczyli na to dwadzieścia tysięcy lir. Możecie przeznaczyć na ten cel taką samą kwotę (lub podwoić ją - uz. red. tur.)". Zgodzono się na to, aby przeznaczyć na ten cel sto pięćdziesiąt tysięcy papierowych lir. Powiedziałem: "Członkowie parlamentu powinni zgodzić się z tą decyzją poprzez złożenie pod nią swoich podpisów".

Niektórzy z członków parlamentu powiedzieli: "Obawiamy się, że podchodzisz do projektu tego uniwersytetu tak, jakby miał on być częścią systemu medres, a jego najważniejszym fundamentem czynisz islam. Tymczasem teraz jest czas na to, byśmy byli podobni ludziom Zachodu".

— 207 —

Odpowiedziałem: "Prowincje wschodnie są niczym centrum świata islamu. Jest koniecznym, by wiedzy religijnej nauczano wraz z nowoczesnymi naukami. Fakt, że większość proroków pojawiła się na Wschodzie, a większość filozofów na Zachodzie, ukazuje, że postęp i rozwój Wschodu zależą od religii.

Dawno temu miałem ucznia, który nie był Turkiem. Był on inteligentnym i ciężko pracującym uczniem w mojej dawnej medresie. Zainspirowany przez lekcje poświęcenia dla kraju, jakie odebrał od nauk religijnych, regularnie powtarzał: "Sprawiedliwy Turek zaiste jest moim bratem i jest mi daleko bliższy od mego grzesznego brata lub ojca". Na nieszczęście dla niego, później zaczął studiować wyłącznie nauki nowoczesne.

Kiedy powróciłem z niewoli - a było to cztery lata później - usiedliśmy, aby porozmawiać. Wypłynął temat zapału narodowego. Ów człowiek powiedział: "Teraz przedkładam Kurda-heretyka ponad prawego tureckiego hodżę". Odpowiedziałem: "O, nie! Jakże spaczonym stało się twoje myślenie!" Po pracowaniu nad nim przez tydzień wybawiłem go i przywróciłem do poprzedniego, zgodnego z prawdą stanu.

Później powiedziałem tym spośród członków parlamentu, którzy mi się sprzeciwiali: "O, parlamentarzyści! Jak bardzo naród turecki potrzebuje dawnego stanu owego ucznia! Pozostawiam wam osądzenie, jak dalece sprzeczne z korzyścią tego narodu byłoby pozostawienie go w owym drugim stanie. Oznacza to, że nawet jeśli założymy, iż wdrożycie politykę, która przedkłada ten świat nad świat, który nadejdzie, i nie przywiązuje znaczenia do religii, na Wschodzie zaiste dacie pierwszeństwo edukacji religijnej".

Po wysłuchaniu owej prawdziwej prośby członkowie opozycji odeszli, a wszyscy ze stu sześćdziesięciu trzech parlamentarzystów podpisali się pod decyzją.

Nawet jeśli w każdym innym miejscu nauczaliście wyłącznie nauk nowoczesnych, to zaiste, dla korzyści tego narodu i kraju podstawą edukacji na Wschodzie musi być wiedza religijna. W przeciwnym razie muzułmanie, którzy nie są Turkami, nie będą w stanie żywić prawdziwego braterstwa wobec Turków. Tym, czego obecnie, przy wszystkich wrogach wokół nas, potrzebujemy najbardziej, są współpraca i solidarność".

Teraz, z powodu mojej ciężkiej choroby, będącej wynikiem otrucia oraz słabości podeszłego wieku, nie tylko pozostałem w tyle, jeśli chodzi o dążenie do owego celu mego życia, lecz również nie byłem w stanie odbyć podróży do Ankary, aby osobiście pogratulować tym, którzy pracują nad urzeczywistnieniem owej instytucji, będącej kluczem do postępu i rozwoju Wschodu.

Niemniej jednak, minister edukacji musiał widzieć moje dzieła zatytułowane Debaty (tur. Munazarat) oraz Sajqal al-Islamija, które zostały wydrukowane trzydzieści pięć lat temu przez Wydawnictwo Ebuzziya. Te księgi mogą mówić w moim imieniu. Obecnie czuję się tak, jakby moje życie wkrótce miało się zakończyć. Jednakże wyznaczam sto pięćdziesiąt Traktatów Światła - jako fundament tego uniwersytetu,

— 208 —

jego zasadę, duchowy program i wspaniałą naukę - aby mówiły w moim imieniu. Darowuję je pobożnej młodzieży przyszłości tego narodu oraz Ministerstwu Edukacji, prosząc miłosierdzie Boga o to, by w miejsce tego bezradnego Saida Tevfik Ileri, któremu został zesłany sukces w tej sprawie, był obrońcą i strażnikiem Traktatów Światła.

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Bardzo chory i bardzo stary
pozostający na zesłaniu i przetrzymywany w odosobnieniu
Said Nursi
Odpowiedź wysłana do gazety odnośnie do fałszywych doniesień
w sprawie Uniwersytetu Wschodniego

Ten fragment jest odpowiedzią na artykuł w sprawie Uniwersytetu Ataturka napisany przez członka napastliwego i krytycznego skrzydła partii opozycyjnej, a opublikowany dnia 01.04.1954 w gazecie "Ulus". Objaśnimy prawdę w temacie owego uniwersytetu, a jest ona następująca:

Przez pięćdziesiąt lat nasz Nauczyciel aktywnie dążył do otwarcia tego uniwersytetu, który obecnie postanowiono nazwać Uniwersytetem Ataturka. Choć nasz Nauczyciel sprzeciwiał się Unionistom, zarówno oni, jak i Sułtan Resad, postanowili przeznaczyć dziewiętnaście tysięcy lir w złocie na budowę owego uniwersytetu, którego fundamenty zostały położone przez naszego Nauczyciela, jednak wraz z nadejściem pierwszej wojny światowej owe starania ustały.

Później, we wczesnych latach nowej Republiki, nasz Nauczyciel jeszcze raz poczynił wysiłki, aby ów projekt był kontynuowany, kiedy został zaproszony przed Zgromadzenie Narodowe w Ankarze. Tam Nauczyciel jasno stwierdził, że całkowicie sprzeciwia się przywódcom owego czasu, że zupełnie wyrzekł się polityki, że w pewien sposób będzie im przeciwny, lecz nie będzie wtrącał się do spraw ich światów. Zaprawdę, skarcił on Mustafę Kemala i powiedział mu: "Ci, którzy nie odprawiają modlitwy, są zdrajcami", a także odrzucił jego propozycję, ofiarowującą Nauczycielowi wielką sumę pieniędzy, wynagrodzenie i

— 209 —

stanowisko Generalnego Kaznodziei prowincji wschodnich. Pomimo tego - a pod tą decyzją podpisało się stu sześćdziesięciu trzech spośród dwustu parlamentarzystów - za zgodą Mustafy Kemala postanowiono, że na założenie Uniwersytetu Wschodniego zostanie przeznaczone sto pięćdziesiąt tysięcy papierowych lir. To ukazuje, że w owym czasie wzniesienie owego uniwersytetu było najważniejszą kwestią na Wschodzie. Obecnie ta potrzeba jest dwadzieścia razy większa. Za czasów tego muzułmańskiego rządu jeszcze raz, dzięki staraniom i zachętom naszego Nauczyciela, podjęto decyzję o wznowieniu budowy tego uniwersytetu.

Przedstawiamy jeden lub dwa punkty jako kroplę z oceanu, aby podkreślić powszechną wartość i znaczenie Uniwersytetu Wschodniego:

Po pierwsze: Ten uniwersytet będzie umiejscowiony w centrum regionu, na jaki składają się Iran, Arabia, Egipt, Afganistan, Pakistan, Turkiestan oraz Anatolia, i stanie się sercem tego regionu, będąc zarówno Uniwersytetem Al-Azhar, jak i Medresetu'z-Zehra.

Po drugie: Obecnie świat poszukuje pokoju - to jest, pracuje na rzecz powstrzymania zepsucia ludzkości, a kraje zawierają sojusze, aby znaleźć rozwiązanie (tego problemu - uz. red. pol.). Wiemy, że ten muzułmański rząd dąży do ustanowienia przyjaźni ze wszystkimi krajami od Jugosławii aż po Hiszpanię i doprowadza do zgody z nimi celem zachowania pokoju w interesie społeczeństwa i bezpieczeństwa rządów.

Jako świadectwo sposobu na rozwiązanie tej kwestii przedstawiamy wam Traktaty Światła, które, mając związek z budowanym Uniwersytetem Wschodnim, są podręcznikiem pierwszego człowieka, jaki podjął ten projekt. Pogodziły one naukę pozytywną z nauką o wierze (ar. iman) i otwarcie rzuciły wyzwanie wszystkim filozofom ostatnich trzydziestu lat, a pomimo insynuacji uczonych zajmujących oficjalne stanowiska oraz pomimo tego, że jawnie nie zgadzały się z byłym rządem, zyskały szacunek i uznanie wszystkich, a także zostały uniewinnione przez sądy. Porządek publiczny i spokój w społeczeństwie, jakie utrzymują, można ukazać poprzez fakt, że w tym kraju nie ujrzeliśmy żadnego przewrotu wewnętrznego podobnego tym, jakie miały miejsce w innych krajach muzułmańskich, takich jak Maroko, Syria czy Iran.

W ten sam sposób Traktaty Światła utrzymywały porządek i bezpieczeństwo publiczne - choć tutaj istnieje daleko więcej przyczyn działania na rzecz zakłócenia porządku publicznego, niż w innych krajach - co ukazuje, że założenie Uniwersytetu Wschodniego przysłuży się zachowaniu ogólnego pokoju. Jako że obecne zniszczenie ma naturę duchową, tym, co

— 210 —

jest potrzebne, aby odpowiedzieć (na to zniszczenie - uz. red. pol.) poprzez naprawę jego szkód, jest duchowa bomba atomowa.

Jasnym świadectwem faktu, że duchowa bomba atomowa jest tym, czego potrzeba dla naprawy owych szkód i dla sprzeciwienia się duchowemu zniszczeniu tej epoki, są Traktaty Światła, które - jako początek i ziarno owego uniwersytetu - na ostatnie trzydzieści lat stały się barierą chroniącą przed przychodzącymi z Zachodu atakami straszliwego zbłądzenia, filozofii i ateizmu. Traktaty Światła służyły jako naprawiający szkody oraz jako duchowa bomba atomowa użyta przeciwko owemu duchowemu zniszczeniu.

Po trzecie: Tak, natura i znaczenie Uniwersytetu Wschodniego jako centrum dotyczy losu świata islamu i całej Azji. Oto dlaczego nawet gdyby realizacja (owego projektu - uz. red. pol.) miała kosztować sześćdziesiąt miliardów, wciąż warta byłaby tego, by do niej dążyć.

Ponieważ gazeta "Yeni Ulus" jest w opozycji, wykorzystuje tę kwestię jako pretekst, aby oskarżyć wyższych urzędników pracujących nad tym projektem o to, że są oni reakcjonistami, jednakże kwestia tego projektu odnosi się do najwyższego poziomu postępu oraz do powszechnego pokoju. Taka instytucja wzmocni ten muzułmański rząd, jak było w przypadku recytacji azanu Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) oraz muzułmańskiej edukacji, należących do znaków szczególnych (ar. sza'ir) islamu. Zaprawdę, dzięki temu w przyszłości ten rząd może być wspominany z pochwałą i uznaniem.

Światło i blask bijące z odrodzenia tego projektu będą - jako służba Demokratów - jasno lśnić w wieczności i staną się źródłem honoru (Turcji - uz. red. pol.) na scenie całego świata.

Uczniowie Światła
dopomagający Nauczycielowi w czasie jego choroby

W odroczeniu naszego przesłuchania oraz w przeniesieniu go przed sąd w Ankarze zawarte jest wielkie dobro. Obecnie przesłuchania przed sądem w Isparcie, sprawa Mułły Hamida w Van, zwrot ksiąg Mehmeda Kayi w Diyarbekir i Afyon - wszystkie czekają na orzeczenie z Ankary. Korzystny dla nas wyrok w Ankarze, in sza'a-llah, dopomoże w rozwiązaniu wszystkich naszych spraw w innych miejscach. Ponadto wygląda na to, że

— 211 —

w tym czasie koniecznym było zwrócenie uwagi, przede wszystkim tych z Ankary, na prawdy wiary (ar. iman) zawarte w dziełach Światła. In sza'allah, przeniesienie tam naszej sprawy posłuży jako znaczące przebudzenie.

Wasz brat
Zubeyir
List Nauczyciela dotyczący gości

Muszę przeprosić wszystkich moich przyjaciół, a szczególnie moich gości.

Większość mego życia spędziłem w samotności, a przez trzydzieści do czterdziestu lat znajdowałem się pod dozorem policyjnym i atakowano mnie. Unikam rozmawiania z ludźmi i powstrzymuję się od niego, kiedy nie jest to konieczne. Również w przeszłości zbyt trudnym było dla mnie przyjmowanie materialnych i niematerialnych podarunków. Obecnie moi goście stali się liczni i potrzebują reakcji duchowej. Jak otrzymany w podarunku kęs pożywienia sprawia, że jestem chory, tak samo jest z niematerialnym podarunkiem takim jak gość czy rozmowa. Zwłaszcza jeśli goście zadają sobie trud przybycia do mnie z dalekich miast, by odwiedzić mnie i uścisnąć mi dłoń, jest to ważny duchowy podarunek. Nie jest to coś, za co mogę odpłacić, a ponadto taki podarunek nie jest tani, lecz raczej kosztowny. Nie sądzę, abym był godzien szacunku tego rodzaju i nigdy nie będę w stanie duchowo zań odpłacić. Oto, dlaczego - o ile nie jest to konieczne - zabroniono mi przyjmowania duchowych podarunków takich jak rozmowa, które są dla mnie niczym Boże łaski. Niektóre z nich sprawiają, że jestem chory, tak samo jak jestem chory, kiedy nie jestem w stanie całkowicie odpłacić za podarunek materialny. Dlatego nie powinniście czuć się zranieni ani odchodzić ze złamanym sercem.

Czytanie Traktatów Światła jest po dziesięćkroć korzystniejsze od odwiedzania mnie, również jeśli ktoś odwiedza mnie ze względu na życie ostateczne, wiarę i Koran. Jako że zerwałem więzi łączące mnie ze światem, rozmowa dotycząca tego świata nie ma sensu. Jeśli chodzi o życie ostateczne, wiarę i Koran, nie jestem wam potrzebny, ponieważ istnieją Traktaty Światła, a szczególnie listy włączone do mojej biografii. Nie umiem rozmawiać nawet z mymi najbliższymi braćmi, jeśli nie jest to konieczne. Chciałbym rozmawiać jedynie z niektórymi ludźmi o służbie

— 212 —

dla rozpowszechniania i wydawania Traktatów Światła. Kiedykolwiek poczuję chęć porozmawiania o tych kwestiach, takie rozmowy staną się dla mnie dopuszczalne i nie zaszkodzą mi.

Chciałbym poinformować tych, którzy przybywają, by mnie odwiedzić, a nie wiedzą o tej kwestii, że kilka lat temu ogłosiłem w gazetach, iż jeśli chodzi o tych, którzy przybywają, aby mnie odwiedzić, a szczególnie tych, którzy nie mogli zobaczyć się ze mną po odbyciu dalekiej podróży, to włączyłem ich do mych modlitw i modlę się za nich każdego ranka. Oto dlaczego nie powinni oni czuć się zranieni.

Said Nursi

Drogi bracie Salihu!

Nasz Nauczyciel przesyła wiele pozdrowień pokoju dwóm prawdziwie pobożnym parlamentarzystom oraz tobie i po tysiąckroć mówi tobie oraz im: "Niech Bóg pobłogosławi!" (ar. baraka-llah).

Ponadto nasz Nauczyciel mówi:

Dawno temu spodziewałem się tego, że z okolic Urfy wyłonią się silne ręce, które przyjmą Traktaty Światła, ponieważ Urfa jest niczym centrum Anatolii, Arabii i Kurdystanu. Gdyby Światło mogło się tam osiedlić, dopomogłoby to w jego rozpowszechnianiu we wszystkich tych trzech regionach. Składam niekończące się podziękowania Wszechmocnemu Bogu za takich wojowników młodzieży, jak Sajjid Salih oraz dwaj wartościowi, dokładający starań i pobożni parlamentarzyści, którzy stanęli w gotowości obok Traktatów Światła. Ponadto przesyłam im szczególne kopie moich ksiąg, które nabyłem za własne pieniądze i poprawiłem, gdy cierpiałem z powodu otrucia. Choć prosiło o nie wiele innych miejsc oraz inni ważni ludzie, przedkładam Urfę nad wszystkie te miejsca. In sza'allah, wyślę im więcej ksiąg.

Sajjid Salih i obaj ci dokładający starań parlamentarzyści, in sza'allah, wykonają tam doskonałą służbę na rzecz Koranu i wiary (ar. iman). Pokładamy w miłosierdziu Boga nadzieję na to, że ich starania przekształcą tamten obszar w próbkę Medresetu'z-Zehra w Isparcie i Uniwersytetu Al-Azhar w Egipcie, a także utorują drogę dla otwarcia małych szkół muzułmańskich podobnych medresom Damaszku i Bagdadu.

— 213 —

Jako że metodą Traktatów Światła jest najbliższa przyjaźń (ar. chilla) i jako że Urfa jest miastem Proroka Ibrahima (niech będzie z nim pokój), który był Przyjacielem Boga (ar. Chalil al-Allah) [48], in sza'a-llah, zalśni tam przyjaźń (ar. chilla) Proroka Ibrahima. Jest również bardzo możliwe, że jeśli wyzdrowieję z tej choroby będącej wynikiem otrucia, szczerze zapragnę udać się do Urfy następnej zimy.

Tu kończą się słowa naszego Nauczyciela. My również przesyłamy pozdrowienie pokoju i wyrazy szacunku.

Twoi bracia w służbie Traktatów Światła
Ziya i Mehmed

Każdego ranka modlę się za ludzi z Urfy, za ich rodziny i dzieci oraz za tych, którzy spoczywają w grobach. Ja również przesyłam pozdrowienie pokoju wszystkim z Urfy. Urfa jest błogosławiona wraz z jej glebą i kamieniami. Jestem bardzo chory i proszę, aby ludzie z Urfy również modlili się za mnie.

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Said Nursi
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪

[49]

اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ اَبَدًا دَائِمًا

Moi drodzy, wierni bracia!

Dwudziestej siódmej nocy tego błogosławionego miesiąca ramadan, którą świat islamu uznaje za Noc Przeznaczenia (ar. Lajlat al-Qadr), miałem silny ból żołądka, będący wynikiem pewnego rodzaju zatrucia związanym z inną straszliwą chorobą, która - jak czułem - rozprzestrzeniała się do moich nerwów, świadomości i serca. Kiedy byłem poddany tak straszliwym warunkom zarówno fizycznym, jak i duchowym, moja litość nasunęła mi na myśl cierpienia, jakich doświadczają wszystkie istoty żywe. Nagle poczułem w mej duszy ból cięższy od własnego. Równocześnie doświadczyłem smutku i rozpaczy

— 214 —

cięższych od mych dwóch chorób, a to poprzez fakt, że będąc u kresu mojego życia, mając ponad osiemdziesiąt lat, będę niezdolny do działania w moją być może ostatnią Noc Przeznaczenia, dającą osiemdziesiąt lat duchowego życia. Kiedy moje nerwy odczuwały ów miażdżący ból, wykonujący obowiązek nakazującej zło duszy (ar. nafs), ulgę przyniosła mi tajemnica wersetu zwanego hasbija ajat . Nieskończone dzięki niechaj będą Wszechmocnemu Bogu za to, że poprzez rozproszenie owych trzech chorób byłem w stanie je znieść. Owa tajemnica przyniosła mi ulgę w tych trzech chorobach, stosując swoje remedia w następujący sposób:

Jak udowodniono to w traktacie Podarunek dla chorych, jak dla ludzi, którzy są cierpliwi i polegają na Bogu, godzina fizycznej choroby może być warta tyle, co dziesięć godzin oddawania czci Bogu, a podczas Nocy Przeznaczenia (ar. Lajlat al-Qadr) nawet więcej, tak w ten sam sposób ów stan, jakiemu podlegałem podczas Nocy Przeznaczenia, może zastąpić akty czci, jakich nie mogłem wykonać z powodu mej słabości, co dało mi lekarstwo przynoszące całkowitą ulgę.

Jeśli chodzi o chorobę żalu z powodu chorób i cierpień wszystkich istot żywych, jaki czułem poprzez tajemnicę litości, w jednej chwili, dzięki przejawowi niebiańskiego miłosierdzia Boga - to jest poprzez wiedzę o tym, że litość, łaskawość i miłosierdzie Stwórcy w zupełności wystarczą owym istotom - ich cierpienia zostały przekształcone w rodzaj przyjemności i w nagrodę dla nich, a jako że rozciąganie swej litości dalej niż sięga Boże miłosierdzie jest bezsensowne i nieuczciwe, zatem owa wiedza przekształciła cierpienie wynikające z litości w duchową radość i przyjemność, co nie tylko przyniosło mi ulgę w chorobie, lecz także uleczyło mnie z niej.

W odpowiedzi na duchowe cierpienie wynikające z tego, że u kresu życia tracę tak niezmiernie cenny, duchowy skarbiec, znalazłem ulgę w wiedzy o tym, że każdy wybrany uczeń Światła pracuje poprzez swe suplikacje (ar. du'a)\i dobre uczynki w imieniu innych, w oparciu o tajemnicę wzajemnej współpracy. Jak jest to objaśnione w traktacie Hudżdżat az-Zahra oraz w Kluczu do królestwa Światła, poprzez recytację taszahhud oraz sury Al-Fatiha uczestniczymy w suplikacjach (ar. du'a) i oznajmianiu jedności Jedynego (at. tałhid) odmawianych wspólnie przez wszystkie byty stworzone i przez społeczność istot żywych, szczególnie poprzez żywioły ziemi, powietrza, wody i światła działające jak języki - poprzez dary życia wytworzone przez glebę, błogosławieństwa i pozdrowienia wyłaniające się z wody, wszystkie wychwalania i akty czci ukazujące się w powietrzu, a także materialne oraz duchowe

— 215 —

przyjemności i piękno wyłaniające się z żywiołu światła, zaś doceniając powszechną tajemnicę taszahhud oraz sury Al-Fatiha, obejmującą wychwalania Boga i podziękowania wyłaniające się ze wszystkich darów wszechświata, uczestniczymy w powszechnych aktach czci i prośbach o pomoc wypowiadanych przez wszystkie stworzenia, szczególnie istoty żywe, a poprzez potwierdzanie ich du'a i twierdzeń przez nasze słowa "amen", duchowo towarzyszymy na drodze prostej ludziom prawdy (ar. ahl al-haqq) i tym, którzy obrali drogę ludzi wiary (ar. ahl al-iman), zaś poprzez nasze słowa "amen" otrzymujemy swój udział w tej powszechnej tajemnicy. To wszystko przyniosło mi ulgę jeszcze tego samego wieczoru.

Stało się to tak wspaniałym remedium na me duchowe, bolesne choroby, biorące początek z mej niezdolności do tego, by w stanie mej choroby, słabości i rozpaczy służyć Bogu choćby w pomniejszy sposób, że poczułem duchową radość, jakiej nie czułem prawdziwie nigdy w latach najlepszego zdrowia i młodości, kiedy zwykłem recytować najbardziej zachwycające i przyjemne litanie (ar. ałrad). Składając niekończące się podziękowania Bogu, przyjmując i witając mą straszliwą chorobę, powiedziałem:

اَلْحَمْدُ لِلّٰهِ بِعَدَدِ عَاشِرَاتِ دَقَائِقِ شَهْرِ رَمَضَانَ ف۪ى كُلِّ زَمَانٍ
اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Wasz brat
Said Nursi
— 216 —
Nasz Nauczyciel mówi:
Oto, co powiem mym drogim braciom, którzy pragną spotkać się ze mną:

Nie mogę już znieść rozmawiania z ludźmi, chyba że jest to konieczne, a obecnie, z powodu otrucia mnie, fizycznej słabości, choroby i starości, mój stan uniemożliwia mi długie rozmowy. W odpowiedzi na to z całą pewnością informuję was o tym, że każda z ksiąg Traktatów Światła jest Saidem. Do którejkolwiek z nich zajrzycie, odniesiecie korzyść dziesięciokrotnie większą niż gdybyście mieli rozmawiać ze mną osobiście i spotkać się ze mną naprawdę. Podjąłem decyzję, że w zastępstwie spotykania się z tymi, którzy przybywają, aby spotkać się ze mną przez wzgląd na Boga, włączę ich do moich du'a, jakie odmawiam każdego ranka, i nadal będę tak czynił.

Obecnie to już dwa miesiące, od kiedy nasz Nauczyciel rozmawiał z kimkolwiek spośród jego pomocników. Kiedy mówi, jego gorączka rośnie. Pewnego razu wyjaśnił zawartą w tym mądrość po napomnieniu, jakie zostało oznajmione jego sercu:

Traktaty Światła sprawiają, że nie jestem już potrzebny. Nie ma już nikogo, kto potrzebowałby rozmowy ze mną. Poza tym w mym nieszczęsnym stanie mogę rozmawiać jedynie z dwudziestoma lub trzydziestoma spośród tysięcy mych przyjaciół. Jest bardzo możliwe, że zostałem powstrzymany od rozmów, abym nie uraził tysięcy ludzi przez wzgląd na dwudziestu. Proszę, aby (ci, którzy chcą mnie odwiedzić - uz. red. pol.) wybaczyli mi, że nie spotykam się z nimi osobiście.

Nauczyciel nie może znieść nawet uścisku dłoni i przyglądania mu się podczas Święta (ar. 'Id).

Oto dlaczego ci ludzie nie powinni czuć się urażeni.

— 217 —

Niniejszym załączamy list, jaki wysłaliśmy do pewnych członków parlamentu cztery lata temu, kiedy z powodu swej choroby nasz Nauczyciel wyznaczył mnie do tego, abym w jego imieniu udał się do Ankary i wziął udział w procesie sądowym Traktatów Światła. Przedstawiamy ten list waszej uwadze oraz uwadze szanownych członków parlamentu, jako że te same kwestie, przede wszystkim sprawa dotycząca propozycji wybudowania nowego uniwersytetu w prowincjach wschodnich, pozostają aktualne.

Przez ostatnie trzydzieści lat nieprzerwanie wyłaniały się dwie kwestie, uzupełniające jedna drugą, a będące sprawami najwyższej wagi dla świata islamu w owym czasie: zdumiewający rozwój Traktatów Światła w kraju i za granicą wraz z cudownym wrażeniem, jakie Traktaty pozostawiały po sobie w każdym miejscu, do którego docierały, a także trwająca pięćdziesiąt pięć lat inicjatywa założenia wielkiego uniwersytetu w prowincjach wschodnich. Oba owe godne pochwały i znaczące cele dotyczyły nie tylko tego narodu - a szczególnie czterystu milionów ludzi narodowości muzułmańskiej w prowincjach wschodnich - lecz również świata chrześcijańskiego, który rozpaczliwie poszukuje ustanowienia powszechnego pokoju. Oba są wszechstronnym i ogólnym heroldem głoszącym religię islamu i prawdy Koranu.

Przez pięćdziesiąt pięć lat, działając różnymi środkami, nasz Nauczyciel poczynił znaczące starania, pracując na rzecz założenia we wschodniej Anatolii muzułmańskiego uniwersytetu o nazwie Medresetu'z-Zehra, który byłby równy Uniwersytetowi Al-Azhar. Jego programem zawsze było podkreślanie, jak kluczowa jest ta kwestia. Jak nasz Nauczyciel wspomniał o tym w liście, w którym gratuluje w tej kwestii prezydentowi i premierowi, budowa owego Uniwersytetu Wschodniego w centrum świata islamu natychmiast stanie się powodem do dumy dla wszystkich krajów muzułmańskich. Nadzwyczaj wartościowe i uświęcone usługi oddane religii, a także duchowe i wieczne cnoty, pozostawione przez tysiące naszych szanownych i błogosławionych przodków będących uczonymi (ar. 'ulama), arifs i męczennikami (ar. szahidun) tego kraju, będą ucieleśnione przez ten uniwersytet, który będzie kontynuował ich służbę wierze (ar. iman) w szerszym zakresie.

Podstawową lekcją Uniwersytetu Wschodniego, na której będzie zbudowany jego program, są Traktaty Światła, będące komentarzem (ar.tafsir)objaśniającym prawdy wiary (ar.iman)Wszechmądrego

— 218 —

Koranu i ukazującym wszystkie swe lekcje zgodnie z nauką logiki, poprzez racjonalne, pozytywne i zrozumiałe dla rozumu dowody; są one dziełem wartym tego, aby było ono studiowane na wszystkich uniwersytetach i we wszystkich szkołach nowego tysiąclecia.

Po wschodnich prowincjach rozprzestrzeniają się medresy i nauczyciele, którzy są fontannami życia duchowego w tym regionie i pełnili tę rolę przez setki lat. Traktaty Światła ukazały się jako produkt jednego z ich uczniów, a poprzez ów końcowy świetlisty owoc ci błogosławieni nauczyciele jeszcze raz podejmą rolę duchowych przywódców oraz będą kontynuowali wykonywanie swych świetlistych obowiązków i służby Koranowi, a także dostarczą ową służbę całemu wielkiemu światu. Z całej duszy mamy nadzieję na to, że tak się stanie, tego oczekujemy i o to błagamy miłosierdzie Boga. Warunki dzisiejszych czasów i potrzeba ustanowienia powszechnego pokoju obecnie stanęły w jednym szeregu z naszymi modlitwami, zgodnie mówią (po nich - uz. red. pol.) "amen, amen" i nadal będą to czynić.

Tak, przez wzgląd na to, że są programem Uniwersytetu Wschodniego odnośnie do islamu, Traktaty Światła, będące produktem i wszechstronnym rezultatem długiej tradycji otrzymywania nauki oraz nauczania na Wschodzie, są znaczącą sprawą dla każdego, ktokolwiek pracuje w interesie islamu, tego narodu i świata islamu. Obecne zapotrzebowanie na Traktaty Światła w Ameryce i Europie, a także ich rozprzestrzenianie się w tych regionach, ukazują nadzwyczajne znaczenie naszych twierdzeń.

Mustafa Sungur
Ktoś przeczytał mi artykuł, który, jak widzę, szerzy kłamstwa i oszczerstwa pod pięcioma względami. Takie oszczerstwa mogą wyrządzić wielką szkodę zarówno Isparcie, jak i wydawcom tego artykułu.

Kłamstwo pierwsze: Nazywając tych, którzy czytają Traktaty Światła, uczniami szejka (ar. muridun) [50], a ich drogę tariką, oskarża się mnie o to, że udzielam lekcji w tarice.

Tymczasem ci, którzy dobrze mnie znają, wiedzą, że - jak udowodniłem to w sądach - moje lekcje oparte są na prawdach wiary (ar. iman) i Koranu, nie na metodzie tariki. Ci, którzy słuchają mych lekcji, są zwani uczniami Światła. Naszą metodą nie jest tariqa, lecz prawda (ar. haqiqa) wiary (ar. iman).

— 219 —

Kłamstwo drugie: Gazeta rozpowszechniająca oszczerstwa próbuje wciągnąć do tego inne gazety, cytując je oraz mieszając niewłaściwe określenia, i mówi: "Młodzież w Egirdir rozpoczęła kampanię przeciwko Saidowi i jego uczniom (ar. muridun)".

Wszyscy młodzi ludzie w Isparcie i Egirdir wiedzą, że jest to całkowity fałsz. Zaprawdę, kiedy usłyszeli to młodzi ludzie z Isparty i Egirdir, gniewnie zaprotestowali. Tylko jeden człowiek z Egirdir, który nie jest młody, napisał nieco krytyczny artykuł o spotkaniu ze mną, do jakiego doszło trzydzieści lat temu. Jakim rodzajem kłamstwa jest opisywanie tego jako "kampanię rozpoczętą przez młodzież"? Tymczasem, niezależnie od tego, kim są, zawsze postrzegałem młodych ludzi jako braci. Nigdy nie słyszałem o tym, aby w Isparcie lub Egirdir miała być prowadzona jakaś "kampania" przeciwko mnie lub moim uczniom.

Oszczerstwo trzecie: Ta oszczercza gazeta posuwa się do cytowania innego człowieka i mówi: "Said i jego uczniowie (ar. muridun) potajemnie zajmują się polityką. Grożą oni zmianą systemu rządów poprzez zakłócenie porządku i bezpieczeństwa publicznego".

Dowodem tego, iż jest to kłamstwo, jest fakt, że przez dwadzieścia osiem lat pięć sądów orzekło uniewinnienie i ukazało, że nie mam żadnych powiązań z polityką, zaś fakt, że nie istnieje żadna wskazówka takiego stanu rzeczy, ukazuje, jak ciężkie jest to oszczerstwo. Zaprawdę, wszyscy moi przyjaciele mogą zaświadczyć, że przez trzydzieści pięć lat trzymałem się z dala od polityki, co jest prawdą ustaloną przez sądy.

Oszczerstwo czwarte: Ta gazeta mówi: "Said Nursi odnosi się do pewnych kobiet jak do szatanów".

Prawda o tym oszczerstwie jest następująca: "W przeszłości, proporcjonalnie do liczby skąpo ubranych kobiet, zwłaszcza dziewcząt chrześcijańskich, w dużych miastach, muzułmańska moralność doznała szkody (poprzez działania ludzi pozostających - uz. red. pol.) pod rozkazami Szatana". Te słowa, które były wypowiedziane o nielicznych kobietach ubierających się nieskromnie, zmieniono i w podły sposób przekręcono je tak, jak gdyby odnosiły się do wszystkich kobiet. W moim traktacie zatytułowanym Rozmowa z kobietami jest oczywistym, jak wielki szacunek, ważność i cnotę przyznaję kobietom, a także jak, zaprawdę, wychwalam je za to, że są daleko przed mężczyznami, jeśli chodzi o litość - jako że litość jest ważną zasadą Traktatów Światła - i zwracam się do nich słowami "moje szanowne siostry", uznając ich wysoki poziom szczerości (uczynków - uz. red. pol.) i szczerości intencji (ar. ichlas).

— 220 —

Obelżywe oszczerstwo piąte: Odnosząc się do moralności i władania islamu jako wstecznych i reakcyjnych, gazeta posuwa się do opisywania ich jako "nikczemnej idei". To nie tylko kłamstwo oparte na niewierze (ar. kufr), które sprawia, że ziemia drży; to zdrada wobec ludzi Isparty i uczniów Światła, a raczej wobec świata islamu.

Bardzo chory i stary
Said Nursi
Poniższa odpowiedź została udzielona na sfabrykowane wiadomości o tym, jakoby Nauczyciel miał odwiedzać okoliczne wioski. Te wiadomości nie powinny być powodem alarmu.

Ta petycja skierowana jest do policji Isparty, której funkcjonariusze gościli Nauczyciela w swej prowincji przez ostatnie dwa lata.

1. Kiedykolwiek przez ostatnie trzydzieści lat nasz Nauczyciel podróżował po prowincjach i dystryktach serca Anatolii, zawsze uważał się za gościa sił policji, których funkcjonariusze zawsze traktowali go przyjaźnie i opiekowali się nim. Nasz Nauczyciel skutecznie służył prawdom wiary (ar. iman), od kiedy trzydzieści lat temu w Isparcie zaczął spisywać Traktaty Światła, które są prawdziwym i olśniewającym komentarzem (ar. tafsir) do Koranu. Jedną z doczesnych korzyści tej służby wskazującej na życie ostateczne przez wzgląd na wiarę jest fakt, że w sercu każdego człowieka umieszcza ona strażnika zakazującego zła. W konsekwencji tego Traktaty służyły utrzymaniu porządku i bezpieczeństwa publicznego.

Tak, Nauczyciel działał zgodnie z zasadą wyrażającego prawdziwą sprawiedliwość wersetu koranicznego:

وَ لَا تَزِرُ وَازِرَةٌ وِزْرَ اُخْرٰى

[51]

który oznacza: "Człowiek nie może być odpowiedzialny za błąd innego człowieka", a także zgodnie z zasadą Koranu, która zastrzega: "Prawo niewinnego człowieka nie może zostać poświęcone nawet przez wzgląd na setkę złoczyńców", oraz rozpowszechniał on ideę, wedle której wyrządzenie krzywdy dziewięćdziesięciu niewinnym ludziom z powodu dziesięciu tyranów jest całkowicie sprzeczne z prawdziwą sprawiedliwością oraz z nakazami i zakazami Koranu. W odpowiedzi na prześladowania, jakim

— 221 —

został poddany, powiedział i nadal mówi: "Poświęcę nie tylko moje życie doczesne, lecz również moje życie ostateczne".

Jak zostało to przyznane przez ludzi troszczących się o dobro społeczeństwa oraz potwierdzone przez tych, którzy są życzliwi, poprzez lekcje Traktatów Światła dotyczące prawd wiary (ar. iman) oraz poprzez zasady Koranu zastosowane w mowach obrończych, które poskutkowały uniewinnieniem w każdym procesie, Nauczyciel dostarcza społeczeństwu prawdziwych lekcji, które poprowadzą ludzi ku szczęściu w tym życiu i w życiu ostatecznym, a także służą jako najbardziej znaczące narzędzia ustanowienia porządku społecznego i bezpieczeństwa publicznego. Wobec licznych dochodzeń i uniewinnień orzeczonych przez sądy w ciągu ostatnich trzydziestu lat, przy całkowitej wolności przyznanej jego księgom, a także uznaniu i poklasku, z jakim spotkały się po ich rozpowszechnieniu na wielką skalę i rozprzestrzenieniu się po całej Anatolii, a także po ważnych centrach świata islamu i niektórych krajów zachodnich, nie istnieje nic, co można by było uznać za podlegające oskarżeniu przestępstwo i wysunąć przeciwko temu człowiekowi, którego najgłębsze sekrety zostały zbadane z największą uwagą i nadano im największe znaczenie.

Oto po jednej stronie mamy występny reżim niewiary (ar. kufr) taki jak komunizm, który powstał przeciwko religii, moralności i tradycji; który podbił pół Europy i Chiny, przynosząc wielkie zniszczenie i wywołując konflikt społeczny na całym świecie; który wymaga podjęcia prewencyjnych środków ostrożności przez narody i kraje; który obecnie, poprzez tajne stowarzyszenia zepsucia i konfliktu, zaczął zwracać swój straszliwy zgiełk przeciwko temu krajowi. Z drugiej strony przedstawiamy trwającą trzydzieści lat, wszechstronną, szczerą i skuteczną służbę, a także więcej niż setki tysięcy czytelników dzieł Saida Nursiego, Traktatów Światła, jakie rozeszły się w setkach tysięcy kopii, a odnośnie do czytających je ludzi - zgodnie z policyjnymi raportami - nie odnotowano ani jednego przypadku naruszenia porządku publicznego, co jest świadectwem następującej prawdy: Traktaty Światła są koraniczną barierą wiary (ar. iman), która powstała przeciwko owemu destrukcyjnemu prądowi (jakim jest komunizm - uz. red. pol.). Prawdę tę poświadczają również sumienni oficerowie policji.

Prócz duchowych i związanych z życiem ostatecznym korzyści ze służby wierze (ar. iman) nasz Nauczyciel objaśnił niegdyś znaczącą korzyść na tym świecie odnoszącą się do narodu - a czas udowodnił, iż jest to prawda. W swoim czasie powiedział:

— 222 —

Obecnie istnieją dwa przerażające prądy, które zagrażają temu krajowi i temu narodowi przez wzgląd na ich szczęście na tym świecie i na ich szczęście wieczne.

Pierwszy to straszliwy prąd ateistyczny przychodzący z północy. Wobec jego prób dokonania duchowej inwazji na ten kraj koniecznym jest odpowiedzenie mu poprzez prawdy Koranu i światła wiary (ar. iman), ponieważ jako że destrukcja owego ateistycznego prądu jest rodzaju duchowego, odpowiedź na nią również musi być duchowa. Traktaty Światła, które są blaskami koranicznych prawd, powstają przeciwko owemu prądowi zbłądzenia jak bomba atomowa służąca duchowej naprawie szkód.

Odpowiedzią na drugi jest wykorzenienie wszelkiej wrogości, jaką świat islamu może żywić wobec ludzi tego wielkiego narodu, który przez tysiąc lat służył jako bohaterska armia islamu oraz jego chorąży, a także przekonanie (ludów świata islamu - uz. red. pol.) o tym, że jak Turcy byli wojownikami islamu, tak są nimi nadal, i zyskanie w ten sposób braterstwa czterystu milionów (muzułmanów - uz. red. pol.) wobec tego narodu - co jest najważniejszym sposobem przysłużenia się jego doczesnemu szczęściu. Traktaty Światła spełniły czynem ową służbę, rozpowszechniając w tym kraju prawdy wiary (ar. iman).

Wcześniej pewien uczeń Traktatów Światła położył kres rosyjskiej propagandzie we wschodnich rejonach przygranicznych, przygotowując kazania na podstawie Traktatów Światła. To pokazuje, jak jeden uczeń Światła może przysłużyć się narodowi, jego porządkowi i bezpieczeństwu publicznemu tak bardzo, jak cała armia. Jako że celem i zamysłem Traktatów Światła jest służba wierze (ar. iman) wyłącznie w odniesieniu do życia ostatecznego i w kręgu przyjęcia owej służby przez Boga, zatem wszystkie doczesne korzyści, jakie przynoszą Traktaty, mogą być pośrednio uważane za korzyści dla życia społecznego.

2. W konsekwencji przetrzymywania w izolacji i odosobnieniu przez ostatnie trzydzieści do czterdziestu lat, a także choroby i kar więzienia, Nauczyciel nie jest w stanie rozmawiać z kimkolwiek, o ile nie jest to konieczne; uraził swych przybyłych z daleka przyjaciół, odrzucając ich prośby o spotkanie z nim, a także odmawia tego, aby miał zobaczyć się z kimkolwiek spośród jego pomocników przez cały czas od modlitwy po zachodzie słońca (ar. salat al-maghrib) aż do rana. To ukazuje prawdę tak oczywistą, że nie ma nic więcej do powiedzenia.

— 223 —

Nasz Nauczyciel Said Nursi od młodych lat miał naturalną skłonność do życia w samotności i uczynił swoją życiową zasadą to, by nie spotykać się z kimkolwiek, jeśli nie jest to konieczne. Zaprawdę, nie wezwał nawet swego jedynego żyjącego brata, którego nie widział przez trzydzieści lat, choć ten mieszka w pobliskim mieście. Ponadto również jego pomocnicy nie mogą wchodzić do jego pokoju od wieczora aż do rana, jeśli nie jest to absolutnie konieczne. Z powodu trwającej ciężkiej choroby oraz niezdolności do spotkań z kimkolwiek nie ma on innego wyjścia, jak tylko odprawiać wielu jego przybywających z daleka przyjaciół, a w ten sposób urażać ich.

Funkcjonariusze policji, którzy przez ostatnie trzydzieści lat traktowali Nauczyciela przyjaźnie, zaświadczyli to, jak z pomocą Traktatów Światła wspiera on ich pracę poprzez jego znaczącą i nadzwyczajną służbę na rzecz utrzymania porządku i bezpieczeństwa publicznego. Pozytywne wrażenie w temacie człowieka, którego całe życie upłynęło pod takim nadzorem oraz na procesach sądowych, nie powinno zostać wywrócone do góry nogami przez sfabrykowane raporty pewnych ludzi wrogich wobec religii. Zaiste, tego oczekujemy od ludzi odpowiedzialnych za utrzymywanie praw społecznych.

3. Nasz Nauczyciel jest bardzo chory i nie może wyjść z domu nawet dla odprawienia modlitwy piątkowej (ar. salat al-dżumu'a). Kiedy rzeczywiście czuje potrzebę zmiany klimatu, od czasu do czasu odwiedza z tego powodu wioskę Barla i zostaje tam, w małym pokoju, w którym trzydzieści lat temu mieszkał przez dziesięć lat. Latem niekiedy podróżuje po mało zaludnionych okolicach przez dwie lub trzy godziny, dla krótkiego odpoczynku. Z powodu podeszłego wieku oraz tego, że nie jest on w stanie odbywać długich spacerów, a także aby nie być zakłopotanym przez publiczny szacunek, z jakim mógłby się spotkać, gdyby go zobaczono, odbywa owe przejażdżki samochodem. Dla wyżej wymienionych powodów nie odwiedza innych wiosek ani miejscowości w sąsiedztwie, nawet miejsc, w których mieszkają ludzie przyjaźniący się z nim od trzydziestu lat.

Zatem taki jest jego stan oraz prawda o całej sytuacji.

Uczniowie pozostający do jego usług
Tahiri i Zubeyir

Przypis: Oto prawda ukazująca fałszywość twierdzeń wysuniętych przez oskarżenie, które rozprzestrzeniły się, docierając do wielu miejsc. Została ona przekazana naczelnikowi policji z Ankary.

— 224 —
Uczniowie Światła są strażnikami porządku publicznego

Dowód tego, że uczniowie Światła utrzymują porządek publiczny, jest następujący:

Policja sześciu prowincji nie odnotowała żadnego incydentu związanego z żadnym spośród sześciuset tysięcy uczniów, którzy przez dwadzieścia osiem lat byli poddawani nieuczciwemu traktowaniu. Zaprawdę, w odpowiedzi na oskarżenie prokuratora z Afyon Nauczyciel zmusił go do milczenia, mówiąc:

"Czy istnieje choćby jeden incydent, jaki może pan ukazać nam dla poparcia swojego twierdzenia? Nie może pan tego uczynić. Zatem w jaki sposób wysuwa pan takie oskarżenie? Prócz pomniejszego wydarzenia dotyczącego pewnego młodego ucznia, które nie ma związku ze sprawą, fakt, że nie istnieją raporty dotyczące incydentu, jaki miałby związek z choć jednym spośród sześciuset tysięcy uczniów, jest jasnym dowodem tego, że uczniowie Światła są strażnikami porządku publicznego".

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy bracia!

Chciałbym podzielić się z wami dobrą nowiną o tym, że jak podczas Nocy Przeznaczenia (ar. Lajlat al-Qadr) minęła moja straszliwa choroba, tak tym razem, kiedy podróżowaliśmy łodzią z Egirdir do Barli i złapała nas straszna burza, aspekt trudności zelżał, zaś burza stała się narzędziem wielkiego miłosierdzia.

Przy prawdopodobieństwie (wywrócenia się naszej łodzi do góry dnem - uz. red. tur.) wynoszącym sześć na siedem została przygotowana scena, na której mieliśmy - ja i sześciu naszych przyjaciół - zostać męczennikami (ar. szahidun), zaś jezioro miało stać się dla nas wielkim grobem. Również ta sytuacja była wskazówką faktu, że Traktatom Światła oszczędzono gróźb ich potajemnych wrogów oraz ich układanych na szeroką skalę planów. Jak liczne wydarzenia dotyczące Traktatów Światła miały związek z deszczem i tym, że był on rozpaczliwie potrzebny z powodu suszy, tak straszliwa sytuacja, w jakiej się znaleźliśmy, była wzmianką

— 225 —

o tym, że Traktaty stały się przyjętą przez Boga jałmużną nadobowiązkową (ar. sadaqa). Z zapałem ukazywanym przez wody posłuszne rozkazowi Bożego miłosierdzia jezioro, które jest jak matka deszczu, pospiesznie rozkołysało się z podekscytowaniem i entuzjazmem, aby wypełnić rozkaz Boga odnoszący się do Jego miłosierdzia. Wymierzyło ono policzek nam, uczniom Światła, i pogłaskało nasze twarze i oczy deszczem, który przyjął postać litościwego klapsa. Zinterpretowaliśmy ową sytuację jako widoczny gniew, który uderzył w nas w pewien duchowy sposób.

Jeszcze zanim zaczęły się burza i deszcz, poprzez przeczucie odczułem, że stawimy czoła pewnemu przerażającemu nieszczęściu, które pochwyci nas i posłuży jako klucz do skarbca miłosierdzia, zatem zacząłem po wielekroć recytować Wielką Tarczę (ar. Dżałszan al-Kabir) oraz formułę częstego wspominania Boga (ar. łird) Szejka Naqszbanda. Pośród fal kołyszących się z całkowitym entuzjazmem rozważałem fakt, że błogosławione jezioro jest podobne wielkiemu grobowi. Jako że ci, którzy odchodzą wskutek wydarzeń temu podobnych, uważani są za męczenników, a męczennik (ar. szahid)\jest podobny świętemu (ar.~łali),\nie żałowałem żadnego z mych sześciu będących na pokładzie przyjaciół - z wyjątkiem jednego dziecka, którego było mi żal. Silnik łodzi został rozbity, a żagle nie były nam żadną pomocą, ponieważ wiatr chlustający deszczem wiał w przeciwnym kierunku. Pośród wielkich fal, które uderzały przede wszystkim w naszą łódź, wyglądając tak, jakby miały uderzyć również w nas, łódź nie zatonęła. Bezpiecznie dotarliśmy do brzegu, przyjęliśmy to zdarzenie z całkowitą cierpliwością, złożyliśmy Bogu podziękowania i powiedzieliśmy:

اَلْحَمْدُ لِلّٰهِ عَلٰى كُلِّ حَالٍ

Chwała niech będzie Bogu za każdy stan prócz niewiary i zbłądzenia.

Said Nursi
Nasz Nauczyciel mówi, co następuje:

Przez ostatnie pięćdziesiąt do sześćdziesięciu lat służyłem wierze (ar. iman) przeciwko niewierze (ar. kufr) i dokładałem starań, aby ocalić ten naród od anarchii, która jest rezultatem niewiary. Ze wszystkich sił pracowałem dla zachowania porządku publicznego i pokoju, który jest rezultatem szczerości intencji (ar. ichlas) wynikającej ze służby wierze.

— 226 —

Dla ocalenia dziesięciu niewinnych ludzi przed doznaniem szkody z powodu jednego zbrodniarza poświęciłem wszelkie moje wygody, honor, godność, a jeśli będzie trzeba, poświęcę nawet moje życie i zniosę wszystkie prześladowania, wszystkie pozbawione znaczenia i bezsensowne spory. Przez trzydzieści do czterdziestu lat czyniono góry z dotyczących mnie spraw znikomych jak kretowiska i naprzykrzano mi się, wywołując burzę w szklance wody. Pomimo tego wszystkiego cierpliwie znosiłem takie traktowanie, jedynie przez wzgląd na zachowanie porządku publicznego, który jest rezultatem służby wierze.

Na przykład: Choć zawsze nosiłem ubranie tego samego rodzaju i stałem w nim przed sądami pięciu prowincji, a także przed stu dwudziestoma oficerami policji w sądzie w Stambule, nikt i nigdy nie wtrącał się do spraw mojego ubioru. Spędziłem nawet dwa miesiące, przechadzając się po Stambule, i ani razu nie wtrącono się do spraw mojego ubioru - ani też nikt nie ma prawa do tego, by to czynić. Ten człowiek żyje jako pustelnik, nie może iść do meczetu, nie odwiedza miejsc publicznych, podróżuje wyłącznie samochodem, nie rozmawia z nikim, jeśli nie jest to konieczne... a dla odpoczynku udaje się na przechadzki wyłącznie do niezamieszkałych miejsc w górach. Teraz powiedzcie, jakie prawo tego świata sprawia, by trzeba było wtrącać się do spraw mego ubioru?

Kiedy Nauczyciel podróżował samochodem do Stambułu w pewnej ważnej sprawie związanej z wiarą (ar. iman), wysłano do niego, który ma miliony gotowych do poświęceń uczniów, pewnych urzędników ze Stambułu, aby pod płaszczykiem prawa wywołali konflikt bezprawny pod dwudziestoma względami. Na tę próbę uczynienia góry z kretowiska w sprawie tak znikomej, która to próba była niekonsekwentna i bezsensowna na sto sposobów, nasz Nauczyciel odpowiedział: "Wykonywanie służby wierze (ar. iman) z całkowitą szczerością intencji (ar. ichlas) wymaga od nas praktykowania cierpliwości i wytrwałości w powstrzymywaniu anarchii i zachowywaniu porządku i bezpieczeństwa publicznego. Oto dlaczego wyrzekłem się osobistych wygód oraz godności i wybaczyłem (ludziom, którzy mnie prześladują - uz. red. pol.)".

W odniesieniu do wizyty Nauczyciela w Stambule, dwaj urzędnicy z prokuratury w Stambule przyszli, aby go odwiedzić. Nasz Nauczyciel powiedział im: "Moje oświadczenie w tej kwestii złożyłem wcześniej w sądzie. Sądy przeprowadziły dochodzenie i orzekły uniewinnienie. Nie mam nic więcej do powiekonnia".

Następnie powtórzył oświadczenie, jakie wysłał do sądu w Samsun, a odczytał przed sądem w Stambule. Ponadto przedstawił pewną liczbę

— 227 —

orzeczeń lekarskich, aby wyjaśnić, dlaczego musi nosić turban, a także jak bardzo potrzebuje odpoczynku i świeżego powietrza z powodu dręczącego go przenikliwego zimna oraz innych chorób. Pozostawanie w tym samym miejscu przez dłuższy czas nie jest dobre dla jego zdrowia, a nigdy wcześniej nie zechciał przedstawić tych raportów, ponieważ nie uznawał tego za konieczne.

Uczniowie Światła pozostający do jego usług
Tahiri, Zubeyir, Sungur, Husnu, Bayram
Ostatnia wola naszego Nauczyciela

Jest koniecznym, by majątek zarówno mojej osoby, jak też zbiorowej osobowości duchowej Traktatów Światła, został przekazany tym, którzy oddali siebie samych jako łaqf służbie Traktatom Światła, a szczególnie tym, którzy nie są w stanie utrzymać samych siebie.

Od kilku lat wiedzieli o tym wyłącznie wybrani uczniowie Światła, którzy zwykli otrzymywać to, co było im wysyłane. Jest koniecznym, by bracia, którzy mi służą, kontynuowali ten obowiązek jako moi przedstawiciele.

Powinni również utrzymywać solidarność.

Tak, zatwierdzam ten testament -

Said Nursi
Uwaga dotycząca ostatniej woli

(W ostatnich latach nasz Nauczyciel powstrzymywał się przed rozmawianiem z ludźmi. Rozumiemy, że w tej epoce zdarzają się sytuacje, w których ludzie doznają szkody przez podkreślanie swej doskonałości.)

Moja choroba została zesłana dla zachowania całkowitej szczerości intencji w metodzie Traktatów Światła. Jako że w tej epoce przeważa pretensjonalność ukryta pod płaszczykiem sławy i zaszczytów, wymaganym jest, by poprzez całkowitą szczerość intencji wyrzec się również egoizmu.

— 228 —

Przyjaciele powinni z daleka recytować surę Al-Fatiha za moją duszę, modlić się za mnie i odwiedzać mnie duchowo. Nie powinni przychodzić na mój grób. Nawet jeśli są daleko, dotrze do mnie ich recytacja sury Al-Fatiha. Poprzez najwyższą szczerość intencji (ar. ichlas) Traktatów Światła czuję potrzebę całkowitego wyrzeczenia się egoizmu. Spośród tych, którzy oddali samych siebie jako łaqf Traktatom Światła ci, którzy mi służą, powinni kolejno być blisko mego grobu, aby informować o tej kwestii nieproszonych gości.

Said Nursi
Oświadczenie premiera Menderesa dotyczące jego przemówienia w Konyi

Nasz korespondent donosi: Premier twierdzi, że jego słowa celowo zostały niewłaściwie zinterpretowane.

Ankara. Dziennikarz gazety "Zafer" zapytał premiera Adnana Menderesa o wiadomości dotyczące jego przemówienia w Konyi. Oto, co odpowiedział premier:

Na placu przed siedzibą władz Konyi wygłosiłem przemówienie do drogich mi ludzi z Konyi, którzy tłumnie się zebrali. Ujrzałem, jak moje słowa dotyczące sposobu, w jaki w tym kraju powinien być pojmowany sekularyzm, zostały całkowicie błędnie zinterpretowane przez pewnych dziennikarzy o złych intencjach. Twierdzili oni, że moje słowa były natury rozłamowej, że otworzyły drogę dla pewnych prawicowych polityków, że zniosły zakaz działalności religijnej, a w ten sposób naruszyły fundamentalne zasady rewolucji tureckiej.

Tym, co uderzyło mnie najbardziej we wszystkich napisanych (na ten temat - uz. red. pol.) artykułach, jest sposób, w jaki dla pewnych rezultatów zmanipulowano zamysł mojego przemówienia. Aby rzucić nieco światła na tę sprawę, pozwólcie, że jeszcze raz sięgnę do zapisu mojego przemówienia - takiego, jaki został opublikowany przez Agencję Informacyjną Anadolu. Oto, jak dokładnie brzmiały moje słowa:

"Pozwólcie, że powiem wam o tym, jak postrzegamy sekularyzm. Choć sekularyzm jest definiowany jako rozdział religii od polityki, przedstawia on także wolność sumienia. Nawet najlżejsze wątpliwości w temacie naszego zaangażowania w rozdział religii od polityki są nie do zniesienia.

— 229 —

Jeśli chodzi o kwestię wolności sumienia, naród turecki jest muzułmański i zawsze pozostanie muzułmański. Nauczanie ludzi oraz przyszłych pokoleń orzeczeń i zasad religii jest i zawsze będzie najważniejszym i bezspornym warunkiem zachowania muzułmańskiej tożsamości. Jednak jeśli nie będzie lekcji religii w szkołach, obywatele, którzy będą potrzebowali porady (religijnej - uz. red. pol.) oraz nauczania swych dzieci religii, zostaną pozbawieni tej możliwości. Jest sprawą kluczową, aby każde muzułmańskie dziecko mogło mieć dostęp do nauki religii, która jest jego naturalnym prawem. Nie jest możliwe, aby pozbawienie dzieci takiego prawa oraz odebranie im źródeł (nauki religii - uz. red. pol.) mogło być uważane za działanie na rzecz wolności sumienia. S٤ُ١o tak, zatem wprowadzenie religii w szkołach średnich jest właściwym środkiem, jaki należy podjąć.

Wierzymy w to, że społeczeństwo i naród nigdy nie przetrwa bez religii. Widzimy, jak nawet najbardziej rozwinięte narody praktykują swoją religię po oddzieleniu jej od spraw polityki i tego świata. Biorąc pod uwagę ten obecny prąd, całkowicie nierozsądnym jest oskarżanie naszego szlachetnego narodu o fanatyzm. Jak nasz naród jest mocno zaangażowanym w sprawy religii, tak w ten sam sposób ogólnie trzyma się praktyk religijnych, darząc je najczystszym z uczuć. Islam został przyjęty w najczystszy sposób przez świadomość i sumienie naszego narodu. Będziemy starać się o wyszkolenie nauczycieli, którzy będą mogli nauczać tożsamości muzułmańskiej oraz cnót i zasad islamu. W przyszłym roku Szkołę Imamów (i Kaznodziejów - uz. red. tur.) w Konyi ukończą jej pierwsi absolwenci. Jedynym właściwym rozwiązaniem jest, aby takie szkoły kontynuowały zapewnianie nauki poprzez wyższe studia religijne, a także aby zwiększała się liczba takich instytucji naukowych w całym kraju".

Powtarzając tę część mojego przemówienia wobec cnotliwego społeczeństwa tego narodu, chciałbym uczynić zupełnie zrozumiałym fakt, że to, co powiedziałem w moim przemówieniu, jest jasne i przejrzyste. Nie ma tu miejsca na żadne niejasności. Wszelkie omówienia (mojego wystąpienia - uz. red. pol.), które będą przedstawiane, muszą pozostać wierne temu jasnemu zapisowi. Nikt nie ma prawa do przekręcania moich słów i nikt nie może przypisywać mi intencji, jakie nawet nie przyszły mi na myśl.

Przypis: Zamierzałem napisać w imieniu ogółu uczniów Światła oraz niewinnych dzieci szkolnych list gratulujący premierowi jego przemówienia w Konyi. Obecnie memu sercu oznajmiono, że to przemówienie ukazuje i udowadnia powód, dla którego Traktaty

— 230 —

Światła zostały uwolnione. Włączyliśmy je jako suplement do naszych mów obrończych, a także do zakończenia odpowiedzi, jakiej nasz szanowny prawnik udzielił komisji rzeczoznawców. Zatem zamiast wysyłać list gratulacyjny, aby du'a czynione przez muzułmanów z Anatolii i wszystkich uczniów Światła stały się stojącą za premierem siłą duchową - jak źródłem siły duchowej stało się oznajmienie o przywróceniu azanu Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) - załączyliśmy jego przemówienie jako suplement do mowy obrończej naszego adwokata, w której powiedział on prawdę.

Jak mowa obrończa wygłoszona przez mecenasa Mihriego, który obalił wymówki wysuwane w celu skonfiskowania Przewodnika, tak również to przemówienie premiera wygłoszone w Konyi jest prawdą, która obala owe wymówki.

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Nasz Nauczyciel Said Nursi mówi:

Jako że Isparta prawdziwie jest mym rodzinnym miastem, całym mym jestestwem pragnę zyskać nagrody dla mego prawdziwie rodzinnego miasta i jego ludzi. Obecnie taka znacząca nagroda jest następująca:

Jak zwrot zbioru Traktatów Światła w Afyon wykonał wspaniałą służbę dla świata islamu, a nawet dla świata ludzkości, jak zmniejszył do zera błąd popełniany (przez sąd w Afyon - uz. red. pol.) przez osiem lat, tak w ten sam sposób, jako że w oczach świata islamu błogosławiona Isparta ukazuje świętość Uniwersytetu Al-Azhar w Egipcie i dawnego Damaszku, zaiste, ona również zwróci Traktaty Światła ich właścicielom i nie pozostanie w tyle za Afyon odnośnie do zdobycia owego wielkiego zaszczytu, lecz raczej prześcignie Afyon dwudziestokrotnie. Aby zyskać to wielkie dobro dla swego rodzinnego miasta, uczciwi urzędnicy sądownictwa z Isparty, patriotyczni Demokraci oraz pobożni ludzie z Isparty powinni dokładać starań dla zdobycia owego zaszczytu po stokroć większego niż ten, który spotkał Afyon, a także sprawić, by Traktaty Światła, będące produktem tej błogosławionej Isparty, zostały uwolnione i zwrócone - jak członek (parlamentu - uz. red. pol.) z Isparty, Tahsin Tola, przysłużył się zwrotowi

— 231 —

Traktatów Światła w Ankarze i Afyon tak bardzo jak setka ludzi, i już zdobył dla ludzi z Isparty połowę owego wielkiego dobra.

Uczniowie Światła pozostający do usług Nauczyciela

Od młodych lat nasz Nauczyciel nigdy nie poniżył się przed przywódcami najwyższej rangi, aby mógł zachować dostojeństwo wiedzy. Nie przyjmował również podarunków od ludzi. Obecnie stał się tak słaby, że jego zdrowie nie pozwala mu nawet na to, aby przyjmował podarunki, którym nie sprzeciwiają się ludzie wiedzy. Zaprawdę, nie jest w stanie nawet zjeść tego, co dajemy mu my, jego pomocnicy, bez dania czegokolwiek w zamian. Jeśli tak zrobi, staje się chory. Ten jego stan przybrał postać choroby chroniącej całkowitą szczerość intencji (ar. ichlas) Traktatów Światła, które nigdy nie mogą być narzędziem żadnej rzeczy. Doszliśmy do wniosku, że obecnie jego choroba uniemożliwia mu złamanie tej zasady.

Zaprawdę, kiedy dzięki rozpowszechnieniu Traktatów Światła na wielką skalę ogarnął nas świąteczny nastrój, zauważyliśmy, że dyskomfort sprawiają mu nawet uścisk ręki i konwersacja - będąca zwyczajem, jakiego można oczekiwać od ludzi wiedzy. Podczas tego błogosławionego święta nie mógł znieść uścisku dłoni ani rozmowy z najbardziej wybranymi spośród jego uczniów i braci, a nawet nie mógł wytrzymać tego, że patrzą mu w twarz. Ujrzeliśmy, że został napomniany i powstrzymany od tego przez chorobę, która opanowała go dla zachowania praktyki całkowitej szczerości intencji (ar. ichlas).

Zaprawdę, podczas swej choroby w błogosławionym czasie świąt powiedział swym uczniom, co następuje: "Koniecznym jest, aby mój grób pozostał ukryty, a jego położenie znali jedynie jeden lub dwaj spośród wybranych uczniów. Taka jest moja wola. Ponieważ prawda uniemożliwia mi konwersację na tym świecie, zatem zmusza mnie również do podjęcia takich środków po mojej śmierci".

Zapytaliśmy zatem naszego Nauczyciela: "Ci, którzy odwiedzają groby i recytują surę Al-Fatiha (za zmarłych - uz. red. pol.), otrzymują nagrodę. Jaka mądrość zawarta jest w tym, że uniemożliwiasz tym, którzy odwiedziliby twój grób, otrzymanie takiej nagrody?"

— 232 —

Odpowiedział: Jak Faraonowie dawnych stuleci sporządzali posągi, malowidła i kazali mumifikować swe ciała przez wzgląd na doczesne zaszczyty i rangi, tak w tej przerażającej epoce, z jej niedbalstwem egoizmu i samolubstwa, poprzez posągi, obrazy i media, ahl ad-dunja zwracają całą uwagę na siebie samych - odwracając ją od znaczenia wskazującego na coś innego (tur. manay-i harfi) i kierując ku znaczeniu wskazującemu na siebie (tur. manay-i ismi) - i wyobrażają sobie raczej przyszłość doczesną niż przyszłość życia ostatecznego. Zatem miast odwiedzania (grobów - uz. red. pol.), którego zwykło dokonywać się przez wzgląd na Boga, ahl ad-dunja praktykują odwiedzanie grobów, idealizując doczesną sławę i zaszczyty zmarłej osoby, co jest częściowo sprzeczne z prawdą. Abym zatem nie wyrządził szkody praktyce całkowitej szczerości intencji (ar. ichlas) Traktatów Światła, przez wzgląd na ową tajemnicę szczerości intencji dołączam do mojej ostatniej woli życzenie, aby mój grób pozostał nieznany. Czy ludzie będą na Wschodzie czy na Zachodzie, kimkolwiek by nie byli, recytowana przez nich sura Al-Fatiha dojdzie do duszy (zmarłego - uz. red. pol.).

Prawda, która uniemożliwia mi konwersację na tym świecie, zmusza mnie do podjęcia takich środków, które uniemożliwią mi to - nie w kategoriach nagrody, lecz w kategoriach tego świata - również po mojej śmierci.

Uczniowie pozostający do usług Nauczyciela
Kopia notatki
jaką nasz Nauczyciel wysłał do sądu w Afyon

Jestem dzisiaj tu, w Afyon, aby powinszować wam i wyrazić wam nasze uznanie. Dziękuję wam za to, że dbaliście o nasze księgi i chroniliście je przed uszkodzeniem, a także chwalę was za decyzję o wysłaniu naszych ksiąg do Ankary. Dziesięć lat temu pewne poufne listy, które zostały napisane wraz z innymi - a niektóre z nich zostały napisane w moim imieniu, lecz nie zostały podpisane przeze mnie ani opublikowane - stały się przedmiotem dochodzenia prowadzonego przez wasz sąd, który (ostatecznie - uz. red. pol.) zignorował je, ponieważ nie było w nich żadnego przestępstwa podlegającego oskarżeniu. Owe listy zostały zwolnione pod pewnymi ograniczeniami,

— 233 —

nie zostały opublikowane i zostały objęte powszechną amnestią. To listy, o których nie wiedziałem i które nie mają żadnego związku z księgami Traktatów Światła. Ponowne postawienie ich przed sądem wyłącznie przyczyni bezsensownego zajęcia sądownictwu i komisji rzeczoznawców. Oczekujemy, że - aby temu zapobiec i aby uniknąć przeciągania naszej sprawy - sprawiedliwy sąd uniknie mieszania mych poufnych listów z błogosławionymi księgami Traktatów.

Ten błogosławiony sąd orzekł już uniewinnienie w sprawie przeciwko naszym księgom i dwakroć postanowił zwrócić je ich właścicielom. Informujemy was o tym, że pięć innych sądów uwolniło te same księgi, które z pewnych powodów były przetrzymywane pod kluczem - niektóre z nich były kompletnymi dziełami, a niektóre jedynie częściami, jakie zostały skonfiskowane. Wszystkie zostały zwrócone ich właścicielom przez pięciu działających z osobna głównych komendantów policji. In sza'a-llah, wasze poczucie sprawiedliwości i dobra wola posłużą temu, by również te księgi zostały zwrócone.

Cierpiący w chorobie
Said Nursi
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Drogi Panie Adnanie Menderes,

my, członkowie Partii Demokratycznej będący uczniami Światła, mocno wierzymy w to, że nasz Nauczyciel Bediuzzaman, choć wycofał się z polityki na trzydzieści pięć lat, obecnie ze wszystkich sił, wraz ze swymi uczniami i poprzez swoje nauki, pracuje nad tym, aby Partia Demokratyczna pozostała przy władzy przez wzgląd na Koran, islam i naród.

Kiedy zapytaliśmy Nauczyciela o to, dlaczego wspiera Demokratów, odpowiedział:

Jeśli Demokraci upadną, do władzy dojdzie albo Partia Ludowa, albo Partia Narodowa. Partia Ludowa była odpowiedzialna za zbrodnie popełnione przez zepsutych Unionistów, za traktat z Sevres i za ograniczenia będące wynikiem wielu politycznych planów pierwszego przywódcy Republiki. Jako że bez mała całą jej piętnastoletnią działalność przypisano byłej partii rządzącej, szlachetny naród turecki nigdy dobrowolnie nie

— 234 —

wyniesie tej partii do władzy. Jeśli Partia Ludowa przejmie rządy, siły komunistyczne działające pod jej płaszczykiem przejmą kontrolę nad krajem. Jednakże muzułmanin nigdy nie będzie komunistą, lecz stanie się anarchistą; muzułmanina nie można porównywać do cudzoziemców. Z tego właśnie powodu, przez wzgląd na Koran, islam i naród, pracuję na rzecz utrzymania się Demokratów u władzy, aby do władzy nie doszła ta partia, która stanowi poważne zagrożenie dla naszego życia społecznego i dla narodu.

Jeśli chodzi o Nacjonalistów:

Jeśli ta partia za podstawę swych działań przyjmie wyłącznie islam, będzie ona nie tylko wspomagać Demokratów, lecz również nie sprzeciwi się im ani nie powstrzyma ich przed dojściem do władzy. Jeśli ta partia przyjmie za podstawę swych działań rasizm i turkizm, większość tego narodu, która nie jest rodowitymi Turkami - jedynie trzej ludzie na dziesięciu to rodowici Turcy, a pozostali mają domieszkę krwi innych narodów - wówczas szlachetny i niewinny naród turecki pozwoli na to, aby stronnictwo narodowe powstało przeciwko niej, jak stało się to na początku Wolności (tj. Drugiego Okresu Konstytucyjnego - uz. red. tur.). Wtedy Partia Narodowa pozostawi rodowitych Turków pod rządami cudzoziemców lub też - przy wykorzystaniu obecnej w tym kraju skłonności do rasizmu i nacjonalizmu - inne narodowości, które zostały sturkizowane, będą polegać na cudzoziemcach i oddadzą niewinny naród turecki pod ich panowanie. Skoro tak przedstawia się ta straszliwa i niebezpieczna sprawa, przez wzgląd na Koran, ten kraj i ten naród doradzam utrzymanie u władzy pobożnej Partii Demokratycznej, która szanuje religię. Oto lekcja, jakiej udzielam.

Panie Adnanie Menderes,

członkowie Partii Ludowej i Partii Narodowej są zazdrośni o wsparcie, jakie Demokraci otrzymali od błogosławionej i szacownej osobistości takiej jak nasz Nauczyciel Bediuzzaman, którego celem przez całe życie była służba zbawieniu tego kraju i tego narodu oraz udzielanie im lekcji. Mocno wierzymy w to, że podżegają oni do wszelkiego rodzaju wymówek i męczarni, aby zrzucić winę na rząd, a w ten sposób oddalić od niego naszego Nauczyciela i sprawić, aby nie był skłonny do wspierania Partii Demokratycznej.

— 235 —

Mamy nadzieję, że premier taki jak Pan, który powiedział: "Wypełnimy to, czego wymaga od nas religia. Religia nie stanowi żadnego zagrożenia dla tego kraju", przyzna całkowitą wolność księgom i osobie naszego błogosławionego Nauczyciela, który udzielił naszej partii tak wielkiego materialnego i duchowego wsparcia przez wzgląd na ten kraj, naród i islam. Z należnym szacunkiem prosimy o to, aby więcej nie nękano go ani mu nie dokuczano.

Członkowie Partii Demokratycznej będący uczniami Światła
Mustafa, Nuri, Nuri, Hamza, Suleyman, Hasan, Seydi, Recep, Ibrahim, Faruk, Muzaffer, Tahir, Sadik, Mehmed
Napomnienie dla Demokratów dotyczące ważnej prawdy

Obecnie istnieją trzy prądy działające na szkodę Koranu, islamu i tego kraju.

Pierwszym jest prąd komunizmu i ateizmu. Ten prąd może wyrządzić szkodę trzydziestu lub czterdziestu ludziom na stu.

Drugim jest komitet ustanowiony dla wywołania konfliktu poprzez promowanie ateizmu w Turcji i poprzez przecinanie więzi łączących Turcję z ziemiami, które były kolonizowane[52]. Może on wyrządzić szkodę dwudziestu ludziom na stu.

Trzecim jest stowarzyszenie polityków, którzy nie mają żadnego udziału w (praktykowaniu - uz. red. pol.) religii, a pracują nad założeniem wewnątrz islamu rodzaju sekty protestanckiej poprzez westernizację i upodabnianie (Turków - uz. red. pol.) do chrześcijan. Ten prąd może wyrządzić szkodę jedynie jednemu człowiekowi na stu lub tysiąc, a tych, którym wyrządzi szkodę, może zwrócić przeciwko Koranowi oraz islamowi.

My, słudzy Koranu i uczniowie Światła (tur. Nurcular), zawsze pracowaliśmy nad tym, by chronić prawdy Koranu przed dwoma pierwszymi prądami. Nasza metoda zabrania nam - na ile to tylko możliwe - spoglądania na sprawy tego świata i polityki. Teraz, kiedy zostaliśmy zmuszeni do tego, by się im przyjrzeć, ujrzeliśmy, co następuje:

— 236 —

Demokraci mogą dopomóc nam (tj. uczniom Światła; tur. Nurcular - uz. red. tur.) przeciwko owym dwóm przerażającym prądom. Ci spośród nich, którzy są pobożni, powinni już być zwróceni przeciwko owym dwóm siłom na mocy swych poglądów. Jednakże część spośród nich ma bardzo niewielki udział w (praktykowaniu - uz. red. pol.) religii, a podążając za metodą westernizacji i upodabniania (Turcji - uz. red. pol.) do Zachodu, są tymi, którzy wspierają ów trzeci prąd. Jednak ten prąd może wywrzeć wpływ jedynie na jeden procent ludzi, a raczej na jednego z tysiąca, aby stali się oni podobni protestantom i (innym - uz. red. pol.) chrześcijanom, ponieważ Brytyjczycy, którzy przez dwa stulecia rządzili dwustoma milionami muzułmanów, nie mogli sprawić, by choćby dwustu ludzi stało się protestantami. Nie potrafili.

Historia nigdy nie słyszała o tym, aby muzułmanin stał się chrześcijaninem lub z przekonaniem przedłożył inną religię nad islam. Z tego powodu - choć owa niewielka grupa wewnątrz partii rządzącej wspiera ten trzeci prąd kosztem religii, a w imię polityki - fakt, że Partia Demokratyczna ma obowiązek, by powstrzymać i oddalić dwa pierwsze straszliwe prądy, może przynieść niewiarygodną korzyść temu krajowi oraz islamowi.

Pod tym względem uważamy, iż jesteśmy zobowiązani do tego, by utrzymać Demokratów u władzy przez wzgląd na Koran i z pożytkiem dla Koranu. To nie tak, że spodziewamy się od nich dobra (dla nas samych - uz. red. pol.). Raczej, jako że w polityce sprzeciwiają się oni dwóm pierwszym przerażającym prądom, zapraszamy ludzi religii do tego, aby okazali wsparcie partii rządzącej, jako że uważamy, iż Demokraci posłużą pozbyciu się wielkiego zniszczenia kosztem bardzo ograniczonej szkody - szkody, której przyczynia niewielka grupa spośród nich, a którą poprzez analogię można porównać do ucięcia palca zamiast porąbania ciała na kawałki. Tym spośród nich, którzy są lekkomyślni w religii, ofiarowujemy napomnienie: "Strzeżcie się! Przylgnijcie do prawd islamu!". Życie, szczęście i pomyślność tego kraju i tego narodu tkwią w poleganiu na prawdach Koranu, zaś zyskanie stojących za waszymi plecami odwodów w postaci całego świata islamu; znalezienie czterystu milionów braci i sióstr poprzez islamskie braterstwo (ar. uchułła); droga do zbudowania prawdziwej przyjaźni z krajem tak wielkim jak Ameryka, która dokłada poważnych starań na rzecz religii - mogą dokonać się jedynie poprzez wiarę (ar. iman) i islam.

My, uczniowie Światła (tur. Nurcular) i słudzy Koranu, zarówno oznajmiamy to Demokratom, jak i modlimy się za ich sukces

— 237 —

w służbie islamowi. Ponadto prosimy o to, aby Traktaty Światła, które są wartościowym produktem naszego narodu, a wykonały nadzwyczaj pożyteczną i doniosłą służbę dla tego kraju, a obecnie także dla świata islamu, zostały uwolnione, nie podlegały konfiskacie i otrzymały wsparcie dla ich opublikowania. Wówczas Demokraci zyskają wsparcie pobożnych ludzi tego kraju i odnajdą zbawienie.

Said Nursi
Notatka, którą należy rozważyć
z zadziwieniem i wdzięcznością (ar. szukr)

Tajne komitety, które przez pięćdziesiąt lat były moimi wrogami, przez ostatnie dwadzieścia dziewięć lat knuły wszelkiego rodzaju spiski, aby wprowadzić w błąd sądownictwo i rząd oraz zwrócić je przeciwko mnie; uciekły się do wszelkiego rodzaju intryg, aż ostatecznie doprowadziły do sądowego dochodzenia i zbadania stu trzydziestu mych ksiąg i tysięcy listów. Wszystkie pięć sądów, które rozpatrywały naszą sprawę, orzekło na korzyść uniewinnienia wszystkich ksiąg, postanawiając, iż mają one być uwolnione i zwrócone właścicielom. W swej próbie zaalarmowania rządu i sądownictwa nasi potajemni wrogowie ponownie bardzo starali się powiązać nas z wydarzeniami w Malatyi, jednak decyzja podjęta przez dwadzieścia trzy sądy brzmiała: "Nie możemy doszukać się żadnego przestępstwa podlegającego zarzutom".

Choć podjęto wiele starań, aby w stu trzydziestu księgach napisanych przez człowieka takiego jak ja - który ma bardzo nieznaczne powiązania z ahl ad-dunja i który, podobnie jak Traktaty Światła, nie poświęci prawdy dla żadnej rzeczy - znaleźć pretekst, jaki można by wykorzystać przeciwko nam, nie znaleziono żadnego przestępstwa kryminalnego. Jedynie w Eskisehir znaleziono jedną kwestię dotyczącą zasłaniania ciała przez kobiety (tur. tesettur), która, po mojej obronie, została oddana pod

— 238 —

głosowanie wedle głosu sumienia (a nie w oparciu o fakty - uz. red. tur.). Tymczasem w ciągu dziesięciu dni badania dziesięciu listów napisanych przez kogo innego, kto wspierałby bogobojność (ar. taqła) tak jak uczniowie Światła, wykryto by pewne kwestie będące przestępstwem podlegającym oskarżeniu. Zatem fakt, że nie znaleziono niczego podlegającego oskarżeniu w tak bogatym materiale, mógł zajść jedynie poprzez jedną z dwóch rzeczy:

Albo jest to oczywista łaska Boga i Jego ochrona przejawiająca się w Jego miłosierdziu i litości wobec uczniów Światła i sług Koranu do tego stopnia, że wszystkie sądy, które zajmowały się naszą sprawą, traktowały ją z wysokim poczuciem sprawiedliwości i były wyczulone na to, aby uniknąć popełniania błędów, zaś pomimo tysięcy pretekstów wytoczonych przeciwko nam, dopomogły służbie uświęconej prawdy Koranu... My również całym naszym jestestwem składamy im wyrazy wdzięczności.

W dawnych czasach, kiedy sułtan procesował się z biednym człowiekiem, obaj pokornie stawali przed sądem. Sprawy sądowe za sprawiedliwych rządów Szlachetnego 'Umara (niech Bóg będzie z niego rad) oraz jego proces z prostym chrześcijaninem, a także fakt, że Szlachetny 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad) stanął przed sądem wraz z prostym żydem, ukazują, że sądownictwo może być jedynie narzędziem prawdy. Ci sędziowie, którzy zajmowali się naszą sprawą, musieli zdać sobie sprawę z owej wielkiej tajemnicy sprawiedliwości w odniesieniu do kwestii odnoszących się do nas. Oto dlaczego mimo wszystkich tortur, kar więzienia i prześladowań, jakim zostałem poddany przez minione dwadzieścia osiem lat, nigdy nie czułem się oburzony, a z powodu owej wielkiej tajemnicy nigdy nie przeklinałem członków sądownictwa. Przeciwnie, czułem w sercu uznanie i pewnego rodzaju wdzięczność oraz chwaliłem ich.

Said Nursi
— 239 —
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪
اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ اَبَدًا دَائِمًا

Moi drodzy, wierni, oddani i gotowi do poświęceń bracia!

Po pierwsze: Całym mym jestestwem winszuję wam waszej nadzwyczaj świetlistej służby wierze (ar. iman).

Po drugie: Pobożni Demokraci na ich konwencji w Ankarze poprosili, abym został wyznaczony na stanowisko w Ministerstwie Spraw Religijnych i pod pewnym pretekstem starali się sprawić, by pewni uczniowie Światła z Medresetu'z-Zehra przekonali mnie, abym się zgodził. W odpowiedzi powiem, co następuje:

Przesyłam wiele podziękowań wraz z pozdrowieniem pokoju członkom parlamentu oraz ich pobożnym przyjaciołom, którzy na tej konferencji zasugerowali moją kandydaturę, a także modlę się o ich sukces. Jednakże obecnie jestem niezmiernie słaby i chory, a stojąc w tak nędznym stanie u drzwi grobu, jestem niezdolny do tego, by wypełnić tak uświęcony obowiązek. Jednakże zbiorowa osobowość duchowa Traktatów Światła oraz zbiorowa osobowość duchowa wybranych, czystych i prawdziwych bohaterów islamu, in sza'a-llah, mogą wypełnić ów uświęcony obowiązek w moim zastępstwie, w moim imieniu i w sposób urzędowy, jak czyniły to nieoficjalnie i za zasłoną do tej pory. Im pozostawiam tę sprawę.

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Potrzebujący waszych du'a
Said Nursi
— 240 —
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
O tym, jak wiara obdarowała mnie rodzajem rajskiej przyjemności na tym świecie

Odkąd miałem dziesięć lat, byłem pozbawiony towarzystwa mej litościwej matki i nie miałem sposobności do tego, aby z nią porozmawiać. Będąc pozbawionym doznawania jej szacownej miłości, nie mogłem również zobaczyć się z mymi trzema siostrami, odkąd miałem piętnaście lat. Niech Bóg ześle miłosierdzie ich duszom, ponieważ wszystkie wraz z moją matką odeszły do królestwa pośredniego (ar. barzach). Miłe i słodkie rozmowy z krewnymi na tym świecie, litość i szacunek przez nich ofiarowywane - tego wszystkiego brakowało w moim życiu. Ponadto przez pięćdziesiąt lat nie widziałem dwóch z moich trzech braci - oby Bóg się nad nimi zmiłował - i również byłem pozbawiony radości wynikającej z pełnej szacunku miłości i litościwej troski dwóch tak cnotliwych, pobożnych i uczonych braci. Jednakże Traktaty Światła ukazały, jak w wierze (ar. iman) zawarte jest ziarno Raju, a kiedy podróżowałem z mymi czterema bohaterskimi duchowymi synami, którzy dopomagają mi w mojej służbie, mej duszy z pewnością użyczono ziarnka owej przyjemności.

Jako że przez całe życie byłem nieżonaty, nie mam dzieci i nie czuję, aby brakowało mi ich w życiu z tego powodu, że zostałem pozbawiony doznawania przyjemności i szczęścia wynikających z kierowania litości ku dziecku. Dziś, w odpowiedzi na owe cztery rany, Bóg zesłał memu sercu pewne słodkie znaczenie, które uleczyło moje rany pod trzema względami:

Po pierwsze: Zgodnie z objaśnionym w Traktatach Światła hadisem

عَلَيْكُمْ بِد۪ينِ الْعَجَائِزِ

W dniach ostatnich (ar. achirzaman) podążaj za szczerą religią i silną wiarą starszych kobiet w zastępstwie doznawania przyjemności płynącej z opieki i osobistej litości mej nieżyjącej już matki, Boże miłosierdzie we wszechobejmujący i ogólny sposób obdarowało mnie tysiącami matek, a to poprzez nadzwyczajną korzyść, jakiej doznały starsze kobiety dzięki Traktatom Światła oraz ich duchowym przyjemnościom. Również zamiast doznawania litościwej, siostrzanej radości oraz przyjemności ze strony mych nieżyjących już trzech sióstr, owe trzy korzyści, do których tęsknię, zostały zastąpione przez tysiące duchowych korzyści i przyjemności

— 241 —

setek tysięcy (kobiet - uz. red. pol.), które zesłano mi jako swego rodzaju młodsze siostry przez wzgląd na Traktaty Światła, a to dzięki ich du'a (ar. du'a i więzi ze Światłem. Jest wiele świadectw i znaków faktu, iż ta druga część jest prawdą, a moi bracia są tego świadomi.

Ponadto w miejsce poświęcenia, materialnego i duchowego wsparcia, miłości i litości, których zostałem pozbawiony na tym świecie przez śmierć mego brata, zamiast dwóch lub trzech rodzonych braci Boże miłosierdzie obdarowało mnie setkami tysięcy bohaterskich braci, którzy są jak prawdziwi bracia; którzy prawdziwie zapewniają mi troskę, wsparcie i pomoc; którzy, nie mówiąc już o wyrzeczeniu się życia doczesnego, zgadzają się na to, by poświęcić nawet swój majątek w życiu ostatecznym, aby wspomagać mnie w służbie Traktatów Światła.

Jako że nie mam rodzonych dzieci, w miejsce słodkiej litości jednego lub dwojga dzieci, której byłem pozbawiony, zostałem obdarowany setkami i tysiącami niewinnych dzieci przez wzgląd na to, że w przyszłości będą one wzrastać wraz z Traktatami Światła. To przekształciło owe trzy osobiste i pomniejsze stany tkliwości w setki i tysiące, a istnieje wiele znaków, które ten fakt ukazują. Zaprawdę, ci, którzy pozostają w mojej służbie, wiedzą, że na większości dróg Bolvadin i Emirdag niewinne dzieci okazywały mi tkliwość, przywiązanie i szacunek większe od tych, jakie okazywałyby swoim rodzicom. Wiele takich znaków ukazuje, jak pomniejsze, osobiste i poszczególne przyjemność, radość i litościwy szacunek zostały przekształcone w tysiąc takich uczuć w formie wszechobejmującej i powszechnej.

Jak ich błogosławione dusze, które mają zdolność przeczucia, tak owe niewinne dzieci odczuły poprzez przeczucie, iż Traktaty Światła powstaną i będą chronić je po ojcowsku - odnośnie do tego świata i do życia ostatecznego - do tego stopnia, że okazały im szacunek przewyższający ten, jaki okazują rodzicom. Zaprawdę, trzyletnia dziewczynka, której nie widziałem nigdy wcześniej, podbiegła do mnie boso przez ciernie, a choć szybko przejechaliśmy przez Bolvadin z tego powodu, że mam tam wielu przyjaciół (z którymi nie chciałem się spotkać - uz. red. pol.), nie mogliśmy uciec przed tymi dziećmi. Fakt, że owe dzieci okazały mi taki poziom litości i troski, jakiego nie okazują swoim rodzicom, choć nie znały mnie ani nie słyszały o mnie, sprawił, iż zaświadczam, że dla mej duszy (ar. nafs) i pragnień ich tkliwość jest ziarnem Raju tkwiącym w wierze (ar. iman), nawet w kategoriach mego cielesnego istnienia.

Said Nursi
— 242 —
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Zostaliśmy zmuszeni do tego, aby objaśnić nadzwyczajny i osobisty stan duchowy naszego Nauczyciela, aby nie urazić tych, którzy przybywali, by odwiedzić Nauczyciela, lecz zostali odprawieni i musieli odejść, nie zobaczywszy się z nim. Zaprawdę, z powodu niewielkiego niedbalstwa z naszej strony, Nauczyciel postanowił, by nasza służba, której tak potrzebuje, dobiegła końca, dopóki nie przypomniał sobie o poniższej prawdzie, po czym nam wybaczył. Owa prawda jest następująca:

Z największą jasnością pojęliśmy, że Nauczyciel spędził większość swego życia w samotności, nigdy nie przyjmował podarunków i stawał się chory, jeśli nie dał czegokolwiek w zamian. Obecnie w ten sam sposób jest dla niego trudne spotykanie się z przyjaciółmi, którzy chcą okazać mu szacunek i przyjaźń. Wiele razy zdaliśmy sobie sprawę z tego, że stawał się wyczerpany duchowo i czuł się, jak gdyby go uderzono, kiedy ściskano mu dłoń lub całowano jego ręce. Był również bardzo wrażliwy na spojrzenia ludzi, którzy mu się przyglądali. Choć dopomagaliśmy mu w jego służbie, my również unikaliśmy spoglądania na jego twarz, chyba że było to konieczne. Zawarte w tym tajemnica i mądrość z całą pewnością są następujące:

Przez wzgląd na fundamentalną zasadę Traktatów Światła, jaką jest szczerość intencji (ar.ichlas),rozmowa lub jakikolwiek przejaw nadmiernego szacunku mogą być oznaką umiłowania duszy (ar. nafs),\pretensjonalności (ar.~rija)\i sztuczności w tej epoce egoizmu, co przyczynia Nauczycielowi poważnego strapienia.

Oto, co mówi Nauczyciel:

Jeśli zamysł spotkania się ze mną powzięto dla życia ostatecznego i dla Traktatów Światła, wówczas Traktaty Światła sprawiają, że nie jestem potrzebny. Każda z milionów ich pozostających w obiegu kopii przynosi takie korzyści jak dziesięciu Saidów.

Jeśli zamysł wizyty dotyczy tego świata i spraw doczesnych, jako że zaciekle wyrzekłem się tego świata, jestem zrozpaczony, marnując czas na tak trywialne sprawy.

Jeśli wizyta ma na względzie służbę Traktatom Światła i rozpowszechnianie ich, wówczas moi prawdziwie oddani, służący mi uczniowie oraz moi duchowi synowie i bracia mogą spotkać się z gośćmi w moim imieniu, zatem nie jestem potrzebny.

— 243 —

Prosimy, aby ci z naszych braci, którzy podróżowali z daleka, a także inni nasi bracia, nie czuli się urażeni, ponieważ kiedy Nauczyciel poświęca innym nagrody za odmawianie litanii (ar. ałrad), które odmawiał wraz z innymi, którzy przybywali do niego przez ostatnie dziesięć lat, mówi: «O, Panie (ar.ja, Rabb)! Zapisz owe nagrody w księgach uczynków tych, którzy przybyli, aby mnie odwiedzić, lecz odeszli, nie spotkawszy się ze mną» i poświęca te nagrody ich duszom.

Dzielimy się tym stanem naszego Nauczyciela z naszymi braćmi.

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Uczniowie Światła pozostający do usług Nauczyciela

Wyjątek z gazety "Ileri" datowanej na 13.04.1957

Jak donosi nasz korespondent z Isparty: Fundamenty pod nowy meczet zostały położone błogosławionymi rękami Nauczyciela Bediuzzamana.

Nauczyciel Bediuzzaman położył pierwszą kielnię zaprawy pod budowę meczetu dla Trzeciej Dywizji Szkoleniowej.

Wspaniała ceremonia miała miejsce w Isparcie przy budowie meczetu, który ma zostać wzniesiony na terenie kompleksu Trzeciej Dywizji Szkoleniowej. Pierwsza kielnia zaprawy została położona przez autora Światła, Szanownego Nauczyciela, Bediuzzamana Saida Nursiego, który został zaproszony specjalnie w tym celu. Nauczyciel był z entuzjazmem pozdrawiany przez obecnych, następnie podszedł, by kłaść zaprawę swymi błogosławionymi rękami, a także odmówił modlitwę (ar. du'a).

— 244 —
Rozmowa z Huseyinem Avnim i Tahsinem Tolą

My, uczniowie Światła, którzy pozostajemy w służbie Nauczyciela i wykonujemy ją wedle jego metody, nie mamy żadnych powiązań z polityką. Jednakże, jako że Demokraci zezwolili na publikowanie Światła i nie kontynuowali trwających wcześniej prześladowań, zakazujących jego publikowania, przez wzgląd na Demokratów zainteresowaliśmy się wyborami. Podobnie jak wcześniej, wsparcie, jakie uczniowie Światła (tur. Nurcular) okazali Demokratom, dało im znaczącą przewagę. Byliśmy jednak skonsternowani tym, że Huseyin Avni, były minister sprawiedliwości, i Tahsin Tola, członek parlamentu z Senirkent, w wyniku wyborów utracili miejsca w parlamencie - a obaj wielce dopomogli Nauczycielowi i Światłu. Kiedy dzieliliśmy się z Nauczycielem naszym smutkiem z powodu tego, że dwaj najbardziej zasługujący (na wejście do parlamentu - uz. red. pol.) ludzie utracili miejsca w parlamencie, powiedział nam:

Nie smućcie się. Wszyscy razem powinniśmy winszować im, jako że ich służba dla rządu, kraju, narodu, religii i porządku publicznego, jaką wykonali w ciągu dwóch lat, jest równa służbie pięćdziesięciu lat. Jasnym dowodem tego jest fakt, że w cudowny sposób, bez kierowania do nich jakichkolwiek próśb, w tej samej chwili, kiedy zapragnąłem, aby Przewodnik został uwolniony, zarządzenie Huseyina Avniego dotyczące zwolnienia dwustu skonfiskowanych kopii Przewodnika przysłużyło się temu, by dwieście tysięcy ludzi skorzystało z Przewodnika, zaś Huseyinowi ofiarowali oni swe du'a. Również znaczące starania Tahsina Toli w Ankarze o to, aby Słowa (tur. Sozler) mogły zostać oficjalnie opublikowane, przysłużyły się bezpieczeństwu publicznemu, Demokratom, temu krajowi i temu narodowi tak bardzo, jak sto lat reprezentowania ich w parlamencie. Otrzymanie tak wielkiego, duchowego, prawdziwego zysku, szczególnie tego, który jest wieczny i odnosi się do życia ostatecznego, na razie wystarczy. Koniecznym jest, aby owe podobne wiecznym diamentom usługi nie zostały wykorzystane przez tych, którzy pracują jako urzędnicy rządowi czy parlamentarzyści, jako narzędzie ulotnych spraw podobnych do szkła, którego przeznaczeniem jest zostać rozbitym. Oto dlaczego winszuję im, a wy również powinniście im powinszować i modlić się za nich. Zaprawdę, ja również chciałem, aby Tahsin Tola został wybrany, by

— 245 —

mógł służyć Światłu, jednak jego wcześniejsza służba wystarczy. Otworzyła ona drogę (dla innych - uz. red. pol.) i nie jest już potrzebna.

Mehmed Kaya, Husrev, Tahiri,
Sungur, Zubeyir,Ceylan, Bayram
spośród uczniów Światła

Przypis: Nasz Nauczyciel dodał:

W kategoriach doczesnych z powodu utraty miejsca w parlamencie Tahsin stracił kilka papierowych lir. Jednak obecnie, gdyby coś miało być mu dane w zamian za jego służbę dla opublikowania Słów (tur. Sozler), przez wzgląd jedynie na mój udział pośród udziałów milionów innych ludzi - a mój udział w zysku jest równy pięćdziesięciu tysiącom lir - dałbym mu tak wielką sumę pieniędzy, gdybym je miał. Choć obecnie jest koniecznym przyjęcie takiego punktu widzenia, nie byłoby to rozważane, gdyby został on ponownie wybrany. Oto dlaczego nie powinien on smucić się tym, że nie został wybrany z powodu wtrącenia się do tej sprawy ateistycznych tyranów.

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Dopisek do ostatniej woli

Na trzydziestej stronie biografii wydanej przez Esrefa Edipa sześć spośród siedmiu cech charakteru Saida opisano w następujący sposób:

"Nigdy podczas swojego życia nie przyjmował on podarunków bez dania czegoś w zamian, a mimo swego krańcowego ubóstwa sześćdziesiąt lub siedemdziesiąt lat temu osobiście dostarczał swym uczniom środków do życia, samemu polegając na oszczędności i zadowoleniu z tego, co miał".

Jako że chwila dzisiejszego dnia i tajemnica owego dziwnego stanu zostały ustanowione lata temu, nadszedł czas, aby dopisać zakończenie do mojej ostatniej woli.

Nieskończone dzięki niech będą Wszechmocnemu Bogu za to, że przy mym krańcowym ubóstwie i samowystarczalności, a bez przyjmowania

— 246 —

podarunków, dzięki cudownemu błogosławieństwu (ar. baraka) majątek uzyskany z legalnego rozpowszechniania Traktatów Światła za pomocą powielacza wystarczył, aby rozdzielić go między gotowych do poświęceń uczniów Traktatów Światła w czterech lub pięciu prowincjach duchowej szkoły Medresetu'z-Zehra, którzy oddali swe życie Traktatom Światła i nie są w stanie znaleźć czasu na to, by zadbać o środki do życia. Proszę o to, aby nawet po mojej śmierci moi szczerzy i gotowi do poświęceń bracia dokładnie stosowali się do mej liczącej sobie siedemdziesiąt lat zasady, której trzymam się do dzisiaj, dotyczącej błogosławionego majątku będącego zapłatą za kopie Traktatów Światła. In sza'a-llah, owa zasada jeszcze się rozwinie, kiedy Traktaty będą swobodnie wydawane.

To zaskakujące, że podczas swych dawnych czasów w Van, stary Said przyjmował datki zarządu do spraw łaqf dla owych pięciu uczniów. Mając tak niewiele pieniędzy, zawsze osobiście rozdzielał je wśród swoich uczniów, choć ich liczba wzrosła do dwudziestu, trzydziestu, a wreszcie sześćdziesięciu. Dzięki błogosławieństwu oszczędności i zadowolenia z tego, co posiadał, a także sprzedając swoje karabiny, mógł nie sprzeciwiać się owej zasadzie. Choć w tamtym czasie miał wielu zwolenników, takich jak Tahir Pasza, wciąż trzymał się swej zasady. Dzięki łasce Boga owoc owego zadowolenia i samowystarczalności został zesłany sześćdziesiąt do siedemdziesięciu lat później poprzez znak tego, co niewidzialne, dotyczący owej zasady mego życia, mającej ponad sześćdziesiąt lat. Przez tak wiele lat, mimo wszystkich spraw sądowych, konfiskat i prawnego zakazu korzystania ze starego alfabetu, Traktaty Światła wynagradzały za ich rozpowszechnianie wiernych i gotowych do poświęceń uczniów rozsianych po czterech lub pięciu prowincjach duchowej Medresetu'z-Zehra.

Zaprawdę, znaczna część kopii Traktatów została przekazana za darmo, w podarunku, a także została wysłana do różnych miejsc w pobliżu, w świecie islamu i w Europie, a Said wydawał pieniądze przeznaczone na własne utrzymanie na druk Traktatów Światła. Mimo to, posiadanie kopii Traktatów było wystarczającym wsparciem dla niego i dla jego szczerych i gotowych do poświęceń uczniów, co dało mi przekonanie, iż są one owocem i mądrością owego dawnego znaku tego, co niewidzialne. Dlatego dołączam ten fragment do zakończenia mojej ostatniej woli.

Właściwym jest, aby wyrazić tę prawdę, zaś kopię owego testamentu dołączyć do rzeczy, które będą rozdzielane po mojej śmierci, aby pewni okrutni ludzie nie powiedzieli: "Ten Said pozostawił w spadku setki lir, choć obywał się pięcioma lub dziesięcioma kuruszami dziennie. Jak zdobył te pieniądze?".

— 247 —

Moją wolą jest, aby moje duchowe dzieci i gotowi do poświęceń pomocnicy - tacy, jak Zubeyir, Ceylan, Sungur, Bayram, Husnu, Abdullah i Mustafa - zachowali tę zasadę, zaś nadzór nad tym niech sprawują wojownicy Światła o czystych sercach - Husrev, Nazif, Tahiri i Mustafa Gul.

Said Nursi
Dla waszej informacji przesyłamy poniższe obalenie kłamstw przekazywanych przez niektóre gazety.

Ujrzeliśmy, jak pewne wrogie nam gazety ponownie wysuwają te same oskarżenia przeciwko uczniom Traktatów Światła jako "zakładającym tarikę". Nie ma to nic wspólnego z prawdą, a decyzje podjęte przez blisko dziesięć sądów karnych, które wysłuchały sprawy Traktatów Światła, udowodniły już, że jest to błąd. Ponadto w żadnej z ksiąg Traktatów Światła ani w żadnym z ich listów - a owe księgi i listy zostały surowo skonfiskowane, zaś później zwrócone ich właścicielom bez żadnych ograniczeń ani warunków - nie istnieje absolutnie żaden znak zakładania tariki. Przeciwnie, Nauczyciel Bediuzzaman Said Nursi jasno oznajmiał w swych listach i mowach obrończych: "Ta epoka nie jest epoką tariki, lecz epoką ocalania wiary (ar. iman). Człowiek nie może wejść do Raju bez wiary, lecz bardzo wielu może wejść do Raju bez tariki".

Pomimo takiej przejrzystości, pomimo niezdolności sądów i prokuratorów do tego, by znaleźć przez ostatnie trzydzieści lat najmniejsze świadectwo istnienia tariki, grupa ludzi niedbałych i sprzeciwiających się religii, którzy chcą całkowicie wykorzenić religię i nie mogą znieść rozwoju islamu, stara się obrócić warunki panujące w tym kraju na korzyść swych idei, przypinając prawdzie islamu łatkę tariki. Zaiste, jak zawsze, ów incydent zaplanowany przez intrygi potajemnych ateistów ostatecznie obróci się na korzyść tego kraju i tego narodu, zaś sądy w Aydin i Nazilli zadecydują zgodnie z ich sprawiedliwymi poprzednikami i uwolnią uczniów Światła.

Obecnie Traktaty Światła zostały łaskawie przyjęte w całym kraju, w świecie islamu oraz w Europie. Jednym z rezultatów tego faktu, które ukazały się niezależnie od planów uczniów Światła, jest przywrócenie jedności między Turkami i światem islamu. Równocześnie obecny rząd uznał wartość islamu, religii i wolności sumienia, i zaczął naprawiać zniszczenie wyrządzone przez poprzedni rząd. Zupełnie niedawno

— 248 —

starano się wprowadzić prawo zakładające karanie tych, którzy atakują uświęcone wartości. Nie mamy zupełnie żadnych wątpliwości co do tego, że podnoszenie tak bezpodstawnej kwestii w czasie tak pozytywnego rozwoju jest wynikiem starań tych, którzy działają przeciwko rządowi i przeciwko islamowi.

Oto jedno ze świadectw tego, co wykorzystują oni dla swych kłamstw:

Ci pozbawieni serca ludzie wypowiadają rażące oszczerstwo w temacie Nauczyciela, mówiąc: "Żyje jak król; żyje z podarunków, które otrzymuje". Said Nursi jest człowiekiem, który wspierał godność islamu i honor religii. Nigdy nie żył mając dług wobec kogokolwiek; nie jadł nawet zupy ofiarowanej mu przez jego stryja; odrzucił podarunek wart pięć tysięcy lir, nie przydając mu najmniejszej wartości. Kiedy był poddany najbardziej przerażającej tyranii, a nawet został wszystkiego pozbawiony, żył zgodnie ze swoją życiową zasadą samowystarczalności.

Tak, zasada naszego Nauczyciela dotycząca odrzucania podarunków została ustanowiona przez jego osiemdziesięcioletnie życie, a przez trzydzieści lat udowodniły ją liczne sprawy sądowe; ukazuje się ona przyjacielowi i wrogowi. Wysuwanie takiego oskarżenia podczas gdy taka jest znana każdemu, oczywista prawda, ukazuje jedynie złą wolę tych, którzy wysuwają owe oskarżenia. Ludzie uczciwości należycie docenią prawdę.

Obecnie, po sprawiedliwym orzeczeniu rządu w Ankarze, drukowane są księgi Traktatów Światła Nauczyciela Bediuzzamana Saida Nursiego. Jeśli chodzi o zyski z owych ksiąg, Nauczyciel rozdziela swój niewielki udział między uczniów Światła, którzy są miłośnikami Światła, zaś sami nie są w stanie utrzymać się przy życiu. On sam żyje zgodnie ze swą zasadą najwyższej oszczędności i zadowolenia (z tego, co posiada - uz. red. pol.), która do dziś jest dobrze znana. Przedstawiamy wam jego osiemdziesięcioletnie życie jako świadectwo faktu, że zawsze utrzymywał się przy życiu dzięki nadzwyczajnej oszczędności.

Kolejne rażące kłamstwo, jakie wylęgło się w tych gazetach, które starają się wpłynąć na społeczeństwo i zwrócić je przeciwko rządowi Demokratów, jest następujące:

Obecnie przedstawia się rozmowę dwóch błogosławionych ludzi z Nazilli, jaka miała miejsce w ramadanie, jako rozmowę polityczną o "utworzeniu państwa islamskiego", co jest absurdalnym twierdzeniem sfabrykowanym przez politycznych tchórzy, którzy nie przekonaliby do tej bzdury nawet dziecka. Upragniony cel takich kłamstw nie jest dla nikogo tajemnicą.

— 249 —

Oskarżonym jest człowiek, który ma osiemdziesiąt siedem lat, jest przykuty do łóżka, cierpi z powodu otrucia zarządzonego celem zamordowania go; który oczekuje na śmierć, mówiąc: "Stoję u drzwi grobu". Nigdy nie był w Nazilli, nikogo tam nie zna, zaś powiedziawszy:

اَعُوذُ بِاللّٰهِ مِنَ الشَّيْطَانِ وَ السِّيَاسَةِ
Szukam schronienia u Boga przed Szatanem i polityką

nie ma żadnych powiązań politycznych, a poświęcił się wyłącznie sprawie ocalenia wiary (ar. iman) przez prawdy Koranu i wiary, i nie ma na tym świecie innych zajęć, jak tylko to. Sprawienie tego, że muzułmański autor taki jak Said Nursi, który potrzebuje ciszy i spokoju, stał się celem takich politycznych oskarżeń, jest - na wiele sposobów - działaniem bez sumienia, straszliwym okrucieństwem, nędznym kłamstwem sfabrykowanym na poziomie największej ohydy.

Przypisywanie posłannictwa jakiemukolwiek uczonemu w religii pod jakimkolwiek pretekstem jest bezpośrednim atakiem przeciwko islamowi i zdradą wobec Koranu.

Jako ktoś, kto przeżył całe życie wedle znamienitej sunny i spoglądał z góry na wyrok śmierci, jaki otrzymał za to, że (rzekomo - uz. red. pol.) postępował niezgodnie z sunną, Nauczyciel napisał sto trzydzieści dzieł, pozostając na drodze wskrzeszenia znamienitej sunny i ochrony wiary (ar. iman). Jego sukces i osiągnięcia przyszły w wyniku bohaterskiego poświęcenia jego życia obronie przeciwko występnym wrogom religii. Zaiste, przez ostatnie trzydzieści lat opublikowano tysiące kopii jego dzieł ukazujących posłuszeństwo sunnie Ahmada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Oto jego zdumiewające dzieło Cuda Ahmada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), dowodzące prawdomówności naszego Szlachetnego Posłańca, który był chlubą wszechświata, oraz tego, że był on Ostatnim Prorokiem; każdy może to dzieło ujrzeć. Skoro taka jest prawda w tej kwestii, sami możecie rozważyć, jak dalekimi od prawdy, uczciwości i sumienia są ci, którzy wysuwają takie oskarżenia przeciwko postawie Saida Nursiego; takiego oskarżenia nie mógłby wyobrazić sobie nawet Szatan.

Prawdopodobna przyczyna tego incydentu jest następująca:

Jako że Traktaty Światła przynoszą wielką korzyść życiu rodzinnemu i zapewniają o tym, że kobiety mogą wieść życie z godnością i honorem, czystością i szczęściem, zatem kobiety wielce potrzebują Traktatów Światła. Wrogowie religii zobaczyli opublikowane kopie pism dotyczących

— 250 —

kobiet, które są pięknymi przykładami tego faktu, i w imię bolszewizmu, używając sfabrykowanych pretekstów, podjęli totalny atak, jednak nigdy się im nie uda. Na przekór wszystkim ich celom, rozpowszechnianie Traktatów Światła między mężczyznami i kobietami rośnie i nadal będzie rozwijać się w nadzwyczajny sposób.

Uczniowie pozostający do usług Nauczyciela z powodu jego choroby
Tahiri, Zubeyir, Ceylan, Bayram, Sungur, Rusdu
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Podczas pewnego ważnego procesu przedstawiłem sądowi moje ostatnie słowo pod tytułem Skarga przed Najwyższym Trybunałem Dnia Sądu, które później zostało kilka razy wydrukowane w biografii, a także zostało wysłane do władz w Ankarze, do Sądu Apelacyjnego i do komisji sędziowskiej. Teraz, kiedy jeszcze raz miała miejsce dziwaczna miniaturowa próbka spraw, które doprowadziły do wygłoszenia tamtej mowy obrończej, powiem, co następuje, a niech będzie to krótki suplement do tamtej skargi przedstawionej przed Najwyższym Trybunałem życia ostatecznego:

Dwa dni temu udałem się w podróż do prowincji Konya - która od dawna stanowi naukową medresę Anatolii, a ja tęskniłem do tego, aby ją odwiedzić - dla następujących trzech powodów:

Po pierwsze: Pomimo ich ubóstwa dwaj spośród mych prawdziwych braci w Świetle podjęli kosztowną podróż, aby wysłuchać (wyroku - uz. red. pol.) sądu w Izmirze. W drodze powrotnej odwiedzili mnie, zatem z intencją tego, aby nie musieli pokrywać kosztów podróży powrotnej, zabrałem ich do Konyi samochodem.

Po drugie: Chciałem odwiedzić i ujrzeć mego brata, który jest jedynym żyjącym spośród mego rodzeństwa, zaś on i jego dzieci to jedyni krewni, jacy mi pozostali. Brat przez piętnaście lat uczył się wraz ze mną, a później przez dwadzieścia lat był muftim, zaś widziałem się z nim tylko raz przez ostatnie dwadzieścia lat.

Po trzecie: Chciałem odwiedzić Maulanę Dżalal ad-Dina, który, jak Imam Rabbani i Imam Al-Ghazali, jest dla mnie ważnym nauczycielem i z którym jestem blisko związany, szczególnie przez wzgląd na więź,

— 251 —

jaka wszędzie łączy Mevlevich - którzy są uczniami (ar. muridun) owego ważnego nauczyciela zarówno starego, jak i nowego Saida - z Traktatami Światła.

Ponadto, jak jest to podkreślone w opublikowanym w mej biografii liście dotyczącym gości, nie jestem w stanie spotykać się z gośćmi. Jak Wszechmocny Bóg zesłał mi chorobę, aby uniemożliwić mi przyjmowanie podarunków, tak ci szanowni goście również są rodzajem duchowego podarunku, a z tego powodu, z wolą Bożej opatrzności, utraciłem głos i uniemożliwiono mi rozmawianie (z gośćmi - uz. red. pol.). Nie wszedłem nawet mojego brata w jego domu, abym mógł uniknąć rozmawiania z nim.

Choć moja wizyta w Konyi wymagała, abym pozostał tam przez dwa do trzech dni, zostałem zmuszony do tego, aby odprawić modlitwę i pozostać tam jedynie przez godzinę. Nagle ta wizyta została przedstawiona w niesprawiedliwy sposób, a wiadomości o niej opublikowano we wszystkich gazetach. Choć przez czterdzieści lat tylko raz spotkałem się z mym bratem, nie mogłem nawet spotkać się z nim, porozmawiać ani wejść do jego domu, a jednak zostałem potraktowany tak, jak gdybym spotkał się z tysiącami ludzi.

Podjęcie takich środków w oparciu o rozkazy, które zostały wydane, było poważnym błędem policji, jednakże nie zagniewałem się na policjantów, jako że podjęte przez nich środki były zgodne z moją chorobą. Przeciwnie, wybaczyłem i podziękowałem im, prosząc Boga, aby był z nich rad. Ponieważ poważnie potrzebuję zmiany klimatu, latem muszę odbywać przejażdżki w góry, zaś zimą wynajmuję mieszkanie w innych miejscach. Nie mogę pozostawać stale w jednym miejscu. Moja choroba nasila się. Obecnie miałem zamiar odwiedzać od czasu do czasu miejsca takie jak Konya. Niemniej jednak, ta bezsensowna sytuacja w Konyi sprawiła, że poczułem, jak gdyby powstrzymano mnie przed zmianą klimatu, przed odwiedzeniem dwóch domów w Emirdag, za które zapłaciłem czynsz, a także mego miejsca (pobytu - uz. red. pol.) w Eskisehir. Nie spotykam się zupełnie z nikim. Wiele razy, na przekór memu ustalonemu zwyczajowi, zostałem poddany tak bezprawnemu traktowaniu.

Owe słowa opisujące powyższy stan mogą zostać opublikowane jako Dopisek do Skargi przed Najwyższym Trybunałem Dnia Sądu.

Said Nursi
— 252 —
Do Prezydenta i Prezesa Rady Ministrów

Oto słowa bezradnego, starego człowieka, który mając ponad osiemdziesiąt lat stoi w drzwiach grobu, a cierpiąc z powodu licznych chorób, czuje się bliskim śmierci.

Podzielę się z Panami dwiema prawdami.

Po pierwsze: Z całkowitą szczerością, radością i ulgą, całym naszym jestestwem winszujemy pomyślnego dla tego narodu zawarcia sojuszu z Pakistanem i Irakiem. W duchu jestem w największym stopniu przekonany, że - in sza'a-llah - ten sojusz jest pierwszym krokiem do zapewnienia powszechnego pokoju i bezpieczeństwa publicznego czterystu milionom muzułmanów. Poprzez potężne ostrzeżenie, jakie otrzymałem podczas odmawiania tasbih po modlitwie, zostałem zobowiązany do tego, by napisać do Panów te słowa.

Choć na ostatnie trzydzieści do czterdziestu lat wyrzekłem się tego świata i polityki, obecnie powód mojej szczerej przestrogi i naglącej troski jest następujący:

Traktaty Światła, które w ostatnich pięćdziesięciu latach odkryły najkrótszą drogę do ocalenia wiary, a także są duchowym cudem Koranu, w Arabii i w Pakistanie są bardziej skuteczne i lepiej przyjmowane niż w jakimkolwiek innym miejscu. Zaprawdę, zgodnie z wiadomościami, jakie otrzymaliśmy, liczba uczniów Światła jest trzykrotnie większa od tej, jaką ustaliły sądy. To z powodu owej tajemnicy w mych ostatnich latach, stojąc u drzwi grobu, poczułem się zobowiązany duchowo do tego, by ujrzeć owe wspaniałe rezultaty i podzielić się nimi.

Po drugie: Idea rasizmu spowodowała wielkie niebezpieczeństwo w okresie kalifatu 'Umajjadów, a wszyscy byli świadkami jej szkodliwych efektów, kiedy ukazała się w postaci "klubów" powstających we wczesnych dniach okresu wolności. Podczas pierwszej wojny światowej ta idea po raz kolejny doprowadziła do strat, jakie ponieśli nasi błogosławieni arabscy bracia w starciach z tureckimi mudżtahidami. Obecnie pewne znaki wskazują na to, że ta idea może zostać po raz kolejny wykorzystana na szkodę braterstwa islamu, a wykorzystując rasizm, potajemni ateiści, będący wrogami pokoju w społeczeństwie, pracują na rzecz wyrządzenia wielkiej szkody.

Jednakże choć istota i natura rasizmu karmią się wyrządzeniem szkody innym poprzez negatywne działanie, Turcy - niezależnie od

— 253 —

tego, gdzie znajdują się na świecie - są muzułmanami, a ich nacjonalizm nasiąknął islamem; te dwa pojęcia są nierozłączne. "Być Turkiem" znaczy być muzułmaninem. Zaprawdę, ci spośród Turków, którzy nie są muzułmanami, nie są już Turkami. Jak w przypadku Turków, tak również nacjonalizm Arabów nasiąkł islamem i musi takim pozostać. Ich prawdziwą narodowością jest islam. To wystarczy. Rasizm jest całkowicie niebezpieczny.

Niedawno zawarty przez Panów sojusz z Irakiem i Pakistanem, in sza'a-llah, pomoże odepchnąć szkodę i niebezpieczeństwo rasizmu. Dzielę się z Panami tym przekonaniem, ponieważ w duchu czuję, że w doskonały sposób przysłuży się ono zyskaniu dla tego kraju przyjaźni czterystu milionów muzułmańskich braci i sióstr miast przyjaźni czterech lub pięciu milionów rasistów, a także zyskaniu przyjaźni ośmiuset milionów chrześcijan i ludzi innych religii, którzy najbardziej potrzebują pokoju i bezpieczeństwa publicznego.

Po trzecie: Sześćdziesiąt pięć lat temu gubernator przeczytał mi pewien artykuł zamieszczony w gazecie. Brytyjski minister do spraw kolonii, będący ateistą, trzymając w ręku Koran wygłosił przemówienie, w którym powiedział: "Dopóki muzułmanie posiadają ten Koran, nigdy prawdziwie nie będziemy nimi władać ani nie zapanujemy nad nimi. Musimy albo zdyskredytować Koran, albo sprawić, by się go wyrzekli".

Mając na uwadze owe dwa cele, tajny komitet zepsucia starał się wyrządzić szkodę temu bezradnemu, gotowemu do poświęceń, niewinnemu i dokładającemu starań narodowi. Sześćdziesiąt pięć lat temu szukałem więc pomocy Wszechmądrego Koranu, aby przeciwstawić się temu prądowi. Po sześćdziesięciu pięciu latach, stojąc w obliczu krótkiej drogi prowadzącej do prawdy (tur.haqiqat)i przewidując powstanie wielkiego Uniwersytetu Islamskiego, znaleźliśmy dwa sposoby na ocalenie naszego życia ostatecznego, na ocalenie nas od absolutnego despotyzmu i zniszczenia, jakie niesie ze sobą zbłądzenie tego świata, na rozwijanie braterstwa między społecznościami muzułmańskimi.

Sposób pierwszy to Traktaty Światła. Rozstrzygającym dowodem tego, że rozwijają one braterstwo wiernych poprzez umacnianie wiary, jest fakt, że zostały one opublikowane podczas największej słabości, w czasie najbardziej bezprecedensowych prześladowań, a jednak ukazały swe działanie w świecie islamu, w Europie i Ameryce. Co więcej, od trzydziestu lat były zwycięskie w walce przeciwko ideologiom ateizmu, takim jak rewolucje, filozofia bezbożności czy filozofie materializmu i naturalizmu, a wszystkie procesy sądowe

— 254 —

i komisje rzeczoznawców nie mogły obalić ich twierdzeń. In sza'a-llah pewnego dnia w przyszłości ludzie Panom podobni, którzy odkryją klucze braterstwa muzułmańskiego, ogłoszą odblask owego cudu Koranu całemu światu islamu.

Sposób drugi: Sześćdziesiąt pięć lat temu chciałem udać się na Uniwersytet Al-Azhar. Uważając go za medresę całego świata islamu, zamierzałem pobierać nauki w owej błogosławionej medresie, jednak nigdy nie miałem sposobności po temu. Dzięki Swemu miłosierdziu Wszechmocny Bóg natchnął mą duszę następującym pomysłem: Uniwersytet Al-Azhar jest szkołą dla całej Afryki.

Jak Azja jest znacznie większa od Afryki, tak potrzebny jest znacznie większy od Al-Azhar uniwersytet muzułmański w Azji, aby negatywny rasizm nie zepsuł plemion islamu, jakimi są ludy Arabii, Indii, Iranu, Kaukazu, Turkiestanu i Kurdystanu.

Taki uniwersytet może posłużyć wspieraniu jednego z fundamentalnych praw Koranu, mówiącego:

اِنَّمَا الْمُؤْمِنُونَ اِخْوَةٌ

[53] a to poprzez prawdziwą, pozytywną, uświęconą i rzeczywistą narodowość islamu. Może pogodzić filozofię naukową z naukami religijnymi i sprawić, że cywilizacja europejska zawrze pokój z prawdami islamu. Co więcej, może stworzyć sojusz między uczniami współczesnej nauki i uczniami medresy, aby wspomagali się nawzajem. Jak pracowałem dla Traktatów Światła, tak przez dokładnie pięćdziesiąt pięć lat pracowałem na rzecz założenia w sercu wschodnich prowincji, między Indiami, Arabią, Iranem, Kaukazem i Turkiestanem, uniwersytetu w rodzaju Al-Azhar, działającego wedle systemu Medresetu'z-Zehra.

Nieżyjący już sułtan Resad (oby Bóg zmiłował się nad jego duszą) jako pierwszy docenił znaczenie tego projektu i przeznaczył na wzniesienie budynku dwadzieścia tysięcy lir w złocie. Ponadto po mym powrocie z niewoli i po pierwszej wojnie światowej, w czasach, kiedy tak trudno było znaleźć pieniądze, stu sześćdziesięciu trzech spośród dwustu członków parlamentu w Ankarze podpisało zgodę na budowę tego samego uniwersytetu, przeznaczając na ten cel sto pięćdziesiąt tysięcy lir. Jednym z nich był Mustafa Kemal. Oznacza to, że założeniu tak wartościowego uniwersytetu nadano już w tamtych czasach tak wielki priorytet, że na ufundowanie go przeznaczono blisko pięć milionów dzisiejszych lir. Zaprawdę, nawet niektórzy członkowie parlamentu, którzy byli obojętni na sprawy religii, a popierali ideę westernizacji i wyrzeczenie się zwyczajów muzułmańskich, złożyli swoje podpisy pod tą uchwałą.

— 255 —

Dwaj z nich powiedzieli jednak: "Teraz bardziej potrzebujemy westernizacji i cywilizacji, a nie tradycji i nauk religijnych". Odpowiedziałem im słowami:

"Będziecie wiedzieć, iż wskazówka, jaką jest fakt, że większość proroków pojawiła się na Wschodzie, a większość filozofów na Zachodzie, służy ukazaniu prawdy, wedle której tym, co przyniesie prawdziwy postęp na Wschodzie, są raczej uczucia religijne, nie zaś wpływ nauki i filozofii. Nawet jeśli przypuszczacie, że absolutnie nie ma takiej potrzeby, jeśli nie zważacie na tę wrodzoną zasadę, a pod nazwą westernizacji porzucacie islamskie tradycje i ustanawiacie fundamenty bezbożności, nawet wtedy oczywistą koniecznością i istotną kwestią dla pokoju i bezpieczeństwa tych narodów i krajów jest wasze poparcie dla religii i prawd islamu w prowincjach wschodnich, które są ośrodkiem czterech lub pięciu wielkich narodów. Podam wam jeden mały przykład spośród tysięcy przykładów:

Kiedy przebywałem w Van, powiedziałem pewnemu patriocie spośród moich uczniów, który był Kurdem: 'Turcy wielce przysłużyli się islamowi. Co o nich sądzisz?'. Jego odpowiedź brzmiała: 'Przedłożę muzułmanina-Turka nad mego grzesznego brata i będzie mi bliższy niż ojciec, ponieważ Turcy całkowicie poświęcają się służbie na rzecz wiary'. Jakiś czas później, kiedy byłem jeńcem wojennym, ów uczeń (niech Bóg zmiłuje się nad jego duszą) przybył do Stambułu i zaczął studiować współczesne nauki. Zobaczyłem się z nim po powrocie z niewoli. Poprzez reakcyjną postawę, jaką przejął od pewnych rasistowskich nauczycieli, przyjął inną metodę i stał się kurdyjskim nacjonalistą. Powiedział mi: 'Obecnie przedkładam grzesznego Kurda, a nawet Kurda-ateistę nad prawego Turka'. Później, po kilku dyskusjach, wybawiłem go (od tych poglądów - uz. red. pol.). Stał się całkowicie przekonany o tym, że Turcy są bohaterską armią islamu.

O, członkowie parlamentu, którzy zadajecie mi pytania! Na wschodzie żyje pięć milionów Kurdów. Hindusów i Persów jest blisko czterysta milionów. Arabów jest siedemdziesiąt milionów, a przedstawicieli ludów Kaukazu - cztery miliony. Ponieważ wszyscy ci bracia są sąsiadami, a jedni z nich potrzebują drugich, czy ważniejszym jest, aby otrzymać nauki, jakie odebrał mój uczeń w medresie w Van, czy może lepiej, by ludzie pozostawali w drugim stanie mego zmarłego już ucznia? By w swych poglądach opartych na poczuciu wyższości własnej rasy nie uznawali oni braterstwa islamu? By owe narody zostały zepsute przez studiowanie wyłącznie nauki filozofii, bez jakiegokolwiek zastanawiania się nad naukami islamu? Pytam was!"

— 256 —

Po udzieleniu tej odpowiedzi ci, którzy byli przeciwni zwyczajom muzułmańskim, a całkowicie sprzyjali westernizacji, powstali z miejsc i podpisali zgodę. Nie będę wymieniał ich nazwisk, ponieważ odeszli już z tego świata - oby Bóg im wybaczył.

Po czwarte: Wszyscy nauczyciele wschodniej Turcji są wdzięczni prezydentowi za to, że uczynił on sprawę Uniwersytetu Wschodniego priorytetową pośród tak wielu ważnych spraw polityki; są zdumieni tym, że posunął się aż do ustanowienia uchwały o przydzieleniu sześćdziesięciu milionów lir na ów uniwersytet i tak wspaniale przysłużył się tej medresie islamu. Zapoczątkowanie tych działań przez byłego nauczyciela jest powodem do dumy dla jego medresy i dla niego samego. Nadanie priorytetu owemu uniwersytetowi - który jest kamieniem węgielnym i najważniejszą fortecą powszechnego pokoju na Bliskim Wschodzie - w obliczu wielce znaczących kwestii politycznych zaiste jest przynoszącą wielkie korzyści służbą na rzecz tego kraju, tego państwa i tego narodu. Program uniwersytetu zostanie oparty na naukach religijnych, ponieważ zniszczenie przynoszone przez siły zewnętrzne ma charakter duchowy, a jest nim niewiara. Owemu duchowemu zniszczeniu można przeciwstawić się i zatrzymać je tylko dzięki takiej bombie atomowej, która poprzez swój duchowy aspekt czerpie siłę z duchowości.

Koniecznym jest, abyście Panowie skonsultowali się z człowiekiem, który poświęcił tej sprawie pięćdziesiąt pięć lat swego życia, badając wszystkie jej szczegóły i rezultaty, abyście zasięgnęli jego opinii. Ponieważ czujecie się zobowiązani do omówienia tej kwestii z Ameryką i Europą, ja również zastrzegam sobie prawo do zabrania głosu w tej kwestii. Oto, czego oczekujemy od Panów w imieniu tego patriotycznego narodu.

Said Nursi
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni, gotowi do poświęceń, szczerzy bracia o czystych duszach! Moi prawdziwi, żarliwi i niezłomni przyjaciele w służbie Koranu!

Dzielę się z wami mym ważnym stanem, wiadomością o wyniszczającej trudności i pozornej dolegliwości, w których dzięki

— 257 —

łasce Boga ucieleśniło się wielkie miłosierdzie, a także o chorobie, która sygnalizuje odpoczynek dla duszy i wypełnienie moich obowiązków. Nie skarżę się, lecz składam Bogu podziękowania, jednakże proszę, byście modlili się o moją wytrwałość. Ów stan jest następujący:

Kiedy tylko odzywam się, czuję, że moja gorączka rośnie, jakby chodziło o jakiś duchowy zakaz. Zaprawdę, choć zwykłem pić wodę raz lub dwa razy dziennie, obecnie, choć jem bardzo mało, muszę pić wodę dwadzieścia do trzydziestu razy dziennie. Zaprawdę, dwa dni temu mój stan był bardzo poważny. Myślałem, że zostałem otruty, a z powodu owych podejrzeń podzieliłem się tą myślą z przebywającymi obok mnie braćmi. Prosiłem Boga, aby obdarował mnie cierpliwością i wytrwałością, bym przezwyciężył tę nadzwyczaj ciężką chorobę, z powodu której cierpiałem. Błagałem o to Boże miłosierdzie, a wówczas nagle memu sercu przyszło na myśl, co następuje: Jak trudności, jakich doznawałem przez większość mojego życia, zawierały w sobie przejaw miłosierdzia, tak in sza'a-llah również w tej trudności znajduje się jeden z takich przejawów.

Szatani spośród ludzi i dżinnów, którzy chcą otruć was i uciszyć, są narzędziem Bożego miłosierdzia służącym temu, byście mogli wypełnić swe obowiązki i odpocząć. Przez cały miniony rok udzielałem lekcji tafsiru Iszarat al-I'dżaz oraz Poematu Masnałi w języku arabskim. Choć moi potajemni wrogowie spośród szatanów spomiędzy dżinnów i ludzi pracowali nad tym, by zmusić mnie do milczenia poprzez swoje intrygi, Boże miłosierdzie obdarowało mnie przekładami Iszarat al-I'dżaz oraz Poematu Masnałi w języku arabskim na język turecki. Jako że Traktaty Światła udzielą lekcji same z siebie, przeważnie nie potrzebując nauczycieli, owa dziwna choroba przybrała kształt Bożej łaski, stając się narzędziem służącym odpoczynkowi i powinszowaniom.

Ponadto mojej duszy oznajmiono: Masz tysiące, jeśli nie setki tysięcy młodych Saidów, którzy mogą nauczać i przemawiać w twym imieniu. Dzięki Bożej łasce Traktaty Światła nie wymagają skomplikowanych lekcji, jak jest to z innymi naukami.

Podobnie jak w najbardziej niszczycielskich czasach, cudowne słowa Ghałsa al-Gajlaniego (niech jego tajemnica będzie uświęcona):

فَاِنَّكَ مَحْرُوسٌ بِعَيْنِ الْعِنَايَةِ

Z pewnością jesteście chronieni przez oko (Bożej) łaski jeszcze raz dowiodły swej prawdziwości. Ponadto, aby wasza całkowita szczerość intencji (ar. ichlas) nie doznała szkody, rozmowa i przemawianie w czasach, gdy wrogowie stają się przyjaciółmi, mogą przysłużyć się

— 258 —

otrzymaniu pięknych i nieprzemijających owoców służby odnoszącej się do życia wiecznego. Aby szczerość intencji najwyższego poziomu nie stała się narzędziem żadnej sprawy, abym nie zajmował się sprawami Boga, Boże zarządzenie (ar. qadr) dopuściło ów krańcowo ciężki stan, działając nie przeciwko mnie, ale na moją korzyść. Wyznaczam młodych ludzi, których uznałem za swe duchowe dzieci, aby byli przedstawicielami mej ostatniej woli. Traktuję tych, którzy będą z nimi rozmawiali, tak jakby rozmawiali oni bezpośrednio ze mną.

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Wasz brat
Said Nursi

Choroba, z powodu której cierpi nasz Nauczyciel ukazuje, że ukryci ateiści wynaleźli truciznę, która uniemożliwia mu mówienie, i dodali ją do jego jedzenia. Mówiąc w skrócie, jest dla nas jasnym, że Nauczycielowi uniemożliwia się pozdrawianie ludzi, rozmawianie z nimi i przemawianie do nich.

Uczniowie stale pozostający do jego usług
Tahiri, Zubeyir, Ceylan, Husnu, Bayram
Dla waszej informacji wyrażamy ważną prawdę, skierowaną zarówno do urzędników, jak i do przyjaciół:

Od młodości, a nawet w dzieciństwie, nasz Nauczyciel praktykował wysoki poziom samowystarczalności, by utrzymać dostojeństwo nauki. Jak jest to wyjaśnione w Liście Drugim, jak nie przyjmował jałmużny obowiązkowej (ar. zakat) ani nadobowiązkowej (ar. sadaqa), tak surowo odrzucał wszelkie podarunki. Dzięki miłosierdziu Wszechmocnego Boga, aby ten stan trwał w latach jego starości, jego stan samowystarczalności został przekształcony w chorobę. Nauczyciel w jednej chwili zapadł na chorobę, poprzez którą nie może przełknąć ani kęsa pożywienia, jakie otrzymał bez dania czegokolwiek w zamian. W młodości Nauczyciel nigdy nie potrzebował zbyt wiele i był w stanie obejść się tym, co do niego należało, a było tego bardzo mało. Teraz jednakże, gdy cierpiąc z powodu kilku chorób, rozdaje wszystko swym licznym uczniom, aby zachować

— 259 —

zasadę samowystarczalności, Boże miłosierdzie sprawiło, że jest chory, kiedy otrzymuje podarunki bez dania czegokolwiek w zamian.

W ten sam sposób, jako że okazywanie szacunku jest rodzajem duchowego podarunku, Nauczyciel poważnie wystrzega się oznak szacunku ludzi czy całowania przez nich jego dłoni. Jak zaświadcza o tym jego biografia oraz Traktat dla ludzi starszych, nie jest on podobny do swoich rówieśników. Jako młody chłopiec, kiedy przebywał w Tillo, w dystrykcie Sirt, wybrał odosobnienie. Żył jak pustelnik w krypcie Szejka Ahmada Haniego w prowincji Agri. Kiedy dostał się do niewoli rosyjskiej, choć dziewięćdziesięciu oficerów-jeńców z zapałem uczęszczało na jego lekcje, wycofał się w samotność w małym pokoiku niewielkiego, przez nikogo nieodwiedzanego tatarskiego meczetu przy obozie jenieckim. Kiedy wiódł ponętne i pełne blasków życie w Stambule jako członek Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye, przedłożył ponad nie samotność na Wzgórzu Jozuego (tur. Yusa Tepesi). Kiedy powrócił do Van, choć był gorąco witany przez wielu dawnych i nowych uczniów, miast wieść przyjemne życie pośród nich, postanowił wycofać się do jaskini na Górze Erek. Wreszcie, kiedy wiele razy był więziony i przetrzymywany w odosobnieniu w rezultacie bezprecedensowych, trwających trzydzieści lat prześladowań, nie skarżył się nikomu na to, że jest bezprawnie przetrzymywany w odosobnieniu przez dwadzieścia miesięcy, choć czas, jaki spędził pod strażą, daleko przekraczał maksymalny dopuszczalny przez prawo okres dwóch tygodni.

To wszystko ukazuje, że nasz Nauczyciel zawsze posiadał wrodzone usposobienie sprzyjające samotności. Jednak teraz, w jego starości, kiedy najbardziej potrzebuje on wsparcia, służby i towarzystwa, został mu dany stan choroby, aby to usposobienie mogło trwać. Kiedy rozmawia z kimś przez kilka minut, jego gorączka rośnie, a on traci głos. Zaprawdę, nie może on nawet wypełnić obowiązku recytowania (w modlitwie - uz. red. pol.) sury Al-Fatiha na tyle głośno, aby słyszał sam siebie - zgodnie ze szkołą (ar. mazhab) szafi'icką - zatem musi podążać za orzeczeniami szkoły hanafickiej, kiedy odprawia modlitwę. Dwaj różni lekarze spisali dwa raporty na temat jego stanu; możemy je przesłać, jeśli będzie to konieczne.

Obecnie mocno uwierzyliśmy w to, że dla zachowania całkowitej szczerości intencji (ar.ichlas)Traktatów Światła (która polega na tym, aby nigdy nie czynić ich narzędziem jakiejkolwiek rangi lub stacji odnoszącej się do tego świata lub do życia ostatecznego), pozostawanie Nauczyciela w owym aspołecznym stanie - w którym wycofał się on ze społeczeństwa, stracił głos, nie jest w stanie z nikim rozmawiać,

— 260 —

a nawet uścisk dłoni przyczynia mu takiego strapienia, jak gdyby go uderzono - w czasie, gdy Traktaty Światła dokonują nadzwyczajnych podbojów i są entuzjastycznie pozdrawiane i łaskawie przyjmowane przez świat islamu, w czasie, gdy wrogowie stają się przyjaciółmi, może być wyłącznie Bożym zarządzeniem.

Zaprawdę, nasz Nauczyciel wybaczył człowiekowi, który ujawnił owe prawdy.

Zapytaliśmy naszego Nauczyciela: "Dlaczego nie spotykasz się z ludźmi teraz, kiedy Traktaty Światła rozprzestrzeniają się w olśniewający sposób, kiedy twoi wrogowie zostali pokonani i przyjęli przyjacielską postawę?"

Odpowiedział, mówiąc: Ci, którzy chcą spotkać się ze mną, są albo przyjaciółmi, albo wrogami. Jeśli są przyjaciółmi, Traktaty Światła z setkami tysięcy ich kopii mogą doskonale przemówić w moim imieniu. Z pewnością sprawiają, że nie jestem potrzebny. Jeśli są oni wrogami, liczne sądy i komisje rzeczoznawców, które przez ostatnie trzydzieści lat przeprowadziły szczegółowe dochodzenia, nie mogły znaleźć przestępstwa podlegającego oskarżeniu ani w Traktatach Światła, ani wśród uczniów Światła; dwadzieścia cztery sądy oznajmiły już, że są "niezdolne do znalezienia przestępstwa podlegającego zarzutom"; cztery sądy poprzez swe ostateczne zarządzenia całkowicie uniewinniły Traktaty Światła i zwróciły księgi oraz listy ich właścicielom - to wszystko w zupełności odpowiada mym przeciwnikom w moim imieniu i sprawia, że nie jestem potrzebny. Jeśli chodzi o tych, którzy chcą porozmawiać ze mną osobiście, wszyscy uczniowie Światła są w pewien sposób przedstawicielami i obrońcami tego bezradnego Saida. Ludzie mogą porozmawiać z którymkolwiek z nich lub z którymkolwiek z prawników Saida w Stambule i Ankarze.

Uczniowie Nauczyciela, którzy dopomagają mu
w jego istotnych potrzebach
z powodu jego ciężkiej choroby i słabości jego podeszłego wieku
— 261 —
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Nasz Nauczyciel oznajmił, co następuje:

Występująca przeciwko nam gazeta "Cumhuriyet" złośliwie i błędnie przekręciła słowa mojej mowy obrończej, posuwając się aż do błędnego zacytowania zdania: "Dla ocalenia dziesięciu niewinnych ludzi przed tym, by mieli doznać szkody z powodu jednego zbrodniarza..." jako: "Dla ocalenia dziesięciu niewinnych ludzi przed ciemnością z powodu jednego zbrodniarza...", a także mieszając różne bezsensowne idee. Ponadto ten cytat pochodzi z mej mowy obrończej wygłoszonej pięć lub sześć lat temu przed Drugim Sądem Magistrackim w Stambule, który później uniewinnił mnie od wszystkich zarzutów w pewnej ważnej kwestii. Miesiąc lub dwa wcześniej, podczas mej podróży do Stambułu, oskarżyciel publiczny (ze Stambułu - uz. red. pol.) złośliwie i bez żadnego sensu sprawił, że oskarżyciel publiczny z Isparty wysłał dwóch urzędników, aby przesłuchali mnie, wywołując burzę w szklance wody. Powiedziałem im: "Odpowiedź na to pytanie została udzielona pięć lat temu. Ta sama odpowiedź pozostaje w mocy dzisiaj". Zgodzili się z tym, wydrukowali tę odpowiedź, a także wysłali ją do tego jegomościa.

Teraz inny człowiek, również w całkowicie bezsensowny i absurdalny sposób, wysłał tę odpowiedź do gubernatora pewnego leżącego daleko od nas dystryktu, zaś ta oszczercza gazeta próbuje wzbudzić podejrzenia i wątpliwości wśród niektórych spośród słabych uczniów Światła, donosząc, że "gubernator dystryktu przesłał ją do prokuratora". Liczni prawnicy Traktatów Światła powinni wysłać listy dla obalenia tej sprawy. Istnieją w tej kwestii cztery zaświadczenia lekarskie przygotowane przez Komisję Lekarską ze Stambułu. Jako że nie było to konieczne - a nigdy nie było to konieczne - nie naprzykrzałem się nikomu, okazując owe zaświadczenia.

Said Nursi

Przesyłam pozdrowienie pokoju dwóm naczelnikom policji z Ankary i proszę, aby nie zwracali żadnej uwagi na takie rzeczy.

— 262 —
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ اَبَدًا دَائِمًا
W Jego Imię, niech będzie Mu chwała!
Pokój, miłosierdzie Boga i Jego błogosławieństwo niechaj będą z wami zawsze i na wieki.

Nasi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze: Nasz Nauczyciel winszuje wam z okazji Nocy Przeznaczenia (ar. Lajlat al-Qadr). Ponadto przesyła pozdrowienie pokoju wraz z modlitwą (ar. du'a).

Po drugie: Zgodnie z listem, jaki otrzymaliśmy wczoraj z Diyarbekir, obecnie istnieje do dwustu centrów nauki Światła, jakie zostały otwarte na wschodzie i w sąsiedztwie Diyarbekir, zaś cztery lub pięć z owych centrów nauki Światła otwarto specjalnie dla kobiet. In sza'a-llah, jest to znak wielkiego dobra.

Wygląda na to, że okres, na który Nauczyciel wskazał dziesięć lat temu, wyjaśniając wielkie korzyści z otwierania szkół Światła, w zupełności wkroczył w rozpoczynającą go fazę. W owym czasie Nauczyciel powiedział:

"Zaprawdę, wraz z zezwoleniem wydanym dla otwierania centrów nauki (tur. dershane) celem dostarczenia nauk religijnych - na co obecnie oficjalnie zezwolono, a czego najbardziej potrzebujemy, co jest koniecznością dla tego narodu - niezbędnym jest, aby uczniowie Światła otwierali niewielkie szkoły Światła wszędzie, gdzie tylko będzie to możliwe. Prawdą jest, że każdy będzie mógł skorzystać z ni do pewnego stopnia, lecz nie każdy w zupełności pojmie każdą kwestię. Ponieważ Traktaty są objaśnieniem prawd wiary, są one również wiedzą (ar. 'ilm), poznaniem (ar. marifa), pokojem i aktem czci.

W odróżnieniu od pięciu lub dziesięciu lat spędzanych w dawnych medresach, in sza'a-llah szkoły Światła dadzą ten sam rezultat w ciągu pięciu do dziesięciu tygodni, jak było przez ostatnie dwadzieścia lat".

Nasz Nauczyciel zapisał [54], aby dom w Barli, w którym mieszkał przez dziewięć lat, stał się Szkołą Światła (ar. Madrasa Nurija). Było to pierwsze centrum nauki Traktatów Światła oraz ziarno Medresetu'z-Zehra, która obejmuje sześć prowincji. W następstwie tego, obecnie centra nauki Światła są otwierane w Isparcie, w jej okolicach, w niektórych z jej wiosek, a także w Diyarbekir i na wschodzie.

— 263 —

W ten sposób ci, którzy czytają Traktaty Światła, nadal zajmują się Światłem i poznają jego lekcje w owych szkołach (tur.dershane),otrzymają zaszczytne miano "uczniów wiedzy". Jeśli zaś chodzi o uczniów wiedzy, to niektórzy z wielkich mudżtahidów oznajmili, że ich najbardziej zwyczajne czyny, a nawet ich sen, traktowane są jako akty czci.

Po trzecie: Przykład tałafuq widoczny w tym, że rozpowszechnianie Światła za pośrednictwem radia rozpoczęło się w Lajlat al-Bara'a, jest znakiem i wskazówką wielkiego dobra dla tego kraju i dla świata islamu, świadczącymi na korzyść Traktatów Światła.

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Wasi bracia
Tahiri, Zubeyir, Sungur, Ceylan, Bayram

Przypis: Ten list służy również jako odpowiedź dla naszych braci, którzy przysłali telegramy lub listy z życzeniami dla Nauczyciela z okazji Lajlat al-Bara'a.

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Oznajmiam tę ostatnią wolę
wszystkim moim przyjaciołom i moim braciom w Świetle

Osobiście nie mam już sił, by wytrwać w wykonywaniu obowiązku Światła. Być może moje starania nie są już potrzebne. Ponadto przez wielokrotne podanie mi trucizny, będąc starym i chorym, nie mogę już znieść pozostawania przy życiu. Nawet gdyby śmierć, za którą tak tęsknię, miała nie przyjść, spisuję ostatnią wolę, jak gdybym odchodził ze świata tego, co widoczne.

Nieskończone dzięki niech będą Najbardziej Miłosiernemu i Litościwemu (ar. Ar-Rahmani Rahim) za to, że przeciwnie do przyjętego zwyczaju na drodze pobierania nauk, a zwłaszcza nauki o wierze, stary Said mimo własnego ubóstwa nigdy nie błagał o wsparcie innych, a zawsze, od młodości i dzieciństwa, pomagał swoim uczniom. Przez krótki czas przyjmował to, co przysyłano dla pięciu spośród jego uczniów,

— 264 —

lecz nadal osobiście wysyłał datki dla pozostałych dwudziestu czy trzydziestu. Z tego powodu uczniowie nigdy nie czuli się zmuszeni do tego, by uczynić swoją naukę narzędziem służącym zdobywaniu środków do życia. Jak osiągnęli to dzięki własnej oszczędności i zadowoleniu ze stanu posiadania, tak nieskończone podziękowania należą się Bogu za to, że Traktaty Światła poprzez ich wydawanie w najlepszy sposób podjęły obowiązek rozdzielania dóbr wśród ich prawdziwych uczniów, jak robił to stary Said. Aby zachować całkowitą szczerość intencji (ar. ichlas) i aby w doskonały sposób utrzymać zapewnienie środków do życia wybranym uczniom Światła, szczególnie tych, którzy nie są w stanie utrzymać samych siebie, zgodnie z prawem, jakie mają oni do Traktatów Światła, piąta część zysków wygenerowanych ze sprzedaży kopii Traktatów będzie wystarczająca dla owych pięćdziesięciu do sześćdziesięciu uczniów. Ja - ten bezradny Said - nie mam do nich żadnych praw, jednakże wielce szczególna cecha Traktatów Światła oraz doskonała wierność zbiorowej osobowości duchowej ich uczniów sprawiły, że przysłużyły się one owemu duchowemu świętu Światła.

Nie oznajmiając, aby byli oni lepsi od innych uczniów, wyznaczam czterech lub pięciu ludzi spośród tych, którzy są mi najbliżsi, dopomagają mi, a do pewnego stopnia poznali mój sposób postępowania i mogą go zaświadczyć, aby byli moimi wyłącznymi przedstawicielami. Mogą oni wypełnić służbę Światłu dokładnie na mój sposób, gdybym miał umrzeć lub stracić świadomość, pozostając przy życiu. Moją wolą jest, by moimi wyłącznymi przedstawicielami zostali Tahiri, Sungur, Ceylan, Husnu i jeszcze jedna bądź dwie osoby.

Wpływy ze sprzedaży kopii Traktatów Światła należą do Traktatów Światła. Said również jest uczniem Światła i może otrzymywać swój udział, pozostając przy życiu. Zaprawdę, w ostatnich dniach śmierć zdawała mi się bardzo bliska. Przez ostatnie dwa lub trzy lata usilnie starałem się rozdzielać kapitał pochodzący ze sprzedaży Traktatów Światła między pięćdziesięciu do sześćdziesięciu ludzi z sześciu prowincji. Nie posunąłem się w tej sprawie dalej, ponieważ zdałem sobie sprawę z tego, że niektórzy z nich porzucą służbę ucznia Światła.

Teraz spisałem moją ostatnią wolę.

Said Nursi

Przypis: W jednym z fragmentów swego dzieła, który wspomina o Traktatach Światła oraz o ich autorze poprzez cud (tur. keramat)

— 265 —

odnoszący się do tego, co niewidzialne (ar. ghajb), Ghałs al-A'zam, Szejk Al-Gajlani (niech Bóg będzie z niego rad) oznajmia: تَع۪يشُ سَع۪يدًا a także oznajmia, że jeśli chodzi o środki do życia, to autor Traktatów będzie wiódł szczęśliwe i błogie życie, jednakże do tej pory postrzegaliśmy te słowa jako pozornie sprzeczne z ubóstwem i samowystarczalnością praktykowanymi przez Nauczyciela. Obecnie owo oznajmienie przez tego, który był Wielkim Wspomożeniem, o tym, co niewidzialne, stało się jasno widoczne w życiu Nauczyciela. Nawet mając dziesięć lat, Nauczyciel powstrzymywał się od jedzenia zupy przyniesionej przez jego wuja i unikał zadłużania się, a później sam i własnymi środkami zapewniał wsparcie dla swoich uczniów. Fakt, że nawet teraz zapewnia on wsparcie pięćdziesięciu czy sześćdziesięciu uczniom, ukazuje, że wieści ze świata tego, co niewidzialne (ar. ghajb), ukazały się i zostały udowodnione.

Tahiri, Sungur, Ceylan
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Jako że godzina śmierci jest nieznana, a moja niezmiernie ciężka choroba może powrócić w każdej chwili, zaś ja cierpię w rezultacie poważnej choroby wewnętrznej, zostałem napomniany, aby spisać poniższy testament dla potwierdzenia poprzednio spisanego testamentu. Oznajmiam:

Po mej śmierci majątek Traktatów Światła, który trzymam w depozycie, a także suma złożona w Eskisehir na potrzeby wydrukowania naszego cudownego Koranu, mają zostać przeznaczone na fotograficzny druk kopii Koranu ukazującej przykłady tałafuq. Jeśli chodzi o majątek, jaki trzymamy w depozycie, to należy on do Traktatów Światła. Nieskończone dzięki niech będą Najbardziej Miłosiernemu z Miłosiernych (ar. Arhamar Rahimin) za to, że w zamian za moje przeciwstawienie się przyjętemu zwyczajowi, kiedy pomimo mojego ubóstwa siedemdziesiąt kilka lat temu rozdzielałem między innych własne środki do życia, Najbardziej Miłosierny z Miłosiernych zastosował, co jest Jego łaską i miłosierdziem, tę samą zasadę do szczerych uczniów wielkiej duchowej szkoły Medresetu'z-

— 266 —

Zehra, którzy nie są w stanie utrzymać samych siebie, a poświęcają swój czas Traktatom Światła. W rezultacie owej Bożej łaski towarzyszącej nam od dawna, majątek, który posiadamy, winien zostać rozdzielony między nich. Moją wolą jest, aby moje duchowe dzieci i moi spadkobiercy czynili to samo, co czyniłem przez tak wiele lat.

In sza'a-llah, kiedy Traktaty Światła zaczną rozprzestrzeniać się zupełnie swobodnie, ów majątek wystarczy dla liczby gotowych do poświęceń uczniów Światła większej od liczby tych, którzy obecnie oddali Traktatom samych siebie, otwierając w wielu miejscach oddziały duchowej Medresetu'z-Zehra oraz szkoły Światła. Proszę, aby moje duchowe dzieci, moi wybrani i gotowi do poświęceń pomocnicy, a także najlepsi z moich braci, którzy oddali samych siebie Traktatom Światła, a znają ich wszyscy, dopomagali w moim imieniu w wykonaniu tego testamentu, tej prawdy i tego stanu. Ponieważ nie jestem już potrzebny Traktatom Światła, wkroczenie do królestwa pośredniego (ar. barzach) jest dla mnie narzędziem służącym osiągnięciu szczęścia. Nie smućcie się! Powinniście raczej winszować mi, ponieważ przechodzę od niedoli do miłosierdzia.

Cierpiący z powodu ciężkiej choroby
Said Nursi
Tak, zaświadczyliśmy, że taka jest wola naszego Nauczyciela.
Caliskan z Emirdag, Mustafa Acet, Husnu z Safranbolu,
Zubeyir z Ermenek, Bayram z Cogol
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Nasz drogi i szanowny bracie, Tahsin-beju!

Po pierwsze: Winszujemy ci z okazji Nocy Przeznaczenia (ar. Lajlat al-Qadr) i życzymy ci, abyś osiągnął sukces. Nauczyciel przesyła ci swoje pozdrowienia, a oto, co powiedział:

"Biografia opublikowana przez Tahsina przyniosła korzyści i zwycięstwa równe korzyściom i zwycięstwom dwudziestu innych książek. Nie powinien on martwić się z powodu tych, którzy czynią

— 267 —

mu nieznaczne przeszkody. Od kiedy ta biografia zwróciła na siebie uwagę, stała się podobna wspaniałemu obwieszczeniu. Jak dwadzieścia książek opublikowanych w tajemnicy przez dwadzieścia lat posłużyło wielkim zwycięstwom, tak potajemne opublikowanie tej biografii przyniesie ten sam skutek, in sza'a-llah".

Po drugie: Jak Wszechmocny Bóg obdarował cię stanowiskiem głównodowodzącego Traktatów Światła w Ankarze, tak tobie należy się zaszczyt opublikowania dzieła Iszarat al-I'dżaz, które ukazuje, iż układ słów (ar. nazm) jest jednym z czterdziestu aspektów cudowności Koranu. Ów aspekt układu słów składa się z siedmiu części. Innym rodzajem cudowności jest tałafuq, a jedną z kategorii tałafuq jest ta, którą wyraźnie widać w przykładach tałafuq dotyczących słowa "Allah".

Nasz cudowny Koran ukazuje ten rodzaj tałafuq. In sza'a-llah, będziesz miał swój udział w wydawaniu i rozpowszechnianiu tego cudownego Koranu. Wcześniej nasz Nauczyciel wysłał ci jedenaście tysięcy lir, a obecnie przesyła sześć tysięcy sześćset sześćdziesiąt sześć lir, co dokładnie odpowiada liczbie wersetów Koranu. Jest to kwota pozostała po dwóch latach rozdzielania pomocy wśród potrzebujących uczniów Światła. Tkwi w tym wielka tajemnica, którą należy uważać za równie cenną jak złoto. Koniecznym jest, aby nie wydawać tych pieniędzy na inne potrzeby. Wraz z wieloma pozdrowieniami pokoju przesyłamy ci tę kwotę wraz z pewnym dżuzem Koranu.

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Twoi bracia
Tahiri, Zubeyir, Ceylan, Sungur
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Znaczącym powodem mej wizyty w Ankarze jest chęć spotkania się z ministrem spraw wewnętrznych Namikiem Gedikiem, który wielce wspiera islam, a także podzielenia się poniższą prawdą z ważnymi ludźmi, takimi jak bohater islamu Adnan-bej[55] i Tevfik Ileri:

(Należy - uz. red. pol.) wzmocnić Demokratów, jak uczynił to azan Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie); silnie wesprzeć uchylenie zakazu publikowania Traktatów Światła; zmyć wszystko, co

— 268 —

szpetne, z meczetu Aya Sophia, aby uradować świat islamu, a nawet niektóre kraje chrześcijańskie, i uczynić go miejscem oddawania czci Bogu. Choć wycofałem się z życia politycznego trzydzieści lat temu, chciałem zobaczyć Namika Gedika i spotkać się z nim przez wzgląd na te punkty. Nie podróżowałem do innych miejsc przez wzgląd na takie osobistości, jak Adnan-bej, Namik Gedik i Tevfik Ileri.

Ponadto jak Traktaty Światła zmuszają do milczenia komunizm poprzez pięćset tysięcy kopii Światła i utrzymują porządek publiczny w całej Anatolii i w prowincjach wschodnich poprzez fundamentalne prawo Koranu, tak dodatkowe świadectwo utrzymywania przez nie porządku publicznego jest następujące:

Szesnaście lat temu oskarżyciel publiczny z Afyon powiedział: "Istnieje sześćset tysięcy gotowych do poświęceń uczniów, którzy sporządzili pięćset tysięcy kopii Traktatów Światła. Mogą oni stanowić zagrożenie dla porządku publicznego".

Said odparował, mówiąc: "Zapewne dlatego, że ten człowiek ma sześćset tysięcy gotowych do poświęceń uczniów, przez cały czas tyranii, jakiej byłem poddawany przez ostatnie piętnaście lat, policji lub sądom nie udało się ukazać ani jednego świadectwa zakłócenia porządku".

Ponadto powiedziałem oskarżeniu: "Niech będę przeklęty, jeśli Traktaty Światła nie przysłużyły się ustanowieniu porządku i bezpieczeństwa publicznego tak bardzo, jak tysiąc prokuratorów i tysiąc naczelników policji. A teraz możecie skazać mnie, na co tylko zechcecie". Nie udało im się odpowiedzieć na te moje słowa.

Rok lub dwa lata później pewien młody uczeń Światła, który przypuszczał, że Traktaty Światła doznają szkody, omal nie odebrał sobie życia, aby nie dopuścić do zaszkodzenia niewielkiemu traktatowi wydrukowanemu przez tego ucznia. Później Nauczyciel zabronił mu tego, a po niewielkim incydencie obaj pogodzili się.

Tymczasem nawet jeśli Nauczyciel miałby jedynie dziesięciu gotowych do poświęceń uczniów (jeden z nich został spoliczkowany za pozdrawianie Nauczyciela, a z drugiego wyśmiewano się, ponieważ ucałował jego dłoń), to wszyscy zachowali milczenie, aby został zachowany porządek publiczny. Słyszeli oni, jak Said mówił:

"Gdybym miał żyć sto razy, poświęciłbym wszystkie życia dla porządku publicznego. Oto dlaczego, poprzez fundamentalne prawo Koranu:

وَ لَا تَزِرُ وَازِرَةٌ وِزْرَ اُخْرٰى
— 269 —

[56] aby dziewięćdziesięciu pięciu ludzi nie doznało szkody z powodu dziesięciu zbrodniarzy, zaś dziesięcioro niewinnych dzieci, krewnych i rodziców nie było prześladowanych z powodu jednego zbrodniarza, Traktaty Światła wraz ze swą służbą wierze (ar. iman)\zachowują porządek publiczny, a w sercu każdego człowieka umieszczają strażnika zakazującego zła".

Fakt, że tysiąc razy poświęciłem duchowe życie dla tego fundamentalnego prawa Koranu, został udowodniony w mojej biografii, którą może zobaczyć każdy. Również sądy zaakceptowały ten fakt.

Zaprawdę, Said zaprzestał spotykania się z ludźmi, ponieważ uważa ukazywanie się publicznie za pretensjonalność, egocentryzm i egoizm, zaś dzięki Bożemu miłosierdziu stracił głos, aby nie był zmuszony do spotykania się z przyjaciółmi, zatem nie powinni oni czuć się urażeni.

Said Nursi
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ

Nasz Nauczyciel, który jest poważnie chory, otrzymał list od pewnego urzędnika, który mói, że pewne ważne osobistości z byłej partii rządzącej poczyniły poważne starania, aby doprowadzić niektórych urzędników z tej partii do popełnienia błędu, jakim byłoby wstrzymanie publikacji biografii (Bediuzzamana - uz. red. pol.).

Nasz Nauczyciel odpowiedział:

Po pierwsze: Najbardziej znacząca część tej biografii trzykrotnie została opublikowana przez gazetę "Sebilurresad", a w ciągu minionych trzydziestu czy czterdziestu lat ukazała się cztery razy, zarówno w dawnym, jak i w nowym alfabecie. Zawarte w niej mowy obrończe były odczytywane przed wieloma sądami i oficjalnie dopuszczono je do publikacji. Nowo dodane fragmenty to niektóre z prawdomównych listów napisanych przez jednego lub dwóch uczonych z zagranicy, na przykład ze Świetlistej Medyny, i są one rodzajem komentarza czy też pochwały. Z tego powodu nie ma w tym nic, do czego miałyby wtrącać się sądy.

— 270 —

Po drugie: Przez ostatnie trzydzieści do czterdziestu lat Traktaty Światła w zdumiewający sposób, same z siebie rozprzestrzeniły się po całym świecie islamu, choć były prześladowane przez wszystkich polityków. Teraz, kiedy rozpowszechniają je miliony ludzi, nawet gdyby zjednoczył się cały świat, nie mówiąc już o byłej partii rządzącej, nie mógłby nic uczynić, aby je zatrzymać; to niemożliwe. Traktaty nie zostaną zatrzymane, lecz staną się swego rodzaju publicznym obwieszczeniem. Oto dlaczego uczniowie Światła nie powinni się smucić.

Po trzecie: Jako że wybaczyłem niesprawiedliwości, jakich była partia rządząca dopuściła się przeciwko mnie; jako że Traktaty Światła rozprzestrzeniły po całej Anatolii i prowincjach wschodnich lekcję fundamentalnego prawa Koranu:

وَ لَا تَزِرُ وَازِرَةٌ وِزْرَ اُخْرٰى

I nie poniesie (dusza) niosąca ciężar ciężaru drugiej

które oznacza, że nie możecie przeklinać innego człowieka, partii politycznej lub krewnych za błąd jednostki, zatem wykonano całkowitą i silną służbę na rzecz ochrony porządku publicznego. Dlatego, będąc rodzajem duchowej policji, Traktaty umieszczają w każdym sercu strażnika zakazującego zła. W konsekwencji tego punktu Traktaty zapobiegły temu, aby cztery czy pięć błędów dawnej partii rządzącej zwiększyło się po stokroć. Nie pomnożono błędów pięciu procent ludzi i nie przypisano ich dziewięćdziesięciu pięciu procentom, mnożąc je dwadzieścia lub trzydzieści razy. Z tego powodu większość członków owej partii powinna być wdzięczna Traktatom Światła, tak samo jak partii rządzącej, ponieważ gdyby nie Traktaty Światła, nauczające owego fundamentalnego prawa Koranu, z powodu błędów pięciu ludzi potępiono by tysiące innych będących w błędzie.

Po czwarte: Zostało jasno ustanowione, że Traktaty Światła są lekcją duchowego cudu Koranu, która będzie chroniła ten naród i świat islamu przed atakującą z zagranicy całkowitą niewiarą (ar. kufr),\aby żaden z ateistycznych filozofów nie znalazł sposobu na to, by się jej sprzeciwić. Otrzymaliśmy rozstrzygające wieści o tym, że miliony młodych ludzi w różnych miejscach za granicą oznajmiły, że "jedynie Traktaty Światła mogą ustanowić powszechny pokój". Otrzymaliśmy również wiadomości o tym, że cudzoziemcy, którzy wspierają ideę powszechnego pokoju w krajach takich jak Niemcy i Ameryka, rozpoczęli tłumaczenie Traktatów Światła.

— 271 —

Po piąte: Jeśli istnieją urzędnicy, którzy wykorzystują niektóre z nowych praw jako pretekst i błędnie interpretują jedno lub dwa zdania, aby się wtrącić (do spraw Traktatów - uz. red. pol.), powiedzcie im w moim imieniu, co następuje:

"Jak możecie oskarżać dwadzieścia tysięcy sąsiadów pewnego człowieka z powodu błędu tego człowieka? Czyż istnieje jakiekolwiek prawo na ziemi, które orzekłoby na korzyść takiego postępowania? Jeśli zatem w pięciusetstronicowej księdze, której każda strona ma dwadzieścia zdań, znajduje się jedno zdanie zaciekle uderzające w pewnego człowieka, to po pierwsze, nie jest on wymieniony z imienia, aby owo zdanie mogło stanowić podlegające oskarżeniu przestępstwo, a nawet gdyby tak było, to zdanie zostałoby ocenzurowane i usunięte. Konfiskata owej księgi jest pokrewna uwięzieniu dziesięciu tysięcy ludzi, jest niesprawiedliwością i tyranią, o jakiej nie słyszano we wszechświecie. Jeśli pozostałe dwadzieścia tysięcy zdań aż do tej pory umacniało wiarę dwudziestu tysięcy ludzi, zalet tej księgi będzie dwadzieścia tysięcy i zaiste usprawiedliwią one tę jedną pomyłkę i jeden błąd".

Gdyby nie moja ciężka choroba, powiedziałbym więcej. Proszę tych, którzy mi służą, aby sprawdzili i poprawili ten fragment. Zaprawdę, choć policjanci są tymi, którzy powinni ofiarować największe wsparcie lekcjom Traktatów Światła, duchowo wypełniającym obowiązek policji, utrzymującym porządek publiczny i służącym jako potężna siła policyjna, obecnie sposób, w jaki oficjalnie sprawiono, by policjanci zaczęli działać jako oficerowie dokonujący rewizji, co jest sprzeczne z ich obowiązkiem policjanta, głęboko zasmucił mą duszę i zakłócił jej spokój. Możecie oznajmić policjantom, że wybaczyłem im wszystkim.

Po szóste: Z głębokim uczuciem smutku, kiedy oczekiwaliśmy interwencji w sprawie błogosławionej Nocy Wniebowstąpienia (ar. Lajlat al-Miradż) i błogosławionych trzech miesięcy, doszło do rewizji z powodu biografii, co też wywołało uczucie wielkiego żalu w Lajlat al-Miradż. Zgodnie z zasadą godnego zaufania hadisu, który co do znaczenia mówi:Jałmużna nadobowiązkowa (ar. sadaqa) odpycha nieszczęścia,Traktaty Światła uważane są za jałmużnę odpychającą nieszczęścia od Anatolii. Zostało to ukazane przez setki wydarzeń, przy okazji których nieszczęścia ustawały, kiedy Traktaty były uniewinniane i przyznawano im wolność, a nawiedzały (kraj - uz. red. pol.), kiedy Traktaty były atakowane. Jak trzęsienia ziemi i burze, które zdarzały się wcześniej, tak tym razem, dokładnie w tej samej chwili, kiedy miały miejsce atak i rewizja, chwycił ostry mróz, dochodzący do osiemnastu stopni poniżej zera...

— 272 —

Z powodu swej ciężkiej choroby Nauczyciel nie mógł mówić dalej. Bardzo źle się czując, powiedział swemu pomocnikowi: "Wyślij to jako informację do niektórych naszych przyjaciół i do niektórych urzędników, aby się nie martwili".

za zgodność
sługa naszego bardzo chorego Nauczyciela

Tak, to, co napisał mój sługa, jest prawdą.

Said Nursi
Nadeszła pora, aby wyjaśnić osobliwy stan duchowy, jaki Nauczyciel odczuł w związku z oskarżycielami.

Nauczyciel powiedział mi, co następuje:

Przez trzydzieści do czterdziestu lat prześladowania mnie, choć oskarżyciele, którzy mieli obowiązek utrzymywania sprawiedliwości społecznej, wyrażającej znaczenie Bożej sprawiedliwości, traktowali mnie gwałtownie przez większość okresów mego więzienia i zesłania, nigdy nie czułem się urażony ani też nigdy nie gniewałem się na nich.

Później ujrzałem, że nie dostrzegałem błędów, jakie doprowadziły do ich widocznej gwałtowności, która zdawała się pochodzić od nich samych. Jednak po pewnym czasie ujrzałem, że w wielu przypadkach Boże zarządzenie (ar. qadr) wymierzyło mi swe litościwe klapsy - spowodowane innymi mymi błędami - rękami owych oskarżycieli. Jako że Boże zarządzenie egzekwowało sprawiedliwość, z całego serca i z całej duszy przyjąłem ów litościwy klaps. Przebaczyłem oskarżycielom gwałtowność, jaką okazywali w oparciu o powody natury zewnętrznej.

Obecnie - al-hamdu li-llah - przez wzgląd na to, że obowiązek utrzymywania sprawiedliwości społecznej jest rodzajem Bożej sprawiedliwości, miast traktować mnie gwałtownie - jako że z perspektywy prawdziwej sprawiedliwości zaiste jest to pomoc - niektórzy z owych oskarżycieli powstrzymali swą gwałtowność, jak gdyby wymierzyli już litościwy klaps Bożego zarządzenia (ar. qadr) poprzez pozorną mękę, która przyniosła korzyść służbie na rzecz wiary (ar. iman), jaką wykonują Traktaty Światła z pożytkiem dla islamu w ogóle, a raczej dla całej ludzkości. Oto dlaczego w odniesieniu do